Arma et tela. Uzbrojenie zaczepne i ochronne piechoty rzymskiej

Oddziały piechoty były potężnym filarem armii w starożytności. To właśnie na niej opierały się wszelkie wojska, kawaleria była raczej jedynie swego rodzaju dodatkiem, wykorzystywanym do przeprowadzenia ataku oskrzydlającego, a cały impet uderzenia wroga przechodził na oddziały piesze. Należy zwrócić uwagę, że to była taktyka stosowana w zasadzie przez wszystkie wojska.

 Rzymscy legioniści schowani za scutum Zdj. Wikimedia Commons
Rzymscy legioniści schowani za scutum
Zdj. Wikimedia Commons

Praca niniejsza stanowić będzie studium uzbrojenia piechoty rzymskiej od początków istnienia republiki do końca istnienia Cesarstwa Zachodniorzymskiego. Nie są to jednak sztywne ramy czasowe, ciężko bowiem pominąć pochodzenie poszczególnych typów broni, czy ogółem całkowite odcięcie się od okresu królewskiego, z którego wojskowość rzymska również czerpała. Dodatkowo pojawią się w niej informacje o elementach wyposażenia, które nie są bronią sensu stricto.

Podstawą tejże pracy będą opracowania: „Legionista Cezara. Studium uzbrojenia” B. Szubelaka, „Armia rzymska w okresie schyłku republiki: organizacja, uzbrojenie, taktyka” A. Graczkowskiego i „Armie świata antycznego” J. Warry’ego. Ważnym źródłem informacji odnośnie funkcjonowania broni i sposobu posługiwania się nią stanowią grupy rekonstrukcyjne.

Arma Peditum

W środowisku rekonstruktorskim mawia się, że ten kto ma tarczę już może walczyć. Nie tylko dlatego, że ochroni sobie głowę, ale też przede wszystkim dlatego, że tarczą można atakować. Często stanowiła jedyny element uzbrojenia ochronnego.

Rzymskie tarcze kojarzą nam się obecnie głownie ze SCUTUM. Nie był to jednak jedyny rodzaj tarczy używanej przez wojska Rzymu. Stosowano również tarcze zwane PARMA. Były to tarcze okrągłe znane w okresie Rzymu królewskiego i używane później, jednak raczej głównie przez jazdę, ze względu na swój rozmiar[1]. Scutum z kolei przyjęte było w VII w. p.n.e. od Galów[2]. Tarcza ta posiadała wypukły i lekko cylindryczny kształt. Robiona była z dwóch połączonych ze sobą (np. klejem wołowym) płyt drewnianych, bądź w późniejszym okresie kilku warstw (tworzyła się wówczas sklejka). Obijano ją dodatkowo skórą i płótnem lnianym, a rant tarczy pokrywano żelazną obręczą. Na środku tarczy znajdowało się umbo, które zasłaniało imacz i tym samym chroniło dłoń. Aby wzmocnić dodatkowo tarcze stosowano tzw. Spina, czyli grzbiet biegnący wzdłuż tarczy, najszerszy w środku i zwężający się ku brzegom[3]. Wymiary tarczy to około 1.2m na 0.75.

Sam wygląd scutum również ulegał przemianom. Od początku używania tej tarczy do panowania Augusta używano prostokątnej tarczy o zaokrąglonych bokach i rogach (w gwardii pretoriańskiej przetrwała do połowy II wieku jako tarcza ceremonialna). Należy sobie zdawać sprawę, że waga takiej tarczy była znaczna, bo nawet do 9 kg. Utrzymanie takiej tarczy w pozycji bojowej, czyli z ręką ugiętą w łokciu, żeby tarcza zasłoniła jak najwięcej ciała, było naprawdę trudne, podobnie jak wszelkie manewrowanie tak dużą i ciężką tarczą. Dla zmniejszenia wagi pod koniec I w. p.n.e. niejako odcięto górę i dół, zachowując jednak owalny charakter tarczy i przetrwało to do roku 2 połowy II wieku. Na początku I wieku usunięto spina, a umbo stało się bardziej okrągłe i guzowate. Około połowy I wieku tarcza przeszła kolejną modyfikację i stała się prostokątna (usunięto zaokrąglenie boków) i wzmocniono ją na rogach. Taki stan rzeczy utrzymywał się do ok. 200 roku. W połowie II wieku tarcza przeszła kolejną, ostatnią już modyfikację. Stała się po prostu owalem[4]. Na tarczach malowano różnego rodzaju wzory – dzikie zwierzęta, pioruny etc.

Rzymski legionista w całej swej okazałości – w tym przypadku odziany w lorica hamata Zdj. Wikimedia Commons
Rzymski legionista w całej swej okazałości – w tym przypadku odziany w lorica hamata
Zdj. Wikimedia Commons

Obok scutum jednym z najbardziej charakterystycznych elementów uzbrojenia ochronnego wojsk rzymskich był pancerz zwany lorica. Pierwsze pancerze rzymskie były lniane, potem zaczęto stosować również kirysy i inne pancerze płytowe. Po reformie Mariusza zaczęto odchodzić od zwyczajnego pancerza płytowego na rzecz innych, bardziej funkcjonalnych. Dużym powodzeniem cieszyła się lorica hamata (zwana także lorica serta[5]), czyli kolczuga, nazywana także pancerzem łańcuszkowym. Kolczugę robiono w splocie 4w1, czyli w jedno kółko wchodzą cztery inne. B. Szubelak pisze, że były wykonywane one ze stalowych kółek o grubości 7mm[6], A. Graczkowski zaś podaje rozpiętość 5-10mm oraz że były wykonywane z kółek pełnych (zamkniętych, sztancowanych) oraz otwartych, a łączono je poprzez zaginanie do zamknięcia tych drugich[7]. Ciężko się z tym zgodzić, tym bardziej, że wcześniej już opisał Szubelak, idąc za Conollym, że kółka były nitowane. Dodatkowo Szubelak pisze, że kolczuga nie chroniła zbyt dobrze przed kłuciem, jednak cięcia nie były jej straszne, a jeśli była długa do kolan, to dodatkowa ochrona krocza jest zbędna[8]. Niestety stwierdzenie to nie jest do końca prawidłowe. Obecnie produkowane kolczugi dla rekonstruktorów są zazwyczaj wykonane z kółek, których grubość mieści się w ramach podanych przez Graczkowskiego. Jak się okazuje kolczugi nitowane nie są w stanie wytrzymać cięcia bronią tępą, gdyż kółka, bądź nity po prostu pękają i robi się ubytek. Dziura powstała z braku choćby jednego kółka powoduje, że głownia miecza wchodzi weń bez problemu i nawet nie musi tracić impetu na rozrywanie kółek blokujących. Jeśli kolczuga byłaby wykonywana tak jak podaje Graczkowski, czyli z kółek zaginanych, stykanych, jej walory ochronne byłyby znikome. Ochrona krocza nie jest również wybitna, gdyż mocniejsze cięcie od dołu może spowodować podniesienie się kolczugi. Poza tym i tak można było podciąć kolana, w wyniku czego żołnierz pozostaje praktycznie bezużyteczny.

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*