Mamy sierpień! Miesiąc częstych uroczystości wojskowych – najpierw rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego, zaraz potem Święto Wojska Polskiego. A niedługo po nich przychodzi 1 września i kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej. Każdej z tych uroczystości o charakterze wojskowym nie wyobrażamy sobie już bez asysty orkiestry reprezentacyjnej w mundurach. I w sumie zawsze tak było, że muzyka towarzyszyła wojsku, właściwie, od kiedy człowiek zaczął wojować.

Muzyka i orkiestry towarzyszą wojsku właściwie od początku jego istnienia. Każda armia tego świata, a przynajmniej Starego Kontynentu maszerowała, czasem też walczyła przy akompaniamencie dźwięków płynących zza pleców żołnierzy. Tak jak dziś, nie mogły się obyć bez nich również uroczystości wojskowe i defilady. Oczywiście i wojska Rzeczypospolitej Obojga Narodów miały swoich muzyków, acz nie zawsze „zrzeszonych” (z braku lepszego słowa, używam tego) w orkiestry. Dziś w „Historii po mojemu” właśnie o nich. Jednak znów Was kochani czytelnicy chcę zaskoczyć. Zaprosiłem dziś do współpracy kolegę Sebastiana Konopkę – recenzenta naszego portalu, który bliżej przyjrzał się temu zagadnieniu. Poniżej prezentuję jego przemyślenia.

W armiach państw nowożytnej Europu regularnie zaobserwować można obecność muzyków. Wszystko sugeruje, zatem, że tak samo było również w armiach Korony Królestwa Polskiego i Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dla okresy XVI– XVIII stulecia brak jednak w wojskach tych jakichkolwiek regulacji odnośnie tej kwestii. To swoisty unikat w tamtym okresie, bo obszar muzycznych reprezentacji w oddziałach wojskowych w Prusach, Francji czy Anglii rozwiązano już dużo wcześniej.

Nie dysponujemy dziś żadnymi szczegółowymi danymi dotyczącymi muzyków w armii koronnej, acz wiadomo, że na pewno w nim służyli. Przykładem tego może być choćby „Rolka sztokholmska”, gdzie zaprezentowano licznych bębniarzy oraz trębaczy. Wyjątek stanowi natomiast wojsko Wielkiego Księstwa Litewskiego, gdzie dla lat 1776-1778 znaleźć można odnośne liczby i statystyki. Łącznie we wszystkich jednostkach litewskich w okresie tym służyło 184 muzyków, co stanowi 3, 9% ogółu żołnierzy (na etat 5319, a faktyczny 4759). Z danych tych można jeszcze wywnioskować, iż muzycy stanowili największy odsetek w piechocie (na 2030 stanu faktycznego to służyło ich aż 115 – prawie 6%). Dane takie przytacza w swym opracowaniu „Muzycy wojskowi w Rzeczypospolitej – zarys problematyki” Karol Łopatecki.

Jakie funkcje w wojskach litewskich pełnili muzycy? Właściwie spełniali tam kilka ról. Po pierwsze stanowili (tak jak dziś) kompanie reprezentacyjne– świetnie prezentowali się wśród oddziałów. Wychodzono też z założenia, że im więcej muzyków tym bardziej prestiżowy i reprezentatywny jest oddział. Po drugie, spełniali oni funkcje dyplomatyczne – niejednokrotnie posłowali do wrogich armii, bądź byli emisariuszami w trakcie rozmów pokojowych. Ponadto, co może dziś dziwić byli też porządkowymi i wartownikami w oddziałach i chorągwiach. Muzycy odgrywali również ogromną rolę wywiadowczą i kontrwywiadowczą, dbając między innymi o ogłoszenie hasła w oddziale. Po za tym muzyka wyznaczała tempo marszu i dodawała splendoru oddziałom. O rodzaju muzyki wojskowej decydował zawsze rotmistrz lub hetman – ewentualnie każdy, kto pełnił funkcję naczelnego dowódcy.

Istotną rolę muzycy spełniali też podczas samej bitwy. Dźwięk ich instrumentów pozwalał na rozpoznanie oddziałów czy przekazywanie rozkazów. Ponadto ich muzyka miała też aspekt psychologiczny i niewątpliwie w pewnym stopniu podnosiła morale żołnierzy. Odpowiednia muzyka, podnosząca na duchu potrafiła zdziałać wiele, gdy wokół latały kule, armaty kruszyły mury, a obrońcy kryli się za „bezpiecznymi” umocnieniami twierdzy. W źródłach można znaleźć przekazy świadczące o realności takich sytuacji.

Muzyka wojskowa była też świetnym lekarstwem na nudę i świetną rozrywką w przerwach między bitwami i przemarszami. Grano i śpiewano pieśni wojackie, które tworzyły tradycje żołnierskie, były powodem do dumy i honoru tego zawodu. Muzyk wojskowy nierzadko dorabiał sobie, grając u oficerów, bogatych mieszczan czy szlachty.

Jaką pozycję zajmowali muzycy w wojskach RON? Niewątpliwie zmieniała się ona przez trzy wieki epoki nowożytnej. W XVI i XVII wieku ich pozycja była dość wysoka. Otrzymywali większy żołd niż szeregowi żołnierze a w rotach narodowego autoramentu niż towarzysze. Muzycy cieszyli się też wyższą pozycją w hierarchii chorągwi. W okresie ciągłych wojen, (czyli od II połowy XVII wieku) pojawiły się głosy krytykujące orkiestry wojskowe. W reakcji na ten trend w XVIII wieku ich pozycja zmieniła się. Muzyków zrównano w żołdzie i hierarchii z szeregowcami. Jednak wśród samych muzyków zaobserwować można strukturę wewnętrzną. Najliczniejsi z nich zajmowali najniższe pozycje i służyli w zwyczajnych oddziałach wojskowych. O niebo wyższa była jednak pozycja tych muzyków, którzy pełnili swe obowiązki przy wysokiej randze dowódcach (hetmanach, regimentarzach, pułkownikach etc). Inaczej oceniano też muzyków wchodzących w skład kapel wojskowych i służących przy samym monarsze. Wszystkie one różniły się strojem, składem i rodzajem używanych instrumentów, a tymi były zwłaszcza bębny oraz instrumenty dęte. Wśród jazdy dominowały trąbki, a także tzw. łombaszki – bębenki sygnalizacyjne, przejęte od wojsk osmańskich. W jedenastkach artyleryjskich posługiwano się kotłami (dużymi bębnami), umieszczanymi na wozach czy koniach. W zależności od instrumentów, jakimi się posługiwano muzycy nosili odpowiednie nazwy: dobosze, fajfrowie, trębacze.  

Podsumowując tematykę muzyków w wojsku nowożytnej Rzeczpospolitej można stwierdzić, iż nadal jest ona tematem niszowym i taktownym nieco po macoszemu, co niewątpliwie spowodowane jest ograniczoną ilością informacji na ich temat. Jak pokazują realia XVI i XVII wieku muzycy cieszyli się dużym szacunkiem, a ponadto mieli dość wysoką pozycję w wojsku, co można zaobserwować także dziś. Okres degradacji roli muzyków w wojsku polskim zbiegło się z upadkiem Rzeczypospolitej.

I wracam. Dzisiejsza „Historia po mojemu” ma dać nam jednak coś więcej niż tylko dawkę ciekawych faktów, które w tak zwięzłej formie przedstawił nam Sebastian. Czego moglibyśmy się nauczyć z tego, co wspólnie przeczytaliśmy. Nie wiem jak Wy, ale ja stwierdziłem, że muzyka jednak odgrywa wielką rolę w życiu człowieka. Muzyka a właściwie dźwięk w ogóle. Potrafi też człowieka skutecznie reprezentować. Niech każdego z nas reprezentuje coś więcej niż tylko tandetne disco polo.

A i na koniec chciałbym koledze Sebastianowi serdecznie podziękować za współpracę przy dzisiejszym felietonie. Może to nie ostatni taki wspólny tekst…

ILUSTRACJA: Fragment „Rolki sztokholmskiej” z widocznymi bębniarzami formacji pieszych (Źródło: Wikimedia Commons)

Dawid Siuta

Sebastian Konopka