Dlaczego Sobieski poszedł pod Wiedeń?

Jest to pierwszy z czterech artykułów z serii „Na odsiecz Wiedniowi”. W tym wywodzie przybliżę czytelnikowi co skłoniło Jana III Sobieskiego do udzielenia pomocy stolicy Cesarstwa. Dlaczego wojska koronne znalazły się pod Wiedniem i jak wyglądała skomplikowana sytuacja polityczna z lat 1676-1683.

Zagrożenie osmańskie w Europie Środkowo-Wschodniej w II połowie XVII wieku

Imperium Osmańskie po zdobyciu Konstantynopola w 1453 roku już stale zagrażało chrześcijańskiej Europie. O potędze sułtanów rychło przekonały się kraje bałkańskie i Węgry, które od klęski pod Mohaczem w 1526 roku stopniowo traciły niezależność aż w końcu rozpadły się na trzy części – turecką, habsburską oraz podległy Porcie Siedmiogród. Właśnie teren Węgier stał się areną walk i przyczyną rywalizacji turecko-habsburskiej na przełomie XVI i XVII wieku. Cesarz za wszelką cenę chciał zjednoczyć ponownie kraje Korony św. Stefana pod swoim berłem, natomiast sułtanowi zależało na utrzymaniu północnych ejaletów.

W II połowie XVII wieku stosunki austriacko-tureckie były napięte, ale oba państwa nie dążyły do konfrontacji. Imperium Osmańskie walczyło wówczas z Wenecją o Kretę, a Austria angażowała się w wielkie europejskie konflikty wybuchające po wojnie 30-letniej (II wojna północna). W Imperium Osmańskim zachodziły wówczas duże zmiany. W 1648 roku na tron w Stambule wstąpił Mehmed IV, a w latach 50-tych osmańską nawą państwową zaczęli sterować wezyrowie z albańskiej rodziny Köprülü Ich celem było przywrócenie Imperium dawnego blasku z czasów Sulejmana. Kiedy jeszcze toczyła się wojna z Wenecją o Kandię (Kretę) doszło do zderzenia obu potęg. W 1663 roku wyprawę przeciw cesarzowi podjął wielki wezyr Fazyl Ahmed. Jak wskazuje jednak Andrzej Witkowicz była to kampania wymuszona. Poszło o Siedmiogród – jego władca Jerzy II Rakoczy – w trakcie II wojny północnej ułożył się ze Szwedami przeciwko Rzeczpospolitej w Radnot. Osmanom nie zależało na zbytnim osłabieniu państwa polsko-litewskiego oraz na wzmocnieniu lenników, toteż ukarali oni Siedmiogrodzian zrzucając z tronu Rakoczego. Jego bezskuteczne próby odzyskania Siedmiogrodu kontynuował od 1660 roku Janos Kemeny, którego wspierał cesarz.

W 1663 roku zmuszone do walki Imperium Osmańskie skierowało przeciw Cesarstwu podobno aż 100 tys. ludzi, naprzeciw niemu wystawiono tylko 27 tys. Węgrów i Austriaków. Turcy w kampanii A.D. 1663 zdobyli Nowe Zamki, Nitrę oraz Novigard. W 1664 roku doszło do konfrontacji nad rzeką Rabą. Gdzie Austriacy pobili osłabioną przez dezercje i głód armię osmańską. Mimo tego układ, który podpisał cesarz z Ahmedem Köprülü, nie był dlań korzystny. Turcy uzyskali Nowe Zamki oraz Novigard, a w Siedmiogrodzie osadzili swego lennika ks. Michała Apafiego.

Jeśli chodzi o Rzeczpospolitą, to w pierwszej połowie XVII stulecia prowadziła z Imperium Osmańskim dwie wojny – w latach 1620-1621 oraz 1633-1634. Oba konflikty potwierdziły status quo pomiędzy oboma państwami. W następnych latach na Rzeczpospolitą zaczęły spadać kolejne niszczycielskie wojny – powstanie Chmielnickiego, wojna z Moskwą, najazd Szwedów i ich sojuszników, zdrada elektora brandenburskiego i utrata kontroli nad Prusami Książęcymi, aż w końcu nieszczęsny rokosz Lubomirskiego. W 1667 roku w związku z zakończeniem wojny polsko-moskiewskiej i widokiem sojuszu tych państw przeciw Turcji, Imperium zaczęło czuć się zagrożone. Konfrontacja wisiała w powietrzu. Rzeczpospolitą w dodatku wstrząsał konflikt wewnętrzny między stronnictwem pro królewskim, broniącym Michała Korybuta-Wiśniowieckiego, a pro francuską opozycją na czele z hetmanem i marszałkiem wielkim koronnym Janem Sobieskim oraz prymasem Mikołajem Prażmowskim. Oliwy do ognia dolali także Kozacy, którzy poddali się pod protekcję sułtana, licząc na to, że pod osmańską egidą stworzą własne państwo.

Wojna polsko-turecka wybuchła w końcu w 1672 roku. Wybuchła w momencie, w którym Rzeczpospolita musiała walczyć z Turcją sama. Car mimo przychylnej neutralności nie zdecydował się wejść w sojusz z Rzeczpospolitą, cesarz był wówczas zajęty walką z Ludwikiem XIV, nie udało się także pozyskać do pomocy Szwecji ani Francji. W pierwszym roku wojny Turcy zajęli Kamieniec Podolski wraz z całym Podolem. Rok później Sobieski pokonał armię Husseina-paszy pod Chocimiem i w 1674 został władcą Rzeczpospolitej. W kampaniach z lat 1675-1676 Sobieskiemu udało się zająć niemal całe Podole, jednak w 1676 roku podpisał z Imperium traktat żurawieński, w którym zobowiązał się zwrócić swe zdobycze. Wtedy też do akcji wkroczyła dyplomacja francuska.

Polityka bałtycka

Na Ukrainie i Podolu nie umilkły działa, kiedy do Rzeczpospolitej przybyli francuscy dyplomaci Forbian Jason i Bethune, którzy złożyli Janowi III pewną propozycję. Ludwik XIV, który swoim zwyczajem wojował z połową Europy (w tym z Brandenburgią i Austrią) przedstawił Sobieskiemu propozycję ataku na Prusy i odciążenie go w wojnie z elektorem. Janowi III na pewno zaświeciły się wtedy oczy, bowiem atak na Prusy dawał mu możliwość osadzenia w Królewcu swoje syna – Jakuba. Zachęcony Sobieski zawarł z Francuzami w Jaworowie tajny traktat, działo się to 11 czerwca 1675, czyli na rok przed traktatem żurawieńskim z Turcją. Sobieski zobowiązał się, że szybko zakończy wojnę z Turcją i zwróci się ku Prusom, za co otrzyma od Francji subsydia. Do całej imprezy włączona miała być także Szwecja.

Plany te w historiografii nazywane są „polityką bałtycką Jana Sobieskiego”. Były one bardzo pozytywnie odbierane przez starszych badaczy, takich jak Zbigniew Wójcik czy Leszek Podhorodecki. Widzieli oni w planach króla wielką myśl i wizję geopolityczną, rozprawienie się z niemczyzną i zapobieżenie rozbiorom. Bardziej surowo politykę bałtycką Jana III oceniają badacze młodszego pokolenia – szczególnie Andrzej Kamieński oraz Konrad Bobiatyński. Według tego drugiego:

„Politykę północną Jana III trudno zatem zakwalifikować jako część polityki zagranicznej państwa — była to prywatna polityka dynastyczna króla, dodatkowo sprzeczna z systemem ustrojowym państwa, w którym przyszło mu sprawować władzę. Sobieski od początku musiał utrzymywać swoje projekty w głębokim sekrecie przed własnymi poddanymi, chcąc ich dopiero w najbardziej korzystnym momencie postawić przed faktami dokonanymi”.

Niestety północne plany Sobieskiego zależały od wielu niezależnych od króla czynników – w szczególności od Szwedów. Ci jednak działali bardzo opieszale i nie mogli się zdecydować, kiedy uderzyć na brandenburskie Pomorze. Król z własnej kiesy czynił zaciągi, udał się do Gdańska, aby rozstrzygnąć spór między mieszczanami, a radą i chcąc być blisko przyszłego teatru wojny. W Rzeczpospolitej wojna na północy nie była popularna. Sobieskiemu zależało też, aby nie zwijać części wojska komputowego, którego redukcję przewidziano po rozejmie z Turcją. Zostawiono więc tylko oddziały do ochrony koronnej części Ukrainy, bowiem szlachta doskonale zdawała wiedziała do czego Jan III chce użyć wojska. Zdawał sobie z tego sprawę elektor Fryderyk Wilhelm, który nie szczędził pieniędzy na przekupienie posłów i rozkręcanie antywojennej propagandy na sejmach. Gorącym stronnikiem elektora był hetman wielki litewski Michał Kazimierz Pac – zajadły przeciwnik Sobieskiego, który parokrotnie odmówił wojskom szwedzkim przejścia z Inflant przez Żmudź na Pomorze, ku Szczecinowi. Elektor czując pismo nosem, proponował Sobieskiemu zwrot Drahima i Bytowa w zamian z odstąpienie od zamiarów wojennych, jednak Sobieski zaaferowany myślą wojny odrzucił tę dobrą propozycję.

Ostateczny krach polityki bałtyckiej nastąpił w grudniu 1678 roku na sejmie w Grodnie, gdzie Jan III zrozumiał, że wojna o Prusy nie ma większego sensu wobec niezdecydowania Szwedów, traktatów Nijmegen (w których Francja podpisała pokój z Brandenburgią) i jej nie popularności wśród społeczeństwa Rzplitej. Wtedy to Jan III wrócił do swej polityki antytureckiej. Według autora był to zwrot słuszny – Brandenburgia wówczas nie zagrażała państwu polsko-litewskiemu tak samo jak rozłożone na Podolu i części Ukrainy Imperium Osmańskie. Musimy odrzucić w tym miejscu optykę rozbiorową i spojrzeć na to, że Brandenburgia w 1678 i Prusy w 1772 roku były zupełnie dwoma innymi państwami. Tym bardziej, że rozejm podpisany pod Żurawnem był rozwiązaniem tylko doraźnym i obie strony zdawały sobie sprawę, że konfrontacja polsko-turecka prędzej czy później nastąpi. Tym bardziej, że nowy wezyr – Kara Mustafa dawał do zrozumienia, że Rzeczpospolita musi spodziewać się ataku ze strony Turcji i prowokacyjnie zachowywał się wobec posłów Sobieskiego, o czym za chwilę.

Polityczne varia Jana Sobieskiego

Jeszcze przed słynnym sejmem grodzieńskim Sobieski chciał doprowadzić do normalizacji stosunków z Osmanami i wytargować od nich pewnych ustępstwa terytorialne. Pojawiła też inna możliwość. Widząc jak siermiężnie idą sprawy na północy Sobieski rozważał też porozumienie polsko-tureckie przeciw Carstwu Moskiewskiemu. Nadarzyła się ku temu sposobność, Moskwa bowiem od 1674 roku prowadziła z Osmanami wojnę na rosyjskiej części Ukrainy. Sytuacja była o tyle skomplikowana, że do 1676 roku wojnę z Turcją prowadziła Rzeczpospolita, nie będąc jednak z Moskwą w sojuszu. Pogłębiło to tym samym stan wojny wszystkich ze wszystkimi. Kiedy Rzplita wycofała się z wojny, Imperium oraz Moskwa toczyły wojnę o Czehryń. Ewentualne porozumienie polsko-tureckie przeciw Moskwie zależało jednak od postawy Kara Mustafy, który szybko rozwiał złudzenia Sobieskiego. Zacznijmy jednak od początku.

Równolegle z polityką bałtycką, Sobieski wysłał w poselstwie do Stambułu wojewodę chełmińskiego Jana Gnińskiego, którego celem maksimum było m.in. wytargowanie zwrotu Baru, Międzyborza, Kalnika, Bracławia, Niemirowa, Białej Cerkwi i Pawłoczy. Celem minimum było natomiast wytargowanie tylko chociaż części ziem na Podolu oraz zawarcie traktatu pokojowego. Gniński udał się w drogę 14 maja 1677 roku, poprzedziła go wizyta wysłannika Andrzeja Modrzejewskiego. Dobrze przyjęcie Modrzejewskiego sprawiło, że Gniński optymistycznie patrzył w przyszłość, jednak butny Kara Mustafa rozwiał jego złudzenia. Poselstwo polskie wjechało do Stambułu 10 sierpnia 1677 roku. Widząc bogaty i liczny polski orszak Kara Mustafa miał rzec: „Za mało ich na zdobycie Konstantynopola, za dużo na poselstwo”.

Jak wskazał Zbigniew Wójcik: „Poselstwo Gnińskiego w Stambule było, można powiedzieć bez przesady, jednym ciągiem zawiedzionych nadziei i wielkich upokorzeń”. Wojowniczo nastawiony Kara Mustafa cały czas rzucał do polskich posłów prowokacyjne teksty w stylu: „Lubo się gniewacie, lubo się kłaniacie, nam to jedno, o przyjaźń waszą jako i o gniew Porta nie dba”. Gnińskiemu nie udało się zawrzeć z Turcją porozumienia przeciw Moskwie. Upokarzany oraz lekceważony przez Turków, ratyfikował wreszcie traktat żurawieński. Porta oddała Rzeczpospolitej jedynie Białą Cerkiew i Pawłoczę, zostawiając przy sobie całe Podole i większą część Ukrainy Prawobrzeżnej. Poselstwo Gnińskiego dobitnie pokazało, że Turcja nie myśli o żadnym, nawet najmniejszym porozumieniu z Rzeczpospolitą przeciwko komukolwiek. Ludzie, którzy wysuwają argument, że Sobieski powinien sprzymierzyć się z Osmanami przeciw Austrii w 1683 roku i odzyskać Śląsk nie mają racji, bowiem żadnych widoków na takowe porozumienie z wojowniczym wezyrem wówczas nie było.

Drugie poselstwo jakie wysłał Jan III udało się do Moskwy pod kierownictwem Michała Jerzego Czartoryskiego w styczniu 1678 roku. Niestety i tam Sobieski wiele nie ugrał. Celem poselstwa było przedłużenie rozejmu andruszowskiego oraz ewentualny sojusz polsko-moskiewski. Czartoryski wytargował przedłużenie rozejmu, zwrot Wieliża, Newla i Siebierza, ale sojuszu nie podpisano. Kolejne poselstwo do Moskwy wysłano w 1679 roku, na jego czele stanął Cyprian Paweł Brzostowski. Także i jemu nie udało się załatwić moskiewskich posiłków na ewentualną konfrontację z Turcją.

Wyczerpując wszystkie alternatywy, w 1680 roku, Rzeczpospolita znalazła się w niebezpiecznej izolacji. Jan III słusznie nie miał złudzeń co do tego, że wojna z Turcja czy tak czy tak nastąpi, słusznie obawiał się sytuacji z lat 1672-1676, kiedy wojował z Osmanami bez żadnego sojusznika. Jan III zrozumiał też, że tylko Habsburgowie mogą stać się cennym dla partnerem dla Rzplitej. Agresywna polityka Porty i wydarzenia na Węgrzech sprawić miały, że oba państwa połączył traktat.

Powstanie Thökölyego

Zostawmy Rzeczpospolitą, która znalazła się się w politycznej próżni i przenieśmy się na Węgry. Zaszły tam bowiem wypadki, które bezpośrednio wpłynęły na to, że Kara Mustafa zdecydował się na wojnę z Austrią. W II połowie XVII wieku cesarz Leopold I coraz bardziej dawał się we znaki węgierskim stanom, chcąc zniszczyć resztki ich niezależności, wprowadzając na Węgrzech absolutystyczne porządki. Do tego dochodził także ucisk religijny węgierskich protestantów. Zawarty w 1664 roku pokój z Turcją oburzył węgierskie stany, które pominięto w rokowaniach pokojowych.

Na Węgrzech powstała opozycja magnatów na czele, której stanął ban Chorwacji – Mikołaj Zirnyi, a po jego śmierci, jego brat Piotr. W 1670 roku Leopold I wydał rozkaz aresztowania spiskowców, który następnie skazał na śmierć, ułaskawiając jedynie Franciszka Rakoczego. Spiskowcy nawiązali kontakty z Francją oraz Portą. Dławiąc spisek cesarz wprowadzał równolegle coraz to nowe konstytucje niszczące resztki niezależności Węgier. Cesarskie represje spowodowały masową emigrację Węgrów do Siedmiogrodu oraz tureckiej części krajów Korony św. Stefana. W 1672 roku powstał ruch tzw. kurucy (krzyżowców), którzy jawnie wystąpili przeciw Austriakom i zaatakowali ich na terenie Słowacji. Po klęsce kuruce prowadzili działania partyzanckie. W tym samym czasie na ich czele stanął młody magnat Imre Thököly, który zabiegał o pomoc Francji i Rzeczpospolitej (w której znalazł silnych protektorów).

Działalność Thökölyego na terenie Rzeczpospolitej doprowadziła do afery związanej z zaciągami wojsk idących na na pomoc węgierskim powstańcom. Sobieski trzymający – jak pamięta czytelnik – wówczas jeszcze z Francją zezwalał nieoficjalnie na werbunek żołnierzy do Węgier. Na czele korpusu posiłkowego stanął jeden ze zdolniejszych oficerów kawalerii – Hieronim Lubomirski. Wybuchł skandal dyplomatyczny, bowiem dowiedział się o tym rezydent cesarski i zaczął żądać od Sobieskiego, aby zakończył ten proceder. Ostatecznie na sejmie grodzieńskim zakazano dalszej pomocy dla kuruców.

Thököly wspierany przez Francuzów odnosił duże sukcesy na Górnych Węgrzech (dzisiejszej Słowacji). Dobra passa skończyła się jednak w 1679 roku, kiedy to Francja i Austria podpisały w Nijmegen traktat pokojowy, a tym samym ustała francuska pomoc dla kuruców. W 1681 roku cesarz zwołał do Sopronu sejm, na którym poczynił wobec Węgrów pewne ustępstwa. Thököly nie wierzył jednak w szczere intencje cesarza i kontynuował walkę. W tym samym roku Thököly
zdecydował się na desperacki akt postawienia na kartę turecką i uzyskał od paszy Budy zapewnienie, że padyszach wesprze kuruców w ich dążeniach. Stambuł wówczas dostał pretekst do wszczęcia nowej wojny.

Na pomoc kurucom ruszył korpus 20 tys. Turków, który był jednak źle zorganizowany i dowodzony. Turcy zajęli twierdze Veszprem i Kallo, które jednak szybko odbili Austriacy. W rok później ruszył sam bejlerbej Budy Ibrahim, który wtargnął na Słowację zdobywając m.in. Lewoczę, Koszyce czy Preszów (warto zwrócić uwagę na to, że wpływy tureckie sięgały aż na Podtatrze, z którego było już tylko rzut beretem do Rzeczpospolitej).

Ku przymierzu polsko-austriackiemu

W 1682 roku wojna była niemal pewna. Wywiady krajów chrześcijańskich meldowały, że Imperium Osmańskie zaatakuje Rzeczpospolitą bądź Austrię. W 1681 roku Turcja podpisała w Bachczysaraju pokój z Carstwem Moskiewskim i zaczęło zbrojenia na szeroką skalę, szykując się do nowej wojny. Sobieski powoli zaczął zrywać z polityką pro francuską szukając porozumienia z Austrią. Jan III za wszelką cenę chciał uniknąć izolacji i wojny z Imperium w osamotnieniu.

Austria początkowo odrzucała rękę wyciąganą przez Sobieskiego, ale kiedy Thököly poddał się Porcie, cesarz zaczął szukać porozumienia z Rzeczpospolitą. W Rzeczpospolitej Jan III podejmował szeroką akcję agitacyjną za sojuszem z Austrią oraz walce z Imperium Osmańskim na jej terenie. Król przekonywał wówczas szlachtę, że:

„Lepiej w cudzej ziemi, o cudzym chlebie i w asyście wszystkich sił imperii, nie tylko samego cesarza, wojować, aniżeli samym się bronić o swym chlebie i kiedy nas jeszcze przyjaciele i sąsiedzi odstąpią, gdy im w takim razie prędkiego nie damy sukursu”.

Na przełomie 1681 i 1682 roku w Warszawie pojawił się baron Zierowsky, który miał pertraktować z Janem III warunki sojuszu. W Rzeczpospolitej istniała duża opozycja sowicie opłacana przez Francję, do której należeli Krzysztof Grzymułtowski, Jan Andrzej Morsztyn oraz Stanisław Jan Jabłonowski. Opozycjoniści nie chcieli dopuścić do porozumienia polsko-austriackiego. Na styczniowym sejmie z roku 1683 Jan III postanowił spacyfikować opozycję i umożliwić podpisanie sojuszu z Austrią. Opozycjonistów król pozyskał wyciągając do nich rękę, ofiarując np. Stanisławowi Jabłonowskiemu buławę wielką koronną. Król doprowadził do skazania Morsztyna, ujawniając jego związki z Francją. Ten mistrzowski ruch rozbił opozycję i pozwolił sfinalizować traktat.

1 kwietnia 1683 roku Zierowsky w imieniu cesarza podpisał z Janem III traktat sojuszniczy. Sprzymierzeńcy zobowiązali się iść sobie w sukurs, gdy oblegany byłby Wiedeń lub Kraków (do końca nie wiadomo było bowiem, gdzie uderzy Kara Mustafa). Rzeczpospolita zobowiązała się wystawić 40 tys. żołnierzy, natomiast Austria 60 tys. Sojusznicy zobowiązali się również wciągnąć do sojuszu Moskwę oraz Wenecję (stanowiło to zalążek przyszłej Ligi Świętej). Cesarz wysłał również Sobieskiemu subsydia w wysokości 1,2 mln zł – z pieniędzy tych Jan III sfinansował dużą część zaciągów. Jako ciekawostkę należy przytoczyć fakt, że na traktacie widnieje data nie 1 kwietnia, a 31 marca. Obie strony obawiały się, bowiem, że wpisując datę 1 kwietnia traktat może być odebrany jak primaaprilisowy dowcip. W Austrii wiadomość o zawarciu sojuszu odebrano z wielką radością, kronikarz Brulig zanotował, że:

„A oto po ciężkiej burzy błysnął jasny płomień słońca i niespodziewanie smutek przemienił się w radość, bo przywieziono z Warszawy z dawna oczekiwane i szczęśliwie zawarte dzieło sojuszu”.

W takich to okolicznościach Jan III Sobieski podjął swą historyczną decyzję.

Jakub Jędrzejski

Bibliografia:

Bobiatyński K., Michał Kazimierz Pac a polityka bałtycka Sobieskiego, [w:] Z dziejów stosunków Rzeczpospolitej ze Szwecją w XVII wieku, red. M. Nagielski, Warszawa 2007

Borucek P., Zagrożenie Austrii przez Turków, [w:] Zwycięstwo pod Wiedniem 1683, red. P. Borucek, Warszawa-Wiedeń 1983

Hundert Z., Między Żurawnem a Wiedniem.O potrzebie dalszych badań nad systemem stałej dyslokacji wojska koronnego w latach 1677–1683, Acta Universitatis Lodzienisis, Follia Historica 102, 2018

Kamieński A., Polityka brandenburska Jana III Sobieskiego, Zeszyty Naukowe Uniwersytetu Jagiellońskiego, Prace Historyczne 146, z. 2, 2019

Komaszyński M., Jan III Sobieski a Bałtyk, Gdańsk 1983

Konarski K., Polska przed odsieczą wiedeńską 1683 roku, Oświęcim 2017

Leitsch W., Przymierze przeciw Turkom, [w:] Zwycięstwo pod Wiedniem 1683, red. P. Borucek, Warszawa-Wiedeń 1983

Pajewski J., Buńczuk i koncerz. Z dziejów wojen polsko-tureckich, Poznań 2003

Piwarski K., Hieronim Augustyn Lubomirski, hetman wielki koronny, Oświęcim 2017

Podhorodecki L., Wiedeń 1683, Warszawa 1983

Sachslehner J., Wiedeń 1683. Rok który zdecydował o losach Europy, Kraków 2018

Vocelka K., Eskpancja turecka a sytuacja Austrii, [w:] Zwycięstwo pod Wiedniem 1683, red. P. Borucek, Warszawa-Wiedeń 1983

Wimmer J., Wiedeń 1683. Dzieje kampanii i bitwy, Warszawa 1983

Witkowicz A., Czerwone sztandary Osmanów. Wojna 1683 roku opisana na nowo, Warszawa 2016

Wójcik Z., Jan III Sobieski 1629-1696, Warszawa 1983

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*