Doktorzy z piekła rodem│ Recenzja

V. Spitz, Doktorzy z piekła rodem

Autorka książki była dziennikarką śledczą – w procesach norymberskich uczestniczyła, jako reporterka. Książka, którą czytelnik dostaje do rąk, jest świadectwem tego, co podczas tych procesów usłyszała.

Pseudomedyczne eksperymenty dokonywane przez nazistów na więźniach obozów koncentracyjnych. Słyszał o nich chyba każdy. Dzięki pracy Vivien Ruth Spitz poznajemy kulisy procesów w Norymberdze. Autorka nie ogranicza się tylko do sali sądowej – opisuje całą ,,otoczkę” tych wydarzeń – począwszy od swojej podróży do Norymbergi. Barwnie opowiada o swoich tamtejszych współpracownikach. Mówi o powojennym wyglądzie miasta – tak bardzo zniszczonego.

,,Doktorzy z piekła rodem”, jeśli chodzi o opisy eksperymentów, jak również o zawarty w książce materiał zdjęciowy – są wstrząsającym dokumentem. Natomiast to, że autorka omawia czy to podróż, czy to znajomości, czy wygląd miasta – wszystko to razem wzięte sprawia, że przez tę lekturę przechodzi się… trochę lżej niż przez inne książki o tej tematyce. I – mimo wszystko – raczej jest to książka wspomnieniowa niż praca dokumentująca nazistowskie eksperymenty. Jest świadectwem. Przejmującym świadectwem.

Vivien Ruth Spitz zmarła w 2014 roku w wieku osiemdziesięciu dziewięciu lat. W ciągu swojego długiego życia dokumentowała zbrodnię Holocaustu – za swoją działalność była po wielokroć nagradzana.

Zabierając się za ,,Doktorów z piekła rodem” musimy pamiętać, że jest to książka o bardzo tragicznej, przygnębiającej tematyce. Prawdę powiedziawszy, ja osobiście pokusiłabym się o nadanie książce innego tytułu. ,,Doktorzy z piekła rodem” – ten tytuł kojarzy mi się z kryminałem. Takim całkiem miłym kryminałkiem, z gatunku tych często i chętnie czytywanych do poduszki. Tymczasem praca Vivien Spitz podejmuje tematykę zbrodni przeciwko ludzkości. Tytułem, który do tego typu książek pasuje jest – na przykład – ,,Medycyna hitlerowska w służbie III Rzeszy”. Ponieważ wiem, że książka o tym tytule wyszła spod pióra Jana Mikulskiego (rok wydania: 1981), a polski tytuł jest dosłowną kalką z tytułu oryginalnego – przełykam tylko głośno ślinę i godzę się z tym stanem rzeczy.

Wydawnictwo: Replika

Ocena recenzenta: 5/6

Helena Sarna

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*