Dzieje dymitriad według Mikołaja Ścibora Marchockiego

Początek XVII wieku to okres, w którym grupa Polaków robi coś niezwykłego – intronizuje obcą osobę na tron rosyjski. To nie jest żadna fantastyka, lecz historia, mająca wpływ na stosunki polsko-rosyjskie. Zamęt panujący u wschodniego sąsiada w historiografii nazywa się „Wielką Smutą”. Wtedy też Rosja pogrążona jest w wewnętrznym kryzysie. Tę niestabilność próbują wykorzystać kraje ościenne – Szwecja oraz Rzeczpospolita. O ile pierwsza dymitriada, czyli prywatna wyprawa polskich magnatów osiągnęła sukces, tak druga zakończyła się blokadą Moskwy. Przedłużający się kryzys sprawił, że ówczesny car, Wasyl IV Szujski, poszukiwał sojusznika w Szwecji. Przymierze to miało również charakter antypolski, co nie zostało obojętne polskiemu władcy, który postanowił uderzyć pierwszy. Wojna mająca miejsce w latach 1609-1618, przyniosła nabytki terytorialne, uzyskanie tytułu carskiego dla syna Zygmunta III Wazy, Władysława, ale również pogłębiła antagonizmy polsko-rosyjskie. Wydarzenia te opisywane były w licznych dziełach pamiętnikarskich. Dlatego warto przyjrzeć się diariuszowi Mikołaja Ścibora Marchockiego, któremu poświęcony jest ten tekst.

Wiele informacji na temat wydarzeń związanych z tzw. II dymitriadą możemy uzyskać z diariusza Mikołaja Marchockiego. Człowiek ten był rotmistrzem oddziału Romana Różyńskiego i pozostawił po sobie pamiętnik obejmujący lata 1607-1612. Prawdopodobnie nie brał udziału w pierwszej dymitriadzie, to jednak dobrze znał wcześniejsze wydarzenia. Na początkowych stronach opisuje przyczyny wybuchu wojny. Przedstawił panowanie cara Fiodora, a także coraz większy wpływ Borysa Godunowa na rządy w państwie. Kolejnym poruszonym problemem jest kwestia następstwa tronu – w tym miejscu otrzymujemy opowieść o drodze Godunowa do władzy. Pojawienie się rzekomego Dymitra i pobyt w Rzeczpospolitej staje się dla uzurpatora początkiem końca panowania. Starcie tych dwóch osób w ostateczności doprowadza do klęski Godunowa i wstąpienie na tron Samozwańca. Niestety dla niego, po krótkim urzędowaniu zostaje zabity w tzw. krwawych godach. Niedługo potem na scenie politycznej zjawia się kolejny Dymitr, do którego dołącza Marchocki. W tym momencie pojawia się główna część pamiętnika i opisane są wydarzenia, w których autor brał udział.

To, co możemy dowiedzieć się z pamiętnika to fakt, że Dymitr II Samozwaniec miał problem ze swoim wojskiem, głównie złożonym z Polaków. Chodzi o ich traktowanie, a przede wszystkim o żołd, z którym notorycznie zalegał. Było to istotne, gdyż stanowiły najlepsze jednostki na służbie. Ponadto Samozwaniec nie posiadał wystarczających funduszy, aby opłacić swoje wojska. Musiała im starczyć obietnica wypłat z carskiego skarbca, oczywiście po zdobyciu Moskwy. Od Staroduba nastąpił marsz Dymitra w stronę Moskwy. Poszczególne miejscowości deklarowały wierność Samozwańcowi, jednak spotkało się to z reakcją strony rosyjskiej, która postanowiła działać. Mimo kilku potyczek, a nawet większych bitew, jak pod Bołchowem czy nad rzeką Chodynką, Dymitr znalazł się pod Moskwą, gdzie w miejscowości Tuszyno założył obóz. Wkrótce stał się on drugim ośrodkiem władzy w państwie rosyjskim. Nie przypominał postoju armii, lecz ruchome, militarne miasteczko. Dotarcie pod Moskwę i rozpoczęcie blokady przyniosło napływ nowych ochotników, którzy z różnych pobudek wstępowali pod sztandary Dymitra II. W międzyczasie trwały rozmowy pomiędzy carem Wasylem Szujskim, a posłami polskimi odnośnie polskich jeńców, przetrzymywanych w Rosji od czasu krwawych godów. Więźniowie otrzymali eskortę do granicy, lecz zostali w czasie podróży przechwyceni przez żołnierzy Samozwańca. Wśród nich znaleźli się m.in.: Jerzy Mniszech i Maryna, która „rozpoznała” w Dymitrze II swojego męża.

 Przybycie Mniszchów do Tuszyna doprowadziło do nowej walki miedzy frakcjami wewnątrz wojsk Samozwańca. Jeszcze na początku wyprawy rozpoczęły się  tarcia na linii Miechowicki – Różyński. Pierwszy z nich należał do świty pierwszego Samozwańca, znał jego wygląd i osobowość. Zdawał sobie sprawę, że osoba, która uważa się za cudownie ocalonego z rzezi w Moskwie nie jest Dymitrem, a tym bardziej prawdziwym synem Iwana IV Groźnego. Mimo to „wypromował” nowego Samozwańca, kierując jego polityką oraz, co istotne, wojskiem. Pojawienie się Różyńskiego z licznym oddziałem sprawia, że rozpoczyna się rywalizacja z Miechowickim. Ten pierwszy posiadał doświadczenie wojskowe, co sprawiało, że nadawał się na stanowisko hetmana wojsk Samozwańca.
Finalnie Różyńskiemu udało się odsunąć na dalszy tor Miechowickiego, który w obozie tuszyńskim stracił życie. Maryna „rozpoznając” męża rozpoczęła starania o odzyskanie utraconego tronu. Dzięki temu nowy Samozwaniec stał się bardziej wiarygodny, mimo tego, że ludzie z otoczenia poprzednika widzieli w nim oszusta. Natomiast osoby nieznające wcześniejszego Dymitra nie widzieli problemu w służbie u niego.

Blokada Moskwy i rozlokowanie się obozu tuszyńskiego doprowadziły do tego, że Szujski musiał szukać pomocy zagranicą, głównie w Szwecji. Rozmowy rosyjsko-szwedzkie przyniosły zaciągnięcie najemników, których dowódcą ustanowiono Michała Skopina-Szujskiego. W tym samym czasie Dymitr II Samozwaniec ściągał daniny z lojalnych mu terenów, tłumił bunty i zbrojne bandy. Wojska Jana Piotra Sapiehy zaczęły we wrześniu 1608 roku oblężenie Ławry Troicko-Siergijewskiej. Szykowano się do kolejnych działań wojennych, zaplanowanych na rok 1609. Doszło do potyczki pod Moskwą, a hetman wojsk Samozwańca zostaje ranny. Ponadto oblegana jest Wiaźma oraz Kołomna, a pod Torżokiem Aleksander Zborowski pokonuje Rosjan i niemieckich najemników.
Zdobywa on Twer, który później próbują odbić wojska rosyjskie, jednak bezskutecznie. Część najemników wraca do Szwecji, natomiast de La Gardie pozostaje w służbie u Szujskiego.

Oficjalna wojna polsko-rosyjska stawia pod znakiem zapytania status wojsk polskich służących u Dymitra II Samozwańca. Zdecydowana większość nie chciała konfrontacji z wojskami królewskimi. Porzucenie go też nie wchodziło w rachubę ze względu, na chociażby, zaległy żołd. Rozpoczęły się rozmowy między obozem tuszyńskim a królem, który aktualnie prowadził oblężenie Smoleńska. Istotną rolę odgrywa w tym wszystkim Sapieha, który posiadał kontakt z obydwoma stronami. Poniekąd realizował własną politykę, gdyż to on przejął więźniów zwolnionych w wyniku umowy z Szujskim, dzięki czemu Maryna mogła stawić się w obozie w Tuszynie. Groził Dymitrowi, że jeśli nie rozpocznie on rozmów z komisarzami królewskimi to przyłączy się do króla. Samozwaniec uciekł do Kaługi, natomiast Maryna pozostała w obozie. Rosjanie zaczęli w tym czasie odzyskiwać stracone tereny, Sapieha wycofał się do Dmitrowa, a Maryna ruszyła za nim.

Ucieczka Samozwańca do Kaługi rozbiła od środka obóz tuszyński. Część wojsk, głównie kozacy dońscy, chciała iść za nim, w wyniku czego dochodzi do buntu, który udaje się stłumić. Reszta wojsk tuszyńskich zastanawiała się co powinna czynić. Istniało kilka możliwości: udać się do Zygmunta, oblegającego Smoleńsk; pójść do Kaługi, gdzie przebywał Dymitr. Istniały również głosy, aby zacząć rozmowy z Szujskim lub nawet wrócić do Polski. Rosjanie pobili wojska Sapiehy pod Dmitrowem. Dowodził on szczuplejszymi siłami, gdyż część oddziałów wysłał wcześniej za Wołgę, by poszukała żywności. Sam dowódca został zmuszony do wycofania się do tutejszego zameczku, z którego słał prośby o posiłki lub odsiecz. Grupa Marchockiego przybyła do Dmitrowa, wsparła załogę, co przyniosło trwogę w szeregach wroga. Ponadto doszły jeszcze posiłki. Finalnie zakończono oblężenie. Marchocki wrócił do Tuszyna, Sapieha natomiast wyruszył w stronę Wołokołamska. Maryna skierowała się do Kaługi, gdzie nadal przebywał Dymitr. Nastąpiło spalenie obozu tuszyńskiego.

Obóz tuszyński,
autor Sergei Ivanov

Wojsko udało się do Sapiehy, potem każdy miał iść gdzie chciał. Rozłam wśród oddziałów Dymitra potwierdzał wcześniejsze nastroje – 4 tysiące żołnierzy z Różyńskim i Zborowskim na czele postanowiło przyłączyć się do króla. Reszta dołączyła do Sapiehy, który wyruszył do Kaługi. Różyński w wyniku zatargu z Ruckim umiera. Zborowski natomiast poprowadził ludzi pod Smoleńsk, a następnie pod Carowe Zajmiszcie. Rosjanie pod wodzą Wałujewa zdobyły w tym czasie Wołokołamsk. Ospiow, znajdujący się w rękach polskich stanął w obliczu oblężenia. Obrońcy dawali odpór atakującym, dochodziło też do rozmów z najemnikami odnośnie wymiany jeńców. Bunt kozaków, stanowiących załogę Osipowa sprawił, że Polacy musieli się z niego ewakuować. Doszło do pościgu i swoistego pogromu – z 1,5 tysiąca uciekinierów pozostało ich raptem 300. Rosjanie Wałujewa kontynuowali pogoń za osłabionym przeciwnikiem. Polacy przesunęli się w stronę Smoleńska, gdzie liczyli, iż dołączą do wojsk królewskich. Wałujew okopał się pod Carowym Zajmiszciem, który znajdował się blisko obleganego miasta. Żółkiewski postanowił ruszyć jego stronę, doszło do połączenia z grupą Marchockiego i blokady Rosjan.

Marchocki opisuje siły Żółkiewskiego zgromadzone pod Carowym Zajmiszciem. Dzięki informacjom zdobytym od niemieckich najemników znano również liczebność wroga. Wieść na temat odsieczy, która wyruszyła spod Możajska i zbliżała się do Kłuszyna sprawiła, że hetman postanowił uderzyć. Wydzielając część sił do blokady Wałujewa, sam poprowadził resztę pod miejsce, gdzie mieli nocować Rosjanie. Marchocki opisuje podróż, wojsko czy kondycję przed bitwą oraz jej przebieg. Jest on dość szczegółowy. Wprowadza do narracji słowa samego Żółkiewskiego. Marchocki znajdował się również wśród posłów, którzy pertraktowali z niemieckimi najemnikami w carskiej służbie. Zwycięstwo polskie pod Kłuszynem usunęło niebezpieczeństwo ze strony wojsk Dymitra Szujskiego. Teraz hetman mógł wrócić pod Carowe Zajmiszcie gdzie nadal blokowano Wałujewa. Sam rosyjski dowódca nic nie wiedział o nocnej ekspedycji, a tym bardziej o bitwie. Po tygodniu Rosjanie poddali się, uznali królewicza Władysława za cara. Natomiast Polacy wysłali poselstwo pod Smoleńsk z wieścią o wiktorii kłuszyńskiej. Marchocki również udał się pod to miasto, jednocześnie opisując oblężenie i nastroje po obu walczących stronach. W tym czasie Sapieha przeszedł z Kaługi w stronę Moskwy. Ordy tatarskie, mające pomóc Szujskiemu, zdobyły jasyr na Rosjanach, gdyż doszło do tarć między stronami. W Moskwie dokonano detronizacji cara Wasyla. Jednocześnie pojawiła się debata kogo osadzić na tronie. Wyklarowały się cztery stronnictwa. Pierwsze opowiadało się za intronizacją królewicza Władysława. Drugie za Samozwańcem, trzecie za Michałem Romanowem, synem patriarchy Filareta. Ostatnie natomiast opowiadało się za wyborem Wasyla Golicyna. W końcu pierwszy kandydat zdobył poparcie większości. Zdecydowano o tym, że Żółkiewski ma pozbyć się zagrażającemu stolicy Samozwańca. Polskie wojska zasiliły garnizon Moskwy, miały zagwarantować spokój w mieście. Pozycja Dymitra II Samozwańca była zagrożona, stąd znowu uciekł do Kaługi. Sapieha rozpoczął kolejne rozmowy z królem, w wyniku których on wraz z Zaruckim, bojarami i Tatarami przystał do wojsk królewskich.

Bitwa pod Kłuszynem,
autor Szymon Boguszowicz

Bracia Szujscy zostają ujęci i wydani Polakom. Bojarzy zorganizowali poselstwo do króla, obecnego pod Smoleńskiem. Prosili o przysłanie królewicza do Moskwy. Polacy zostali rozlokowani w słobodach, gdyż Żółkiewski nie do końca ufał Rosjanom. Przedstawił na kołu hetmańskim swoje plany oraz obawy. Jednak znalazły się głosy, w tym Marchockiego, o chęci utrzymania stolicy przez polskie jednostki. Następuje organizacja oddziałów w Moskwie. Gosiewski, który przyjechał do miasta, stał się za nie odpowiedzialny. Rozlokowano oddziały w najważniejszych punktach, do tego Żółkiewski opuścił wraz z Szujskimi Moskwę. Więźniowie powinni zostać przewiezieni do Polski, aczkolwiek hetman udał się pod Smoleńsk, prosić króla o Władysława. Mamy tu do czynienia z rozbieżnością między polityką koronowanej głowy a Żółkiewskiego. Zygmunt III początkowo zgadzał się na intronizowanie swojego syna. Liczył, że młody wiek królewicza pozwoli mu objąć tymczasowe rządy w państwie. Ponadto spokoju nie dawała kwestia konwersji Władysława na prawosławie. Bojarzy, którzy znaleźli się pod Smoleńskiem, wystąpili z nowymi warunkami, uzgodnionymi wcześniej z Żółkiewskim. Hetmana uważano za bardziej ugodowego, ale nie pod każdym względem. Wiedział, że król bywa chwiejny i nie zawsze zdecydowany, stąd pojechał do niego prosić o królewicza. Czas działał na niekorzyść Polaków, gdyż bez formalnej intronizacji Rosjanie mogli wznowić działania wojenne, a nawet wybrać kogoś innego na cara. Z drugiej strony nie powinna dziwić postawa króla, który nie chciał, by jego syn skończył jak pierwszy Samozwaniec. Prawdopodobnie wysłałby go do Moskwy wraz z uspokojeniem się nastrojów w państwie rosyjskim.

Czas mijał, Władysław nadal nie pojawił się w stolicy. Jeszcze pod koniec 1610 roku następują ważne wydarzenia. Po pierwsze, w Kałudze zabito II Samozwańca. Marchocki pozostawił opis jego śmierci oraz losy Maryny, która związała się z Zaruckim. Po drugie rozpoczęły się ruchy buntowników pod przywództwem Prokopa Lapunowa. Począł on buntować Rosjan przeciwko Polakom, niedotrzymującym obietnic – chodzi o kwestię Władysława. Lapunow zaczął rosnąć w siłę, a mieszkańcy stolicy byli zgorszeni postawą polskiej załogi. Widmo buntu w Moskwie stało się coraz bardziej realne, stąd rozpoczęto przygotowania do ewentualnej obrony. W końcu pierwsze tumulty wystąpiły w 1611 roku. Rozpoczęły się walki w stolicy. Lapunow stacjonował blisko Moskwy, tym samym ją blokując. Do obrońców doszły wieści na temat stanu oblężenia w Smoleńsku.
W czasie licznych potyczek polsko-rosyjskich umiera Lapunow, a jego miejsce zajął Trubecki. Sapieha ze swym wojskiem podchodził pod Moskwę i próbował ratować sytuację. Widząc, że posiłki nie przybywają, dowódca postanowił zostawić polską załogę Kremla. Część jego podkomendnych się zbuntowała i przyłączyła do obleganych. Nadal trwały walki, jednocześnie wysłano posłów na sejm. Za główny cel obrano zdobycie środków na dalszą obronę. Dodatkowo wyruszyło poselstwo rosyjskie. Nalegano na przysłanie królewicza do Moskwy, a tym samym uspokojenie sytuacji. Pojawienie się Żółkiewskiego sprawiło, że część załogi odeszła wraz z nim, a reszta Polaków pozostała. Rozgrabiono insygnia, które podzielono między obrońców. Gosiewski, który dowodził obroną, został zastąpiony przez Mikołaja Strusia. Nie udało się pomóc oblężonym, a polska załoga broniła się do 7 listopada 1612 roku. Na sam koniec autor wspomina, że dopiero po odzyskaniu Moskwy przez Rosjan dochodzi do koronacji Michała Romanowa na cara. Opisany zostaje również los Maryny i Zaruckiego – zostają schwytani 5 lipca 1614 roku i zgładzeni.

Diariusz Marchockiego jest niewątpliwe jednym z cenniejszych źródeł dotyczących dymitriad. Autor występuje w kilku ważnych momentach, chociażby jako poseł. Uczestniczy w bitwie pod Kłuszynem. Jego kariera – od poplecznika Dymitra po żołnierza królewskiego pokazuje jak zmienne były koleje losu. Jak później się dowiadujemy, rezygnuje on ze służby wojskowej i wraca w swoje rodzinne strony, gdzie spisuje wydarzenia, w których brał udział.

Sebastian Konopka

Bibliografia:

Bauer M., Z dziejów batalistyki polskiej. Studia nad pamiętnikami wojennymi z XVII w., Kraków 2007

Heller M., Historia Imperium Rosyjskiego, Warszawa 2002

Marchocki M. Ś., Historia Moskiewskiej Wojny Prawdziwa Przez Mię Mikołaja Ścibora z Marchocic Marchockiego pisana, w: Moskwa w rękach Polaków. Pamiętniki dowódców i oficerów garnizonu polskiego w Moskwie w latach 1610-1612, red. M. Kubala, T. Ściężor, Kryspinów 1995

Nowak T., Wimmer J., Dzieje oręża polskiego do roku 1793, t.1,Warszawa 1968

Pięta M., Od I Dymitriady do rozejmu w Dywilinie. Z dziejów wojen polsko-moskiewskich
w pierwszej połowie XVII wieku
, Zabrze-Tarnowskie Góry 2018

Przepiórka A. G., Od Staroduba do Moskwy. Działania wojsk Dymitra II Samozwańca
w latach 1607-1608
, Zabrze 2007

Skworoda P. S., Wojny w XVII-wiecznej Europie. Zarys problematyki, Zabrze-Tarnowskie Góry 2014

Szcześniak R., Kłuszyn 1610, t. 21, Warszawa 2014

http://holdruski.blogspot.com/2012/07/ory-na-kremlu.html [Data dostępu: 2019-03-03]

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*