Flota wojenna króla Zygmunta III Wazy | część 1

Morskie przewagi hetmana Chodkiewicza

Po laniu jakie w 1605 roku sprawił Szwedom hetman Jan Karol Chodkiewicz pod Kircholmem, wydawało się, że odzyskanie całych Inflant jest tylko kwestią czasu. Niestety wieczny brak pieniędzy na żołd dla wojska sprawił, że jedynym skutkiem bitwy, która rozsławiła imię Chodkiewicza na świecie, był rozejm mający obowiązywać do 31 października 1608 roku. Szwedzi po takiej klęsce chętnie na niego przystali.

Czytaj część drugą 

Szwedzi odzyskują animusz

Jan Karol Chodkiewicz

Rozejm nie był jednak przez Szwedów przestrzegany, a do drobnych starć dochodziło już w całym 1606 roku. W 1607 roku Chodkiewicz, który po kircholmskim zwycięstwie został mianowany hetmanem wielkim litewskim, zostawił w Inflantach niewielkie załogi i ruszył na wezwanie króla, by walczyć z rokoszem Zebrzydowskiego. Co prawda w Wielkim Księstwie Litewskim jego wojska zniosły oddziały rokoszan sformowane przez wroga Chodkiewiczów, podczaszego litewskiego  Janusza Radziwiłła, a 6 lipca 1607 roku Jan Karol dowodząc prawym skrzydłem wojsk królewskich (lewym dowodził hetman polny koronny Stanisław Żółkiewski) pokonał rokoszan w bitwie pod Guzowem. Niestety odejście Chodkiewicza rozzuchwaliło Szwedów i szybko umożliwiło szwedzkiemu wodzowi Mansfeldowi zdobycie Białego Kamienia.

Do poważnych działań wojennych doszło w drugiej połowie 1608 roku. Szwedzi, którzy najwidoczniej otrząsnęli się już po kircholmskiej katastrofie, ruszyli do ofensywy. Nasz wielki propagator historii Paweł Jasienica, tak napisał o tamtych zdarzeniach: Kiedy Jan Karol Chodkiewicz uganiał się po Polsce za Zebrzydowskim, w Inflantach przepadł Biały Kamień, z takim trudem zdobyty kilka lat wcześniej przez Zamoyskiego, obsadzony aż z Tykocina i Wilna sprowadzoną artylerią, pełen zapasów. Andrzej Zborowski (), młody i niedoświadczony dowódca załogi, wyobraził sobie, że zdoła zaskoczyć i znieść ciągnące ku twierdzy wojsko szwedzkie. Sam został otoczony i wzięty do niewoli, zamek bez obrońców stał się łatwym łupem nieprzyjaciela, który wziął wkrótce Fellin, Kokenhauz i Dyament.

1 sierpnia 1608 roku Fryderyk Joachim Mansfeld zdobył „wrota Rygi” – czyli twierdzę Dyjament. Szwedzi mogli więc przystąpić do oblężenia Rygi. A ten kto posiadał Rygę, tym samym kontrolował handel wzdłuż Dźwiny i czerpał płynące z niego dochody. Dźwiński handel był szczególnie istotny dla szlachty litewskiej, która liczyła, że z czasem powstanie szlak wodny odpowiadający znaczeniu Wisły w Koronie. Opanowanie ujścia Dźwiny przez Szwedów uderzało w żywotne interesy Wielkiego Księstwa Litewskiego, zarówno możnowładców, jak i szlachty oraz kupców litewskich.

Powrót hetmana

Chodkiewicz do Inflant wrócił w sierpniu 1608 roku i to na nim spoczął ciężar ponownego powstrzymania Szwedów. Jednak ze względu na zaangażowanie znacznych sił Rzeczypospolitej na terenie państwa moskiewskiego wojsk przy nim było bardzo niewiele.  Dzięki swej ogromnej energii hetman do jesieni zebrał 18 chorągwi jazdy w sile 2019 żołnierzy. Wojska litewskie ze względu na ogromną przewagę liczebną nieprzyjaciela musiały ograniczyć się do wojny podjazdowej, w której Szwedzi ponosili znaczne straty. Tradycyjnie brakowało pieniędzy, ale ponieważ sejm obiecał uchwalić na ten cel odpowiednie podatki, żołnierze zgodzili się pozostać w służbie do 19 kwietnia 1609 roku. Wkrótce na szczęście przybyły Chodkiewiczowi z pomocą prywatne oddziały magnatów litewskich.

Początkową bazą wojsk Chodkiewicza były Birże, jednak po rozpoznaniu ruchów i pozycji nieprzyjaciela hetman, nie mając sił do walnej rozprawy ze Szwedami, postanowił zaatakować porty będące w szwedzkich rękach, przez które docierało do nieprzyjaciela zaopatrzenie i uzupełnienia. Najpierw przybył na czele ok. 2000 żołnierzy pod Rygę, gdzie stwierdziwszy, że póki co Szwedzi miastu nie zagrażają, ruszył na Parnawę, ich główny port przeładunkowy. Bezdrożami i lasami w ciągu sześciu dni przebył 200 kilometrów i 28 lutego 1609 roku stanął milę od Parnawy.

Litwini ruszyli cicho w kierunku miasta, licząc, że uda się zaskoczyć załogę. Gdy okazało się, że broniąca Parnawy załoga szwedzka zachowuje czujność, hetman zatrzymał swoje siły w lesie i nakazał całkowitą ciszę. Ponieważ hetman zabronił rozpalania ognisk wojsko czekało godzinami, głodne i zmarznięte z powodu silnego i zimnego wiatru. O północy oddziały ruszyły na Parnawę i zaskoczyły załogę. Zanim Szwedzi zorientowali się w sytuacji, Litwini wysadzili trzy bramy miejskie i wdarli się do miasta. Doszło do walki wręcz. Litwini pokonali obronę w mieście i dotarli pod  zamek. Podpalili bramę zamkową. Szwedzi nie widząc szans na dalszą obronę 2 marca skapitulowali.

Kampania 1609 roku to jeden wielki popis talentu i energii Jana Karola Chodkiewicza – napisał P. Jasienica w monumentalnym dziele „Rzeczpospolita Obojga Narodów. Srebrny wiek”. Nieopłacone, głodne i obdarte wojsko groziło buntem, hetman zaś w same zapusty skłonił je do heroicznego pochodu przez zawalone śniegiem lasy, potem brzegiem zamarzniętego morza – ku Parnawie. Okryty tylko burką przez półtorej doby sterczał konno na trzaskającym mrozie, czekając na chwilę sposobną. Dawał przykład wytrwałości. Sam przecie zabronił palenia ognisk i kazał stać bez ruchu, by zaskoczyć fortecę. Kiedy dobył szabli, chcąc ruszyć na czele, żołnierze chwycili go za poły, błagali, by się nie narażał. Spieszyła się i poszła na mury cała kawaleria. Parnawę wziął Chodkiewicz szturmem, wysadziwszy bramy petardami …

Straty szwedzkie wyniosły 100 zabitych i 300 jeńców, natomiast Litwini stracili 45 żołnierzy. Spośród jeńców szwedzkich 155 Szkotów przeszło na służbę Wielkiego Księstwa Litewskiego. Dodatkową zdobyczą były 104 działa, 2 spore szwedzkie galeony handlowe oraz liczne łodzie i barki.

Powstaje polska flota

Galeon „Smok”
Fot. Wikimedia Commons

Zdobycie Parnawy było śmiałym manewrem i dużym sukcesem, ale głównym zadaniem Chodkiewicza w tej kampanii była ochrona Rygi. Dlatego już po kilku dniach ruszył z powrotem pod Rygę. Po drodze postanowił jednak zneutralizować jeszcze jeden port służący Szwedom za bazę materiałową – Salis (obecnie Salacgrīva). Tym razem miasto i port chciał zaatakować z dwóch stron, od lądu i morza. Do dwóch zdobytych na Szwedach okrętów dołączono kilka znajdujących się w porcie handlowych statków angielskich i holenderskich. Korabie wyposażono w część  szwedzkich armat z arsenału Parnawy i obsadzono żeglarzami z portu oraz polskimi ochotnikami z wojsk Chodkiewicza. Na kilka mniejszych łodzi (batów, szkut) załadowano beczki z prochem, smołą i innymi łatwopalnymi materiałami, zakładając użycie tych łodzi jako branderów – statków, które po podpaleniu miały być z wiatrem puszczone pomiędzy okręty nieprzyjaciela. Sposób ten, znany już w starożytności, użyty na przykład w lipcu 1588 roku przez Anglików przeciw hiszpańskiej „niezwyciężonej armadzie” w bitwie pod Calais, na Bałtyku nie był jeszcze stosowany.

Chodkiewicz, który był człowiekiem niezwykle wykształconym (studiował m.in. filozofię i prawo na bawarskim uniwersytecie w Ingolstadt, który ukończył z wyróżnieniem w 1589 r.), posiadał też ogromną wiedzę wojskową zdobytą podczas podróży po Europie. W ich trakcie odwiedził na przykład Maltę, gdzie miał siedzibę słynny w całej Europie zakon joannitów, będący znakomitą szkołą wojskową dla europejskiej szlachty. Tam zapoznał się z nowinkami z dziedziny artylerii, broni palnej, sztuki fortyfikacyjnej, taktyki oraz organizacji armii i floty tureckiej. Podróż po zachodzie Europy pozwoliła Chodkiewiczowi zdobyć wiedzę na temat nowej taktyki walki piechoty holenderskiej (kontrmarsz), polegającej na zdobywaniu terenu głównie walką ogniową. Całą tą wiedzę wykorzystywał teraz w walce ze Szwedami.

Chodkiewicz, mając świadomość, że ad hoc stworzona polska flota nie może być równorzędnym przeciwnikiem dla doświadczonych szwedzkich załóg, postawił na zaskoczenie. Polscy marynarze mieli uderzyć pod osłoną nocy, wysyłając najpierw brandery. Te miały wywołać panikę wśród szwedzkich matrosów, bo niczego bardziej nie boją się żeglarze, niż ognia na pokładzie drewnianego statku. Popłoch wśród Szwedów miał zwiększyć jednoczesny (i głośny) atak na miasto od strony lądu.

Bitwa pod Salis

Proporzec Bojowy polskich okrętów wojennych w XVII w.
Fot. Wikimedia Commons

Podstęp udał się w pełni. Szwedzi nie spodziewali się obecności polskiej floty, której nieliczne jednostki rzadko wychodziły poza wody bliskie zatoce gdańskiej. Okręty nieprzyjaciela stały na redzie portu w Salis na kotwicach, czuwały na nich nieliczne wachty kotwiczne.

Na zgrupowane na małej przestrzeni okręty szwedzkie puszczone zostały najpierw brandery z prochem i materiałami łatwopalnymi – napisał Edmund Kosiarz w książce „Wojny na Bałtyku X-XIX w.”. Okręty odcinały liny kotwiczne, próbując ratować się ucieczką, ale dwa z nich mimo wszystko spłonęły. Wycofujące się z portu okręty szwedzkie trafiały pod ogień artylerii stojących na redzie jednostek polskich. Zaskoczone niespodziewanym napadem załogi okrętów szwedzkich nie próbowały nawet nawiązać walki artyleryjskiej i uciekały na wody Zatoki Ryskiej.

Szwedzka flota pod Salis liczyła trzy duże galeony i pięć mniejszych oraz dwanaście niewielkich jednostek, głównie transportowych. Była więc zdecydowanie silniejsza od polskiej, nie tylko wielkością okrętów i ilością posiadanych dział, ale nad naszą górowała także wyszkoleniem i doświadczeniem załóg oraz oficerów. Tym bardziej litewsko-polskie zwycięstwo jest godne upamiętnienia.

Co jeszcze ważniejsze, zdobycie Parnawy i przegonienie szwedzkiej floty z Salis wywarło ogromny wpływ na dalszy przebieg wojny ze Szwecją. Niewątpliwie przyczyniło się do powstrzymania wojsk szwedzkich od zdobycia Rygi. Oczywiście bezpośredni wpływ miały kolejne zwycięstwa hetmana Chodkiewicza – w okolicach Rygi pod koniec marca 1609 roku, pod Parnawą na przełomie sierpnia i września no i oczywiście nad rzeką Gawią 6 października 1609 roku. Tam 2,5 tysiąca żołnierzy Chodkiewicza pokonało dwa razy liczniejszą armię Mansfelda. Szwedzi stracili kilkuset zabitych. Wojsko Rzeczpospolitej wzięło ok. 100 jeńców. Ponadto w ręce zwycięzców  wpadło kilkanaście dział i 14 chorągwi. Zwycięstwo nad Gawią przesądziło też o odzyskaniu Dyjamentu, co nastąpiło 9 października.

Był to ostatni poważny sukces Rzeczpospolitej w tej wojnie, gdyż nieopłacone wojsko całkowicie odmówiło dalszej służby. Zagrożeni przez Danię Szwedzi nie zdecydowali się na wysłanie kolejnych wojsk do Inflant. Działania wojenne wygasły, a wybuch wojny kalmarskiej skłonił Szwedów do przerwania wojny z Rzecząpospolitą. Ostatecznie w kwietniu 1611 roku Szwecja i Rzeczpospolita podpisały rozejm na 9 miesięcy.

Śmierć Karola IX, jak i niepowodzenia szwedzkie w wojnie z Danią, a z drugiej strony zaangażowanie się Zygmunta III w wojnę z Rosją sprawiły, że obie strony w kwietniu 1612 roku chętnie przedłużyły rozejm o 10 miesięcy, a 20 stycznia 1614 roku zawarto układ o zawieszeniu broni na ponad dwa lata, czyli do 29 września 1616 roku.

Czytaj część drugą 

Ryszard Nowosadzki

 

Bibliografia:

Jasienica P..,Rzeczpospolita Obojga Narodów. Srebrny wiek. Warszawa 1985

Kosiarz E., Wojny na Bałtyku X-XIX w., Gdańsk 1978;

Wójcicki J., Dzieje Polski nad Bałtykiem, Warszawa 1989

Kamiński H., Wilińska H., Zimińska M., Rody magnackie Rzeczpospolitej, Warszawa 2009;

Korrespondencye Jana Karola Chodkiewicza, oprac. Władysław Chomętowski, Warszawa 1875;

Podhorodecki L., Jan Karol Chodkiewicz, 1560-1621, Warszawa 1982;

Malewska H., Listy staropolskie z epoki Wazów, Warszawa 1977

Lulewicz H., Rachuba A., Urzędnicy centralni i dygnitarze Wielkiego Księstwa Litewskiego XIV–XVIII wieku, Kórnik 1994