Historia była, jest i będzie ważna dla ludzi – rozmowa z dr Ewą Rzeczkowską

Pani doktor, zacznę od gratulacji – jest Pani laureatką nagrody im. Prof. Tomasza Strzembosza za książkę Bogu, Polsce, Bliźnim. Tajne organizacje harcerskie w Polsce w latach 1944-1956. Co to za nagroda? Jaki jest cel jej przyznawania i jakie książki mogą je otrzymać?

Bardzo dziękuję. Nagroda przyznawana jest co rok za najlepszą książkę z najnowszej historii, dotyczącą okresu od wybuchu II wojny światowej do 1989 roku. Przyznaje ją jury, składające się z wybitnych polskich uczonych. W tym roku odbyła się siódma już edycja konkursu, do którego może zostać zgłoszona wyłącznie debiutancka książka, bądź druga książka w dorobku autora. Celem nagrody jest uhonorowanie pamięci o prof. Tomaszu Strzemboszu, wspaniałym historyku, badaczu dziejów najnowszych Polski i Europy, związanym przez lata z moją Uczelnią – Katolickim Uniwersytetem Lubelskim Jana Pawła II, wychowawcy kilku pokoleń historyków. Uroczystość wręczenia nagrody odbywa się w dniu urodzin Profesora 11 września. Nagroda jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem i docenieniem wielu lat ciężkiej pracy. Nie bez znaczenia jest też jej wymiar materialny, laureat nagrody otrzymuje 20 tysięcy złotych.

Przejdźmy do samej książki – jestem głęboko przekonany, że dla większości czytelników jest dużym zaskoczeniem, że konspiracyjne struktury harcerstwa trwały aż do tzw. „odwilży” ’56 toku? Co motywowało młodych ludzi do takiej działalności, podejmowanej przecież w czasie gdy wielu Polakom wydawało się, że komuniści będą już „zawsze” rządzić?

Tematyce motywacji, które przyświecały młodym ludziom do zakładania konspiracyjnych grup poświęciłam obszerny rozdział książki. Można wyróżnić wiele czynników, które skłoniły młodzież do podejmowania tej aktywności. Dzielę je na obiektywne, wynikające z ówczesnej sytuacji w kraju i subiektywne, determinowane indywidualnymi wyborami. Postawy sprzeciwu młodzieży budziły przemiany w powojennej szkole, indoktrynacja, próby zniszczenia tradycyjnych więzów społecznych, rodzinnych, podjęcie przez władze komunistyczne otwartej walki z Kościołem katolickim i działającymi pod jego opieką organizacjami młodzieżowymi. Odruch buntu rodziła sama powojenna rzeczywistość, która przesiąknięta była terrorem i represjami w stosunku do działaczy legalnej opozycji, podziemia politycznego i zbrojnego. Niezwykle istotnym czynnikiem było też zlikwidowanie pod koniec lat czterdziestych ubiegłego wieku tradycyjnego harcerstwa, wtłoczenie ruchu harcerskiego do jednej masowej organizacji – Związku Młodzieży Polskiej, który miał być przybudówką młodzieżową dla PZPR. Były też motywacje indywidualne. Wśród osób, które jako nastolatki zaangażowały się w działalność młodzieżowej konspiracji, wiele pochodziło z rodzin o silnych tradycjach patriotycznych i niepodległościowych. Pierwsze konspiracyjne grupy młodzieżowe powstały tuż po wojnie lub kontynuowały swoją działalność rozpoczętą w czasie okupacji niemieckiej. Wielu członków Szarych Szeregów czy Hufców Polskich nie ujawniło się po zakończeniu działań zbrojnych. Dla nich obecność wojsk sowieckich na ziemiach polskich nie była wyzwoleniem, ale ponowną okupacją.

Zaskakuje liczba organizacji i zakres ich działania, w czasach naprawdę ogromnego – dzisiaj niemalże niewyobrażalnego – terroru? Kim byli ludzie, którzy organizowali konspiracyjne harcerstwo?

Udało się ustalić istnienie 129 tajnych grup młodzieżowych o profilu harcerskim. To tylko część tego typu grup. Powojenna konspiracja młodzieżowa liczyła 972 organizacje, które zgromadziły w Polsce od 10 do 11 tysięcy młodych ludzi (górna granica wieku to 25 lat). Jej znaczną częścią były formacje harcerskie.  Do tych organizacji należały w większości osoby związane z polskim ruchem skautowym, tj. szeregowi jego członkowie oraz kadra instruktorska. Byli to uczniowie szkół powszechnych (podstawowych), średnich, a także studenci. Wśród członków tajnych grup przeważali chłopcy, jedna tylko organizacja zrzeszała wyłącznie dziewczęta, większość formacji była koedukacyjna. Według danych Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego (struktura komunistycznego aparatu terroru, która zajmowała się zwalczaniem m.in. konspiracji młodzieżowej) zdecydowaną większość członków tajnych grup stanowiła młodzież poniżej 20 roku życia. Pochodziła ona zarówno z rodzin inteligenckich, chłopskich jak i robotniczych. Co ciekawe przeważała młodzież wywodząca się z dwóch ostatnich grup społecznych. Funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa przeprowadzali badania statystyczne, dotyczące pochodzenia społecznego młodych ludzi, aresztowanych za działalność w konspiracyjnych organizacjach młodzieżowych. Jakże musieli się zdziwić, kiedy wśród zatrzymanych członków tajnych grup w zdecydowanej większości była młodzież pochodzenia robotniczego i chłopskiego, a więc wywodząca się z bliskich klasowo komunistom warstw społecznych…

Nie sposób jednak nie zadać pytania o genezę konspiracyjnego harcerstwa? Jak mogłaby Pani opisać stan ducha polskich harcerzy w latach 1944 i 1945? Kończy się okupacja niemiecka, w czasie której Szare Szeregi zapisały niezwykle chlubną kartę, nie tylko poprzez walkę zbrojną, lecz także szeroko zakrojony program wychowawczy, bardzo w potrzebny w demoralizującej nocy okupacji. Ale rozpoczyna się kolejny okres – już o wiele mniej jednoznaczny – okres PRL-u? Jaka była odpowiedź harcerstwa nowe zagrożenia? Jaki był program wychowawczy?

Trzeba pamiętać o tym, że młodzież, podobnie jak pozostała część społeczeństwa polskiego, stanęła po wojnie przed koniecznością zajęcia stanowiska wobec poczynań władzy komunistycznej. Te postawy były różne. Zasadniczo można wymienić trzy: 1. Podporządkowanie się dyrektywom komunistów i włączenie w nurt budowy nowego ustroju; 2. Próba dostosowania się do nowych warunków i znalezienia w nich enklaw niezależności, np. ZHP; 3. Jawne prezentowanie sprzeciwu wobec władzy i podejmowanie działalności konspiracyjnej. W swojej książce opisałam trzecią postawę młodzieży. W drugiej połowie 1944 r. powojenne władze komunistyczne reaktywowały ZHP. Komuniści byli zainteresowani ruchem młodzieżowym, a przede wszystkim harcerstwem, bo była to organizacja o wyraźnym obliczu ideowym i niezwykłej sile społecznego oddziaływania. W pierwszych latach po wojnie odbudowywanie harcerstwa szło dwutorowo: na szczeblu centralnym przez nowego władze i oddolnie, spontanicznie przez samych harcerzy. W drużynach kontynuowano wychowanie w oparciu o przedwojenne tradycyjne założenia harcerskie. Wychowywano w duchu haseł harcerskiego przyrzeczenia: Bogu, Polsce, Bliźnim. Do harcerstwa wrócili jego przedwojenni instruktorzy, a także ci, którzy w czasie wojny organizowali Szare Szeregi. W działalność ZHP zaangażował się słynny „Kamyk”, czyli Aleksander Kamiński. To spowodowało, że do harcerstwa gremialnie zaczęła napływać młodzież, która czuła dużą potrzebę społecznej aktywności, umożliwiało ją harcerstwo. Było też ono, obok organizacji tworzonych przez Kościół, ważną enklawą niezależności, przestrzenią swobodnego działania. W wielu relacjach z tamtego okresu powtarzają się słowa: My tak bardzo chcieliśmy żyć, działać, być aktywni! ZHP w tradycyjnym kształcie funkcjonował do 1948 r. Pewne symptomy zagrożenia dla ruchu harcerskiego ze strony komunistów było widać tuż po wojnie. W latach 1944-1950 władze komunistyczne podejmowały dwukrotnie próby przejęcia kontroli nad tą organizacją. Nie udało się to jesienią 1944 r., zaplanowaną i zorganizowaną kampanię przeciwko ZHP rozpoczęto w 1948 r. i zakończyła się ona, niestety, przejęciem kontroli nad ZHP i likwidacją harcerstwa w jego pierwotnej, polskiej wersji.

Całe dwa rozdziały swojej książki poświęciła Pani aparatowi represji i jego walce z konspiracyjnym harcerstwem. Jak wyglądała walka komunistów z konspiracją młodych?

Komuniści walczyli z konspiracją młodzieżową używając podobnych metod, jak w zwalczaniu „podziemia dorosłych”. Do tego celu wykorzystywano wyspecjalizowane struktury w MBP, następnie Komitecie do Spraw Bezpieczeństwa Publicznego. Działania funkcjonariuszy aparatu represji opierały się na wydawanych przez kierownictwo resortu bezpieczeństwa instrukcjach i zaleceniach. Do wykrywania tajnych grup wykorzystywano agenturę, ulokowaną w środowiskach młodzieżowych, w hufcach i chorągwiach. Komunistyczny aparat bezpieczeństwa, który tak naprawdę zagrażał polskiemu społeczeństwu, a nie zajmował się jego obroną, współpracował z aktywistami z ZMP, stanowiącymi jedno z podstawowych źródeł informacji na temat młodzieży. Do wykrycia grupy przyczyniali się czasem sami konspiratorzy, którzy, nie zachowywali wymaganej ostrożności. Do „wpadki” prowadziła nieopatrznie wrzucona do kosza kalka, za pomocą której powielano tekst statutu czy ulotki. Kiedy Urząd Bezpieczeństwa wpadł na trop choćby jednego konspiratora, oznaczało to najczęściej kres funkcjonowania całej grupy. Aresztowania odbywały się w domach, na ulicy, w szkole. Młodzi ludzie przechodzili bardzo brutalne śledztwa, w czasie których stosowano wobec nich przemoc psychiczną i fizyczną. Tragiczne warunki bytowe były w aresztach śledczych, w których zatrzymani spędzali kilka i kilkanaście miesięcy. Potem trafiali przed oblicze sądu wojskowego. W sprawach członków tajnych organizacji harcerskich zapadały bardzo surowe wyroki – od kilku lat więzienia do kary śmierci włącznie.

Pozostawmy książkę, mam nadzieję że czytelnicy naszej rozmowy, sami po nią sięgną i wyrobią własną opinie na jej temat. Chciałbym zapytać się Pani, o jak widzi Pani dzieje wychowania w Polsce. Podobno najstarszy zapis na glinianych tabliczkach głosi, że świat chyli się ku upadkowi, a młodzież jest zupełnie zeszła na psy. A my chlubimy się polską młodzieżą wychowaną przez harcerstwo i stawiamy ją za wzór? Na czym polegała ta wyjątkowa wartość systemu wychowania polskich skautów?

Optymistycznie patrzę na polską młodzież, mam z nią do czynienia na co dzień. Wśród moich studentów widzę liczne ich zaangażowanie w działalność społeczną, charytatywną, w inicjatywy patriotyczne, historyczne. Wielu z nich chce się zaangażować w politykę, ciężko pracuje nad sobą, zdobywa wykształcenie. Studenci uczą się na kilku kierunkach, poznają języki obce, czasem godzą już naukę z pracą zawodową, bo chcą odciążyć rodziców. Oczywiście taką postawę prezentuje część młodzieży, ale proszę pamiętać, że po wojnie do konspiracji antysowieckiej też nie włączała się cała polska młodzież. Według danych ZMP w 1950 r. na terenie całego kraju żyło ok. 5 mln osób pomiędzy 15 a 25 rokiem życia. W działalność konspiracyjną zaangażowanych było ok. 11 tys. młodzieży, stanowiło to nieco ponad 0,27% wszystkich młodych ludzi zamieszkujących w tym czasie w Polsce…

Wyjątkowa wartość systemu wychowawczego polskiego skautingu polegała na wychowywaniu młodzieży w duchu patriotycznym. Do 1926 r. harcerstwo było ruchem elitarnym, żeby do niego należeć, trzeba było spełniać szereg warunków. Po przejęciu władzy przez sanację, organizację tę umasowiono i uczyniono z niej formację podporządkowaną wychowaniu państwowemu. Harcerze byli zobowiązani do przestrzegania zasad zapisanych w prawie harcerskim. Ponadto skauting kształtował w młodych człowieku cechy i umiejętności potrzebne w życiu osobistym i przydatne w społeczeństwie.

Ale może to już przeszłość, obecnie wielu wydaje się że współczesna młodzież nie potrzebuje opowieści o „rycerzach z kresowych stanic” czy o Alku i Rudym. Jaki jest sens uczenia (się i innych) historii? Może jednak lepiej wybierać przyszłość, zamiast wracać do starych, a być może przestarzałych dziejów?

Współczesna młodzież potrzebuje opowieści o przeszłości, interesuje się historią. Na co dzień pracuję z młodzieżą, która chce zawodowo zajmować się historią. Mam też kontakt z uczniami szkół średnich, wielu z nich, choć będzie studiować inne kierunki na politechnikach czy na uniwersytetach, historią jest zainteresowana. Traktuje ją jako hobby. Proszę zwrócić uwagę, jak wielu czytelników mają portale i strony historyczne, choćby Historykon. Na Facebooku widzę, że „polubiło” Was ponad 40 tys. użytkowników, a przecież są jeszcze inne strony, czasopisma poświęcone historii. Historia była, jest i będzie ważna dla ludzi. Trzeba się jej uczyć, bo ta wiedza jest punktem odniesienia, kamieniem probierczym dla oceny i zrozumienia współczesności.

 

Ewa Rzeczkowska, dr historii, adiunkt na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim, w bieżącym roku otrzymała nagrodę im. prof. Tomasza Strzembosza, za książkę: Bogu, Polsce, Bliźnim. Tajne organizacje harcerskie w Polsce w latach 1944-1956.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*