I Powstanie Śląskie – nierówna walka o równe prawa

Jak było przed powstaniem?

Śląsk – region wyjątkowy, przechodzący w historii z rąk do rąk. Kraina ta dzieli się na część górną i dolną. Pierwotnie pod panowaniem polskim, następnie czeskim, potem przez długi okres  również niemieckim. Ludność, która żyła na tych ziemiach była nieustannie germanizowana – szczególnie w okresie rządów Otto von Bismarcka i jego słynnego Kulturkampfu.

Czy jednak te fakty decydowały bezsprzecznie o niemieckim duchu Górnego Śląska?

Nic bardziej mylnego. Jeden z najstarszych powszechnych spisów ludności z roku 1890, wykazał, iż ponad 59% mieszkańców Górnego Śląska (stanowiło to liczbę ponad 950 tysięcy osób) posługiwało się tylko językiem polskim.[1] Obraz niemieckiego ducha Górnego Śląska w dużej mierze kreował fakt, że często wysokie stanowiska lub wolne zawody obejmowali Niemcy. Językiem urzędowym był niemiecki. Lekcje w szkołach prowadzono wyłącznie w tym języku. Dlatego zdarzało się, że mieszkańcy tego regionu potrafili mówić, czytać i pisać zarówno po polsku, jak i po niemiecku. Jak nietrudno się domyślić, często nierówność klas społecznych, bariery językowe oraz liczne próby germanizacji doprowadzały do nieporozumień i umacniania się wzajemnych niechęci. Od okresu Wiosny Ludów (1848-49), która ogarnęła Europę, tożsamość narodowa Ślązaków zaczęła się rozbudzać. Wzmacniały ją działania tak wybitnych osób jakimi byli: Józef Lompa (publicysta i działacz społeczny) czy Karol Miarka (literat i nauczyciel). W tym okresie do parlamentu pruskiego dostał się ks. Józef Szafranek – obrońca polskich interesów, zwolennik wprowadzenia języka polskiego do szkół i urzędów.[2]

Historyczne ziemie śląskie na mapie współczesnej Polski. Fot. Wikimedia Commons

Po pierwszej wojnie światowej…

25 października 1918 roku, Wojciech Korfanty – polityk, działacz na rzecz przyłączenia Śląska do odradzającej się Rzeczpospolitej, wygłosił płomienne przemówienie, w którym domagał się odbudowy: „Polski zjednoczonej z wszystkich trzech zaborów, z bezpiecznym dostępem do morza”. Mowa ta dotyczyła również, a może nawet przede wszystkim, ziemi śląskiej.[3] Następnego dnia utworzono Straż Obywatelską, która miała w dogodnej chwili stworzyć polską administrację na Górnym Śląsku. Jej twórca to Józef Dreyza – naczelnik Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół”. W rzeczywistości towarzystwo miało charakter patriotyczny, podtrzymujący polską tożsamość narodową. Sama organizacja (wówczas rozbita; do jej scalenia doszło w niepodległej Polsce) ma bardzo długą i ciekawą historię istnienia. Napięcia między Polakami a Niemcami zaczęły się zaogniać od XIX wieku (zwłaszcza w okresie rozwoju kapitalizmu), a ich eskalacja nastąpiła
w wieku XX.[4] W związku z różnymi działaniami politycznymi, sytuacja na Śląsku nie napawała optymizmem. Niemcy nie chcąc stracić kolejnej prowincji na rzecz Polski, dla przypomnienia pierwszą z nich była Wielkopolska, postanowili działać na własną rękę. Zaczęto tworzyć różne organizacje paramilitarne, w tym Górnośląski Korpus Ochotniczy (niem. Oberrschlesisisches Freiwilligen-Korps). Takie związki (Freikorpsy) najczęściej składały się ze zdemobilizowanych żołnierzy niemieckich, wracających z Wielkiej Wojny. Wstępowali do nich również ochotnicy, niedoświadczeni w walce. Ich finansowaniem zajmowali się lokalni przedsiębiorcy i działacze niemieccy. Poza Freikorpsami, życie Polakom utrudniały wojska ochrony pogranicza (niem. Grenzschutz). One również składały się z niemieckich żołnierzy, delegowanych do obrony wschodnich granic Niemiec. Warto zaznaczyć, że ściągnięto aż 117 dywizji piechoty do tego zadania.[5] Liczne bojówki niemieckie terroryzowały ludność polską. Ślązacy organizowali liczne strajki i demonstracje już przed wybuchem I wojny światowej – największy z nich odbył się w 1913 roku i trwał wiele tygodni[6], jednak po niej nastąpiła ich eskalacja. W samym roku 1918 doszło do 134 strajków, w których udział wzięło przeszło 120 tysięcy robotników![7] Sytuacji nie poprawiało wprowadzenie 13 stycznia 1919 roku, na terenie całego Górnego Śląska, stanu oblężenia. Dochodziło przez to do częstszych starć Polaków z policją niemiecką i Grenzschutzem. Wszelkie polskie wiece rozbijały bojówki niemieckie, oczywiście za cichym przyzwoleniem władz. Skutkowało to tym, że policja bardzo często przymykała oko na wszelkie napady na Polaków. Jak nietrudno się domyślić po przegranej I wojnie światowej Niemcy musieli zadbać o własny interes. Mowa tutaj o zapewnieniu miejsc pracy dla swoich obywateli. Nastąpiły liczne zwolnienia polskich robotników z różnych, niemieckich zakładów pracy. W ich miejsce zatrudniano powracających
z wojny Niemców. Brakowało również żywności, co postawiło Polaków w rozpaczliwej sytuacji. Głód, brak pracy, strajki, niemiecki terror i szykany ze strony wojska, policji i wszelkich organizacji paramilitarnych – tak wyglądały pierwsze dni 1919 roku…

Organizacja polskiej samoobrony na terenie Górnego Śląska i wybuch I Powstania Śląskiego

Pierwsze kroki w zakresie tworzenia takich organizacji podjęto dosyć wcześnie, bo już w listopadzie 1918 roku. W tym okresie powstała, wspomniana wcześniej – Straż Obywatelska. Działała ona w pełni legalnie i jawnie. Po pewnym czasie jednak została przemianowana na Związki Wojackie, które miały stać się paramilitarnym zapleczem. Mogłyby szkolić Polaków do walki o przyłączenie Górnego Śląska, do odradzającej się Rzeczpospolitej. Niestety, pomysł ten spotkał się z ostrym sprzeciwem ze strony władz niemieckich. Związki rozwiązano w grudniu 1918 roku.[8] Przystąpiono zatem do tworzenia tajnej organizacji, która miała pomóc stworzyć zaplecze paramilitarne dla Polaków. Tak powstała Polska Organizacja Wojskowa Górnego Śląska (POW G. Śl.). Mimo tajnego charakteru, jej szeregi rosły. Pod koniec marca 1919 roku liczyła 10500,
w kwietniu tego samego roku już prawie 14000, by w sierpniu osiągnąć liczbę ponad 23000 zaprzysiężonych osób![9] W styczniu 1919 roku powstała koncepcja organizacji POW na terenie Górnego Śląska. Od tego momentu ziemie te podzielono na okręgi (czasem nazywane powiatami), obwody oraz gminy. Pierwsze plany walki konstruowano jeszcze przed wybuchem I Powstania Śląskiego. Jednym z nich była organizacja powstania oleskiego w nocy z 7 na 8 czerwca 1919 roku. Powstańcy chcieli opanować i przyłączyć powiat oleski do Polski, przy pomocy regularnych oddziałów Wojska Polskiego. Stworzono prosty plan – zamierzano odciąć łączność telefoniczną między Olesnem, a innymi miejscowościami, a przy użyciu zdobycznej broni – zamierzano ją pozyskać z zajętej leśniczówki w Łowoszowie – walczyć z Niemcami. Akcję miała wesprzeć armia Polski. Co prawda udało się osiągnąć pierwszy cel, jednak gdy grupa 300 POW-iaków zdała sobie sprawę, że w zajętej leśniczówce broni nie ma, postanowiła rozejść się do domów. Wkrótce przybyły liczne siły Grenzschutzu i rozpoczęły liczne obławy oraz rewizje.[10] Wobec terroru, który wkrótce znów ogarnął Górny Śląsk, dowództwo POW postanowiło działać. W każdej chwili mogło dojść do niekontrolowanego wybuchu rozruchów, dlatego komendanci powiatowi POW zebrali się 20 czerwca 1919 roku, na naradzie w Piotrowicach i podjęli decyzję o rozpoczęciu walk w nocy z 22 na 23 dnia tego miesiąca.[11]  Rankiem 22 czerwca do Sosnowca przyleciał Korfanty, który przekonał Dreyzę, by nie wszczynać powstania. Jednak mimo rozesłania rozkazów, doszło do walk w okolicach Dziergowic (powiat kozielski), gdzie grupa 80 powstańców zaatakowała oddział Grenzschutzu. Poległo kilku Polaków i doszło do dekonspiracji POW w tym powiecie. Po tych wydarzeniach doszło do organizacyjnego przetasowania. Dowództwo Główne POW przeniesiono do Piotrowic (wcześniej ośrodkiem decyzyjnym był Bytom, gdzie mieścił się Główny Komitet Wykonawczy), na czele którego stanął porucznik Alfons Zgrzebniok. Sytuacja stawała się coraz bardziej napięta, dochodziło do licznych aktów przemocy. Jednym z najokrutniejszym z nich była masakra przy kopalni „Mysłowice”. To tego smutnego aktu doszło 15 sierpnia 1919 roku. Górnicy i ich rodziny zebrali się pod kopalnią, aby odebrać wypłatę (która swoją drogą wystarczała na okres dwóch tygodni i do zaspokojenia tylko najważniejszych potrzeb). Po przedłużaniu godzin wypłat i wpuszczaniu tylko kilkunastu osób na teren kopalni, zaczęły się awantury. Dowódca Grenzschutzu postanowił wydać rozkaz otwarcia ognia do bezbronnych cywili. Zginęło 10 osób, w tym 2 kobiety i 13-letni chłopak, który chciał wypłacić pieniądze dla chorego ojca.[12] Wieści rozeszły się błyskawicznie, a teren Górnego Śląska przypominał beczkę prochu. Wystarczyła iskra, by doszło do wybuchu. Tym zapalnikiem okazało się wydanie tzw. Uchwały bytomskiej. Dokument został wysłany przez dowódców POW G. Śl. do komendantury w Strumieniu (w ten sposób chciano zaangażować większą ilość osób do powstania i liczono pośrednio na akceptację ze strony Korfantego, który przebywał w Poznaniu).[13] Planowano spotkanie dowódców w Strumieniu, jednak do niego nie doszło, ponieważ aresztowano co ważniejszych członków POW. 16 sierpnia 1919 powstał pięcioosobowy komitet, na czele które stanął Maksymilian Iksal. Wydał rozkaz do komendantów powiatowych w Pszczynie i Rybniku, by rozpoczęli działania zbrojne…

Alfons Zgrzebniok, jeden z najważniejszych członków POW. Fot. Wikimedia Commons

Przebieg walk

Pierwsze starcia miały miejsce w okolicach Urbanowic (wieś pod Tychami), a akcją dowodził Wiktor Szczygieł. Grupa 16 sierpnia o godz. 23:00 rozbroiła oddział Grenzschutzu, wzmacniając się i zaopatrując w broń oraz amunicję. Potem zaatakowała baterię artylerii polowej w Paprocanach.
W nocy 17 sierpnia powstańcy zajęli Tychy. Następnie bronili się przed Niemcami. Udało się nawet zestrzelić jeden z samolotów zwiadowczych! Mimo tego, w obliczu okrążenia, dowódca Stanisław Krzyżowski wydał rozkaz o opuszczeniu miasta. Skierował się na Pszczynę, gdzie podczas drogi dołączali do niego inni powstańcy, jednak ostrzeżono go o tym, że miasto jest pilnie strzeżone. Wobec tego Ślązacy przekroczyli granicę z Polską 17 sierpnia o godzinie 19:00. Pod kontrolą powstańców w powiecie pszczyńskim pozostały małe wsie, Wola i Bijasowice. Przygraniczny obóz dla uchodźców ze Śląska utworzono w Piotrowicach, po to, aby mogli uniknąć niemieckich represji. 17 sierpnia z Piotrowic wyruszyła grupa POW Maksymiliana Iksala. Postanowił uderzyć na dwór niemiecki w Gołkwicach. Udało mu się zdobyć zarówno dwór, a także spore zapasy broni i amunicji. Po tym sukcesie wyruszył do Polski na spotkanie z gen. Józefem Hallerem, by poprosić o pomoc dla powstania, jednak jej nie uzyskał, ze względu na toczącą się wojnę z bolszewikami.
W nocy z 17 na 18 sierpnia dowództwo nad powstaniem przejął Alfons Zgrzebniok. Walki objęły powiat rybnicki i częściowo wschód Śląska. W Godowie oddział POW (dowodzony przez Mikołaja Witczaka i Jana Wyglendę) pokonał Grenzschutz. W ciężkich i zaciekłych walkach zginęło 30 Niemców. Mimo świetnego przygotowania ze strony POW, nie doszło do walk o Wodzisław. W akcji miał wziąć udział 800 osób, dowodził nimi Alozjy Ośliźlok z Marklowic. Do starć nie doszło, ponieważ Niemcy postanowili wysłać fałszywego kuriera z nieprawdziwymi rozkazami do Ośliźloka, które zakazywały walki z Grenzschutzem. Do wyjątkowo zaciekłych bojów doszło jednak w dzielnicy Bytomia – Bobrku. Powstańcom udało się zdobyć areszt, w którym przechowywano spore zapasy amunicji i broni. Dobrze wyposażeni Górnoślązacy próbowali zdobyć koszary Grenzschutzu, jednak obrońcom na pomoc przyszła odsiecz. Podobna sytuacja miała miejsce w Lipinach, tam jednak wyczerpała się powstańcom amunicja. O poważnych brakach w uzbrojeniu i amunicji mówi sytuacja z Pszowa, gdzie grupa 30 POW-iaków, uzbrojonych w kosy próbowała uderzyć na oddział Grenzschutzu. Po pierwszej serii z karabinów maszynowych oddział rozproszył się. Późnym wieczorem 18 sierpnia powiat rybnicki był opanowany przez Niemców, natomiast walki wybuchły także w powiatach: katowickim, zabrzańskim, bytomskim
i tarnogórskim.

Grupa powstańców śląskich. Zdjęcie wykonano prawdopodobnie w Bogucicach. Fot. Wikimedia Commons

Wygrana, mimo przegranej

Niestety mimo poświęcenia i waleczności powstańców, Polacy przegrali I Powstanie Śląskie. Istniało kilka przyczyn – słabe uzbrojenie, powstanie miało charakter spontaniczny (to znaczy, że walki nie wybuchły w kilku miejscach jednocześnie, co ułatwiało Niemcom jego zduszanie), brak wsparcia ze strony Polski. Do tego ostatniego dojść nie mogło, ponieważ walczyliśmy
z bolszewikami, a w dodatku trwała konferencja pokojowa w Paryżu, która miała przesądzić o losie Górnego Śląska. Terror i chaos, jaki wprowadzały niemieckie bojówki w polskim życiu kulturowym i społecznym, nie mogły trwać w nieskończoność. Długo uciskani Górnoślązacy podjęli nierówną walkę, która jak się okazało, przyniosła długofalowe i brzemienne w skutkach konsekwencje. Pierwszą z nich było przybycie komisji sojuszniczej (w jej skład wchodzili reprezentanci Francji, Wielkiej Brytanii, USA oraz Włoszech) na Śląsk 24 sierpnia 1919 roku. Dzięki jej pracom alianci przekonali się, że sytuacja na tych ziemiach faktycznie jest dramatyczna
i postanowiono dopilnować, by Niemcy, w teorii (z praktyką różnie to bywało), odpowiedzieli za napady i terror wobec ludności polskiej. Świat dowiedział się, że Śląsk nie jest całkowicie zgermanizowany i tętni w nim życie polskie, co okazało się bardzo pomocne w przyszłości.

Jakub Kowalewski

Bibliografia:

F. Hawranek, A. Kwiatek, W. Lesiuk, M. Lis, B. Reiner, Encyklopedia PowstańŚląskich, Wydawnictwo Instytutu Śląskiego w Opolu, Opole 1982.

J. Przewłocki, Ludowy charakter powstańśląskich, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1973.

J. Przewłocki, Pierwsze powstanie śląskie 1919 rok, Muzeum Śląskie, Katowice 1989.

Przypisy:

[1] J. Przewłocki, Pierwsze powstanie śląskie 1919 rok, Muzeum Śląskie, Katowice 1989, s. 6.

[2] Tamże, s. 8.

[3] F. Hawranek, A. Kwiatek, W. Lesiuk, M. Lis, B. Reiner, Encyklopedia Powstań Śląskich, Wydawnictwo Instytutu Śląskiego w Opolu, Opole 1982, s. 706.

[4] J. Przewłocki, Ludowy charakter powstań śląskich, Śląski Instytut Naukowy, Katowice 1973, s. 13.

[5] J. Przewłocki, Pierwsze, s. 24.

[6] J. Przewłocki, Pierwsze, s. 12.

[7] Tamże, s. 19.

[8] J. Przewłocki, Ludowy charakter, s. 58.

[9] Tamże, s. 58.

[10] F. Hawranek, Encyklopedia Powstań…, s. 437.

[11] J. Przewłocki, Pierwsze, s. 33.

[12] J. Przewłocki, Pierwsze, s. 36.

[13] Tamże, 37.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*