Jan II Kazimierz – król własnych koszmarów

Przez wiele lat, młody Jan Kazimierz marzył o koronie, choć perspektywa jej zdobycia wydawała się daleka. Kiedy po śmierci brata objął tron, okazało się, że rządzenie szlachecką Polską nie jest najłatwiejszym zadaniem, a wymarzona korona stała się przekleństwem i źródłem upokorzeń. Ostatni król ze szwedzkiej dynastii Wazów pozostawił po sobie kraj w ruinie i rozkładzie. Jak do tego doszło?

Młody królewicz

Jan Kazimierz urodził się 22 maja 1609 roku jako drugi syn króla Zygmunta III Wazy i pierwszy żyjący syn Konstancji Habsburżanki. O jego dzieciństwie nie wiemy za dużo, a często dostajemy sprzeczne informacje. Potencjalny następca tronu uchodził w oczach hiszpańskiego posła za: “zachwycającego, małego chłopczyka”. Ewerhard Wassenberg, biograf Władysława IV, przyrodniego brata Jana Kazimierza, zauważył, że królewicz od najmłodszych lat oddany został pod opiekę najznamienitszych uczonych. którzy wpajali zasady: filozofii, matematyki, jazdy konnej czy szermierki. Przeciwne świadectwo podaje Pierre Des Noyers, który stwierdził, że przyszły król miał w swoim życiu nie przeczytać ani jednej książki. Bez względu na sprzeczne opinie, należy zauważyć, że już wtedy pisano mu wielką przyszłość. Jako przedstawiciel dynastii Wazów był naturalnym spadkobiercą korony szwedzkiej, do której prawa rościł jego ojciec. Już w wieku siedmiu lat widziano w nim przyszłego króla Polski, gdyż Władysław miał objąć tron carski w Moskwie, co ostatecznie nie doszło do skutku.

Portret królewicza Jana Kazimierza nieznanego artysty z 1619 roku.
Fot. Wikimedia Commons

Kiedy w 1626 r. król Szwecji Gustaw Adolf najechał Prusy Książęce, a Zygmunt III Waza wyruszył do Prus samemu, młody Jan Kazimierz miał zareagować płaczem. W 1629 r. Jan Kazimierz wyruszył na upragnioną wojnę i w czerwcu stanął w obozie pod Malborkiem, gdzie spędził jedynie dwa miesiące. Coraz głośniej mówiło się o potrzebie reformy państwa, której plany sporządzili królowa Konstancja oraz kanclerz koronny Wacław Leszczyński oraz podkanclerzy Stanisław Lubieński. Projekt zakładał między innymi abdykację Zygmunta III Wazy, a jego następcą, w wyniku elekcji vivente rege, miał zostać królewicz Jan Kazimierz, choć królowa Konstancja widziała w tej roli raczej swojego najmłodszego syna Aleksandra. Plany ostatecznie przekreśliła jej śmierć w nocy z 9 na 10 lipca w 1631 roku, a rok później, 30 kwietnia 1632 roku, Jan Kazimierz utracił również ojca. Po śmierci rodziców odziedziczył liczne majątki i dobra. Ojciec pozostawił bogaty skarbiec, Nieporęt nad Bugiem oraz klejnoty rodzinne. Po matce odziedziczył dobra żywieckie i majątek.1

Początkowo najstarszy Władysław marzył o tronie szwedzkim i nawet przez Polską szlachtę tytułowany było jako “król szwedzki”. Ostatecznie musiał zadowolić się staraniem o tron Rzeczpospolitej, w czym wspierał go jego przyrodni brat – Jan Kazimierz. 8 listopada 1632 roku Władysław został jednomyślnie wybrany na króla, choć nie obyło się bez konfliktów. Pokonany z całego zajścia wyszedł Jan, który oczekiwał, że obradujący w Krakowie od 8 lutego do 17 marca 1633 roku sejm koronacyjny nada mu starostwo krzepickie. Nowy król nie nacieszył się długo pokojem. Jeszcze w sierpniu wyruszył wraz z bratem pod Smoleńsk, by tam bronić miasta przed moskiewskim atakiem. Królewicz długo musiał oczekiwać na upragniony udział w wojnie, ale było warto. Jan Kazimierz dowodził 25 tys. żołnierzy, głównie zreformowanej po porażkach w Inflantach i Prusach piechoty. Miał więc okazję nie tylko wziąć udział w bitwie, ale i poznać jej nowoczesne oblicze. 14 czerwca 1634 roku zawarto pokój polanowski, który potwierdzał wcześniejsze granice. Król nie był zadowolony. Władysław IV Waza, jako niepoprawny marzyciel, myślał o kolejnej próbie zdobycia korony moskiewskiej dla swojego brata. Po wojnie Kazimierz zatrzymał się we Lwowie, gdzie najprawdopodobniej zachorował na ospę. Nie zlekceważył choroby, która pozostawiła mu blizny na resztę życia, ale uczynił to jego brat Aleksander, również chory na ospę – zmarł 19 listopada w drodze do Warszawy.

 Po zdobyciu doświadczenia wojskowego przyszedł i czas na doświadczenie polityczne. Okres po wojnie smoleńskiej to dla Jana Kazimierza przede wszystkim misje dyplomatyczne i wyjazdy za granice. W styczniu 1635 roku udał się do Wiednia na chrzciny wnuka cesarza Ferdynanda II. Królewicz walczył w wojnie trzydziestoletniej, na pograniczu francusko-niemieckim, gdzie: “zawsze był pierwszym do walki, ostatnim z uchodzących”. 12 września 1635 roku po podpisaniu przez Polskę rozejmu ze Szwedami w Sztumskiej Wsi Władysław odwołał brata z Niemiec, gdzie w obozie cesarskim panowała zaraza. Zmarnowany Kazimierz miał pojawić się w Warszawie w grudniu, kiedy to sejm miał powitać go śmiechem. Inne źródła podają, że król zakazał mu wjazdu do Warszawy, co ten jednak uczynił, ale nie został przez nikogo rozpoznany. Wkrótce wyruszył w kolejną wyprawę, która miała przynieść równie opłakane skutki.

Pierwsza wyprawa do Hiszpanii, niczym młodość króla, owiana jest sporą tajemnicą, ale dość powiedzieć, że do żadnej Hiszpanii król nigdy nie dotarł. 30 lipca wypłynął z Gdańska w swą pierwszą podróż morską. Po drodze do Hiszpanii Kazimierz zatrzymał się w Holandii i wkrótce wrócił do Gdańska. Według samego królewicza, który zawitał do Gdańska ponownie już 16 września, miało to być spowodowane panującą w Holandii zarazą. Warto zaznaczyć, że orszak królewicza został napadnięty przez bandytów, co nadal nie rozwiewa wielu wątpliwości. Prawdopodobnie celem wyprawy od początku był dwór książąt orańskich, gdzie przebywała potencjalna kandydatka na żonę króla Polski. Niepowodzenie to jedynie wzmocniło sojusz z Habsburgami. 12 września odbył się ślub Władysława IV Wazy z córką cesarza Ferdynanda II Cecylią Renatą. Kolejną podróż do Hiszpanii królewicz rozpoczął 27 stycznia 1638 roku, kiedy to wyjechał z Warszawy. Oficjalnym powodem wyprawy miały zostać kolejne upokorzenia przed sejmem, który odmówił nadania zarządu lennego nad Księstwem Kurlandii, oraz niepowodzenia miłosne. Podróż nie mogłaby odbyć się bez zgody króla, choć kanclerz litewski – Albrycht Stanisław Radziwiłł, stwierdził, że król: “nie pochwalał jego zamiaru”. Nawet jeżeli nie pochwalał, to nie przeszkodziło mu to, według oficjalnego historiografa obu Wazów, uczynić opata Jana Karola Konopackiego posłem do króla Hiszpańskiego, co nadawało wyprawie królewicza dużo wyższej rangi.  Jan Kazimierz miał otrzymać godność wicekróla Portugalii oraz, według agentów francuskich, tytuł admirała floty.

Podróż Jana Kazimierza była szczegółowo opisywana w największe gazecie ówczesnej Europy- francuskiej “Gazette”. 18 maja Jan Kazimierz został aresztowany pod pretekstem braku paszportu i zarzutem szpiegostwa, stając się francuskim jeńcem i potężną kartą przetargową w rękach kardynała Richelieu, który liczył na odstąpienie Polski od sojuszu z Habsburgami. Nad Francją ciągle wisiało widmo objęcia przez Habsburgów tronu polskiego, co mogłoby zmienić losy wojny trzydziestoletniej.  Osadzony królewicz zdawał sobie sprawę ze swojej roli i wykazywał odporność na szantaż oraz haniebne warunku po osadzeniu w cytadeli w Sisteron. Jan Kazimierz słał z celi listy do samego papieża, a ostatecznie wstawił się za nim w liście do kardynała Richelieu, Bogusław Radziwił. Królewicz został uwolniony w lutym 1640 roku, w dużej mierze za sprawą misji dyplomatycznej Krzysztofa Korwina Gosiewskiego. Po opuszczeniu Paryża, pod koniec marca, znów zacząć snuć marzenia o podróży do Hiszpanii, a także ofiarowaniu swoich usług królowi Francji Ludwikowi XIII, co spotkało się z milczeniem Paryża. Jan Kazimierz wracał do kraju nie tylko upokorzony, ale i zawiedziony niespełnionymi ambicjami. Władysław IV Wazy zaczął snuć kolejne plany wojenne, tym razem przeciwko Imperium Osmańskiego, które chciał zaatakować razem z Moskwą. Jan Kazimierz miał ożenić się z córką cara Michała Romanowa i zasiąść na tronie krymskim. Żadna z tych rzeczy nie doszła do skutku.

Zdesperowany królewicz wyjechał pod koniec maja 1643 roku do Loreto we Włoszech, gdzie rozpoczął nowicjat w zakonie jezuitów. Po czasie nadano mu tytuł kardynała, co nie wpłynęło niestety na jego poczynania. Kazimierz żądał, by tytułowano go “Jego Najjaśniejszą Wysokością”, zaznaczając: “że da w gębę każdemu, kto by go inaczej tytułował”. Powrócił do kraju we wrześniu 1646 roku i zapewne nie zdawał sobie sprawy w jakich okolicznościach przyjdzie mu sprawować wymarzoną władzę.

Król Rzeczpospolitej

9 sierpnia 1647 roku zmarł jedyny syn króla Władysława, królewicz Zygmunt Kazimierz. Choć Rzeczpospolita była monarchią elekcyjną to nikt nie miał wątpliwości, że miał on w przyszłości objąć tron. Wobec jego śmierci najpoważniejszym kandydatem do tronu został Jan Kazimierz. 20 maja 1648 roku umarł Władysław IV Waza. Pozostawił po sobie kraj silny, który przez ostatnie dziesięciolecia potrafiła odpierać ataki państw ościennych. Tym razem wróg miał pojawić się w granicach państwa.

O wybuchu powstania kozackiego na Ukrainie król dowiedział się na krótko przed śmiercią. Nie był to pierwszy bunt Kozaków, ale pierwszy, który wstrząsnął fundamentami państwa. Powodów powstania nakreślono wiele, choć w kontekście zmarłego króla Władysława IV Wazy warto wspomnieć, że niepowodzenie wyprawy przeciwko Turkom i Tatarom, z którą Kozacy wiązali spore nadzieje, było jednym z nich. Przywódca powstania – Bohdan Zenobi Chmielnicki, okazał się wyrachowanym politykiem, który zawarł sojusz z dawnym wrogiem – Chanatem krymskim.

W czasie kiedy wojska Rzeczpospolitej doznawały pierwszych klęsk pod Żółtymi Wodami i Korsuniem, Jan Kazimierz przebywał w Wiedniu, gdzie zastała go wieść o śmierci Władysława. Jedynym poważnym kontrkandydatem okazał się jego młodszy brat Karol Ferdynand, który cieszył się poparciem Habsburgów i papieża. Jan Kazimierz dosyć ironicznie, cieszył się poparciem Szwedów, którzy zdawali sobie sprawę z tego, że tytularny król Szwecji na tronie Polski wprowadzi większy zamęt i spowoduje zatargi ze szlachtą. W kraju Jan Kazimierz cieszył się poparciem ugodowców, którzy chcieli negocjować z Kozakami, zaś jego brat miał po swojej stronie zwolenników dalszej wojny. Kolejne porażki na Ukrainie, podejście Chmielnickiego pod Zamość i wyrażenie przez niego poparcia dla kandydatury Jana Kazimierza ostatecznie zakończyły spór między braćmi. 20 listopada 1648 roku Jan Kazimierz został wybrany na króla Polski, koronowany 17 stycznia 1649 roku w Krakowie jako Jan II Kazimierz.

Jan II Kazimierz w polskim stroju, portret autorstwa Daniela Schultza, 1649 r. Fot. Wikimedia Commons

Nowo obrany król nie cieszył się sympatią szlachty i szybko popadł w konflikty z magnatami, zwłaszcza po odebraniu buławy Jeremiemu Wiśniowieckiego. W 1649 stoczył bitwę pod Zborowem, w wyniku której podpisano ugodę Zborowską. Przywracała buławę hetmańską Chmielnickiemu oraz była ogromnym ustępstwem wobec Kozaków. Warto nadmienić, że władca dał się zaskoczyć i okrążyć wrogowi i jedynie okup uratował go z tarapatów. W zamian za to Kozacy odstąpili od oblężenia Zbaraża. Pokój trwał do wiosny 1651 roku.  Do starcia doszło 28 czerwca 1651 roku pod Beresteczkiem. Wojskiem Polskim, w liczbie około 33 tysięcy regularnego wojska i 30 tysięcy pospolitego ruszenia, dowodził sam król Jan II Kazimierz, obejmując dowództwo sił centrum. Po drugiej stronie stanęło ponad 100 tysięcy sprzymierzonych wojsko kozacko-tatarskich. Pierwsze dni nie przynosiły rozstrzygnięcia. W nocy z 29 na 30 czerwca król przeforsował wprowadzenie taktyki zaczepnej w tak zwanym szyku szwedzkim lub holenderskim, polegającym na ustawieniu wojsk w szachownicę. Jego pomysł poparli młodsi dowódcy, szczególni ci, którzy doświadczenie zdobyli w wojnie trzydziestoletniej. Chan Tatarski wraz z Chmielnickim musieli ratować się ucieczką (choć przypuszczać należy, że rozzłoszczony porażką chan wziął go raczej za jeńca), a Jan II Kazimierz okrył się sławą jako wybitny dowódca. Paryska “Gazette de France”, dawniej “Gazette” przyrównywała postać króla do Aleksandra Macedońskiego. Warto przypomnieć, że jest to ta sama gazeta, która kilkanaście lat wcześniej z wielką pieczołowitością śledziła podróż Jana Kazimierza do Hiszpanii. Zwycięstwo pod Beresteczkiem zwieńczone zostało podpisaniem ugody w Białej Cerkwii, dużo mniej korzystnej dla Kozaków. Wspaniałe zwycięstwo nie ochroniło państwa przed kolejnymi klęskami, gdyż rok później Bohdan Chmielnicki próbował osadzić swojego syna na tronie mołdawskim. Polska wyprawa do Mołdawii zakończyła się klęską pod Batohem i rzezią polskich jeńców. Ukraina tliła się jeszcze przez dwa lata, aż Chmielnicki zwrócił się o pomoc do Moskwy.2

Pozbawiony szans na wybicie się na niepodległość, samodzielnie Chmielnicki zdecydował się na ugodę z Rosją, która zawarta została w styczniu 1654 roku w Perjasławiu. Oznaczało to zerwanie sojuszu z Tatarami, którzy po odwróceniu sojuszy wsparli Rzeczpospolitą. Czasy wielkiej smuty czy wojny smoleńskiej już dawno minęły, a wojska Moskiewskie mogły prowadzić wyrównaną walkę z wojskiem Rzeczpospolitej. Jesienią 1654 roku front litewski załamał się, a hetman wielki Janusz Radziwił musiał się wycofać pod naporem wroga. Trudno w to uwierzyć, ale nawet w obliczu takiej klęski król był w stanie knuć przeciwko niemu za pomocą skłóconego z Radziwiłem hetmana polnego Wincentego Gosiewskiego. Do końca roku stracony został Smoleńsk, Witebsk, Połock i wiele mniejszych miast.

Potop

W międzyczasie na horyzoncie wisiał kolejny konflikt, do którego przyczyniła się nieudolna polityka Jana Kazimierza. Król, poza talentem wojskowym, miał też inny. Była to zdolność do tworzenia sobie wrogów. W 1651 roku, w czasie wyprawy przeciwko Kozakom, doszło do zatargu niejakiego Hieronima Radziejowskiego, podkanclerza koronnego z królem. Z adresowanej do królowej korespondencji wynikało, że władca w jego oczach nie tylko jest marnym dowódcą, ale i dopuścił się zdrady wobec swojej żony – Ludwiki Marii i to z żoną Radziejowskiego! Podkanclerz został odsunięty od udziału w radzie i wkrótce zaczął rozsiewać pogłoski o wrogości króla wobec szlachty. Konflikt udało się załagodzić jeszcze przed bitwą pod Beresteczkiem, ale wkrótce wybuchł on na nowo, kiedy Radziejowski odszedł z obozu bitewnego wraz z częścią szlachty. Niewielki konflikt z królem został rozdmuchany przez Jana Kazimierza do niebotycznych rozmiarów wyłącznie do celów politycznych. 20 stycznia 1652 roku Radziejowski został skazany na śmierć, infamię i konfiskatę majątku, bynajmniej nie za obrazę króla, gdyż w grę wchodził również napad na ziemię brata jego żony, podskarbiego Słuszki.

Wyjęty spod prawa Radziejowski musiał uciekać z Warszawy. Tymczasem szlachta coraz głośniej mówiła o niesprawiedliwości procesu. Do Warszawy wkroczyło wojsko i gwardia królewska, co wzmocniło w szlachcie przeświadczenie, że król dąży do wzmocnienia swojej władzy, a sam Radziejowski, dosyć przypadkiem stał się symbolem sarmackich cnót. 9 marca 1652 roku doszło do zerwania sejmu przez Władysława Sicińskiego, który według dworu królewskiego miał działać właśnie na polecenie Radziejowskiego. Kilka miesięcy później na jaw wyszły jego listy do Bohdana Chmielnickiego, a Radziejowski znów musiał ratować się ucieczką, ale tym razem z kraju. Jego tułaczka zakończyła się w Szwecji, gdzie został dobrze przyjęty na dworze królowej Krystyny, stając się dla niej cennym źródłem informacji o sytuacji w Rzeczpospolitej. Pozbawiona bogactw naturalnych Szwecja potrzebowała wojny, a osłabiona Polska stanowiła idealny cel.

 Po zwycięstwie pod Beresteczkiem, Szwedzi obawiali się próby odzyskania przez Polskę Inflant, a Jan Kazimierz skutecznie potwierdził ich obawy, odwiedzając Gdańsk. Toczone w Lubece polsko-szwedzkie rokowania były torpedowane przez króla, który albo stawiał warunki niemożliwe do przyjęcia, albo wręcz odwlekał podjęcie jakichkolwiek decyzji. To wtedy Szwedzi nawiązali bliższe relacje z Siedmiogrodem i Kozakami, które już wkrótce miały okazać się owocne. W 1654 roku, po abdykacji królowej Krystyny, jej miejsce zajął Karol X Gustaw, który w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki nie widział siebie w roli mecenasa kultury.

W ostatnich dniach stycznia 1655 roku do Sztokholmu przybył poseł Andrzej Morsztyn z misją dyplomatyczną. Zgodnie z instrukcjami władcy Morsztyn miał obstawać przy warunkach odrzuconych już przez Krystynę, więc wysunięte przez Szwedów żądanie zrzeczenia się roszczeń do tronu szwedzkiego przez Jana Kazimierza i oddania Inflant nie spotkały się z pozytywnym odbiorem posła. W zamian Szwedzi oferowali sojusz przeciwko Moskwie, a więc odsunięcie zagrożenia wojną na kilka frontów. Król zdawał się ignorować sytuację międzynarodową i informację o szwedzkich przygotowaniach do wojny, wykazując się wyjątkową nieudolnością i brakiem realizmu politycznego. W czerwcu “Gazette de France” donosiła, że król od samego początku liczył się z niepowodzeniem misji. Wiosną 1655 roku miał powiedzieć, że: “nie taki Szwed straszny, jak go tchórze malują”. Wkrótce miał okazję się o tym przekonać.

Armia Karola Gustawa przekroczyła granicę Rzeczpospolitej 21 lipca 1655 roku i w zaskakującym tempie be walki zaczęła zagarniać kolejne tereny. Kapitulacja pospolitego ruszenia pod Ujściem 24 lipca jest tego najbardziej znamienny przykładem. Król przez ostatnie lata panowania zrobił wiele by zniechęcić do siebie wszystkich, którzy mogliby stanąć po jego stronie. Dla wielu konflikt ten nie był kolejną wojną polsko-szwedzką, a sporem dynastycznym pomiędzy dwoma królami z tej samej dynastii. Skoro jeden Waza jest nieudolny, cóż za problem podmienić go na drugiego?

W kraju na Szwedów czekało więcej “Radziejowskich”. Niechęć Krzysztofa Opalińskiego do króla sięgała 1650 roku, kiedy pomimo starań panujący odmówił mu urzędu kanclerza. Wrogość między nim a monarchą w końcu przeszła z pogróżek do działań dyplomatycznych, które zakrawały o zdradę. Największym wrogiem króla był człowiek, który za sprawą sienkiewiczowskiej prozy na zawsze miał zostać zapamiętany jako synonim zdrady, polski Judasz. Janusz Radziwiłł urazę do dworu nosił dużo dłużej. Już w 1636 roku na przyjęciu w Wilnie pijany Radziwiłł, w obecności króla Władysława wykrzykiwał groźby pod adresem Polaków, co ostatecznie zostało wybaczone. Jego następca, Jan II Kazimierz, spór z Radziwiłłem (któremu zawdzięczał przecież tron) prowadził we właściwy sobie sposób- bez wyczucia, bez liczenia się z konsekwencjami. Niedługo po Wielkopolskie skapitulować miała również Litwa. Dla Janusza Radziwiłła, który występował jako przedstawiciel Wielkiego księstwa litewskiego, nie była to zdrada, a przejaw zwykłego pragmatyzmu. Wojska koronne nie były w stanie zapewnić wsparcia, a zdesperowany Radziwiłł był w stanie dogadać się ze Szwecją, by pomścić popioły spalonego Wilna. Brzmi to nazbyt górnolotnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt, że Radziwiłł rozważał odwrotny wariant, czyli sojusz z Moskwą przeciwko Szwedom. 20 października w pałacu w Kiejdanach hetman wielki litewski Janusz Radziwiłł zawarł unię ze Szwecją. Karol X Gustaw został obwołany królem i wielkim księciem litewskim. Kolejne miasta Korony wpadały w ręce Szwedów, a Rzeczpospolita zapraszała otworem, choć wkrótce miała okazać się znacznie za duża do połknięcia.

Bez walki poddawały się kolejne miasta, a 24 września zwiadowcy donosili, że wojska szwedzkie kierują się już na Kraków. Wtedy też podjęto decyzję o wyjeździe króla za granicę, który musiał schronić się na Śląsku w Głogówku. Jan Kazimierz spędził tam jedynie kilka miesięcy, ale dotarł na Śląsk jako człowiek przegrany, którego wymarzona korona ciążyła na głowie. 19 października 1655 r. skapitulował broniący się przez trzy tygodnie Kraków. Pokonany Stefan Czarniecki, późniejszy bohater całej wojny i mistrz wojny szarpanej, odchodził jednak na honorowych warunkach. Symbolicznym punktem zwrotnym okazało się oblężenie Jasnej Góry, które w rzeczywistości miało marginalne znaczenie z militarnego punktu widzenia. Korzyści polityczne płynące z oblężenia świętego dla Polaków miejsca przez innowierców dostrzegła jednak żona króla, Maria Ludwika, która szybko rozpropagowała tę wieść w całym kraju. W upokorzonym narodzie zaczął rodzić się opór, co sprzyjało brutalizacji wojny po obu stronach. Szwedzi nie trudzili się już negocjacjami ze szlachtą czy układami z mieszczanami, a coraz częściej pokazywali swoją drugą, znaną już z czasów wojny trzydziestoletniej twarz- morderców i grabieżców. Polacy nie pozostawali im dłużni, choć warto zauważyć, że pierwsze przejawy oporu pojawiły się jeszcze przed pojawieniem się Szwedów pod murami Jasnej Góry. Po niemal roku wojny Gustaw X Adolf uświadomił sobie, że Rzeczpospolita zaczyna się budzić, a dotychczasowe zdobycze terytorialne są poważnie zagrożone. 29 grudnia 1655 r. w Tyszowicach na Lubelszczyźnie zawarto konfederację przeciwko “lutrom”, jak nazywano Szwedów, a jeszcze 18 grudnia 1655 roku, na wieść o odejściu części szlachty od Szwedów, król wyruszył z powrotem do kraju.

Po powrocie króla do kraju miejsce miały słynne Śluby lwowskie. 1 kwietnia 1656 roku w katedrze lwowskiej Jan II Kazimierz obrał Najświętszą Pannę swoją patronką i Królową Korony Polskiej. Obiecał poprawić sytuację chłopów, czego ostatecznie nigdy nie uczynił ze względu na sprzeciw szlachty. Okres potopu to czas powstania Polaka jako synonimu katolika, a więc koniec dotychczasowej tolerancji religijnej. Wszyscy wrogowie zewnętrzni, Szwedzi i Rosjanie, byli innego wyznania. Z wrogami wewnętrznymi bywało różnie, choć litewscy protestanci chętnie oddawali się pod protekcję króla Szwecji. Ogarnięci szałem zemsty partyzanci spalili ponad pięćset kościołów. W 1656 r. zdobyli Leszno, gdzie niemal zginął Jan Amos Komenski,twórca nowoczesnej pedagogiki, który przez ponad dziesięć lat cieszył się w Polsce wolnością wyznania. Uchwała z 1658 r. zobowiązywała wszystkich arian do przejścia na katolicyzm w terminie trzech lat lub opuszczenia Polski.

Jan II Kazimierz, portret autorstwa Daniela Schultza, 1660 r Fot. Wikimedia Commons

Jan Kazimierz, pomimo klęski pod Warszawą latem 1656 r. i przejściem Brandenburgii na stronę Szwedzką, odnosił sukcesy i odbijał z rąk najeźdźcy kolejne tereny. Wojna partyzancka przynosiła efekty, ale otwarte starcia ze Szwedami wciąż udowadniały wyższość szwedzkiej taktyki nad staropolską. W sierpniu doszło do rozmów z wysłannikiem moskiewskim, co zaowocowało chwilowym ociepleniem stosunków oraz wizją unii polsko-moskiewskiej po śmierci króla. Jan Kazimierz był gotów na spore ustępstwa terytorialne na Białorusi w zamian za sojusz przeciwko Szwecji. W odpowiedzi na to 6 grudnia 1656 r. podpisano traktat w Radnot, w którym Szwedzi dzielili Polskę pomiędzy swoich sojuszników: Brandenburgię, Siedmiogród, Kozaków i sprzyjającym szwedzkim interesom Polaków. Pokój z Rosjanami nie mógł trwać długo ze względu na różnice interesów. Na Ukrainie, uważaną przez Cara za część Rosji, dominowała orientacja propolska, co znalazło wyraz w zawartej 16 września 1658 r. unii w Hadziaczu, która pozostała jedynie na papierze.

Szwedom zaczynało przybywać wrogów, przede wszystkim w postaci austriackich Habsburgów, a wojska koronne zaczynały odnosić coraz większe sukcesy. 19 września podpisano traktat w Welawie, w myśl których elektor brandenburski Fryderyk Wilhelm przestawał być polskim lennikiem i miał odtąd wspierać Rzeczpospolitą w działaniach przeciwko Szwecji. Traktat ten, choć z perspektywy niezwykle trudnej sytuacji wojennej zrozumiały, był jedną z największych klęsk dyplomatycznych w naszej historii i warto podkreślić, że król od początku nie zgadzał się na jego warunki. Polska zyskała silnego sojusznika, a Szwedzi, zaatakowani dodatkowo przez Danię, znaleźli się w defensywie. Po interwencji sprzymierzonych wojsk Brandenburgii, Rzeczpospolitej pod dowództwem Stefana Czarnieckiego oraz wojsk cesarskich było już widoczne przygasanie konfliktu. W styczniu 1660 r. rozpoczęły się rozmowy w opactwie cystersów w Oliwie. 3 maja 1660 roku podpisano traktat pokojowy, w wyniku którego Polska traciła większość Inflant, a Jan Kazimierz tracił prawa do tronu szwedzkiego, choć dożywotnio zachowywał tytuł króla Szwecji. Prawdziwym wygranym została Brandenburgia, która z wojny wychodziła jako dyplomatyczny zwycięzca, dając tym samym podwaliny pod przyszłą potęgę Królestwa Prus w XVIII wieku.

Ostatnie lata panowania

Po zakończeniu wojny wiele mówiło się o potrzebie reformy systemu, co otoczenie królewskie rozumiało przede wszystkim przez wzmocnienie władzy króla. Kolejny raz pojawił się plan elekcji vivente rege, ale i ten pomysł króla storpedowany został przez sprzeciw szlachty i kolejne Konfederacje wojskowe, które początkowo domagały jedynie zaległego żołdu.

Traktat Oliwski sprawił, że zajęta dotychczas wojną ze Szwecją Polska mogła całkowicie poświęcić się odzyskaniu ziem wschodnich spod panowania Rosji. Pomimo polepszenia się stosunków z Kozakami i powstaniem frakcji propolskiej, sytuacja po obu brzegach Dniepru była niepewna. W czerwcu 1663 r. rada kozacka wybrała promoskiewskiego Iwana Martynowicza hetmanem. Hetmanem Ukrainy prawobrzeżnej obrany został propolski Paweł Tatara. Wykrwawiona Rzeczpospolita odzyskiwała kolejne twierdze i duża w tym zasługa Stefana Czarnieckiego oraz jego zaprawionych w boju weteranów z czasów potopu. Król wraz z wojskiem przekroczył granice Rzeczpospolitej i Rosji sprzed 1654 roku, ale jego wojsko trawione było przez bunty ze względu na zaległy żołdu. Wielka kampania przeciwko Rosji zaczęła spowalniać, a Ukrainą wstrząsnęły bunty. Jedno ze zbuntowanych miast, Stawiszcze, zostało zajęte przez wojska Stefana Czarnieckiego, a jego mieszkańcy i obrońcy wymordowani. Było już wówczas jasne, że nadszedł czas negocjacji z Carem.

30 grudnia 1666 roku rada senatu w Warszawie postanowiła, że polscy komisariusze muszą przystać na rosyjskie warunki pokoju. Oznaczało to odstąpienie Rosjanom terenów zdobytych w czasie wojny oraz odszkodowanie dla Polski za poniesione szkody wojenne. 30 stycznia 1667 r. podpisano traktat rozejmowy, który kończył trwającą od 13 lat wojnę. Polska straciła na zawsze Smoleńszczyznę, Siewierszczyznę oraz lewobrzeżną Ukrainę, udało się zachować część Inflant z Dynenburgiem, których domagali się Rosjanie. W myśl porozumienia Kozacy mieli znaleźć się pod zarządem obu państw i być w przyszłości wykorzystywani we wspólnych wyprawach przeciw Imperium Osmańskiemu. Warunki traktatu spowodowały zaostrzenie stosunków z Wysoką Portą, dlatego jeszcze przed jego podpisaniem do Stambułu został wysłany poseł, dawny wróg króla, Hieronim Radziejowski.

Kolejną porażką władcy był rokosz hetmana polnego koronnego Jerzego Lubomirskiego z lat 1665-1666. Lubomirski uzyskał wsparcie pieniężne obcych dworów, a wreszcie i części armii. Rokoszanie pobili wojska królewskie pod Częstochową i Mątwami, co ostatecznie zakończyło marzenia Jana Kazimierza o zwiększeniu władzy króla. Zawiedziony i upokorzony Jan Kazimierz abdykował 16 września 1668 roku i rok później wyjechał do Francji, gdzie wkrótce zmarł.

Próba oceny

Jan II Kazimierz w Polskiej świadomości nie zajmuje znaczącego miejsca i ginie gdzieś pomiędzy swoim ojcem, Zygmuntem III Wazą, a Janem Sobieskim. Wielkie wydarzenia historyczne przyćmiły pamięć o ostatnim z dynastii Wazów na polskim stronie, choć była to postać niebywale ciekawa. Nie był jednak wybitnym królem, choć trzeba pamiętać, że przyszło mu rządzić w ciężkich czasach. W kwestii polityki wewnętrznej król polegał na swojej żonie Marii Ludwice, która wielokrotnie była mediatorem w trakcie sporów z magnatami i doradzała przy rozdawaniu urzędów.

Nie sposób odmówić mu talentu wojskowego i odwagi, a przede wszystkim ambicji, choć to właśnie z niej wynika większość przywar Jana Kazimierza, który bardziej dbał o swój interes niż o interes państwa. Ostatni Waza na polskim tronie był człowiekiem, który całe życie pragnął korony. Po jego dokonaniach można wnioskować, że nie o tronie w Warszawie marzył, choć jego rzekome słowa o preferowaniu psów nad Polaków należy rozpatrywać raczej ostrożnie. Rzeczpospolita po dwudziestu latach jego rządów była krajem zrujnowanym, który już nigdy nie miał odbudować swojej pozycji. Panowanie ostatniego Wazy to przede wszystkim zapowiedź kolejnych klęsk, których zwieńczeniem były rozbiory.

Patryk Wietrzak

Bibliografia:

Wójcik Z., Jan Kazimierz Waza, Wrocław 1997.

Wasilewski T., Ostatni Waza na polskim tronie, Katowice 1984.

Leśniowski S., Potop, Czas hańby i sławy 1655-1660, Kraków 2017.

Czermak W., Ostatnie lata Jana Kazimierza, Warszawa1972.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*