Józef Mańczak – jeden z wielu zamordowanych w Katyniu

Znakomity pilot, powstaniec wielkopolski, powstaniec śląski, członek POW ZP, dowódca 3 Wielkopolskiej Eskadry Lotniczej Polnej, oficer 3 Pułku Lotniczego, dowódca 10 Eskadry Wywiadowczej, dowódca 32 Eskadry Liniowej, dowódca Kompanii Lotniczej nr 3 (Poznań), zamordowany strzałem w tył głowy przez NKWD w Katyniu. Kupiec, mąż, ojciec. Ale przede wszystkim polski patriota. Bezapelacyjnie zasługuje, aby stanąć w szeregu wraz z tymi, o których pamięć przetrwa przez wiele pokoleń.

1. Józef Mańczak. Źródło: K. Sławiński, Ławica - poznańskie lotnisko, Warszawa 1975, s. 38.
1. Józef Mańczak. Źródło: K. Sławiński, Ławica – poznańskie lotnisko, Warszawa 1975, s. 38.

Przyszedł na świat 19 marca 1896 roku w Poznaniu jako syn Stanisława, który z zawodu był jubilerem, oraz matki Marianny, z domu Hodern. W Poznaniu także się uczył, skończył gimnazjum i szkołę powszechną. Kiedy w 1914 roku otrzymał świadectwo dojrzałości, wybuchła wojna. Jako że Poznań należał do zaboru pruskiego, został powołany do armii niemieckiej. Wysłano go wówczas do wojsk balonowych. Później został odkomenderowany jako tłumacz do dowództwa V Korpusu Armii w Poznaniu i 4 Pułku Lotniczego. Następnie trafił do Szkoły Lotniczej w Darmstadt, którą skończył rok później. Mimo wspaniałych wyników, wedle ówczesnej polityki kajzerowskich Niemiec, nie mógł otrzymać wyższego stopnia wojskowego. Otrzymał jednak dyplom pilota i tytuł sierżanta pilota oraz skończył kurs doskonalący. Podczas wojny walczył na froncie wschodnim, a od 1917 roku na froncie zachodnim. Jako pilot myśliwski toczył boje w eskadrze „Czerwonego Barona”, Manfreda von Richthofena. Nigdy nie ukrywał swojego pochodzenia i swoich patriotycznych poglądów, co również bez wątpienia było powodem braku awansu. W owym czasie, mimo swej patriotycznej postawy, młody pilot podobno zaprzyjaźnił się z żołnierzem czysto niemieckiego pochodzenia, asem myśliwskim, Ernstem Udetem, swoim rówieśnikiem. Miał mu nawet uratować życie podczas jednego z lotów bojowych.

Nadzieja na wolność

Dzięki sytuacji, jaka zaistniała w Niemczech, nadarzyła się okazja, aby powrócić do rodzinnych stron. W listopadzie 1918 roku, po wybuchu rewolucji w Niemczech i abdykacji Wilhelma II, ciągle w stopniu sierżanta pilota, Mańczak powrócił do Poznania i od razu zaangażował się w polskie działania wyzwoleńcze. Wstąpił do Polskiej Organizacji Wojskowej Zaboru Pruskiego (POW ZP) oraz do Rady Żołnierskiej i Robotniczej. Tam, wraz z Wiktorem Pniewskim i Bronisławem Pinieckim, żywo uczestniczył w organizacji i planowaniu m.in. opanowania lotniska Ławica k. Poznania. POW to organizacja, która miała charakter niepodległościowy, była ściśle konspiracyjna i stawiała sobie za zadanie walkę zbrojną z zaborcami. Zrzeszała Polaków różnego typu: urzędników, rzemieślników, uczniów, ale także wojskowych służących w armii niemieckiej. Powstała tam komórka POW na terenie Flieger Ersatz Abteilung nr 4 (1918 r.), wcześniej – od 1917 roku na terenie zaborów rosyjskiego i austriackiego. Jednostkę POW na Ławicy zainicjował Pniewski, a towarzyszył mu m.in. właśnie Mańczak. Tam, w Lotniczym Oddziale Zapasowym, Polacy stanowili zaledwie 20% ogółu ludzi. Zaczęto więc werbować lotników; w sumie udało im się pozyskać 32 mechaników oraz kilkunastu innych specjalistów, w tym pilotów i obserwatorów. Plan opanowania lotniska był prosty: zdobyć informacje o stanie magazynów, broń oraz oczywiście Ławicę. Pierwsze dwa punkty zdobywczego planu przebiegły bezbłędnie; przemycano broń na teren miasta i rozlokowywano w różnych miejscach. 26 grudnia do Poznania przybył Ignacy Paderewski, któremu towarzyszyły Oddziały Służby Straży Bezpieczeństwa. Obok nich po raz pierwszy jawnie stanęły oddziały POW. Następnego dnia wybuchło powstanie. Celem POW nadal pozostawała oczywiście Ławica. Po opanowaniu fortu nr 7 zdecydowano o ataku na Ławicę (6 stycznia). Walka o lotnisko była krótka, a żołnierze niemieccy szybko się poddali. Hauptmann Fischer nie dotrzymał obietnicy o walce do ostatniego naboju. Ławica została wyzwolona 6 stycznia 1919 roku ok. godz. 6:45. Po zdobyciu wyznaczonego celu nadal pozostawało mnóstwo pracy. Przystąpiono do selekcji samolotów na sprawne i te wymagające naprawy. Te zdolne do latania przekazywano do kompanii lotniczej, którą dowodził Mańczak – już wtedy w stopniu podporucznika.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*