Krew cywilizacji. Biografia ropy naftowej | Recenzja

Andrzej Krajewski, Krew cywilizacji. Biografia ropy naftowej

Odkąd Ignacy Łukaszewicz zrozumiał, że czarna, gęsta ciecz, z którą eksperymentuje od jakiegoś czasu ma niezwykle praktyczne zastosowanie świat się zmienił. I to bardzo poważnie. Na tyle, że dla tej substancji ludzie potrafili zrobić wiele. O jej złoża wybuchały krwawe wojny; przez jej brak upadały imperia a ten, kto ją posiadał kontrolował rzeczywistość! Ropa naftowa, bo to o niej mowa okazała się dla ludzkości tak ważna a mimo to od ponad stu lat nie doczekała się fachowej biografii. I właśnie za nią zabrał się teraz Andrzej Krajewski.

Andrzej Krajewski jest dość dobrym dziennikarzem. Pisał dla Forbesa, Focusa Historia, Newsweeka, a także współpracował z kilkoma dziennikami między innymi Rzeczpospolitą. Ostatnio okazał się też bardzo dobrym pisarzem.  Jego „Krew cywilizacji”, pomimo jasnej wskazówki, że będzie „biografią ropy naftowej” okazała się czymś znacznie więcej.  Przeszło 350-stronnnicowa książka w solidnej twardej oprawie, ukazała się nakładem wydawnictwa WAM w okładce, która moim zdanie genialnie oddaje jej treść.

Do lektury książki podchodziłem z mieszanymi uczuciami, licząc na kolejną, choć dobrze napisaną, ale jednak tylko dziennikarską robotę. Ale dostałem więcej! Bo okazało się, że to nie tylko biografia ropy naftowej, ale i kompendium wiedzy motoryzacyjnej, naprawdę dobry wykład międzynarodowej polityki czasów od końcówki XIX stulecia do czasów prawie nam współczesnych, a nawet dobry podręcznik biznesu. Krajewski genialnie podaje czytelnikowi najważniejsze fakty a ubiera je w tak świetnie skrojone historie, że naprawdę nie ma się ochoty przestać czytać nawet, gdy za oknem zastanie Cię świt.

Oprócz tego cała książka napisana jest lekkim dziennikarskim stylem. Czytelnik ni znajdzie tam ciężkich naukowych dywagacji, choć historyczny styl pisarski Krajewskiego czasem jest widoczny. I moim zdanie właśnie to „Krwi cywilizacji” wychodzi na dobre. Dzięki temu jest jeszcze bardziej treściwa a przez to i bardziej wiarogodna. Mocną zaletą książki są też krótkie podtytuły, grupująca najważniejsze wątki, co moim zdaniem dodaje dynamiki lekturze. Podoba mi się także to przenikanie wielu światów, w których była i jest obecna ropa naftowa. Krajewski naprawdę świetnie pokazuje jak ta czarna, gęsta maź obecna w świecie polityki, biznesu, wojny, sprawiała i dalej sprawie, że wszystkie one bardzo mocno się przenikają. A wszystkimi rządzi ona– królowa bez korony– ropa naftowa. I chyba właśni ten wniosek przebija z każdej strony książki Krajewskiego, refleksja na tym, że mimo rządów człowieka nad tym światem, jest on tak bardzo zależny od Ziemi i tego, co z niej wypływa, że właściwie nie wiadomo, kto jest panem, czego.

Niestety w „Krwi cywilizacji” jest też parę mankamentów. Niewiele, ale jednak. A największym z nich moim zdaniem są malutkie ułomności narracji. Nad niektórymi wątkami Krajewski po prostu zatrzymuje nas zbyt długo. I jest jeszcze chaos informacyjny, który wkrada się w niektóre rozdziały. Zbyt szybkie przeskoki między wątkami, po prostu męczą. Nie są to jednak wady na tyle duże, żeby kładły się cieniem na całości. W niewielkim stopniu jednak zaniżają ocenę.

A skąd tytuł? Chyba właśnie z dogłębnej analizy prawdziwej istoty ropy. Bo tak jak człowiek posiada sześć litrów krwi a bez niej nie przeżyje ani minuty, tak cała ludzkość pod powierzchnią Ziemi posiada jeszcze jakieś półtora biliona baryłek ropy naftowej, bez których również nie przeżyjemy ani dnia, bo to właśnie ropa i pochodzące z niej produkty utrzymują nas przy życiu. Przynajmniej na razie.

Wydawnictwo: Mando

Ocena recenzenta: 5/6

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*