Krwawy Biały Baron | Recenzja

James Palmer, Krwawy Biały Baron

W trakcie jego niesławnej odysei nazywano go szalonym, krwawym, bądź czarnym baronem, a zabobonni koczownicy azjatyckich stepów widzieli w nim ucieleśnienie boga wojny, który przybył z północy na białym rumaku by wybawić ich od obcych imperiów i wypełnić pradawne przepowiednie. Był świetnym kawalerzystą, oficerem carskiej armii, mistykiem łączącym zachodni okultyzm, prawosławie i krwawy mongolski buddyzm, a jednocześnie antysemitą, okrutnikiem, pogromcą komunistów i fanatycznym monarchistą opętanym fantastycznymi wizjami i ambicją odtworzenia imperium Czyngis Chana. Baron Roman von Ungern-Sternberg jest niewątpliwe tajemniczą i straszną postacią, a jego historia do dziś zadziwia i fascynuje.

Książka Jamesa Palmera Krwawy Biały Baron opowiada nietuzinkową historię urodzonego w Estonii arystokraty niemieckiego, trawionego licznymi problemami awanturnika, żołnierza walczącego najpierw w I wojnie światowej, potem w rosyjskiej wojnie domowej, zagubionego w czasie pokoju i prosperującego w czasie konfliktów zbrojnych mistyka, który miał własną, fanatyczną wizję monarchii i brutalnego ładu, który miał uratować świat przed Żydami, komunizmem, kapitalizmem oraz „zgnilizną Zachodu”. Carski generał Piotr Wrangel, który zetknął się z nim przy kilku okazjach w czasie Wielkiej Wojny opisał go tymi słowami: „chudy i pozornie wątły, ale żelaznego zdrowia i energii, Ungern żyje wojną (…) nie tylko nie zna najbardziej elementarynch przepisów i podstawowych zasad służby, ale nieustannie popełnia wykroczenia zarówno przeciwko dyscyplinie (…) jest to typ partyzanta amatora, łowcy (…) śpi zawsze na podłodze wśród Kozaków z sotni, jada ze wspólnego kotła i mimo iż wychowany w dostatku i komforcie, robi wrażenie człowieka, któremu zupełnie na nich nie zależy”. Cechowała go także „niewątpliwa inteligencja, oryginalny wnikliwy umysł, a jednocześnie zdumiewający brak kultury i niezwykle ciasne horyzonty myślowe, zaskakująca nieśmiałość i wręcz dzikość, a jednocześnie nieokiełznana zapalczywość…”. Publikacja poświęcona takiej postaci nie może być nudna. Książka Palmera, głośna na Zachodzie z pewnością taka nie jest.

Na początek należy zaznaczyć, że autor biografii barona Ungerna nie jest historykiem, lecz żyjącym obecnie w Pekinie podróżnikiem, znawcą Dalekiego Wschodu oraz edytorem The Global Times w Chinach. Z tego powodu mogą od razu pojawić się obawy co do jakości i rzetelności samej książki. I faktycznie rodzi to pewne problemy, ponieważ możemy spotkać się z pojawiającymi się co jakiś czas nieścisłościami. Tutaj całe szczęście z odsieczą przybyła redakcja, która przypisami poprawia i wyjaśnia wszelkie drobne potknięcia autora dzięki czemu lektura wcale nie traci na wartości. Trzeba przyznać, że same błędy nie są szczególnie poważne – a to Estończyków nazwano Słowianami, a to pomylono nieco nazwę średniowiecznej ordy mongolskiej, w gruncie rzeczy są to drobnostki. Same przypisy redakcji w większości klaryfikują też to, czego autor nie dopowiedział. Redakcji należą się tutaj wielkie brawa. Oczywiście to, że autor jest podróżnikiem i znawcą zwyczajów, religii i kultury regionów, którymi Ungern był zafascynowany i do których stale powracał ma ogromne zalety. Podróżnicze doświadczenia autora niewątpliwie dają o sobie znać w opisach zwyczajów, kultury, społeczeństwa, religii, czy nawet krajobrazów, które przemierzał Ungern w czasie swojego pobytu na Dalekim Wschodzie. Palmer zauważalnie błyszczy gdy biografia przenosi się na tamte tereny, a trzeba zaznaczyć, że to właśnie temu okresowi życia barona poświęcona jest lwia część książki. I nie wynika to bynajmniej z lenistwo, czy nierzetelności autora, który wykazuje się godnym poszanowania sceptycyzmem wobec i tak stosunkowo nielicznych źródeł dostępnych o tym tajemniczym inflanckim arystokracie. Na uwagę zasługuje przy tym fakt, że autor nie dał się ponieść pokusie niesprawiedliwego osądzenia postaci barona na podstawie niektórych dostępnych źródeł, nierzadko pojedynczych i niemożliwych do potwierdzenia, które mogły być (i w dużej części były) spreparowane na potrzeby komunistycznej propagandy bądź wynikały z szerzonych ze strachu i nienawiści plotek.

Biorąc pod uwagę właśnie tą ograniczoność źródeł i ich dalszą selekcję autorowi udaje się nakreślić całkiem dobrze tajemniczą postać Ungerna, od jego szkolnych lat w Estonii, poprzez wypełnione bójkami i awanturami czasy pokoju, kłopotliwą i burzliwą karierę w armii carskiej oraz lata Wielkiej Wojny, okres walki po stronie białych w czasie wojny domowej, podróż do Mongolii i jej opanowanie, aż po ostateczną klęskę z rąk komunistów i tragiczny koniec. Sam Ungern analizowany i opisywany jest pod kątem tego, co było dla niego najważniejsze: wojny, religii i jego własnej, brutalnie reakcyjnej, wrogiej Żydom, kapitalizmowi, socjalizmowi i szeroko pojętej „zgniliźnie Zachodu” wizji świata. Dostajemy przy tym do rąk liczne opisy praktyk okultystycznych, religii i czynników, które kształtowały okrutnego barona. W tle nieustannie mamy toczące się na świecie wydarzenia, które ostatecznie rzuciły Ungerna do Mongolii.

Wydarzenia z życia Ungerna przedstawione są chronologiczne, poprzeplatane są opisami wydarzeń historycznych, terenów, kultury i innych czynników, które miały bądź mogły mieć wpływ na jego działania. Czasem w tekście można spotkać porównania do dzisiejszej rzeczywistości, przytoczone, czy to dla przybliżenia dalekowschodniej kultury, czy kontrastu obecnych czasów z ówczesnymi realiami. Wszystko to jest podane w przystępnym języku. Tutaj tłumaczom także należą się gratulacje, gdyż zgrzytów i błędów praktycznie nie ma, a jeśli już się pojawią (a jest ich raptem kilka), to są to drobne literówki.

Ostatecznie Krawawy Biały Baron Jamesa Palmera sam się broni i to nie tylko oryginalnym tematem wyrwanym z nieznanego etapu i tak mało obecnego w powszechnej świadomości konfliktu jakim była wojna domowa w Rosji oraz bardzo ciekawą i tajemniczą postacią. Forma jest bardzo czytelna, tłumaczenie dobre, a ilość przekazanych informacji jest bardzo zadowalająca, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę charakter publikacji i fakt, że nie została napisana przez zawodowego historyka, lecz podróznika. Wynikające z tego faktu drobne błędy historyczne są chyba jedynym poważną wadą, jednak jest ona w praktyce niwelowana przez przypisy dodane przez redakcję. Ilość spekulacji, biorąc pod uwagę stosunkowo małą ilość informacji (a jeszcze mniejszą ilość wiarygodnych informacji) dotyczących Ungerna, jest wyjątkowo mała, a jeśli już spekulacje się pojawiają jest to wyraźnie zaznaczone przez autora – podobnie jak wątpliwość przytaczanych źródeł.

Ocena recenzenta: 5/6

Jan Tyszkiewicz

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*