Lichtenstein kontra NKWD, czyli 500 ocalonych Rosjan

Powiedzieć, że los byłych obywateli Związku Sowieckiego, którzy zdecydowali się na kolaborację z Niemcami był pod koniec wojny tragiczny, to jakby nic nie powiedzieć. Żołnierze (a często też ich rodziny) „sojuszniczych” jednostek armii niemieckiej nie mogli liczyć nie tylko, co jest oczywiste, na miłosierdzie ze strony swych byłych towarzyszy broni z Armii Czerwonej, ale także aliantów zachodnich.

Jeńcy z byłej armii generała Andrieja Własowa, korpusu kozackiego Helmutha von Pannwitza, czy wielu innych oddziałów pomocniczych Wehrmachtu, którzy poddali się do niewoli Anglikom i Amerykanom zostali co do jednego brutalnie załadowani do bydlęcych wagonów i odesłani prosto w ręce NKWD. Ci, którzy mieli nieszczęście nie zostać od razu rozstrzelani lub powieszeni – dogorywali w kopalniach Kołymy bez prawa wyjścia na powierzchnię. Jak napisał Jürgen Thorwald w swej książce Iluzja. Żołnierze radzieccy w armii Hitlera: „…nie było w historii przykładu, aby dwie takie potęgi, jak Anglia i Ameryka, tak bezwarunkowo i tak dalece wykraczając poza ramy zawartych układów spełniły życzenia trzeciego mocarstwa. Mocarstwa, które nie mogło pogodzić się z tym, że setki tysięcy jego obywateli wystąpiły przeciwko systemowi w nim panującemu i chciały żyć na wolności poza jego granicami”. Alianci odstąpili jedynie od wydania Stalinowi tych żołnierzy 1. Dywizji Ukraińskiej gen. Pawło Szandruka (znanej bardziej jako SS-Galizien), którzy mogli legitymować się obywatelstwem II Rzeczypospolitej. Mniej znanym faktem jest ocalenie kilkuset ludzi 1. Rosyjskiej Armii Narodowej Borisa Aleksiejewicza Smysłowskiego-Holmstona na terenie Wielkiego Księstwa Liechtenstein.

Boris Aleksiejewicz Smysłowski-Holmston
Boris Aleksiejewicz Smysłowski-Holmston

W nocy z 2 na 3 maja 1945 roku oficer policji na punkcie granicznym Liechtensteinu pod Nofels zauważył, że do granicy księstwa zbliża się kolumna wojskowa, nad którą powiewa flaga biało-niebiesko-czerwona. Policjant nie potrafił skojarzyć tych barw z żadnym znanym sobie państwem, wezwał więc kolumnę do zatrzymania, a gdy ta nie reagowała, oddał ostrzegawczy wystrzał z karabinu. W tym momencie zatrzymał się czołowy samochód kolumny. Pierwszy oficer, który z niego wyszedł przedstawił się zdumionemu policjantowi, jako generał major Boris Aleksiejewicz Smysłowski-Holmston, dowódca 1. Rosyjskiej Armii Narodowej, były oficer Gwardii Carskiej. Drugim pasażerem był prawnuk cara Aleksandra II, książę Władimir Kiryłowicz. Oficer policji zadzwonił do swych przełożonych, że wojskowi rosyjscy w mundurach podobnych do niemieckich proszą o zezwolenie przekroczenia granicy. Odpowiedź była pozytywna i kolumna ruszyła dalej w głąb „mikroskopijnego” państwa. Zanim poznamy dalsze losy rosyjskiej kolumny, przybliżmy historię jej dowódcy.

Boris Aleksiejewicz Smysłowski urodził się 3 grudnia 1897 roku w miejscowości Terijoki leżącej w Wielkim Księstwie Finlandzkim należącym w tym czasie do Cesarstwa Rosyjskiego. Ukończył studia w I Korpusie Kadetów w Moskwie, a po wybuchu pierwszej wojny światowej w 1915 roku zdołał zaliczyć egzaminy w Michajłowskiej Szkole Artylerii w Petersburgu. Na front wyruszył w szeregach 3. Brygady Artylerii Lejbgwardii. Za udział w walkach był odznaczony wieloma orderami, między innymi Orderem św. Anny IV klasy i Orderem św. Włodzimierza IV klasy. W 1917 roku rozpoczął studia w Nikołajewskiej Akademii Sztabu Generalnego, ale ten kolejny etap nauki przerwał mu wybuch rewolucji bolszewickiej. Smysłowski opowiedział się po stronie białych i wstąpił do Samodzielnej Dywizji Gwardyjskiej na Kubaniu, potem na Krymie. Po nieudanym desancie na Kubań i kolejnych klęskach białych oddziałów znalazł się w Polsce. W czasie wojny polsko-bolszewickiej był sztabskapitanem oddziału wywiadowczego 3. Armii Rosyjskiej, która była formowana na ziemiach Rzeczypospolitej i miała w sojuszu z Wojskiem Polskim walczyć z Armią Czerwoną.

Po zakończeniu działań wojennych Smysłowski pozostał w Polsce. Ożenił się z Polką i przez parę lat mieszkali także w Wolnym Mieście Gdańsku. W 1928 roku wyjechał do Niemiec i wstąpił na zakamuflowaną przed państwami ententy Akademię Wojskową Sztabu Generalnego (Truppenamt-Kriegsakademie). Po ukończeniu studiów w 1932 roku rozpoczął pracę w oddziale Abwehry w Köningsbergu (Królewcu) jako specjalista od spraw rosyjskich. W 1935 roku wrócił do Polski, gdzie tym razem zaczął robić karierę w środowisku masonerii (co ułatwiało mu pracę wywiadowczą w całej Europie). Od jesieni 1943 roku był jednym z prominentnych dostojników Zachodniego Obrządku Dawnego i Pierwotnego Memphis-Misraim z centralą w Lyonie. Pod „zakonnym” imieniem Hermes przewodniczył Kapitule „Pelikan pod Jutrzenką Wschodzącą”. W 1938 roku Smysłowski wywiózł do Lyonu archiwum dużego odłamu polskiej masonerii – Obrządków Wielkiej Mistycznej Świątyni Polski. Jednocześnie posiadając obywatelstwo polskie przez cały czas pozostawał oficerem wywiadu niemieckiego…