List utracony│Recenzja

J. Cantor, List utracony

Niezwykła opowieść o przyjaźni, poświęceniu i miłości. Rozgrywa się w dwóch przestrzeniach czasowych. Jedna przestrzeń to Austria za czasów Hitlera. Druga – Stany Zjednoczone końca lat osiemdziesiątych.

Jedna z lepszych książek, jakie ostatnio przyszło mi czytać. Bezapelacyjnie należy jej się ,,6”. Klimatem przypomina trochę jedną z najbardziej cenionych przeze mnie książek, a mianowicie ,,Córkę piekarza”  (autorstwa Sarah McCoy). Poza tym łączy te lektury jeszcze jedno – obydwie poruszają temat II wojny światowej. Jedna – trwającej. Druga – mającej dopiero nastąpić.

Książka jest napisana w taki sposób, że czytelnik oczyma wyobraźni ,,widzi” to wszystko, o czym pisze autorka. To bardzo cenne. Sprawia, że książka wciąga. Nie odkładamy jej tak łatwo. To jest właśnie kolejna rzecz, która upodabnia ją do ,,Córki piekarza”.

Interesujący jest punkt wyjścia – znaczek pocztowy. Przypuszczam, że napisanie książki, której akcja osnuta jest wokół historii znaczka pocztowego, nie było łatwym zadaniem. Jillian Cantor wybrnęła jednak z tego doskonale – nie zanudza czytelników historią filatelistyki, ale pokazuje, że taki – niby – drobiazg jak znaczek pocztowy – też może skrywać w sobie tajemnicę. A co za tym idzie, czytelnik dochodzi do wniosku: tajemnicę może w sobie skrywać wszystko, co nas otacza. Nawet mała rzecz. Nawet znaczek. Już nie mówiąc o większej rzeczy – o liście.

Jillian Cantor to z pochodzenia Amerykanka, z wykształcenia – filolog angielski. Amerykańskie wydanie ,,Listu utraconego” ukazało się w 2017 (pod tytułem: ,,The Lost Letter”). Poza ,,Listem utraconym” spod pióra autorki wyszły takie książki jak ,,Margot” czy ,,The hours count”.

Jeżeli chcemy poczuć klimat przedwojennego Wiedna – przeczytajmy ,,Stracony list”. Jeżeli po prostu chcemy poczytać taką książkę, która nas nie zdołuje, a podbuduje – również możemy spokojnie sięgnąć po tę pozycję. ,,Stracony list” z pewnością nie jest aż tak smutny jak wspomniana ,,Córka piekarza”. Pokazuje, że naprawdę ważna jest nadzieja. I że nie może ona zgasnąć. To dzięki niej dążymy do wyznaczonego sobie celu.

Wydawnictwo: ,,Marginesy”

Ocena recenzenta: 6/6

Helena Sarna

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*