Gomułka. Władzy nie oddamy│Recenzja

P. Lipiński, Gomułka. Władzy nie oddamy

„Przez chwilę był jedynym komunistą, którego kochali Polacy.

To historia miłości, ale i nienawiści. Miłości i nienawiści Polaków do Gomułki. Miłości i nienawiści Gomułki do Związku Radzieckiego”.

Kiedy tylko zobaczyłem zapowiedź tej książki już wiedziałem, że muszę ją przeczytać. Spodziewałem się świetnego historycznego reportażu o – być może najciekawszym – pierwszym sekretarzu KC PZPR. Mam na myśli książkę Piotra Lipińskiego pod tytułem „Gomułka. Władzy nie oddamy”.

Ukazała się ona nakładem wydawnictwa Czarne. Jestem niemal pewien, że zarówno autora jak i wydawnictwa nie trzeba w ogóle przedstawiać. Lipiński wydał już wcześniej książki, których bohaterami byli Bierut i Cyrankiewicz. Naturalną konsekwencją jego zainteresowań była, więc książka o Gomułce. Czy spełniła ona moje oczekiwania? Jak autor przedstawił czytelnikom towarzysza Wiesława? Czy warto po tę książkę sięgnąć?

Na wstępie pozwolę sobie na kilka uwag. Przede wszystkim należy zauważyć, że pierwsi sekretarze KC PZPR nie mają szczęścia do biografii (do dobrych to już w ogóle). Mimo tylu lat od upadku komunizmu, mimo istnienia IPN-u wciąż nie otrzymaliśmy naukowych biografii kolejnych siedmiu pierwszych sekretarzy partii komunistycznej w Polsce. Jest to bardzo duże zaniedbanie ze strony polskiej historiografii, według mnie wręcz niewybaczalne. Nic, więc dziwnego, że o pierwszych sekretarzach piszą dziennikarze, publicyści. Spod ich piór wychodzą książki lepsze i gorsze, są one jednak wypełnieniem pewnym wypełnieniem widocznej luki, której nie chcą wypełnić zawodowi historycy.

Na tym tle Piotr Lipiński wyróżnia się dużą solidnością. Jego reportaże poświęcone Bierutowi, Cyrankiewiczowi i teraz Gomułce (wszystkie wydało Czarne) są naprawdę dobrze napisane. Autor obficie czerpie ze źródeł, podaje także dość obszerną bibliografię. Jednak przed ocenianiem jego książek trzeba pamiętać o dwóch rzeczach: Lipiński nie jest historykiem, a jego książki to reportaże historyczne, nie zaś klasyczne biografie.

W Prologu do „Gomułki” pierwsze zdanie brzmi tak: „najnudniejszy człowiek świata”. Miałem tę przyjemność rozmawiać z autorem i ilekroć mówił tak o Wiesławie – a mówił tak często – to bardzo się na to oburzałem. Jak to? Władysław Gomułka – ideowy komunista, człowiek, który sprzeciwiał się Stalinowi, który siedział w komunistycznym więzieniu, który wykłócał się z kolejnymi przywódcami ZSRR – nie może być „najnudniejszy”. Przewrotnie powiem, że według mnie to być może najciekawszy pierwszy sekretarz PZPR.

Jaki był Gomułka według Piotra Lipińskiego? Jak to się stało, że ten biedny chłopak spod Krosna stał się jednym z najważniejszych (a potem najważniejszym) polskim komunistą? Jaką drogę przebył? Co go ukształtowało? Wreszcie, co doprowadziło go do upadku?

Lektura reportażu przynosi odpowiedź na wszystkie te pytania. W tej książce jest tak naprawdę dwóch bohaterów. Pierwszy to oczywiście sam Gomułka. Drugi – mniej oczywisty – to mahoniowe biurko, przy którym pracował po wojnie i spisywał swoje wspomnienia, będąc już na emeryturze.

Autor w swojej książce prześledził całe życie Wiesława. Przeczytamy więc o jego dzieciństwie i młodości, spędzonej w Galicji. O dużym ubóstwie i głodzie, który niemal nieustannie mu towarzyszył. Prześledzimy jego drogę do ruchu komunistycznego. Poznamy historię postrzelonej nogi i sanacyjnych więzień. Dowiemy się, co Gomułka robił podczas II wojny światowej. 

Wreszcie prześledzimy burzliwe lata powojenne. Jak to się stało, że przywódca partii został przez tę partię odsunięty? Dlaczego aresztowano „kryształowego człowieka”?

Piotr Lipiński ponownie szuka odpowiedzi na pytanie, dlaczego Bierut nie wytoczył Gomułce procesu? Mówiąc brutalnie, dlaczego Gomułka przeżył komunistyczne więzienie? Autor podaje dość przekonującą hipotezę, myślę jednak że ta kwestia nie jest ostatecznie zamknięta.

W tym miejscu kończy się „pierwsza” biografia Gomułki. Druga rozpoczyna się po jego wyjściu z więzienia i ponownym objęciu przywództwa w partii. Dość wyraźnie akcentuje to sam Lipiński, pisząc, że w 1956 roku Polacy doznali zbiorowej amnezji i wybaczyli Wiesławowi jego udział w budowaniu „polskiego stalinizmu”.

Tymczasem Gomułka był ciągle ten sam. Ten sam Gomułka brutalnie rozprawiał się z AK-owcami i PSL-em. Ten sam Gomułka przekonywał, że „władzy raz zdobytej nie oddamy nigdy”. Ten sam Gomułka został wtrącony do więzienia za odchylenia prawicowo-nacjonalistyczne. Ten sam Gomułka wrócił w 1956 roku, a kilkaset tysięcy ludzi na Placu Defilad w Warszawie zgotowało mu gromką owację. Ten sam Gomułka toczył bezpardonową wojnę z Kościołem i wytrwale kroczył słynną „polską drogą” do socjalizmu. Wreszcie ten sam Gomułka kazał strzelać do robotników w grudniu 1970 roku.

Historia zatoczyła koło. Stajki w Poznaniu wyniosły go do władzy. Strajki w Gdańsku
tę władzę mu odebrały.

Samotny, zgorzkniały, nikomu niepotrzebny umarł na raka płuc 1 września 1982 roku.

„Gomułka. Władzy nie oddamy” to pozycja obowiązkowa dla każdego zainteresowanego najnowszą historią Polski. To opowieść o niezwykle ciekawym człowieku, „szczerym komuniście”. Ale to także opowieść o człowieku przegranym. Bez wątpienia każdy interesujący się historią polskiego komunizmu powinien mieć ją u siebie na półce.

Drobne uwagi na koniec. Wydawnictwo Czarne w swoich książkach konsekwentnie przypisy umieszcza na końcu, nie zaś u dołu strony. Jeśli byłem zainteresowany konkretnym przypisem (chcąc np. sprawdzić źródło) musiałem szukać go na końcu.

Być może historycy nie znajdą w tej książce żadnych nowych, nieznanych wcześniej faktów. Niemniej jednak jest to bardzo solidny reportaż, który oceniam na mocną i zasłużoną piątkę. Autor przytacza wszystkie słynne i znane fragmenty przemówień Gomułki, pisze o jego legendarnym skąpstwie, poznamy nawet ulubiony dowcip towarzysza Wiesława.

Miejmy nadzieję, że Piotr Lipiński nie zakończył swojej pisarskiej przygody z pierwszymi sekretarzami PZPR.

Wydawnictwo: Czarne

Ocena recenzenta: 5/6

Wojciech Sobański