My, reakcja. Historia emocji antykomunistów 1944-1956 | Recenzja

Piotr Semka, My, reakcja. Historia emocji antykomunistów 1944-1956.

Powojenny opór wobec władzy komunistycznej miał wiele twarzy. Najczęściej mówimy o żołnierzach wyklętych i represjach wobec AK-owców. Piotr Semka sięga głębiej i opisuje ludzi szeroko rozumianej „reakcji”. Dlatego to książka nie tylko o żołnierzach wyklętych, ale „ludziach wyklętych”. Tych, którzy stali się marginesem po wojnie i ich uczuciach.

My, reakcja” to książka skierowana do „młodej generacji, która podjęła pamięć o żołnierzach wyklętych”. Pierwsze rozdziały wprowadzają w temat, prezentując sposób patrzenia ówczesnych ludzi, o okupacji, represjach i reakcjach na nie w różnych częściach kraju, podziemiu, o AK i dlaczego AK skierowana była na walkę z Niemcami, a nie ZSRR i komuniści. jakie warunki dla partyzantki panowały na Kresach, jakie taktyczne sojusze zawierała AK i dlaczego? Dylematy przed, którymi stało całe podziemie, ale i poszczególni dowódcy, a nawet żołnierze. Zarówno w okresie okupacji, jak i wyzwolenia. Ciekawe jest wskazanie różnić w sposobie działania Niemców i Sowietów – jedni tępili wszelkie oznaki polskości, drudzy je zawłaszczyli i wykorzystali dla siebie. To tylko jedna ze zmian, która skutecznie podkopała podział na swoich i obcych, wrogów i przyjaciół. Semka pokazuje jak w latach 1944-1945 zmieniała się optyka społeczeństwa, jak jasny podział zamienił się w wielkie pole szarości. Bo kim byli Polacy od Berlinga? Swoi, bo Polacy i po polsku mówią, czy obcy, bo przyszli z Sowietami i niosą komunizm? Tylko wyzwalają czy wyzwalają, ale i ciemiężą?

Ale i sytuacja drugiej strony była skomplikowana. Semka ukazuje dysonans poznawczy berlingowców – msze święte kontrastują z wykonywaniem rozkazów oficerów sowieckich w polskich mundurach, a na to nakłada się wspólne świętowanie cudu nad Wisłą, szukanie AK-owców i nade wszystko wyrwanie się z łagrów czy zesłania. Podobnie rzecz się miała z intelektualistami i ludźmi pióra, którzy zaangażowali się w propagandę na rzecz nowego ustroju. Dlaczego ludzie o szerszych horyzontach poszli na układ z nową władzą?

Dramat przesiedleńców, repatriantów, i tych uciekających przez UPA, i tych trwających w biernym oporze we Lwowie czy Wilnie. W końcu kwestia resztek konspiracji AK-owskiej na Kresach. Trudne wybory NSZ-owców, Brygady Świętkorzyskiej, ale i konspiratorów z AK, która została rozwiązana. Po raz kolejny trafiamy na ludzi, którzy stanęli przed dylematem: bić się czy nie bić? Jeśli nie, to robić?

Wejście Armii Czerwonej z perspektywy cywilów i podziemia, które zetknęło się jeszcze z NKWD. Zmęczenie i apatia mieszały się z niepewnością, myślami o III wojnie światowej i walce z nowym okupantem, a ulga z rozgoryczeniem. Notabene motyw globalnego konfliktu wracał również i później, w czasie wojny koreańskiej.

Początki nowej władzy i walka o rząd dusz. Tu przykładem jest reforma rolna i parcelacja majątków – jak odnajdywali się chłopi i byli już ziemianie w początkach akcji. Tymczasem w wielkiej polityce próbował działać Mikołajczyk, wierząc w jakąś ugodę z komunistami i Stalinem. A ludzie wierzyli w mikołajczykowski PSL. Czy miało to sens? Jak odbierano Mikołajczyka, gdy ten szedł na kolejne ustępstwa wobec nowej władzy? No i jeszcze Anders na białym koniu. Nadzieja na wolność dla ludzi i śmiertelny wróg dla nowej władzy i Moskwy.

Wśród opisywanej przez Semkę „reakcji” nie może zabraknąć podziemia powojennego i żołnierzy wyklętych. Tu dochodzimy do kwestii amnestii, „leśnych”, organizacji NIE, Delegatury Sił Zbrojnych, WiN, rtm. Pileckiego i wielu mniejszych grup konspiracyjnych różnej proweniencji, od socjalistów po narodowców. Znalazło się też miejsce dla młodzieży harcerskiej, szkolnej i studenckiej, która nie raz tworzyła nowe małe grupki konspiracyjne. Obok nich mamy bikiniarzy szykanowanych przez młody aktyw ZMP – w tym osoby dziś powszechnie szanowane..

W gronie ugodowców, a może realistów i pozytywistów, znaleźli się też Stanisław Grabski, Eugeniusz Kwiatkowski, Zygmunt Wojciechowski, Witold Sztaniskis, Krzysztof Radziwiłł, Ksawery Pruszyński, ale i szereg mniej znanych, którzy po prostu włączyli się w odbudowę ojczyzny. Obok nich Semka stawia osoby, które zauroczyła nowa władza i które chciały wejść do nowej Polski, obejmując tam posady, jak choćby gen. S. Tatar, ppłk M. Utnik, płk S. Nowicki, gen. J. Rómmel i gen. G. Paszkiewicz. Pełny wachlarz postaw – od pozytywizmu po serwilizm.

Semka nie mógł pominąć roli Kościoła – ofiary okupacji, ostoi w powojennej rzeczywistości, tytana pomocy społecznej, ale i aktora na scenie politycznej. Kościół jako instytucja, ale i poszczególni księża byli takimi aktorami, codziennie musieli współżyć z nową władzą, która przykręcała śruby, ale i udzielała koncesji, to na odtworzenie KUL-u, odbudowę warszawskich kościołów, na „Tygodnik Powszechny”, a to znowu na „Tygodnik Warszawski. A za marchewką, choćby czysto doraźną, szedł kij i ofiary. Na niwie kadrowej Kościoła i na polu wydawniczym. Bez wielkich nazwisk Hlonda, Sapiehy i Wyszyńskiego polski Kościół nie byłby tym samym.

W książce często pojawiają się żywe obrazy z życia ówczesnych ludzi. Do tej grupy zaliczyć można słuchanie zakazanego radia, a nawet posiadanie zabronionego odbiornika, albo rozprowadzanie podziemnych biuletynów. Takie scenki z życia codziennego to też opowiadanie wrogich dowcipów, pilnowanie się, by nie ulec deklasacji, przykładanie wagi do ubioru (np. odtwarzanie przedwojennych domów mody) – to również przez nową, czerwoną burżuazję. Owe scenki to też kapliczka na cześć Roosevelta, szaber i nowe życie na „ziemiach odzyskanych”, pomnik powstania warszawskiego w Słupsku, walka z pamięcią o Katyniu, szydzenie z byłych ziemian oraz fabrykantów i wywłaszczanie ich ze wszystkich wartościowych rzeczy, albo Citroeny 11CV należące do „bezpieki”.

W takich scenkach uczestniczyli bardzo różni ludzie – ci co przestali przywiązywać wagę do posiadanych przedmiotów, i ci, którzy doznali oszałamiającego awansu społecznego, i ci odreagowujący traumę wojny, ale i ludzkie wraki. Jedne wracały z obozu, inne wyszły z katowni, a jeszcze inne repatriowano z Donbasu albo Syberii.

Czytając książkę Semki trafić można na rozdziały poświęcone właściwie poszczególnym postaciom – Bolesławowi Piaseckiemu, „nawróconemu” przedwojennemu narodowcowi, który podjął w komunistami grę, wpisując się jednak wprost w ich zamiary. To też Aleksander Bocheński, przedwojenny publicysta. Obok środowiska PAX-u Semka porusza problem tych, którzy nieśli nową władzę i weszli do nowej elity – wraz ze zwykłymi agitatorami wymienia tu choćby Adama Ważyka i Leszka Kołakowskiego, którzy dostali broń do ręki i nosili ją jak ubranie. Taki symbol władzy i przynależności do elity.

Reakcją dla Semki są też ludzie uciekający z kraju (S. Korboński, R. Ganowicz i wielu innych mało znanych), kobiety – strażniczki domowego ogniska, kiedy brakło mężczyzn, przedwojenni nauczyciele, którzy starali się pielęgnować dawny etos, gdy królowało ZMP. W podobnej do nauczycieli sytuacji byli i profesorowie, ot np. S. Tatarkiewicz przestał nauczać – przeciw niemu protestowali m.in. B. Baczko i L. Kołakowski. W murach uczelni ZMP również zwalczało wszelką reakcję pośród wykładowców i studentów, tępiąc nawet zwykłe gesty.

Inne rozdziały poświęcone zostały represjom wobec AK-owców i innych wrogów z lat 1948-53; emocjom wobec Żydów – z obozu władzy (problem „żydokomuny”), syjonistów i tych zasymilowanych, którzy zostali i objęli różne nieeksponowane stanowiska choćby dlatego, że byli zaufani. Semka pisze również o walka o kolektywizację, odbiorze śmierci Stalina, poluzowaniu śruby, poznańskim czerwcu, ślubach jasnogórskich, październiku i wielu innych rzeczach. „My, reakcja” to również polemika z rewizjonistami pokroju P. Zychowicza i R. Ziemkiewicza.

Książka Piotra Semki wskazuje na emocje, ten nieracjonalny, ale jakże ważny element podejmowania decyzji. Pokazuje też sposób myślenia, proces myślowy i w pewien sposób mechanizm podejmowania decyzji i stan wiedzy, a bez tego współczesne oceny ówczesnych decyzji są niemiarodajne i mylące. A decyzje podejmowali i wielcy, i mali – zwykli ludzie. Bez zrozumienia motywacji bez zrozumiemy sensu podjęcia takiej a nie innej, być może lepszej z naszej perspektywy, decyzji.

Autor często wystawia jednoznaczne oceny bohaterom opowieści. Z częścią tych ocen należy polemizować, choćby w przypadku ujawniania podziemia. Ta sprawa, ale i inne potraktowane zostały po macoszemu i zbyt uproszczone, a oceny są zbyt jednoznaczne. Jednocześnie można zapytać czy trzeba sięgać do haseł i czerpać cytaty z Wikipedii?

My, reakcja” nie jest opasłą księgą faktów, historii wydarzeniowej, ale właśnie emocji, myśli, stanu ówczesnych umysłów, głów gorących i zimnych. Oczywiście relacje, cytaty i analizy ubrane zostały w szatę faktografii – emocje nie mogą być oderwane od faktów. Zwrócenie uwagi na stan umysłów ludzi żyjących kilkadziesiąt lat temu jest ważnym elementem poznawania historii. Książka „My, reakcja”, choć nie wyczerpuje tematu, może i powinna skłonić do spojrzenia z innego punktu widzenia, do przemyślenia postaw, by nasze oceny decyzji i wydarzeń były pełniejsze.

Ocena recenzenta: 5/6

Robert Witak

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*