Najazd tatarski z 1575 roku

Zapewne większość pasjonatów historii słyszało o najeździe tatarskim z 1571 roku, w którym Dewlet Girej spalił część Moskwy. Jednak już mało kto wie o najeździe tatarskim, który miał miejsce 4 lata później i podczas którego zamykano bramy w samym Krakowie, a spustoszeń obawiano się nawet na Śląsku.


Odwrócenie uwagi

Tatarzy, zachęceni sukcesami z poprzedniego roku i rozkazami sułtana, w 1575 r. ponownie napadli na Rzeczpospolitą. Tym razem na trasie wojsk tatarskich stały ziemie ruskie, Wołyń i Podole. Co gorsza, 8 marca tego roku zmarł hetman Jazłowiecki, a na jego miejsce szlachta obrała Mikołaja Sieniawskiego. Plany ataku były znane przez szlachtę, a Sieniawski dostał sygnały o koncentracji 11 tys. wojsk chańskich. Hospodar Piotr Kulawy obiecał nie przepuścić armii Dewlet Gireja, a zezwalał na pościg wojsk tatarskich przez wojska Rzeczypospolitej przez swoje ziemie.

Dewlet I Girej Zdj. Wikimedia Commons
Dewlet I Girej
Zdj. Wikimedia Commons

Mając to zapewnienie, wyruszono na północne Podole próbując przeszkodzić chanowi krymskiemu w ataku szlakiem czarnym. Zebrano kilka tysięcy wojska. W połowie września całość armii tatarskiej ruszyła w górę Dniepru i ukryła się w pustkowiach między Kijowem a Czerkasami. 20 września Tatarzy pod przywództwem syna chana krymskiego, Adlej Gireja, przeprawili się z 5 tys. ludzi (bez zapasowych koni) przez Dniepr w okolicach Kijowa i ruszyli czarnym szlakiem. Przeprawiając się przez Teterew i chcąc zwrócić na siebie uwagę, Adlej rozdzielił swoje siły na trzy oddziały. Pierwsza część ruszyła na Sieniawę, druga na Konstantynów, a trzecia na Ostropol. Tym razem obrona została zorganizowana lepiej niż w poprzednich latach i Mikołaj Mielecki wraz z Mikołajem Sieniawskim i Konstantym Ostrogskim rozbijali kolejne czambuły. Braciom Jakubowi i Jerzemu Strusiom udało się odbić zdobyte przez Tatarów miasto Sieniawę, a w bitwie dowodzonej przez Mikołaja Sieniawskiego, ranny został Adli Girej. Oddziały polskie nie ścigały kałgi, który przez Podole ruszył na południowy wschód. Niestety, były to małe oddziały i udało im się wywabić z terenów Podola główne siły polskie, gdzie wtargnęły szlakiem wołoskim oddziały tatarskie zbierając spory jasyr. Oddziały polskie nie niepokoiły wroga, gdy ten wracał z łupami na swoje terytorium. Co gorsza mimo zapewniania Mieleckiego i Sieniawskiego, że Tatarzy powrócą, szlachta rozeszła się do domów. Niestety polscy dowódcy mieli rację.

Właściwy atak.

Orda, dotąd ukryta w stepach, rozpoczęła swój zwycięski marsz. Działaniami dowodziło 7 synów Dewlet Gireja oraz murzowie, Sechoza, Bakaja i inni. Według przesadzonych relacji mamy liczbę ok. 100 tys. jazdy. Liczbę ordyńców należy zmniejszyć trzy lub cztery razy. 27 września poddani Dewlet Gireja dotarli na Podole, pokonując 50 km dziennie. Maszerując dniem i nocą już 3 października Tatarzy pojawili się pod Tarnopolem, gdzie założyli kosz, rozpuszczając wszędzie zagony. Natomiast Adli Girej, nieścigany przez wojska polskie, powrócił szlakiem wołoskim na północ, a hospodar Piotr Kulawy mimo swoich wcześniejszych zapewnień przepuścił go, nie stawiając żadnego oporu. Ten oddział założył kosz nad Seretem bądź Strypą. Nie można wykluczyć, że doszło do połączenia obu grup i dowodzenie przejął kałga Adli. Tatarzy spalili przedmieścia Lwowa, dotarli pod Mogiły i Rozworny. 5 października zagon tatarski dotarł pod Sokal, oddalony o 150 km od Tarnopola. Najdalej udało im się dotrzeć aż pod Rzeszów. Podole, Ruś i Wołyń zostały mocno zniszczone. Próby oporu kończyły się niepowodzeniem wobec tak wielkiej siły. Pomijane rzekomo były ziemie Konstantego Ostrogskiego i Mikołaja Mieleckiego, co wzbudzało podejrzenia okolicznej szlachty. Co prawda, udało się rozbić małe oddziały tatarskie liczące po 100-150 koni i uwolnić kilkuset ludzi, jednak były to akcje zbyt skromne wobec siły, jaką rozporządzała orda.

Odwrót wojsk tatarskich i skutki najazdu.

Tatarzy w ucieczce. Zdj. Wikimedia Commons
Tatarzy w ucieczce.
Zdj. Wikimedia Commons

Tatarzy rozpoczęli wycofywanie się 6 października i ze względu na duży jasyr poruszali się bardzo wolno. Do osłony skrzydeł wyznaczono w sumie 10 tys. ludzi idących pieszo, gdyż konie oddali do osłony jasyru. Skrzydłami dowodzili Bakaj i Sechozy murza. Za koszem szła grupa około 5 tys. ludzi dowodzona przez kałgów: Adleja, Gaziego i Saadeta. Ostatnie grupy to oddział zięcia chańskiego, złożony z lekkiej jazdy również w liczbie 5 tys. i oddział Selameta złożony z jazdy krymskiej, nogajskiej i czerkaskiej także w liczbie 5 tys. Za tą wolno poruszającą się grupą ruszył pościg zorganizowany przez Sieniawskiego. Jednak siły polskie liczyły tylko około 2 tys. jazdy. Mimo to Tatarzy zabijając lub porzucając wielu jeńców, przyspieszyli swój marsz i już nie niepokojeni przez nikogo 12 października przekroczyli Dniestr w okolicach Chocimia.

One Comment

  1. Pingback: Retoryka i perswazja w służbie ojczyzny – „Pieśń o spustoszeniu Podola przez Tatarów” J. Kochanowskiego – Lekcje z polskiego

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*