Niezawinione los | Recenzja

A. Dorogusz-Doroszkiewicz, Niezawiniony los. Działo się na Kresach w latach wojny

Polskie powieści historyczne, których akcja rozgrywa się w I połowie XX wieku a w szczególności w czasach II wojny światowej, zazwyczaj albo są bardzo dobre albo po prostu mocno średnie. Generalnie nie jest też ich zbyt dużo. I właśnie w tym kręgu pojawiła się ciekawa nowość  „Niezawiniony los” Dorogusza-Doroszkiewicza. Dość cienka powieść historyczna, której fabuła zapowiada się nader ciekawie.

Wśród polskich pisarzy generalnie brakuje twórców, którzy z odpowiednią regularnością wydawaliby dobre powieści historyczne. A szkoda, bo fanów tego gatunku przecież nie brakuje. Szczególnie jeśli w grę wchodzi fabuła oparta na wydarzeniach rozgrywających się w XX stuleciu. Mamy kilka powieści akcji (szczególnie Jacek Komuda) trochę obyczajówek ale niewiele ponadto. Powiew świeżości w tym zakresie dawało wydanie najnowszej powieści „Manufaktury Słów” „Niezawiniony los”.

Na pierwszy rzut oka opowieść Antoniego Dorogusza-Doroszkiewicza też zapowiada się naprawdę dobrze. Książka wcale nie tak obszerna jak przystało na powieści historyczne (choćby Komudy właśnie czy Cherezińskiej), bo licząca zaledwie nieco ponad 300 stron. Na uwagę zasługuje też techniczny aspekt wydania, moim zdaniem bardzo ładnego. Po prostu ładnego! Ponadto uwagę przyciągnąć potrafi okładka, na której grafik umieścił reprint fragmentu mapy polskich Kresów Wschodnich dołączonej do Paktu Ribbentrop – Mołotow z bardzo wymowną plamą czerwieni. A to, wraz z podtytułem już zdradza czytelnikowi czego w dużej mierze dotyczy fabuła. A tytuł? No cóż wyjaśnia się już na 29 stronie. Niezbyt wyrafinowana zagadka!

Przyglądając się zaś samej fabule można stwierdzić niej parę naprawdę solidnych elementów. Przede wszystkim należy wspomnieć języku. Sposób, w jaki autor snuje opowieść przywodzi na myśl gawędziarski styl a bardzo obrazowa konstrukcja może przemówić do gustu wielu czytelnikom. Mnie osobiście przemówiła! Niestety momentami kłuła mnie w oczy stylizacja języka na sposób wypowiadania się kresowiaków w latach trzydziestych. Jednak to nie tak, iż nie była ona poprawna – była bardzo poprawna, bo ten sam styl można znaleźć źródłach z tamtego okresu. Jednak to co męczy najbardziej to mieszanka języków, polskiego, ukraińskiego, białoruskiego, rosyjskiego i nieudolnej polszczyzny wypowiadanej ustami przedstawicieli narodowości żydowskiej. Wiem, że tak właśnie wyglądała tamta rzeczywistość, jednak oddanie jej 1 : 1 w książce współczesnej nie jest według mnie dobrym pomysłem.

Po za tym fabuła jest naprawdę historycznie poprawna. Na poszczególnych stronach bardzo dobrze oddane zostały tamte realia historyczne, szczególnie losy ludności kresowej w czasie II wojny światowej. Bardzo dobrze czyta się też opisy zachowań i emocji. Niestety lekturę utrudnia mieszanie przez autora czasów narracji. W większości powieści występuje czas przeszły, jednak w sporej ilości fragmentów autor wplata czas teraźniejszy, co mnie osobiście strasznie męczyło.

Jak generalnie ocenić „Niezawiniony los”? Dobra, historyczna powieść obyczajowa, bo niewątpliwie jest to właśnie powieść obyczajowa. Akcji znalazłem tam niewiele. Jednak powieść jest napisana bardzo poprawnie a narracja poprowadzona została w dobrym stylu. Myślę, że fanom „Stulecia Winnych” też się spodoba! Ci, którzy oczekują wartkiej akcji i opisów bitew niech poszukają czegoś innego.

Wydawnictwo: Manufaktura Słów

Ocena recenzenta: 4,5/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*