Niszczyciel czołgów M36 odzyskał sprawność w poznańskim muzeum

Niszczyciel czołgów M36 Jackson przybył do Poznania w grudniu 2019 r. Specjalistom z Muzeum Broni Pancernej udało się nawet uruchomić silnik tejże maszyny.

Pojazd pancerny powstał w 1944 r. i stal w Pivce w Słowenii pod gołym niebem gdzie niszczał. Później natomiast zajęli się nim specjaliści z Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu i po odrestaurowaniu układu napędowego udało się uruchomić silnik. Po zakończeniu dalszych prac pogromca Panter i Tygrysów wyjechał z hangaru, gdzie był naprawiany.

Dokładnie trzy tygodnie temu Jackson wyjechał ostrożnie z hangaru. Był to swego rodzaju sprawdzian podwozia i jakości gąsienic. Następnie muzealny zespól renowatorów toczył zmagania związane z jego mechanizmami oraz silnikiem. Zadanie to nie było łatwe ze względu na to, że trzeba było m.in.: odtworzyć zmurszałe przewody, wypompować wodę i zainstalować pompę podającą paliwo, wyczyścić oraz sprawdzić dokładnie hamulce, wózki podwozia i gąsienice.

Teraz nastąpiła jedna z trudniejszych prób sprawności, w czasie gdy pojazd jest prowadzony przez szefa zespołu renowatorów, Witolda Marcińczyka, przejechał między budynkami muzeum, zakręcił i na wstecznym biegu zaparkował. Wieża z długolufową armata kalibru 90 mm obróciła się o 180 stopni. Pracownicy muzeum, którzy byli obecni przy uruchomieniu nie kryją swojego zadowolenia.

„Bardzo się cieszę, że naprawa M36 została uwieńczona przywróceniem mu sprawności, że pojazd, który obrastały drzewka i który niszczał w deszczu i w śniegu, już może jechać o własnych silach” – powiedział ppłk. Tomasz Ogrodniczuk, kustosz Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu.

Jackson będzie wyczyszczony, piaskowany, a także malowany. Będą także zawieszone na nim hełmy oraz plecaki, tak jak to robiły załogi tych czołgów w trakcie wojny.

Muzealnicy muszą teraz wyremontować wnętrze pojazdu, odtworzyć fotele załogi czy brakujące elementy mechanizmów. Brak tu korby obrotowej w mechanizmie podnoszenia lufy działa – będzie trzeba ja pozyskać, albo dorobić na wzór jakim był oryginał.

W warsztacie miejsce po M36 zajął już niemiecki niszczyciel Hetzer. Renowatorzy będą teraz pracować nad jego silnikiem i nad układem wydechowym.

Pojazd pancerny został pozyskany w końcu ubiegłego roku ze Słoweńskiego Muzeum Wojskowego w Pivce ( Słowenia ). W zamian za to Polska przekazała Słowenii śmigłowiec MI – 8.

M36 – to następca niszczycieli M10 Wolverine (które były na wyposażeniu polskich jednostek), posiada grubszy pancerz z przodu i armatę przeciwpancerna kalibru 90 mm, która bez żadnych problemów niszczyła niemieckie czołgi Tygrys i Pantera. Po wojnie M36 były dostarczone do Jugosławii, gdzie były modyfikowane (zmieniono silniki, wstawiając rosyjskie od czołgów T – 55). Wozy te były bojowo używane także w latach 90 – tych XX wieku w czasach konfliktu bałkańskiego.

Źródło: gloswielkopolski.pl      
Fot. Wikimedia Commons                                                                               

Karolina Deska

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*