Obraz wojny domowej w Wielkopolsce w latach 1382-1385

Wiele mówi się o wojnach toczących się za czasów Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Często też wspominane są spory z Krzyżakami. Każdy słyszał o Wielkiej Wojnie z Zakonem. Jednak w XIV wieku, toczyła się wojna nie z wrogami zewnętrznymi, a między możnowładcami podległymi królowi Polski. Jak wyglądał ten konflikt?

 Wojna domowa z lat 1382-1385 jest nazywana wojną Grzymalitów z Nałęczami, lub też wojną stronnictwa Domarata z Pierzchna przeciwko ziemianom. Był to konflikt, który rozegrał się na terenie Wielkopolski, po śmierci Ludwika Andegaweńskiego. Przebieg wydarzeń możemy odtworzyć szczegółowo dzięki kronice Janka z Czarnkowa, który opisuje krok po kroku działania obu stron konfliktu. Momentami można prześledzić wojnę dosłownie z dnia na dzień, z tygodnia na tydzień. Taki opis współczesnych Jankowi wydarzeń daje możliwość przeanalizowania konfliktu oczami samego kronikarza. To jak walczono, jakie strategie walki stosowały obie strony, jak odbijało się to na ludności miejscowej i o co tak naprawdę walczono, będzie istotą niniejszej pracy.  Przedstawię na przykładach z kroniki, elementy: oblężenia, podstępnego zajęcia zamków, bitwy, zajazdów i oddziaływania konfliktu na ludność miejscową. Sam konflikt zyskał liczne opisy w pracach historycznych, analizy, kto i dlaczego walczył[1]

Przyczyny konfliktu

Zastanawiając się nad głównymi przyczynami konfliktu, należy wyjść od zdania kronikarza na ten temat[2]. Jan podkreśla, że początkowo obie strony tak naprawdę popierały objęcie tronu przez córkę Ludwika Andegaweńskiego, Marię wraz z mężem Zygmuntem Luksemburskim. Jednak gdy Zygmunt, powiadomiony o śmierci Ludwika, przybył do Poznania z nadzieją na uzyskanie hołdu i poparcia od rycerstwa Wielkopolski, te wysunęło żądanie, by usunął z urzędu starostę wielkopolskiego Domarata z Pierzchna, oraz by Maria na stałe zamieszkała w Polsce. Luksemburczyk się nie zgodził. Domarat miał pozostać na swoim stanowisku.

Domarat z Pierzchna był starostą Wielkopolski od roku 1377. Wcześniej zbliżył się do regentki królowej Elżbiety, dzięki swojej postawie po incydencie związanym ze śmiercią Jaśka Kmity[3]. Wtedy to zbudował sobie podstawy wpływów, które dały mu starostwo. Jego działania, jako starosty, doprowadziły do powstania obozu przeciwników. Głównymi przeciwnikami był Wincenty z Kępy h. Doliwa – wojewoda poznański, Bartosz Wezenborg h. Ciołek, Sędziwój Świdwa h. Nałęcz – kasztelan Nakielski, Mikołaj z Chomiąży h. Nałęcz –  sędzia kaliski, Jan z Czarnkowa h. Nałęcz – sędzia poznański. Największym grzechem, jaki zarzucano Domaratowi, było obsadzanie godności ziemskich przez jego stronników i rodowców[4]. Podobne zarzuty wysuwano wobec arcybiskupa Janusza Suchegowilka, który był współrodowcem starosty.  Budziło to niechęć, a zarazem skutkowało pozbawieniem możliwość, czerpania podobnych korzyści innych rodów.  Polityka personalna Kazimierza Wielkiego[5], a także samego Ludwika Andegaweńskiego, nie sprzyjała m.in. Nałęczom, co rodziło chęć odzyskania dawnej pozycji rodu, choćby kosztem Grzymalitów. Po śmierci arcybiskupa Janusza Suchegowilka, bliskim objęcia następstwa po nim był Dobrogost z Nowego Dworu h. Nałęcz. Jednak król Ludwik skutecznie zablokował tę nominację, ponieważ obawiał się pro mazowieckich sympatii Dobrogosta, a to mogło zagrozić przejęciu władzy w Polsce przez córkę króla – Marię. W opinii możnych, rękę przyłożył do tego Domarat[6], co zwiększyło niechęć Nałęczów wobec starosty.

Pomijając narracje Janka, warto wspomnieć, że antagonizmy rodziły się już za panowania Kazimierza Wielkiego. Niesłusznym, według J. Łojko, jest nazywanie tej wojny, konfliktem Grzymalitów z Nałęczami[7]. Ważniejszy zdaje się antagonizm Wielkopolan z Małopolanami. Kazimierz Wielki w trakcie swojego panowania realizował myśl polityczną tych drugich. Ekspansja w kierunku wschodnim, powodowała odcięcie znaczenia politycznego rycerstwa Wielkopolski. Doprowadziło to do kryzysu politycznego, w którym  Wielkopolanie czuli się stroną pokrzywdzoną. Konflikt nasilił się za panowania Ludwika Andegaweńskiego, kiedy kancelaria królewska z Krakowa narzucała swoich urzędników Wielkopolsce. Mianowanie w 1372 roku starostą Wielkopolski Sędziwoja z Szubina, niezwiązanego z rodami tej ziemi, jest jednym z bardziej znaczących przykładów.

Kolejnym istotnym czynnikiem w wojnie domowej, okazał się Siemowit IV Mazowiecki. Po śmierci Ludwika Węgierskiego, rościł pretensje do tronu i chciał, by to jego wybrano na króla, co wiązałoby się z poślubieniem córki Ludwika – Jadwigi. Dodatkowo w dokumencie potwierdzającym pokój kaliski z 1343r., ojciec Siemowita IV, określony jest, jako ewentualny następca Kazimierza Wielkiego. Innym ważnym faktem jest dokument hołdu księcia mazowieckiego, Siemowita III z roku 1355[8]. Według jego postanowień, książę stawał się lennikiem króla Kazimierza i jego męskich potomków. W wypadku odziedziczenia władzy przez kogoś innego, stawał się on wraz ze swoimi ziemiami niezależny. Właśnie to wykorzystał Siemowit IV i nie złożył hołdu Ludwikowi Węgierskiemu. Przystawał więc do walki o tron po jego śmierci, jako Piast, niezależny lennie książę Mazowsza.

Bartosz Wezenborg reprezentował stronnictwo Siemowita IV Mazowieckiego. Miał  w Wielkopolsce włości, odebrane w 1382 roku przez Zygmunta Luksemburczyka. Bartosz był starostą kujawskim w latach 1374-1377, jednak został pozbawiony władzy z powodu opowiedzenia się przeciwko Domaratowi z Pierzchna. Ten ostatni zresztą obiecywał zwiększenie wpływów ze starostwa kujawskiego, gdy tylko obejmie starostwo generalne Wielkopolski. Spowodowało to konflikt z królem. Bartosz rozpoczął swoją działalność łupieską. Napadł na rycerzy burgundzkich[9], co wywołało wściekłość króla i karną wyprawę przeciwko Bartoszowi, wraz z zajęciem jego majętności. Z tych powodów Wezenborg został jedną z pierwszoplanowych postaci wojny domowej. Wspomniane stronnictwo mazowieckie stało w opozycji do Luksemburczyków, których reprezentował początkowo Domarat i arcybiskup Bodzanta. Stronnictwo mazowieckie związało się z ziemianami i wspólnie uderzyli na posiadłości domaratowe. Grzymalita, z racji pełnionego urzędu, miał za sobą miasta i zamki królewskie Wielkopolski.  Bartosz, jak się przyjmuje, rozpoczął wojnę domową w Wielkopolsce, oblężeniem 19 grudnia 1382 zamku kaliskiego[10]. Zakończyło się ono niepowodzeniem, więc Wezenborg ruszył odzyskać swoje dawne ziemie. Udało mu się zdobyć Koźminiec, Chodecz i Parsko. Ważniejsze jednak było to, co wydarzyło się w styczniu 1383 roku.

Obraz konfliktu

11.01.1383r. na Pyzdry uderzyły wspólnie oddziały wojewody Wincentego z Kępy, Sędziwoja Świdwy i Bartosza Wezenborga[11]. Rozpoczęto oblężenie, które trwało tydzień. Szeroko opisano zdarzenia i to, co nastąpiło później, lecz nie jest to tematem mojej rozprawy. Interesować nas będzie w jaki sposób prowadzono działania i czym one się odznaczały.

Pierwsze, co uderza w tekście kroniki, to oblężenia. Ciągle jesteśmy informowani o ich kolejnych próbach. Od oblężenia zamku kaliskiego przez Wezenborga, następnie oblężenie Pyzdr zakończone sukcesem, po obleganie zamku poznańskiego przez Sędziwoja z Szubina itd. Przy wspomnianym już oblężeniu zamku kaliskiego, Jan z Czarnkowa informował o próbie podkopu pod murem, wykonanej przez inżynierów Bartosza Wezenborga. Po udanym podkopie próbowano przeciąć piłą bramę, co zauważył jeden z mieszkańców i wszystkich zaalarmował. Wtedy mieszkańcy zamku ruszyli do jego obrony i odparli nieprzyjaciela. Jest to ciekawa informacja, można w ten sposób wyobrazić sobie jak wyglądała obrona. W trakcie oblężenia miasta danego odcinka muru mogli np. bronić cechowi, z cechu choćby szewców. Wszyscy mieszkańcy czy to miasta, czy też zamku, prawnie według reform Kazimierza Wielkiego, byli zobligowani do obrony murów[12]. Można się domyślać, że obrony zamku kaliskiego, nie prowadzili tylko dzielni rycerze, ale też pospolita ludność.

Kusze dominowały wśród wyposażenia do walki dystansowej w XIV-wiecznej Polsce
Fot. Wikimedia Commons

Idąc dalej – następuje oblężenie Pyzdr. Kronika informuje o umowie, którą zawarli mieszkańcy z oblegającymi ich wojskami Wincentego z Kępy, Wezenborga i innych. Mieszkańcy-obrońcy porzucili obronę, dbając o swoje bezpieczeństwo. Wojska zaczęły więc oblegać zamek, który bronił się samodzielnie. Tu pojawiają się kolejne informacje dotyczące metod oblężenia. Załoga została odcięta od wody, żywności i paszy dla koni. W przeciągu kilku dni zamek się poddał.  Jan częstuje odbiorcę kolejną informacją, okazuje się, że dla nas bardzo istotną. Jeszcze w trakcie oblężenia miasta (ponownie pojawia tu się inżynier Bartosza) użyto „de aero pixide”, powietrznej piszczeli. Według Stefana M. Kuczyńskiego, jest to pierwszy przykład użycia artylerii prochowej zachowany w polskich źródłach. Za pomocą tej broni zabito plebana z Biechowa, jednak bardziej istotny jest sam fakt użycia owej piszczeli. Mowa jest o prymitywnej tzw. puszce, która według Waymana i Kaczmarczyka, została wprowadzone w Polsce do użycia około 1370 roku[13].

Oczywiście nie każde oblężenie opierało się na samej walce. W czwartek 25.VI 1383 roku stronnicy Domarata udali się do Kamienia[14]. Użyto kłamstw, iż arcybiskup Bodzenta został usunięty ze stanowiska za popieranie Siemowita. Mieszkańcom informacja wydała się prawdopodobna, bo znane były zabiegi arcybiskupa wobec księcia mazowieckiego, stąd wpuszczono ich do miasta. Wtedy domaratczycy oblegli zamek. Tam załoga z racji braku środków do obrony, poddała się i tak zakończono operację.

Ciekawym przykładem wydaje się sposób, w jaki Drogosz z Chrobrzan h. Topór, starosta sieradzki, zdobył wolborski, biskupi klucz dóbr[15]. W obawie, że jego brat nie obejmie biskupstwa włocławskiego, postanowił interweniować siłą. Wysłał jednego z podwładnych Jakusza Kuczkowskiego, by udał się na ucztę powitalną. Poprosił o przyjęcie swoich sług do twierdzy. Ci ustanowili władcą wspomnianej kasztelanii Drogosza. Pałuka skrzętnie miał wykorzystać ten sukces, według kroniki – eksploatował podległą mu ludność, jak tylko było to możliwe.

Rycina przedstawia wyposażenie XIV-wiecznego rycerstwa z Europy Zachodniej w trakcie wojny stuletniej
Fot. Wikimedia Commons

Oblężenia nie są jedyną domeną wojny domowej w latach 1382-1385. Ewenementem jest zachowana informacja o bitwie pod Piotrkowicami. W lutym 1383 roku[16], Domarat przy pomocy Sasów, Pomorzan i Kaszubów ruszył pustoszyć najpierw Wronki i przyległe wsie, a następnie dotarł do posiadłości kasztelana nakielskiego Sędziwoja Świdwy. Powiadomiony o tym Sędziwój zawezwał z Pyzdr Bartosza Wezenborga i kasztelana śremskiego Andrzeja z Żerkowa. 15 lutego pod Piotrkowicami oddziały Świdwy i Wezenborga zaskoczyły niespodziewającego się takiej niespodzianki Domarata. Licząc, że kasztelan nakielski nie sprosta w boju – nie wiedział o oddziałach Bartosza – ziemianie uderzyli na nieprzygotowane oddziały domaratowe i bardzo łatwo je pokonały. Część oddziałów ścigała starostę wielkopolskiego, część zbierała z zachwytem łupy. Bitwa wydawała się skończona, jednak w odsiecz Domaratowi ruszył Wierzbięta ze Smogulca, jeden z najbardziej aktywnych sojuszników i jego krewniak. Przybył z odsieczą, która rozgromiła zaskoczone oddziały Sędziwoja. Rozbito ich totalnie, kasztelan uciekł do Ostrorogu, a większość jego wojsk poszła do niewoli, lub została ograbiona.

Po przedstawieniu wydarzeń związanych z bitwą można przeanalizować, co daje nam ta wzmianka. Starły się dwa przeciwne sobie obozy. Jan z Czarnkowa wspomina o trzystu kopijnikach przybyłych z pomocą dla Sędziwoja. Również mowa jest o stu kopijnikach i pięciuset pieszych Wierzbięty ze Smogulca. Nie dowiemy się niestety czy owi kopijnicy byli oddziałami konnymi wyposażonymi w kopie, czy byli to może piesi. Zdzisław Kaczmarczyk i Stefan Weyman, uznali, że byli to konni kopijnicy, jednoznacznie podkreślając, że większość pieszych stanowili chłopi[17]. Tak zwana wyprawa domowa (expeditio domestica), wymuszała udział wszystkich świeckich mężczyzn zdolnych do noszenia broni, bez względu na wiek. Znane też były tak zwane defensio terrae, które obejmowało zarówno chłopów, jak i mieszczan, powoływanych dla obrony danej ziemi. Był to skutek reform wojskowych dokonanych przez Kazimierza Wielkiego. Z tych zasad można założyć, że wspomniana bitwa raczej nie była wyjątkiem i brali w niej udział nie tylko rycerze.

Odwołując się do prac Stefana M. Kuczyńskiego czy też Andrzeja Nadolskiego[18], można się domyślać jak wyglądała sama walka. Większość piechoty w tamtym czasie była wyposażona w kusze i łuki, natomiast pozostali w zwarciu walczyli na miecze, topory, buzdygany, włócznie i wszelkiego rodzaju inną broń sieczną. Konnica -jeśli faktycznie wzięła udział w walce jak zakłada Weyman i Kaczmarczyk – dzieliła się na lekką i ciężką. Ciężka kawaleria ścierała się na kopie, natomiast lekka była wyposażona najczęściej w kusze, stanowiąc wsparcie. Najpowszechniejszym elementem wojny domowej w latach 1382-1385 były zajazdy i grabieże. Już na początku konfliktu przy oblężeniu zamku kaliskiego przez wojewodę Wincentego 20.I.1383r.[19] Janko podaje informacje o bezwzględnym pustoszeniu okolic zamku. Sędziwój Świdwa w tym samym czasie oblegając zamek w Poznaniu, palił, grabił i pustoszył okoliczne wsie, nie zważając nawet na przynależność danej wsi do dóbr kościelnych. Następnie zaczął najeżdżać wsie przynależne do stronnictwa Domarata. Ten odpowiadał tym samym, wraz z m.in. wspomnianym już Wierzbiętą ze Smogulca, grabiąc okolice Gniezna, Wronek, Szamotuł itd[20]. Kończyło się to braniem ludzi w niewolę, grabieniem do cna, odbieraniem ubrań, inwentarza żywego, zabieraniem wszystkiego, co się dało.  To samo pokazuje przykład spustoszenia Kwieciszewa i wsi Goryszewo[21] 8.VI.1383r.  Michał z Kurowa wraz ze wspólnikami, mieli ograbić wspomniane miasto i wieś bez litości. Odebrano bydło, konie, zwierzęta i cały dobytek. Biednych pozostawiono samych sobie.

Konflikt ten, przedstawiony przez Janka z Czarnkowa, daje nam obraz krwawej, anarchistycznej wojny. Jak sam wspomina: „ Tym sposobem nikt nie mógł uniknąć strat i łupiestwa:, bo kto był po stronie ziemian, tego grabili Grzymalici ze swymi wspólnikami, wypadając z wyżej wzmiankowanych zamków, tych zaś, którzy sprzyjali Domaratowi, grabili znowu Nakielanie (..)”[22]. Liczne oblężenia dawały możliwość zdobycia kolejnych zamków. One były kluczem do zagarnięcia szerszych ziem. Kto panował nad zamkiem, ten mógł prowadzić zajazdy na dalsze tereny.

Ciekawym przykładem jest rzeź w okolicy Grodziska[23]. Dziedzice Ptaszkowa, wraz z mieszkańcami zamku w Zbąszyniu mieli ruszyć do grabienia wsi w okolicy Grodziska. W odpowiedzi mieszkańcy tego miasta, wraz z okolicznymi chłopami, ruszyli za nimi i odebrali zabrane łupy. Wezwane posiłki z zamku Kłębowo doprowadziły do masakry oddziałów z Grodziska. Zginęło podobno sto sześćdziesiąt osób i wielu innych poszło do niewoli. To zdarzenie i poprzednia wzmianka, pokazuje, że w walkę byli zaangażowani wszyscy. Ci, którzy stanęli po jednej stronie byli atakowani przez drugich, ci, którzy chcieli być neutralni, cierpieli po równo. Inne tego typu przykłady można mnożyć, są wręcz codziennością w trakcie tej wojny.

Chłop w trakcie zwyczajnych prac, czy był zdolny do walki z uzbrojonym rycerstwem?
Fot. Wikimedia Commons

Wojna a ludność miejscowa

Jak to wszystko wpływało na ludność pogrążonych w konflikcie terenów?  Ciągła walka, grabienie w szczególności wsi, powodowało ubożenie chłopów. Cały czas życie było sterowane wojną, w jednej chwili można było stracić cały dorobek i w skutek tego umrzeć z głodu. Ważnym problemem stali się złodzieje i bandyci, którzy wykorzystywali bezprawie w Wielkopolsce. 9.II.1383 roku, w drodze z Gniezna do Poznania, kupcy z Torunia zostali napadnięci przez bandę Jana Gałązki[24]. Próbowali ogrodzić się taborem wozów, jednak nie udało im się wygrać. Do podobnego zajścia doszło koło Powidza, gdzie banda rozbójników napadła na kupców, lecz ci się obronili i zabrali konie rzezimieszków. Najazd na drodze publicznej był poważnym przestępstwem, jednak chaos wojenny powodował, że nie było władzy zdolnej do zaprowadzenia pokoju i przerwania napadów.  Groźba najazdu w domu, napadu w trakcie podróży, ciągłe pustoszenie przez wrogie oddziały, nie napawały chłopów i mieszkańców miast optymizmem.

Oczywiście można zadać sobie pytanie, co jest szczególnego w tym wszystkim? Zdajemy sobie przecież sprawę, że tego typu działania nie są niczym specjalnym w owym czasie. Jak zauważa Wanda Moszczeńska[25] różnicę stanowiła częstotliwość konfliktu. Poprzedzające okres wojny domowej zajazdy, wszelkiego rodzaju porachunki między możnymi danej ziemi miały charakter epizodyczny. Natomiast konflikt opisany przez Janka, był regularną wojną, która wciągnęła w swoje ramy całe społeczeństwo Wielkopolski.

Kronika Janka z Czarnkowa urywa się na roku 1384, część kart zaginęła, co nie pozwala na dokładne prześledzenie ostatniej fazy konfliktu. Ostatecznie wojna zakończyła się pokojem krakowskim 12 grudnia 1385r.[26]. Był to pokój zawarty między Jadwigą a Siemowitem IV, który to prowadził działania ofensywne na terenie ziemi łęczyckiej na przełomie 1384/1385 roku. Sama walka w Wielkopolsce, która toczyła się głównie między stronnictwem Domarata a Ziemianami, zaczęła wygasać w 1384 roku. Wciąż trwały drobne potyczki, ale nie była to już regularna walka.  Dokładne postanowienia pokojowe nie są tematem rozważań, natomiast istotne jest, co daje czytelnikom i badaczom obraz wojny przedstawiony przez Janka. Kronika pozwala na zrozumienie jak wyglądał konflikt w tamtym czasie, jak walczono i jakimi środkami się posługiwano by odnieść zwycięstwo. Jednocześnie da się dostrzec wpływ działań na pospolitą ludność. Jan z Czarnkowa pozwala na dokładne wejrzenie w codzienność wojenną w schyłku XIV wieku. Ważnym aspektem jest możliwość prześledzenia, jaki wpływ na działania miały reformy wojskowe Kazimierza Wielkiego. Za ten całościowy obraz można być Jankowi wdzięcznym.  

Kamil Kołodziej

Bibliografia:

źródła:

Jan Długosz, Annales, ks. X, s. 53-54, 55-56
Jan z Czarnkowa, Kronika, Kraków 1996
Kodeks dyplomatyczny księstwa mazowieckiego, Warszawa 1863, nr 69

Opracowania:

Zdzisław Kaczmarczyk, Stefan Weyman, Reformy wojskowe i organizacja siły zbrojnej za Kazimierza Wielkiego, MON, Warszawa 1958, s.111
Stefan M. Kuczyński, Wojsko i sztuka wojenna w latach 1340-1454, w: Zarys dziejów wojskowości polskiej do roku 1864, t.1, pod red. Janusza Sikorskiego, Wydawnictwo MON, Warszawa 1965, str. 167
Jerzy Łojko, Wojna domowa w Wielkopolsce w latach 1382-1385, w: Gniezno. Studia i materiały historyczne, t.2, Warszawa-Poznań 1987, s.69-98
Andrzej Nadolski, Lądowa technika wojskowa od 1334 do końca XV wieku, w: Polska technika wojskowa do 1500 roku, pod red. Andrzeja Nadolskiego, Oficyna Naukowa, Warszawa 1994, s.186-272
Wanda Moszczeńska, Rola polityczna rycerstwa Wielkopolskiego w czasie bezkrólewia po Ludwiku Węgierskim, Przegląd Historyczny, t. 25, 1925, s. 33-159
Jan Pakulski, Nałęcze wielkopolscy w średniowieczu. Genealogia, uposażenie i rola polityczna w XII-XIV wieku, w: Rocznik Towarzystwa Naukowego w Toruniu, t.80, z.3, Toruń 1983, s. 146-155
Adam Szweda, Panowie z Iwna herbu Grzymała w służbie królów polskich, w: Etos rycerski w Europie Środkowej i Wschodniej od X do XV wieku, red. W. Peltz, J. Dudek,  Zielona Góra 1997, s. 157-166
Adam Szweda, Ród Grzymałów w Wielkopolsce, Toruń 2001, s. 126
Adam Szweda, Stronnictwo starosty Domarata z Pierzchna w czasie wojny domowej w Wielkopolsce, w: Książęta, urzędnicy, złoczyńcy, red. B. Śliwiński, Gdańskie studia z dziejów średniowiecza, 6, Gdańsk 1999, s.213-234
Uzbrojenie w Polsce średniowiecznej 1350-450, pod red. Andrzeja Nadolskiego, PAN, Łódź 1990

Przypisy:

[1] Wanda Moszczeńska, Rola polityczna rycerstwa Wielkopolskiego w czasie bezkrólewia po Ludwiku Węgierskim, Przegląd Historyczny, t. 25, 1925, s. 33-159; Jerzy Łojko, Wojna domowa w Wielkopolsce w latach 1382-1385, w: Gniezno. Studia i materiały historyczne, t.2, Warszawa-Poznań 1987, s.69-98; Jan Pakulski, Nałęcze wielkopolscy w średniowieczu. Genealogia, uposażenie i rola polityczna w XII-XIV wieku,w: Rocznik Towarzystwa Naukowego w Toruniu, t.80, z.3,Toruń 1983, s. 146-155; Adam Szweda, Stronnictwo starosty Domarata z Pierzchna w czasie wojny domowej w Wielkopolsce, w: Książęta, urzędnicy, złoczyńcy, red. B. Śliwiński, Gdańskie studia z dziejów średniowiecza, 6, Gdańsk 1999, s.213-234

[2]   Jan z Czarnkowa, Kronika Jana z Czarnkowa, Wydawnictwo Universitas, Kraków 1996, s.122

[3]  J. Długosz, Annales, ks. X, s. 53-54, 55-56; Jan z Czarnkowa, Kronika, Kraków 1996, s. 66

[4]  Adam Szweda, Ród Grzymałów w Wielkopolsce, Toruń 2001, s. 126

[5]  Jan Pakulski, Nałęcze wielkopolscy w średniowieczu. Genealogia, uposażenie i rola polityczna w XII-XIV wieku,w: Rocznik Towarzystwa Naukowego w Toruniu, t.80, z.3,Toruń 1983, s. 105-135

[6] Adam Szweda, Stronnictwo starosty Domarata z Pierzchna w czasie wojny domowej w Wielkopolsce, w: Książęta, urzędnicy, złoczyńcy, red. B. Śliwiński, Gdańskie studia z dziejów średniowiecza, 6, Gdańsk 1999, s.216

[7]  Jerzy Łojko, Wojna domowa w Wielkopolsce w latach 1382-1385, w: Gniezno. Studia i materiały historyczne, t.2, Warszawa-Poznań 1987,s. 75

[8] Kodeks dyplomatyczny księstwa mazowieckiego, Warszawa 1863, nr 69

[9]  Jan z Czarnkowa, Kronika, Kraków 1996, s. 88

[10]   op.cit. s. 114

[11]  tamże, s.116

[12]  Stefan M. Kuczyński, Wojsko i sztuka wojenna w latach 1340-1454, w: Zarys dziejów wojskowości polskiej do roku 1864, t.1, pod red. Janusza Sikorskiego, Wydawnictwo MON, Warszawa 1965 , str. 167

[13]  Zdzisław Kaczmarczyk, Stefan Weyman, Reformy wojskowe i organizacja siły zbrojnej za Kazimierza Wielkiego, MON, Warszawa 1958, s.111

[14]  Jan z Czarnkowa, Kronika, s.132

[15]   tamże, s. 136-137

[16]  tamże. s.119-120

[17]  ibidem. s.79

[18]  op.cit. s.171-190; Uzbrojenie w Polsce średniowiecznej 1350-450, pod red. Andrzeja Nadolskiego, PAN, Łódź 1990; Andrzej Nadolski, Lądowa technika wojskowa od 1334 do końca XV wieku, w: Polska technika wojskowa do 1500 roku, pod red. Andrzeja Nadolskiego, Oficyna Naukowa, Warszawa 1994, s.186-272

[19]  op. cit. s. 117

[20] tamże, s. 118

[21]  tamże, s. 132

[22]  tamże, s .118

[23]   tamże, s. 124

[24]        tamże, s. 119

[25]  Wanda Moszczeńska, Rola polityczna rycerstwa wielkopolskiego w czasie bezkrólewia po Ludwiku Węgierskim, Przegląd historyczny, t. 25, 1925, s. 33-159

[26] Jerzy Łojko, Wojna domowa w Wielkopolsce w latach 1382-1385, w: Gniezno. Studia i materiały historyczne, t.2, Warszawa-Poznań 1987, s. 95

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*