Polityczna rola koronnego stanu szlacheckiego w czasie podwójnej elekcji 1587 roku

Wiadome było jednak, że walka o tron krakowski będzie zacięta do ostatniej chwili. Letni sejm elekcyjny zgromadził pod Warszawą tłumy szlacheckie. Istniała realna groźba, że oprócz zbrojnych pocztów magnackich na polu elekcyjnym znajdzie się też szlachta postawiona w pospolite ruszenie. Już w maju, bowiem niektóre ziemie południowej Korony uchwaliły expeditio particularis[5]. Dodatkowo wojny domowej obawiali się Litwini, którzy rozłożyli się obozem na przeciwległym brzegu Wisły, argumentując to postanowienie niechęcią do zaangażowania w wojnę koroniarzy. Wybór króla miał, zatem przebiec w atmosferze nienawiści i rozgoryczenia z tysiącami szabel gotowych do walki.

Jałowe dyskusje miał zakończyć rokosz! Obóz Zborowskich, posiłkując się ideą sejmu konnego i pospolitego ruszenia zaproponował zbrojny osąd Zamoyskiego i urzędników ery batoriańskiej. I choć ci, którzy najgłośniej krzyczeli przeciw kanclerzowi, chcieli uczynić to rękami szeregowej szlachty, tak naprawdę projektem rokoszu tylko ograniczyli jej szeregi. Na szczęście do zbrojnej rozprawy nie doszło dzięki postawie prymasa i innych trzeźwych na umyśle dostojników.

Na tym jednak potworności elekcji się nie zakończyły. W połowie sierpnia błonia podwarszawskie zamieniły się w ziemię niczyją, która oddzielała zwaśnione strony gotowe do walki w każdej chwili. Sytuację kolejny raz próbował ratować interreks, który za namową królowej Anny, ogłosił królem i wielkim księciem królewicza szwedzkiego Zygmunta. Za pomocą szantażu wobec Zamoyskiego zmusił kanclerza do uznania tego wyboru i ogłosił go w Warszawie, jako obowiązujący. Ponieważ tylko mniejsza część senatorów znajdowała się w „obozie czarnym”[6], możemy stwierdzić, że Zygmunt Waza został królem szlachty!

Większość senatorów znajdowała się natomiast w kole Zborowskich, któremu przewodził teraz Andrzej Zborowski. Mimo, że większość jego stronników go opuściła nie porzucił swych zamysłów. Za pośrednictwem biskupa kijowskiego Jakuba Woronieckiego- jedynego duchownego, jaki przy nim pozostał- ogłosił królem Maksymiliana Habsburga. Śmiało można powiedzieć, zatem, że arcyksiążę został królem arystokracji! Dodatkowe nominacja ta przyspieszyła tempo marszu Rzeczpospolitej ku wojnie domowej.

Prymas Stanisław Karnkowski
– interreks bezkrólewia 1587 roku.

Co ciekawe w żadnej z tych elekcji udziału nie wzięli obywatele Wielkiego Księstwa. Założyli oni własne koło poselskie, które gotowe było poprzeć Zygmunta Wazę, ale tylko za cenę długotrwałego pokoju z Moskwą. Cofnęli swe poparcie dla Szweda, gdy stany koronne nie zgodziły się na takie załatwienie sprawy wschodniej. Kolejny raz swe zdanie Litwini wyrazili już po podwójnej elekcji. Ustami swego podkanclerzego Lwa Sapiehy domagali się anulowania obu wyborów i rozpisanie nowego zjazdu lub przydzielenie korony temu, któremu dopisze szczęście
i ślepy los- zostanie wylosowany! Nie odpuścili także projektu osadzenia na tronie Fiodora Iwanowicza. Kiedy plan ten spalił na panewce, magnaci litewscy poinformowali koroniarzy, że sami zawarli pokój z Moskwą na trzydzieści lat. Sprawa ta miała jednak pozostać dyskusyjna do czasów sejmu koronacyjnego[7].

Sytuacja w Koronie daleka była od litewskiego spokoju. Frakcja proszwedzka działała sprawnie i już kilka dni po wyborze do Zygmunta zostali wysłani posłowie, którzy zawieźli mu wieści o dacie koronacji oraz mieli za zadanie doprowadzić go do Krakowa. Jednocześnie duchowni mieli negocjować z cesarzem i elektorami Rzeszy, by zniechęcić Maksymiliana do podejmowania działań w Rzeczpospolitej. Na początku września Anno domini 1587 Jan Zamoyski obsadził zamek wawelski swymi wojskami prywatnymi. Niczym pospolite ruszenie ziemi krakowskiej sprzed 13 lat, zabezpieczył insygnia koronacyjne dla swego elekta. Kiedy w kilka dni później wojska wielkopolskie wojewody Stanisława Górki i inni stronnicy Maksymiliana, próbowali zająć Kraków, Wawel już należał do Zygmunta. Miasto odparło też kilka szturmów zwolenników Habsburga i mimo uciążliwej blokady, pozostało niewzruszone.

Po za hukiem armat i brzękiem oręża toczyła się inna gra- może nawet o wiele ważniejsza- gra polityczna. Szlachta polska utwierdziła się jeszcze w przekonaniu o słuszności wyboru młodego Wazy, gdy posłowie szwedzcy zaprzysięgli pacta conventa, przeznaczone dla królewicza. Dokument ten zawierał obietnicę unii polsko- szwedzkiej a także odzyskania przez Rzeczpospolitą Estonii.