Polityka przedwiedeńska Jana III Sobieskiego

Wiktoria Wiedeńska z 1683 roku zaliczana jest do jednej z największych bitew w historii Polski. Jednak nie od początku wiadomo było, że Polacy ruszą pod Wiedeń. Jan III Sobieski miał wiele planów i dokonał wielu zwrotów w polityce, zanim ostatecznie zdecydował się zawrzeć przymierze z Austrią i wesprzeć ją na wypadek zagrożenia ze strony Turcji.

Przymierze z Francją i polityka bałtycka

Jan III Sobieski już od początku panowania zwracał się w swojej polityce raczej w stronę Francji, niż ku Habsburgom. Nic dziwnego, bowiem niebagatelny wpływ na wynik jego elekcji miał francuski ambasador Forbin de Janson, który za wskazówkami Ludwika XIV wyniósł szlachcica na tron. Była to iście królewska usługa, za którą winnym się jest niemałą wdzięczność, dlatego stosunki polsko-francuskie będą pozostawać dobrymi przez długi czas i trzeba będzie wielu przeciwności, aby zażyłość między dwoma władcami osłabła. Sobieski miał również bardziej osobiste powody, by zwrócić się w kierunku Wersalu – jego ukochana żona Maria Kazimiera, bądź co bądź była Francuzką. Dodatkowo, władcę polskiego przekupiono pewną propozycją. Otóż Ludwik XIV, prowadzący w owym czasie wojnę na kilku frontach, przeciw Holandii oraz sprzymierzonymi z nią Brandenburgii, Danii, Hiszpanii i Cesarstwu, starał się stworzyć koalicję polsko-szwedzko-turecką, która miała stanowić niejaką przeciwwagę w Europie. Aby osłabić Brandenburczyków, Sobieskiemu zaproponowano odzyskanie zwierzchnictwa nad Prusami, przy pomocy Szwedów, toczących tam wówczas wojnę. Nie trzeba chyba mówić, jak bardzo władcy polskiemu przypadła do gustu ta propozycja: odzyskanie terenu dawnego lenna otwierało Rzeczpospolitej szerszy dostęp do Bałtyku, a także pozwalało wykorzystać zdobyte tereny w polityce dynastycznej – jeśli król osadziłby tam swojego syna Jakuba, ten  miałby większe szanse na zdobycie w przyszłości korony polskiej.

Pomimo sprzeciwu części społeczeństwa w 1675 roku podpisano w Jaworowie tajny układ, w którym Francja zobowiązała się wypłacić znaczne subsydia, jeśli tylko Sobieski zwróci się przeciwko Prusom. Dwa lata później w Gdańsku podpisano umowę ze Szwedami, którzy mieli odegrać główną rolę w całym przedsięwzięciu. Plany te w historiografii nazywane są „polityką bałtycką”. Jednak jak pięknie by się nie przedstawiały, zbyt wiele czynników było niezależnych od Sobieskiego. Korpus polski w tej walce, miał być tylko korpusem posiłkowym, a zatem inicjatywa ataku musiała wyjść do Szwedów. Szwedzka armia zaś była kompletnie nieprzygotowana do wojny i ociągała się z podjęciem jakichkolwiek działań. Dodatkowo jej przemarsz przez Inflanty blokowali Pacowie, będący w stronnictwie antykrólewskim. Po upadku Szczecina bronionego dotychczas przez Szwedów, Jan III został zmuszony do zaniechania polityki bałtyckiej. Cały projekt upadł ostatecznie w 1679 roku, kiedy Francja podpisała traktat pokojowy z Brandenburgią. Rzeczpospolita pozostająca wciąż w przyjaznych stosunkach z Wersalem nie mogła więc zwrócić się przeciw jego sojusznikowi. Choć przyznać trzeba że na tym etapie stosunki polsko-francuskie nie były już tak zażyłe jak na początku.

Częściowy wpływ na to mogła mieć sprawa margrabiego d’Arquien – ojca królowej Marysieńki, któremu starała się ona pomóc w uzyskaniu tytułu na dworze francuskim. Ponieważ jednak Ludwik XIV nie miał zamiaru przystać na te żądania, spotkał się z osobistą niechęcią królowej.

Jeśli zaś chodzi o stosunki Sobieskiego z elektorem brandenburskim, powstała między nimi niechęć, która przybrała na sile kilka lat później w związku z małżeństwem księżniczki Radziwiłłówny. Była ona dziedziczką wielkich włości na Litwie, w tym również paru twierdz, dlatego pomysł wydania jej za syna elektora wzbudził powszechny niepokój szlachty, obawiającej się wzmocnienia wpływów pruskich. Jeszcze większe niezadowolenie musiało to wzbudzić to u samego Sobieskiego, którego plany ożenienia jego syna z Radziwiłłówną spełzły na niczym.

Plany i rozejmy polsko-tureckie

Jan Sobieski pod Chocimiem 1673
Fot. Wikimedia Commons

Stosunki Rzeczpospolitej z Portą w XVII wieku nie układały się pomyślnie. Sobieski prowadził z nią wojnę jeszcze zanim wyniesiono go na tron. Mimo odnoszonych przez niego zwycięstw, dyplomacja francuska naciskała na zakończenie konfliktu (co wiązało się z wcześniej wspomnianą  koalicją). Do zawarcia rozejmu doszło w 1676 roku w Żurawnie. Na jego podstawie Rzeczpospolita nie musiała już płacić sułtanowi haraczu, jednak Podole oraz część polskiej Ukrainy pozostawały pod panowaniem Turcji. Choć układ ten w praktyce potwierdzał większość założeń traktatu buczackiego, zapewnił on siedem lat względnego spokoju od jakichkolwiek wojen. Po fiasku polityki bałtyckiej, do Stambułu zostało wysłane poselstwo z Janem Gnińskim na czele, mające na celu normalizację wzajemnych stosunków oraz, jeśli byłaby taka możliwość, wytargowania pewnych ustępstw terytorialnych. Pojawiła się również inicjatywa zawiązania sojuszu polsko-tureckiego przeciwko Moskwie, z którą Porta wówczas wojowała. Ta akcja dyplomatyczna okazała się jednak całkowitą porażką – wielki wezyr Kara Mustafa nie tylko nie zgodził się na jakiekolwiek ustępstwa, ale wręcz wyśmiał i upokorzył posłów polskich. W efekcie udało się jedynie uzyskać potwierdzenie traktatu żurawieńskiego.

Miało to jednak swój skutek… Gdy Gniński wrócił do Rzeczpospolitej, jasne stało się, że Kara Mustafa nie zamierza układać się z Polską. Zdana przez posła relacja wywołała oburzenie wśród społeczeństwa i podsyciła i tak już zakorzenioną niechęć do Turków. Ponieważ Jan III Sobieski chciał nade wszystko uniknąć sytuacji, w której Rzeczpospolita będzie osamotniona w walce z Imperium Osmańskim, co miało miejsce podczas poprzedniej wojny, pojawił się nieśmiały pomysł utworzenia Ligi – związku państw chrześcijańskich, który stanowić będzie opozycję dla islamskiej Porty. Europa jednak nie od razu przyjęła ten pomysł. Skłaniała się ku niemu jedynie Austria, jednak o ile w planach polskich mowa była o lidze zaczepnej, o tyle cesarz popierał pomysł ligi defensywnej. Dopiero wydarzenia kolejnych lat sprawiły, że na tę inicjatywę spojrzano łaskawszym okiem.

Poselstwo do Moskwy

W czasie gdy Turcja toczyła wojnę z Moskwą, oczy Sobieskiego skierowały się również w stronę drugiego z tych państw. Z nadzieją na ewentualny sojusz zostało tam wysłane poselstwo Michała Jerzego Czartoryskiego. Jednak niewiele udało się wytargować –  spełniono główny cel, jakim było przedłużenie rozejmu andruszowskiego, a także udało się odzyskać Siebierz, Newlę i Wieliż, ale nic ponadto.

Następne poselstwo z Cyprianem Kamilem Brzostowskim na czele, które miało zyskać od cara posiłki na ewentualną wojnę z Turcją również wróciło z niczym.

Sytuacja na Węgrzech

Podczas gdy Sobieski zajęty był jeszcze polityką profrancuską i szukaniem sprzymierzeńców, na Węgrzech zaczęło wrzeć. Kraj ten na skutek wojen prowadzonych w XVI wieku podzielony był na trzy części: północno-zachodnią należącą do Habsburgów, wschodnią należącą do Imperium Osmańskiego oraz Siedmiogród, pozostający lennem tureckim. W XVII wieku cesarz Leopold, zgodnie z polityką absolutystyczną, zaczął dążyć do stopniowej likwidacji swobód węgierskich, co wywołało sprzeciw tamtejszej szlachty. Oliwy do ognia dodawały zatargi na tle religijnym. Spowodowało to reakcję w formie spisków i zbrojnych powstań przeciwko Habsburgom, które na przestrzeni lat dławione były przez cesarza. Sytuacja uległa zmianie, gdy na czele powstańców stanął Imre Tököli. Niepospolity dowódca zdołał skoncentrować rozproszone po całym kraju oddziały powstańcze, a dotychczasową walkę podjazdową przekształcić w regularną wojnę. Zwrócił się on do przeciwników cesarstwa, a więc do Francji i pozostającej z nią w dobrych stosunkach Rzeczpospolitej. W związku z tym Jan III Sobieski skierował na Węgry posiłki pod wodzą Hieronima Lubomirskiego. Dyplomacja cesarska jednak nie próżnowała i zyskała sobie względy szlachty polskiej pozostającej w antykrólewskiej opozycji. Na skutek tego przemarsz części oddziałów został zatrzymany przez hetmana wielkiego litewskiego Michała Paca, zaś króla na sejmie grodzieńskim w 1678 roku zmuszono do zaprzestania wysyłania posiłków powstańcom. Niedługo potem Tökölego opuściła również Francja, która podpisała z Austrią pokój w Nijmegen. Opuszczeni powstańcy zwrócili się o pomoc do Imperium Osmańskiego, co dało Kara Mustafie to, na co czekał – pretekst do rozpoczęcia wojny. 11 sierpnia 1682 roku zgromadziła się w Wiedniu rada polityczna, której jednym z celów miało być rozwiązanie sprawy węgierskiej. Wtedy to dyplomacja cesarska zaczęła nieco przychylniejszym okiem spoglądać w stronę Polski.

Imre Thököly.
Fot. Wikimedia Commons

Polityka polsko-austriacka

W 1682 wiadomo już było że nad Europą zawiśnie nowa wojna. Sobieski zniechęcony polityką profrancuską, po sejmie grodzieńskim postanowił ostatecznie zwrócić się w kierunku Austrii. Choć cesarz Leopold z początku niezbyt życzliwie patrzył na Rzeczpospolitą, mając w pamięci niedawne zaciągi dla powstańców na Węgrzech, to ostatecznie zagrożenie ze strony Porty skłoniło go do rozpatrzenia propozycji sojuszu. Aby dodatkowo zyskać sobie względy polskiego władcy, uczynił z niego mediatora w sprawie austriacko-francuskiej (dzięki temu cesarstwo postarało się również o zakończenie jednego konfliktu, zanim rozpocznie się kolejny). Powrócił również pomysł zawiązania Ligi, tym razem nie tylko dywersyjnej, a obronno-zaczepnej. Mimo licznych sporów na sejmach udało się przekonać społeczeństwo szlacheckie do zwrotu w polityce. Dokonano tego iście staropolskim sposobem, a konkretnie rozdając urzędy przedstawicielom stronnictwa profrancuskiego (i tak na przykład Stanisław Jabłonowski został hetmanem wielkim koronnym, Kazimierz Jan Sapieha – hetmanem wielkim litewskim, Mikołaj Hieronim Sieniawski – hetmanem polnym, a Stanisław Herakliusz Lubomirski otrzymał laskę nadworną). Przymierze polsko-austriackie zawarto 1 kwietnia 1683 roku. Władcy obu państw zobowiązali się w nim przyjść sobie wzajem z pomocą, gdyby zagrożony został Kraków lub Wiedeń (do końca bowiem nie było wiadomo, w którą stronę ostatecznie skieruje się atak). Ponadto Rzeczpospolita zobowiązała się wystawić 40tys zbrojnych, a Austria – 60tys. Żadna ze stron nie mogła też zawrzeć samodzielnie pokoju z Turcją, bez wiedzy i zgody partnera. Jako ciekawostkę można dodać, że przymierze zostało antydatowane z 1 kwietnia na 31 marca, aby nie zostało przypadkiem uznane za primaaprilisowy żart.

Jak pokazują dalsze wydarzenia, zawarcie tego traktatu było słusznym posunięciem Jana III Sobieskiego i zapewniło Rzeczpospolitej zaszczytne miejsce w historii Europy.

Klaudia Sak

Bibliografia:

Kazimierz Konarski: Polska przed odsieczą wiedeńską 1683 roku. Oświęcim 2017

Jan Wimmer: Odsiecz wiedeńska 1683 roku. Warszawa 1983

Marek Groszkowski: Batoh 1652 – Wiedeń 1683. Od kompromitacji do wiktorii. Warszawa 2014

Achremczyk, Stanisław: Polityka bałtycka Jana III Sobieskiego. Komunikaty Mazursko-Warmińskie nr 4, 421-426, 1984

Józef Andrzej Gierowski: Wielka historia Polski. Tom 5. Rzeczpospolita w dobie złotej wolności (1648-1763). Kraków 2001

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*