Dwa powstania. Bitwa o Lwów 1918 │Recenzja

Damian K. Markowski, Dwa powstania. Bitwa o Lwów 1918

„W życiu społeczności, narodów i państw obecne są niekiedy wydarzenia szczególne, o ponadprzeciętnym znaczeniu, decydujące o ich dalszym losie i stanowiące swoisty kamień milowy w ich historii. Dwa powstania, które wstrząsnęły Lwowem w listopadzie 1918 roku i obróciły wniwecz dotychczasowy porządek świata mieszkańców miasta, były pierwszym krzykiem rodzącej się wolności dwóch narodów, a jednocześnie – wyznaczoną krwią cezurą w dziejach wyzwoleńczych Polski i Ukrainy”.

Lwów – miasto symbol, miasto, bez którego nikt nie wyobrażał sobie II Rzeczpospolitej. Miasto, które niesie w sobie olbrzymi ładunek emocjonalny. Przesiąknięte historią piękną i tragiczną zarazem. Jej tragizm polegał na tym, że miasto uważali za swoje tak Polacy jak Ukraińcy. Ostatecznie – jak doskonale wiemy – Lwów znalazł się w granicach II RP, jako jeden z symboli niepodległości. Czy jednak wiemy, jak do tego doszło? Czy wystarczająco znamy historię dwóch powstań lwowskich?

W tym miejscu z pomocą przychodzi nam Damian K. Markowski ze swoją książką pod tytułem „Dwa powstania. Bitwa o Lwów 1918”. Publikacja ta ukazała się nakładem Wydawnictwa Literackiego. Jej autor jest historykiem, pracownikiem Instytutu Pamięci Narodowej. Jak sam wyznaje we wstępie: „impulsem, który zachęcił mnie do napisania tej książki w setną rocznicę zmagań o miasto, była pewna luka istniejąca w polskiej historiografii, którą wykazano już w drugiej połowie lat trzydziestych XX wieku”. Jego zdaniem do tej pory praktycznie nikt nie opisał tamtych wydarzeń w sposób krytyczny i obiektywny.

Książka jest niezwykle ciekawa. Już we wstępie autor wprowadza czytelnika w skomplikowaną problematykę. Pierwszy rozdział „Nim padły strzały” traktuje o sytuacji w Galicji i samym Lwowie w czasie I wojny światowej. To właśnie wojna rozpaliła nadzieje obu stron konfliktu na przejęcie miasta. Według Markowskiego sytuacja narodowościowa w ówczesnej Galicji była niczym „węzeł gordyjski” i „beczka prochu”. Skomplikowana i mogąca eksplodować w każdej chwili.

Jednocześnie autor jasno wykazał, że sam  Lwów był miastem prawdziwie polskim. Zarówno biorąc pod uwagę strukturę narodowościową, jak i język, kulturę, religię. Stąd też Polacy w ogóle nie dopuszczali myśli o jego utracie.

Sytuację komplikowała jednak rodząca się świadomość ukraińska. Dla Ukraińców Lwów także był symbolem. Uważali go za kolebkę państwowości i w żadnym razie nie chcieli z niego rezygnować.

Wydawać by się więc mogło, że wybuch walki jest przesądzony. Niemniej Polacy – jak dowodzi autor książki – w ogóle nie przejęli się przygotowaniami Ukraińców. Można wręcz powiedzieć, że nieco ich zlekceważyli.

Stąd też wybuch listopadowego powstania ich po prostu zaskoczył. Nie byli na to przygotowani. To tłumaczy początkowe sukcesy Ukraińców. Polscy mieszkańcy Lwowa byli w szoku. Dopiero po chwili przystąpili do walki. Początkowo ich działania były jednak chaotyczne, nieskoordynowane i mało skuteczne. W miarę upływu czasu sytuacja zmieniała się jednak na korzyść Polaków, aż do zwycięstwa.

Damian Markowski relacjonuje przebieg listopadowych walk o Lwów niezwykle skrupulatnie. Nie tyle dzień po dniu, co wręcz godzina po godzinie. Korzysta z tekstów źródłowych zarówno polskich, jak i ukraińskich. Przetacza relacje świadków i uczestników tamtych wydarzeń. Obrazowo opisuje pełne dramatu tygodnie walk.

Nie ucieka także od tematów trudnych. Jeden z fragmentów książki poświęcony jest „czarnej karcie w złotej księdze”, czyli wystąpieniom o charakterze antysemickich. Markowski nie usprawiedliwia tego co zaszło, ale pisze o przyczynach tego wydarzenia.

Bardzo ciekawy jest również ostatni rozdział książki, zatytułowany „konflikt pamięci wokół lwowskiego listopada”. Autor opisuje w nim spory o upamiętnienie obrońców Lwowa na przestrzeni lat. W swoich rozważaniach dochodzi aż do roku 2017.

Reasumując stwierdzam, że „Dwa powstania. Bitwa o Lwów 1918” to bardzo ciekawa lektura. Pokazuje trudny epizod z naszej historii. Opowiada o walkach, w których „wyniku wykuta została legenda Orląt Lwowskich i Obrony Lwowa, jeden z mitów założycielskich II Rzeczypospolitej”. Niestety, okazały się one także „kamieniem milowym w brutalizacji konfliktu między dwoma sąsiedzkimi narodami”.

Dla wszystkich zainteresowanych historią II RP, ale również konfliktem polsko-ukraińskim i jego przyczynami jest to lektura obowiązkowa.

Wydawnictwo: Literackie

Ocena recenzenta: 5/6

Wojciech Sobański

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*