Polskie ochotniczki walczące w wojnie domowej w Hiszpanii zostały w tym kraju zapamiętane jako antyfaszystki ratujące ludzkie życie. Ich dokładna liczba jest trudna do oszacowania, ponieważ występowały jako obywatelki różnych państw. Z pewnością było ich ponad sto. Służyły głównie w różnych służbach medycznych Brygad Międzynarodowych. Pochodziły z bardzo różnorodnych środowisk. Ich losy nie doczekały się szerszego opisu w polskiej historiografii, zarówno w czasach PRL, jak i III RP.

Na pierwszej linii

Jedną z pierwszych ochotniczek, które trafiły do Hiszpanii była Maria Melchior. Pochodziła z rodziny zasymilowanych Żydów z Warszawy. Rodzice zapewnili jej w miarę dobre wykształcenie. Chciała studiować medycynę, lecz okazało się to niemożliwe ze względu na pochodzenie. Przez pewien czas pracowała w szpitalu, obsługując aparat rentgenowski. Pracowała również w fabrykach. Ze względu na działalność w Komunistycznym Związku Młodzieży Polskiej musiała uciekać z kraju przed represjami politycznymi. Wraz z narzeczonym Jonasem Bleivasem trafiła do Francji. Tam zastała ją informacja o próbie wojskowego zamachu stanu w Hiszpanii. Wielokrotnie próbowała przekroczyć hiszpańską granicę, aby przyłączyć się do antyfaszystów, była jednak zawracana przez straż graniczną.

Gdy w końcu dotarła do Barcelony, trafiła do oddziałów milicji robotniczej. Było to w okresie, gdy kobiety mogły jeszcze służyć w oddziałach frontowych. Zajmowała się między innymi przenoszeniem meldunków, uczestniczyła również w walkach na pierwszej linii frontu. Jej narzeczony, także walczący w Brygadach Międzynarodowych, poległ. Maria Melchior poznała wówczas swojego późniejszego męża Romana Melchiora, jednego z polskich ochotników XIII Brygady Międzynarodowej. Po upadku Republiki uciekli do Francji, gdzie podczas II Wojny Światowej oboje walczyli w ruchu oporu. Po wojnie wrócili do Polski i zamieszkali w Warszawie. Maria Melchior zmarła w roku 1962.

Belgijskie matki z… Polski

Największa grupa ochotniczek z Polski przeszła do historii jako „Las mamas belgas” – „Belgijskie matki”. Hiszpanie zapamiętali, że przyjechały z Belgii nie wiedząc, że większość z nich pochodziła z Europy Środkowej i Wschodniej, głównie z Polski. W roku 1937 do szpitala wojskowego Onteniente na południe od Walencji przybyło 21 ochotniczek. Miały służyć jako personel medyczny w placówce przygotowanej i sfinansowanej przez Socjalistyczną Międzynarodówkę Robotniczą. Szkoliły miejscowe pielęgniarki, często niepiśmienne chłopki nie mające żadnej wiedzy medycznej.

„Belgijskie matki” podczas wizyty w Barcelonie

Dzięki pracy „Belgijskich matek” oraz lekarzy udało się uratować życie wielu żołnierzy i cywilów. W grupie tych ochotniczek były między innymi Anna i Adela Korn, pochodzące z Krakowa z zasymilowanej rodziny żydowskiej. Obie miały doświadczenie jako pielęgniarki. W latach 30. wyemigrowały do Belgii i tam zapisały się do partii komunistycznej, a następnie wyjechały do Hiszpanii. Adela w Hiszpanii poznała swojego męża Altera Szermana, żołnierza brygady im. J. Dąbrowskiego. Po upadku Republiki Hiszpańskiej siostry powróciły do Belgii. Walczyły w tamtejszym ruchu oporu podczas drugiej wojny światowej. Adela Korn została aresztowana przez Gestapo i w 1944 roku deportowana do obozu Auschwitz, a następnie do Ravensbrück. Przeżyła wojnę, po której wróciła do Belgii. Zmarła w roku 1979. Jako antyfaszystka i więźniarka obozów koncentracyjnych została uhonorowana w Belgii kamieniem pamięci.

Wśród Belgijskich matek były też trzy siostry Luftig z Chrzanowa – Vera, Golda i Rachela. Mąż Very pojechał do Hiszpanii w roku 1936 i zginął podczas walk o podmadrycki park Casa de Campo. Trzy siostry przybyły z Antwerpii w roku 1937 i wszystkie trafiły do szpitala w Onteniente. Po ewakuacji personelu medycznego w roku 1939, przez Francję wróciły do Belgii. Drugą wojnę światową przeżyła jedynie Rachela. Vera i Golda zostały aresztowane przez Gestapo za udział w akcjach ruchu oporu i zginęły w obozach koncentracyjnych.

Ze ślubu na wojnę      

Drogi polskich ochotniczek wiodły za Pireneje również przez Czechosłowację. Tą trasą na wojnę trafiła Dorota Lorska (Goldszajder). Pochodziła z Kielc. Jej ojciec był radnym miejskim i przedstawicielem związku żydowskich rzemieślników. Po ukończeniu szkoły i maturze od początku myślała o studiach medycznych. Spełnienie marzenia okazało się jednak w Polsce niemożliwe ze względu na ograniczenia w naborze studentów pochodzenia żydowskiego. Dorota pojechała więc do Czechosłowacji, aby tam kontynuować naukę.

Dorota Lorska (po prawej) w szpitalu Brygad Międzynarodowych

Podążając za radą ojca, który nakazał jej „być człowiekiem”, studiowała medycynę na praskim Uniwersytecie Karola. W roku 1937, gdy ukończyła studia, trwała już wojna domowa w Hiszpanii. W Czechosłowacji ruch pomocy dla Republiki Hiszpańskiej działał wówczas legalnie i organizował zespół medyczny dla szpitala Brygad Międzynarodowych. Aby uzyskać czechosłowackie obywatelstwo Dorota wzięła fikcyjny ślub i z dokumentami na nazwisko Dora Klein została członkinią czechosłowackiej misji medycznej. Była najmłodszą lekarką w szpitalu Brygad Międzynarodowych w Benicassim. Popadła w konflikt z rezydentami NKWD w Hiszpanii, poszukującymi wśród personelu medycznego „trockistowskich agentów”. Podejrzenie wzbudziło, iż do czechosłowackiej misji trafiła jako bezpartyjna.   

W Hiszpanii młoda lekarka poznała swojego późniejszego męża, doktora Andrzeja Lorskiego, który również pracował w szpitalu Brygad Międzynarodowych. W styczniu 1939 roku, podczas ofensywy rebeliantów na Katalonię, doktor Dora Klein odmówiła wyjazdu z pierwszym transportem ewakuowanych, twierdząc, że musi dopilnować wywózki wszystkich swoich pacjentów.

We Francji nie została internowana, lecz pracowała jako lekarka w Paryżu. Po wybuchu drugiej wojny światowej należała do Wolnych Strzelców Partyzantów – ruchu oporu związanego z Francuską Partią Komunistyczną. W roku 1943 została aresztowana przez Gestapo i trafiła do obozu Auschwitz-Birkenau. Ocalała dzięki temu, iż była lekarką. Skierowano ją do asystowania przy eksperymentach medycznych. Starała się, aby jak najwięcej poddawanych im więźniów przeżyło. Brała również udział w obozowej konspiracji. Udało jej się przemycić za druty opis przeprowadzanych przez nazistów eksperymentów medycznych, opublikowany później w polskiej prasie podziemnej jako „Raport Sławy Klein”. Ewakuację obozu przeżyła pomimo ciężkiej choroby. Pomogły jej więźniarki, które wcześniej sama ratowała. Po drugiej wojnie światowej najpierw tworzyła szpital dla byłych więźniarek, a następnie jako lekarz Czeskiej Komisji Repatriacyjnej została skierowana do Francji.

Wróciła do Czechosłowacji i pracowała jako szefowa przychodni zakładowej. Jako jedna z nielicznych kobiet została odznaczona orderem Virtuti Militari. Na przełomie lat 40. i 50. była represjonowana w ramach stalinowskich procesów politycznych weteranów i weteranek z Hiszpanii. Oskarżono ją o szpiegostwo i lata 1951-1954 spędziła w wiezieniu. Została później zrehabilitowana i wraz z mężem wyjechała do Polski. Pracowała jako lekarka w Klinice Chorób Wewnętrznych w Warszawie. była wielokrotnie odznaczana, w tym francuskim Krzyżem Walecznych. Zmarła w roku 1965.

Z Łodzi za Pireneje

Stosunkowo niewiele ochotniczek trafiło do Brygad Międzynarodowych z Polski. Jedną z nich była Elżbieta Namiot-Hollender. Urodziła się w roku 1906 w rodzinie ubogich żydowskich nauczycieli. Pod wpływem doświadczeń osobistych odrzuciła religijne wychowanie i chciała poświęcić się nauce. Studia medyczne okazały się dla niej jednak nieosiągalne. Widząc trudne warunki życia łódzkich robotników związała się z ruchem komunistycznym, przyjmując pseudonim „Liza”. Była wielokrotnie aresztowana między innymi za udział w strajkach. W roku 1936 uzyskała wsparcie Komunistycznej Partii Polski w przedostaniu się do Francji. Tam nawiązała kontakty, dzięki którym trafiła do Hiszpanii. Została przydzielona do szpitala Brygad Międzynarodowych w Murcji gdzie szkoliła hiszpańskie pielęgniarki i organizowała opiekę nad rannymi. Tam poznała również swojego przyszłego męża Heina Hollendera, niemieckiego antyfaszystę z XI Brygady Międzynarodowej. Niedługo przed ewakuacją z Hiszpanii, w styczniu 1939 roku wzięli ślub. Małżonków rozdzielono po przekroczeniu francuskiej granicy. Trafili do obozów internowania i starali się o możliwość wyjazdu do ZSRR. Po przeanalizowaniu ich wniosków radziecka ambasada wyraziła na to zgodę. Termin wyjazdu wyznaczono na 23 czerwca 1941 roku. Plany zniweczyła wcześniejsza o jeden dzień agresja III Rzeszy na ZSRR. Hein Hollender wykorzystał jednak znajomości z meksykańskim konsulem we Francji i uzyskał wizę. Małżonkowie resztę wojny spędzili w Meksyku, gdzie brali udział w działalności antyfaszystowskiej emigracji. W roku 1947 wrócili do Berlina, gdzie Elżbieta Namiot-Hollender pracowała między innymi w polskiej ambasadzie.

Medal od króla Hiszpanii

Najbardziej znaną uczestniczką hiszpańskiej wojny domowej pochodzącą z Polski była Zofia Szleyen (z domu Szenwic). Urodziła się w Łodzi w zamożnej rodzinie mieszczańskiej. Odebrała dobre wykształcenie. Ukończyła studia chemiczne na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Interesowała się literaturą i współdziałała z grupa lewicowej łódzkiej młodzieży. Tak poznała swojego męża Mieczysława Szleyena, wówczas działacza Związku Niezależnej Młodzieży Socjalistycznej „Życie”. Pracowała jako laborantka w łódzkiej Kasie Chorych i należała do działających w tej instytucji związków zawodowych. Pomagała redagować związane z KPP pismo „Kronika”, choć nie należała do partii.

Zofia Szleyen z mężem, podczas pobytu w Hiszpanii

Zajmowała się między innymi przygotowywaniem tekstów nadesłanych do druku. W związku z represjami politycznymi zwróciła się do KPP o umożliwienie wyjazdu do Hiszpanii, dokąd trafiła przez Czechosłowację. Otrzymała przydział do Komisariatu Brygad Międzynarodowych. Wraz z mężem redagowała gazety skierowane do polskich ochotników. Dzięki dużym umiejętnościom językowym zajęła się również tłumaczeniem hiszpańskich pieśni i poezji rewolucyjnej. Opracowała między innymi polski przekład Hymnu Riego – hymnu Republiki Hiszpańskiej. W roku 1938 pracowała w Katalonii w fabryce środków wybuchowych. Po ewakuacji do Francji i internowaniu redagowała między innymi biuletyny ukazujące się w obozie dla kobiet w Saint-Zachaire. Później pracowała w południowej Francji w laboratorium aptecznym. Starała się o przyjęcie do formowanego na zachodzie Wojska Polskiego, jednak jej wnioski pozostały bez odzewu. Po zajęciu Francji przez Niemców współpracowała z ruchem oporu w Marsylii. W roku 1944, po wyzwoleniu Francji, organizowała tamtejsze struktury PKWN.

Po powrocie do Polski zadebiutowała jako jedna z pierwszych tłumaczek języka hiszpańskiego. Współpracowała między innymi z Ministerstwem Kultury przy organizacji wizyt ludzi kultury z krajów hiszpańskojęzycznych. W roku 1948 pomagała przy organizacji Światowego Kongresu Intelektualistów w Obronie Pokoju, który odbył się we Wrocławiu oraz II Kongresu Obrońców Pokoju. Prowadziła także zajęcia w Katedrze Filologii Romańskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Opublikowała szereg wspomnień z czasów wojny domowej w Hiszpanii takie jak „Wiatraki i Messerschmitty”, a także zbiór esejów „Hiszpańskie Lato” o Hiszpanii lat 60. W roku 1989 otrzymała z rąk króla Juana Carlosa II Złoty Medal za zasługi dla Sztuk Pięknych, co było ukoronowaniem jej pracy jako tłumaczki.           

Polki walczące w Hiszpanii są za Pirenejami uznawane za bohaterki. Podobnie w krajach, z których dotarły do Hiszpanii. Ich pochodzenie jest jednak stosunkowo słabo znane. Niektóre z nich w części opracowań występują nawet jako obywatelki innych państw.

Piotr Ciszewski

Bibliografia:

Manuel Requena Gallego, Rosa María Sepúlveda Losa (red.) La sanidad en la Brigadas Internacionales. Univ de Castilla La Mancha. Cuenca 2006
Renée Lugschitz Spanienkämpferinnen: Ausländische Frauen im spanischen Bürgerkrieg 1936-1939. LVT Verlag. Vien 2012
Peter Rau Ich war fertig mit Gott. Liza Namiot-Hollender: Krankenschwester mit polnischen Wurzeln und deutschen Ehemann, w NO PASARAN! 2/2017
Zofia Szleyen Wiatraki i Messerschmitty. Iskry. Warszawa 1965
Zofia Szleyen (red.) Ochotnicy wolności. Księga wspomnień dąbrowszczaków. Wiedza Powszechna. Warszawa 1957
Sven Tuytens Las mamas belgas: De onbekende strijd van jonge vrouwen uit België en Nederland tegen Franco en Hitler. Lannoo Meulenhoff. Belgium 2017

W załączeniu przekazuję Zdjęcia Doroty Lorskiej pochodzące z archiwum rodzinnego D. Lorskiej oraz Zofii Szleyen również z archiwum rodzinnego.