Komu z Was zdarza się czytywać teksty mojego autorstwa, dawno już pewnie dostrzegł pewną prawidłowość. Jeśli już zdarza mi się napisać coś dłuższego, to prawie zawsze o Rzeczpospolitej Obojga Narodów, no może rzecz ujmując ogólnie o czasach nowożytnych. Wiadomo jak to bywa, czasem z konieczności człowiek zajmie się i czymś innym, ale sporo mojej historycznej – z braku lepszego określenia napiszę – kariery, poświeciłem nowożytnemu pospolitemu ruszeniu. Dziś chciałbym podzielić się z Wami jego oceną.


Pomysł na ten tekst narodził się przypadkiem. Już od jakiegoś czasu zbieram i opracowuję materiały do kolejnej części cyklu i tak spróbowałem, sformułować (początkowo tylko w głowie, później także na papierze) ocenę tych specyficznych wojsk Rzeczypospolitej. Może wyszło trochę inaczej niż zwykli robić to zawodowcy, ale chciałbym się tymi wypocinami z Wami podzielić. A w ramach tego cyklu, bo chyba zbyt naukowe one nie są. Aha! I użyję mocno nie historycznej metody by to zrobić.

Ale do rzeczy. Jak zatem ocenić nowożytne pospolite ruszenie koronne? Zdecydowanie możemy powiedzieć, że było ono anachroniczną i poza pewnymi wypadkami, kompletnie nieprzydatną „machiną” wojenną. Tryb jego zwoływania i prowadzenia pozostawał przestarzały i mocno odstawał od poziomu wojskowości XVII wiecznej. Prócz tego tworząca pospolite ruszenie szlachta ślepo przekonana o własnej wielkości, prezentowała niski stopień wyszkolenia wojennego, szczególnie, jeśli chodzi o walką na broń białą, była niekarna i egocentrycznie nastawiona. Ta ostatnia cecha uwidoczniła się szczególnie w II poł. XVII stulecia, gdy w obronie własnych majątków potrafiła stawić opór wielokrotnie silniejszemu wrogowi- jak pod Beresteczkiem, natomiast kompletnie słabła w obliczu zagrożenia państwa, ale obietnicy utrzymania ich praw przez najeźdźcę (patrz: pierwsze miesiące „potopu”). Wielkie rozpolitykowanie pospolitaków również przyczyniały się do niskiej jakości tej formacji.

W skonstruowaniu ostatecznej oceny pospolitego ruszenia może pomóc metoda klasycznej analizy SWOT (to ta szalenie niehistoryczna metoda, o której wspominałem na początku), pozwalająca uporządkować informacje, które uzyskaliście (i z całą pewnością jeszcze uzyskacie) z moich tekstów na jego temat. Dzięki niej dostrzeżemy zalety lub wady „armii szlacheckiej” (lepiej nie powtarzajcie nigdzie tego określenia, bo sam je stworzyłem). Z powodów merytorycznych ograniczę się tylko do przedstawienia wewnętrznych cech pospolitego ruszenia, które opiszę, jako mocne i słabe strony.

A zatem:

MOCNE STRONY:
• Pospolite ruszenie było względnie tanie. Podczas gdy armia zaciężna oczekiwała żołdu, pospolitacy zobowiązani byli do służby w imię otrzymanych przywilejów.
• Pospolite ruszenie stanowiło znaczną siłę, jeśli chodzi o liczebność. Jego zdolności mobilizacyjne, daleko przewyższały możliwości zaciągów jakiegokolwiek autoramentu nowożytnego.
• Pospolite ruszenie można było łatwo wykorzystać przeciwko Tatarom lub Turkom. Ze względu na częste najazdy muzułmanów na kresy południowo- wschodnie, szlachta przyswoiła sobie nienawiść wobec tych nacji.

SŁABE STRONY:
• Pospolite ruszenie było niekarne i niesubordynowane.
• Pospolite ruszenie prezentowało niski stopień wyszkolenia wojskowego.
• Pospolite ruszenie było mało operatywne.
• Pospolite ruszenie było opieszałe i gnuśne.
• Pospolite ruszenie chętniej walczyło w obronie własnej „złotej wolności” niż w obronie państwa.
• Pospolite ruszenie było większą siłą polityczną niż militarną.
• Pospolite ruszenia było podatne na sugestie i łatwo mogło dostrzec wroga w opozycji wewnętrznej.
• Pospolitego ruszenia nie można było wyprowadzić za granicę, co z definicji ograniczało zakres jego działań do defensywy.
• Szlachta tworząca pospolite ruszenie przejawiała niechęć do służby w piechocie. Za rycerski uważała tylko tryb służby konnej. Powodowało to ciągłe braki w piechocie i niemożność ich uzupełnienia.

W przedstawionej analizie łatwo zaobserwować wyraźną przewagę wad nad zaletami pospolitego ruszenia. Formacja ta (czy to rzeczywiście można nazwać formacją???) już w epoce nowożytnej była nisko oceniana a współczesne badania zdają się potwierdzać tę tezę. Nadawała się ona do likwidacji już w początkowych latach panowania królów elekcyjnych, ale mimo podejmowania takich prób, wszystkie one zakończyły się porażką. Jednak wobec wiecznej pustki panującej w skarbie centralnym tylko ono mogło być wsparciem dla szczupłych sił komputowych. Rozsądną alternatywą dla pospolitego ruszenia były, zatem tylko stałe podatki, za które król mógłby powiększyć etat wojska, zaciągając nowych żołnierzy.
Pospolite ruszenie jest jednak ważnym elementem historii Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy, epoki nowożytnej. Elementem, którego nie da się ominąć ani nie wziąć pod uwagę. Historia wojskowości jest jednym z filarów dziejów każdego kraju. W polskiej historii pospolite ruszenie jest właśnie podstawą tego filaru i jakkolwiek oceniane, nie może zostać zapomniane!

Dzieje „armii szlacheckiej” przeplatają się z losami Rzeczpospolitej Obojga Narodów na zasadzie sinusoidy. Jednak jak na ironię możemy powiedzieć, że im większa rola przypadała pospolitemu ruszeniu tym Korona i Litwa znajdowały się w większym kryzysie, a im rzadziej szlachta powoływana była pod broń, tym częściej dwór królewski prowadził Rzeczpospolitą na wyżyny jej potęgi.

Dawid Siuta