Rola Juliusza Cezara w propagandzie Oktawiana Augusta – boski ojciec czy raczej święta marionetka?

Po zamordowaniu Juliusza Cezara w roku 44 p.n.e. Rzym pogrążył się w walce o władzę. Ostatecznie zwycięzcą okazał się wnuk jego siostry – Gajusz Juliusz Cezar Oktawian. Przejęcie władzy wymagało od młodego zdobywcy stworzenia własnej marki politycznej i społecznej. Jaka była rola zmarłego wodza w dojściu do władzy jego następcy? Czy chodziło o uhonorowanie zmarłego, czy raczej o stworzenie własnej legendy?  

W momencie śmierci Cezara, Oktawian miał tylko 19 lat. Młody wiek dyskredytował go w oczach innych, którzy nie wierzyli w skuteczność jego działań.  Już na wstępie, przyszły August wykazał się jednak politycznym sprytem. Jego główną kartą przetargową było pochodzenie. Zabójstwo Cezara nie wywołało w społeczeństwie takiego entuzjazmu na jaki liczyli spiskowcy. Po przyjęciu imienia zmarłego i rozpoczęciu wcielania w życie postanowień jego testamentu, Oktawian uzyskał poparcie największej militarnej siły imperium – legionów Cezara.

Poparcie legionów Cezara było jednym z atutów Oktawiana. Na zdjęciu grupa rekonstrukcyjna.
Fot. Wikipedia Commons

Pokrewieństwo z dyktatorem zagwarantowało także dostęp do jego siatki powiązań politycznych i związków z ludźmi szerokich kręgów interesów. Jeden z największych mówców rzymskich – Cyceron wygłaszał płomienne mowy przeciwko Antoniuszowi. Wsparcia udzielił mu również lud. Był to jednak sam początek kariery politycznej „na plecach” zmarłego.

Aby utrzymać scenę polityczną w dogodnym dla siebie kształcie, dwaj główni gracze, Oktawian i Marek Antoniusz zawiązali porozumienie z Markiem Lepidusem, podobne do tego powstałego w roku 60 p.n.e.  Drugi triumwirat, de facto dotyczył dwóch mężczyzn. Marek Lepidus pełnił tutaj rolę marginalną. Opanowanie przez nich sceny politycznej otworzyło drogę do rywalizacji dwóch zdobywców m.in. za pomocą mitologii. Tutaj niezbędna okazała się postać zmarłego wodza. Oktawian zbijający kapitał na swoim boskim ojcu, przeciwstawiał go najważniejszemu bóstwu Antoniusza – Dionizosowi. Nim jednak doszło do ostatecznego starcia August, zadbał o odpowiednią oprawę dla swojego zmarłego ciotecznego dziadka, a co za tym idzie- dla siebie.

„[Cezar] w poczet bogów został zaliczony, nie tylko przez formalną uchwałę senatorów, lecz również przez głębokie przekonanie ludu”

Posiadanie boga w rodzinie było niezaprzeczalnym atutem. Już sam Juliusz Cezar twierdził, iż jego ród spokrewniony jest z Wenus. Uczynił on z niej swoje bóstwo opiekuńcze i jednocześnie członka rodu. Venus Genentrix, powiązana została następnie z Venus Victrix. Dołączenie do tego kolejnego boga, w dodatku aklamowanego do panteonu przez zwykłych obywateli, umocniło jego pozycję. Boski Juliusz zaczął pojawiać się w każdej możliwej strefie życia krewniaka. Strach arystokratów przed wyborem ludu pozwolił Oktawianowi nawet na czyny co najmniej zuchwałe. Jeszcze przed oficjalnym ubóstwieniem ukazał on w świątyni Wenus zmarłego, z deifikującą gwiazdą na czole. Nikt jednak nie mógł zwrócić mu uwagi w obawie przed reakcją tłumów. Stopniowo nowy lider sięgał więc po kolejne środki przekazu.

Architektura w służbie polityki

Rzymska tradycja wznoszenia świątyń i wielkich budowli podupadła w trakcie walki o władzę, odrodziła się ku chwale nowego Rzymu i jego przywódcy. Największym wyrazem uwielbienia Cezara przez przybranego syna w architekturze była bez wątpienia świątynia Boskiego Juliusza (Aedes Divus Iulius).

Pozostałości Świątyni Boskiego Juliusza, widok z Palatynu.
Fot. Wikipedia Commons.

Wystawiona na Forum Romanum zdominowała najważniejszy plac miasta. Wewnątrz umieszczono obraz Apellesa, Wenus Anadiomene, co jeszcze bardziej przypominało o zasługach rodu i Augusta. Powiązania „ojciec-syn” potęgował wystawiony przez senat łuk tryumfalny ku czci Augusta.

Aktem zemsty za ojca (Swetoniusz Żywoty, Boski August 28), była z kolej świątynia Marsa Mściciela. W jej celli stanął posąg Cezara ukazanego jako Divus. Sama fundacja nie była jednak wystarczająca. August również w przypadku tej budowli połączył nowego boga i siebie, składając w świątyni odzyskane znaki legionowe, utracone przez Krassusa. W swoją machinę propagandową wciągnął także wnuków, którzy razem z nim poświęcili budowlę. Był to jasny znak dla ludu rzymskiego, który miał w nich widzieć następców Princepsa otoczonych boską opieką.   Stopniowo Cezar stawał się nie tylko bogiem, którego należało czcić. Przede wszystkim był kolejnym środkiem w planach i dążeniach Princepsa.

Moneta – złoty środek przekazu

Mennictwo rzymskie uległo pełnemu upolitycznieniu w okresie schyłku republiki. Proces zapoczątkowały przedstawienia umieszczane na monetach w okresie zamętu kulturalnego, spowodowanego próbą połączenia surowej klasyki rzymskiej z nową fascynacją elit kulturą hellenistyczną. Stopniowo tradycyjne przedstawienia podporządkowywane były prywatnym potrzebom mincerzy. Monety stanowiły drogę, dzięki której nowa wizja Rzymu mogła dotrzeć do każdego zakątka „odnowionej republiki”. W przeciwieństwie do budowli czy literatury przekaz był dostępny i czytelny dla większości obywateli. Początkowo, Oktawian nie umieszczał samego Cezara na swoich monetach. Po podziale terytorialnym przez Triumwirów, monety ukazywały Augusta jako wielkiego zdobywcę, jednakże rysy twarzy upodabniały go do Cezara. Na monetach pokazywano również przedmioty, wówczas już kultowe, takie jak krzesło kurulne i wieniec laurowy zmarłego. Stworzono także przedstawienia ukazujące z jednej strony boga, z drugiej jego następcę. Często wykorzystywano również napis divi filius – syn boga. (Zanker 1999, 45).

Rewers aureusa z napisem divi filius.
Fot. Wikipedia Commons.

Stanowiło to pewien problem dla Antoniusza. W roku 40 p.n.e. został ogłoszony kapłanem byłego dowódcy. Stawiało go to więc w dziwnej sytuacji w stosunku do jego syna, któremu miał być równy jako polityk, jak jednak miałby równać się z „półbogiem”.

W lipcu 44 r. p.n.e. urządzone zostały uroczystości ku czci Wenus, zaplanowane jeszcze przez Juliusza Cezara, a przemianowane na ludi Victorie Caesaris. Wydarzenie to, szczęśliwie dla Augusta, zbiegło się z ukazaniem komety widocznej przez siedem dni. Rozwinięta obecność znaków wróżebnych w społeczeństwie rzymskim pozwoliła połączyć ją z ubóstwieniem Cezara. Przedstawienia gwiazdy wciągnięte zostały więc w machinę propagandową. Od tej pory kometa, jako część mitologii rodu, zagościła na numizmatach. Stopniowo August zaczął jednak kłaść nacisk na inne aspekty swojej wizji Rzymu. Zmarły przodek i zemsta nie pasowały już do wizerunku Ojca Ojczyzny. August próbował obrócić sprawę na własną korzyść. Nie mógł się całkowicie odciąć od pierwszych lat swoich rządów, wykorzystał je więc na własny użytek. Ustanowienie wnuków jako swoich następców zmusiło go do odwołania się do rodzinnych powiązań z Boskim. Tym razem jednak, jak widać na monetach (przykładowo denar Oktawiana z 12 r.p.n.e.), to August był postacią ważniejszą. Adoptowany syn przedstawiony został jako postać o wiele większa niż de facto bóg. Stopniowo, August detronizował swoje dawne narzędzie polityczne, do roli marginalnej podpory, użytkowanej tylko w konkretnych momentach. Nawet w momencie wysławiania dyktatora, większą wagę zaczęto przywiązywać do jego sukcesora.

Juliusz Cezar nie pasował do nowego obrazu przybranego syna. Na ilustracji August przedstawiony jako urzędnik.
Fot. Wikipedia Commons.

W Metamorfozach Owidiusza, chociaż mowa jest początkowo o zaletach ubóstwionego, tak naprawdę liczą się zwycięstwa sukcesora, „sławniejszy jest z syna” (Metamorfozy XV, 769). Wenus, chociaż była patronką zmarłego wodza, wiązała się również z początkami Rzymu. Eneasz, jeden z protoplastów Rzymu miał być synem tejże bogini i Anchizesa. Przekaz podprogowy był dosyć jasny. Tak jak Eneasz stworzył Rzym, tak nowy przywódca miał przywrócić mu chwałę i rozpocząć nową, idealną epokę.

Boski ojciec czy marionetka?

Kim więc  właściwie był Juliusz Cezar w propagandzie następcy? Początkowo w zasadzie jedyną karta przetargową. To jego śmierć i pamięć o nim pozwoliły młodemu Oktawianowi zbudować podwaliny imperium dynastii Julijsko- Kaudyjskiej. Stopniowo jednak rola Cezara ustępowała pola innym bóstwom i aspektom. Prawdopodobną przyczyną były wydarzenia związane z początkami walki o władze. Politycznie warunkowane działania Oktawiana często były okrutne. Styl twardego zdobywcy nie pasował do kreowanego wizerunku dobrego „ojca ojczyzny”.

Należy także pamiętać, iż polityka samego Cezara również mogła chwilami nie pasować do nowej wizji Rzymu. Miejsce Cezara zajęli inni bogowie, bardziej użyteczni dla machiny propagandowej pryncypatu. On sam stał się postacią głównie fasadową. August odciął się od człowieka, potrzebny mu był tylko bóg czuwający nad swoim genialnym następcą, zbawcą republiki (Zagórski 2006, 136). Boski ojciec pojawiał się tylko w odpowiednio wyreżyserowanych momentach, w formie przyjętej i zaakceptowanej przez Augusta.  Cezar musiał zostać bogiem, ze względu na Augusta.

Anna Chłądzyńska

 

Bibliografia:

Źródła antyczne:

Owidiusz

Metamorfozy przeł. B. Kciński, Warszawa 1995

Swetoniusz = Gajusz Swetoniusz Trakwillus

Żywoty cezarów, przeł. J. Niemirska-Pliszczyńska, Ossolineum 1987

Źródła współczesne:

Gurval R.

Ceasr’s comet: the politics and poetics of augustan myth, Memoirs of the American Academy in Rome 42, 39-71, 1997.

Jaczynowska M.

Religie świata rzymskiego, Warszawa 1987.

Studia z dziejów antycznego Rzymu, Toruń 2003.

Green W.M. Julius Caesar in the Augustan Poets, The Classical Journal, Vol. 27, No. 6, 405-411, 1932.

Kreizer L. Apotheosis of the Roman Emperor. The Biblical Archaeologist Vol. 53, No. 4, 210-217, Boston 1990.

Mrozewicz L. Agonia republiki rzymskiej, (w:) L. Morawiecki (eds.) Władza charyzmatyczna Rzymie u schyłku republiki (lata 44-27 p.n.e.), 9-18, Poznań-Gniezno 2014.

Ostrowski J. A. Starożytny Rzym. Polityka i sztuka, Warszawa-Kraków 1999.

Scott K. The Sidus Iulium and the Apotheosis of Caesar, Classical Philology, Vol. 36, No. 3, 257-252, Chicago1941.