Rosyjskie źródła nazizmu |Recenzja

Michael Kellogg, Rosyjskie źródła nazizmu

Michael Kellogg dokonał rzeczy niezwykłej. Dotarł bowiem do materiałów dotąd nieznanych historykom. Tej książki by nie było, gdyby nie bogate zbiory Rosyjskiego Państwowego Archiwum Historii Społeczno-Politycznej w Moskwie (RGAS-PI), a zwłaszcza Centrum Przechowywania Zbiorów Historyczno-Dokumentalnych w Moskwie, do których autorowi udało się dotrzeć dosłownie w ostatniej chwili przed przeniesieniem ich (i de facto odizolowaniem od niezależnych, i niezwiązanych z wojskiem badaczy) do Rosyjskiego Państwowego Archiwum Wojskowego (RGWA).

Kellogg nie wątpi, że badania prowadzone w USA (choćby przez jego mentora naukowego – Saula Friedländera na University of California) nie wyczerpały ani materiału źródłowego, ani tym bardziej jego analizy.

Skupia się zatem na tym, co w totalitaryzmie stalinowsko-hitlerowskim najmniej oczywiste. Analizując w ramach czasowych lat 1917-1945 przestrzeń polityczną krajów bałtyckich i Ukrainy (wraz z Krymem) stara się zrozumieć mechanizmy, które decydowały o nacjonalistycznym, faszystowskim obliczu postrewolucyjnej rzeczywistości na Wschodzie.

Narodzin rosyjskiego (ale i ukraińskiego, gruzińskiego, estońskiego, czy łotewskiego) faszyzmu upatruje autor bynajmniej nie w nacjonalistycznej, przedvolkistowskiej filozofii idealizmu niemieckiego (Hegel, Fichte…), lecz we wschodniej (zatem rodzimej) teozofii (mistycyzm Heleny Bławatskiej), patriarchalnej teologii prawosławnej cerkwi (Patriarchat Moskwy i Całej Rusi) i filozofii imperializmu wszechrosyjskiego (carski panslawizm, filozofia Dostojewskiego i Tołstoja itd.).

Kellogg kontynuuje i rozwija myśl niemieckiego historyka nazizmu – Ernsta Nolte (utrzymującego, że narodowy socjalizm był reakcją na bolszewizm). „Rosyjskie źródła nazizmu” są zatem swoistą panoramą nacjonalistycznych, rosyjskich (i rosyjsko-niemieckich) organizacji militarnych i ich przywódców. W przeglądzie tym znajdziemy gruzińskich arystokratów (pułkownik Paweł książę Awałow z kniaziowskiego rodu Awaliszwili, Białogwardzista, dowódca Zachodniej Rosyjskiej Armii Ochotniczej na Łotwie), kozackich atamanów (Iwan Połtawec-Ostrianica, Pawło Skoropadski, Piotr Szabelski-Bork, Wasyl Biskupski, Siergiej Taboricki), bałtyckich Niemców, a jednocześnie najbardziej zaufanych ludzi Hitlera i ideologów III Rzeszy (twórca organizacji Aufbau – Max von Scheubner-Richter, Alfred Rosenberg, Arno Schickendanz, Otto von Kursell, „Czarny baron” – generał Petr Wrangel), arystokratów ukraińskich, rosyjskich (Wasyl Wyszywany – Wilhelm von Habsburg, ataman Legionu Ukraińskich Strzelców Siczowych, faszysta i pretendent do ukraińskiego tronu), czy bawarskich (Theodor Freiherr von Cramer-Klett) i junkrów pruskich (Erich von Ludendorff).

Autor dostarcza nam licznych dowodów na to, że antysemityzm, czy nacjonalizm nie narodziły się w III Rzeszy, ale dużo wcześniej i w wyniku konfliktów polityczno-militarnych na Wschodzie Europy.

Traktat wersalski nie mógł wytyczyć granic państwowych, które byłyby ponadczasowe. Dając jednym, musiał odebrać drugim, toteż wytłumiając dawne niepokoje, wzbudził kolejne wielkie pokłady goryczy (i nienawiści) – tym razem zwłaszcza u Niemców, Austriaków i Rosji. Na mapie starego kontynentu pojawiły się nowe byty państwowe, które (jak Polska, Litwa czy Łotwa) świętowały niepodległość. Jednak niezależność i nienaruszalność ich granic była od początku zagrożona, niejako trwale wpisana w ich byt polityczny. Była to niepodległość warunkowa (trwająca tak długo, jak upadłe imperia nie zmobilizują się do rewizji postanowień traktatu wersalskiego). Stąd też naturalnym sojusznikiem Niemiec była Rosja.

Rozgoryczony naród niemiecki czuł się tłamszony socjalistyczną polityką Republiki Weimarskiej. Elity rosyjskie (urzędnicze, ziemiańskie, wojskowe) miały zaś zostać wyniszczone przez sowieckich rewolucjonistów. Kirył i Mikołaj Romanowowie (którzy skupili wokół siebie – jako pretendenci do moskiewskiego tronu – prężnie działające obozy polityczne białych Rosjan), byli źródłem zagrożenia nie tylko dla sowieckiej Rosji, niepodległej Ukrainy czy Polski, ale dla ładu europejskiego. Skrajny nacjonalizm i panslawistyczna buta kazał im nieustannie ingerować w sprawy Ukrainy, Krymu czy nowych krajów bałtyckich. To ów rosyjski nacjonalizm wyrzuconych z Rosji białych generałów stworzył archetyp „żydokomuny” (pierwszym „żydokomunistą” miał być Trocki). Tam też – w środowisku były oficerów carskiej ochrany – napisano i rozpropagowano słynne „Protokoły mędrców Syjonu”. Trzeba było bowiem obciążyć kogoś winą za klęskę imperialnego świata, stworzyć sobie wroga, a najlepiej nadawali się do tego komuniści i Żydzi. Ta ideologia białych organizacji i formacji militarnych (Czarna Sotnia, Biała Gwardia, i inne…) korespondowała z antysemicką nagonką na rządy Republiki Weimarskiej w Niemczech (jej ofiarami byli m.in. Walther Rathenau i Róża Luksemburg). Było zatem oczywiste, ze Niemcy (narodowy, prawicowy Rząd Bawarii), którzy dali schronienie tysiącom emigrantów rosyjskich (ale też i atamanom kozackim i bałtyckim Niemcom), wykorzystają tę polityczno-militarną siłę w walce z Ententą (swoim naturalnym, historycznym wrogiem) i nową siłą antynacjonalistyczną – bolszewizmem.

To zrozumiałe, że ludzie o mentalności pogranicza (wspomniani wyżej: Alfred Rosenberg i inni) byli inicjatorami polityki rewizji granic i Lebensraumu (przestrzeni życiowej). To niestety naturalne, że nacjonalizm (rosyjski, austriacki, w końcu i niemiecki – narodowosocjalistyczny), nie mógł akceptować antynacjonalistycznych bolszewików. Tak więc – jak trafnie przekonuje nas Kellogg – już rok 1917 zwiastować miał wielki konflikt pomiędzy… dwoma międzynarodówkami: narodową (imperialistyczną, broniącą starego porządku świata) i komunistyczną (leninowsko-trockistowską). Układ sił i sojuszy miał się dopiero zmienić w momencie, gdy biali Rosjanie przestali być realną siłą polityczną, zaś towarzysz Stalin stworzył z ZSRS byt polityczny o trwałym, imperialistycznym statusie. Wówczas dopiero dwa imperializmy (niemiecki i radziecki) mogły podać sobie (ponad małą i słabą Polską) ręce.

Ocenia recenzenta: 6/6

Maciej Dęboróg-Bylczyński

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*