Słynne ucieczki Polaków| Recenzja

A. Fedorowicz, Słynne ucieczki Polaków 2

Nie sztuka uciekać. Sztuką jest uciec!

Tę fundamentalną prawdę pewnie potwierdziłoby wielu więźniów, jeńców, czy szpiegów, którym grunt zaczął palić się pod stopami. Sztuką jest uciec – zza więziennych czy obozowych krat, z niewoli czy po prostu ku lepszemu życiu. A Polakom takie uciekanie wychodzi perfekcyjnie, co w swej najnowszej książce po raz kolejny udowadnia Andrzej Fedorowicz.

Andrzej Fedorowicz? Czyżby ten aktor rzucił scenę teatralną i zajął się pisaniem? Niestety to nie ten Andrzej Federowicz. Autor „Słynnych ucieczek Polaków” jest dziennikarzem prasowym i od czasu do czasu także publicystą historycznym. Całkiem sprawnie poszło mu też napisanie dla wydawnictwa Fronda recenzowanej właśnie książki. Tak! Bo to właśnie jest jedna z najmocniejszych stron pozycji – lekki pisarski styl autora. Dzięki temu historią słynnych polskich ucieczek szybko się czyta, co czyni książkę dobrą pozycją do poduszki lub – jak znalazł – na tak zwane „koronaferie” w wypadku tych, którzy je mają (a wiem, że wśród naszych czytelników znajdą się i tacy).

O czym Federowicz opowiada czytelnikowi na ponad 300 stronach swej pracy? Przybliża czytelnikowi siedem historii najbardziej znanych i spektakularnych polskich ucieczek, szeroko zarysowując przy tym ich kontekst. Wśród nich znajdują się i takie powszechnie znane i często opowiadane (ucieczka Piłsudskiego ze szpitala psychiatrycznego czy okrętu ORP z portu w Tallinie) jak i mniej znany, jak ucieczka Bieleckiego z obozu Auschwitz czy porwanie MIGa Sił Powietrznych Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej przez pilota Franciszka Jareckiego, które też okazało się być ucieczką. Niestety to szerokie zarysowanie kontekstu czasem staje się w książce poważną wadą, ponieważ w wypadku niektórych historii przez zabieg ten totalnie ulega rozmyciu główny wątek historii.

Przy okazji bohaterów książki należy wspomnieć, iż autor w żadnym miejscu nie tłumaczy z jakiego klucza dokonał tego wyboru. A moim zdaniem to wytłumaczenie byłby czytelnikowi winien i to bardzo. Nie sugeruję jednak, iż dokonał złych wyborów. W żadnym wypadku. Nie mnie to oceniać, jednak fakt zaniechania przez Federowicza choćby kilku zdań wytłumaczenia dlaczego tak a nie inaczej, w moich oczach obniża ocenę generalną pozycji.

Również same historie nijak nie trzymają poziomu. Mówiąc najkrócej – jedne są napisane świetnie i czyta się je niemal jak powieść; inne zaś są w mojej opinii po prostu kiepskie. Taka sinusoida jakości nie pomaga książce. Ale największy kamyk do swego własnego ogródka Federowicz wrzucił kiedy zrezygnował z jakiejkolwiek, śladowej nawet, obecności aparatu badawczego. „Słynne ucieczki Polaków 2” nie zawierają ŻADNEJ bibliografii. A szkoda i to ogromna!

Reasumując. Uważam, iż najnowsza pozycja Andrzeja Federowicza jest książką (bo niestety dziełem tego nazwać nie mogę) poprawną, napisaną w całkiem niezłym stylu, który uprzyjemnia czytanie i znacznie zwiększa jego tempo.  Dziennikarskie umiejętności i kunszt autora uwidaczniają się w publikacji i to z wielką siłą. Niestety jakość opowiadanych historii jest nierówna a miejscami bardzo niska. Książka idealna, jako lekkie czytadło, ale niestety o stosunkowo niskiej wartości poznawczej.

Wydawnictwo: Fronda

Ocena recenzenta: 3,5/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*