Stanisław August KoniecPolski

Bohaterowi Wiednia, co chrześcijan zbawił

Piękny pomnik z kamienia Stanisław wystawił,

Dwakroć złotych kosztował – trzykroć bym dołożył

By Stanisław skamieniał, a Jan III ożył

Gdy umierał hetman Stanisław Koniecpolski, jego nazwisko interpretowano dosłownie – przeczuwano nadchodzącą tragedię. Gdy na polskim tronie zasiadał Stanisław August znaki na niebie nie przepowiadały jeszcze gorszego finału. Tekst ten jest próbą odpowiedzi na pytanie, jakim władcą był Stanisław August Poniatowski. Do historii przeszły jego osiągnięcia szczególnie z dwóch płaszczyzn – szeroko rozumianej kultury, a także polityki. Wspaniałym mecenasem niewątpliwie był. Na nasze nieszczęście próbował być też politykiem.

By powiedzieć, jakim władcą był Stanisław August Poniatowski, najpierw należy się zastanowić, kim był. A był… nikim. Tak, nikim. W XVIII-wiecznej Rzeczypospolitej ze „starożytnymi” rodami Radziwiłłów czy Potockich był jakimś szaraczkiem, ot, zwyczajnym stolnikiem litewskim… Już jako władca skrytykował niechlujny ubiór słynnego w całej Europie Radziwiłła „Panie Kochanku”. W odpowiedzi usłyszał, że kontusz jest tak wytarty, bo go już kolejne pokolenie nosi. Jak zatem ten – w mniemaniu magnatów – plebejusz zamienił swój nowy kontusz na królewski płaszcz, skoro dopiero jego ojciec stał pierwszym znanym Poniatowskim?

Śmierć Augusta III i pokój w Hubertusburgu rozpoczęły nową epokę w historii Polski i Europy. Na kontynencie powstał nowy układ sił – system północny i południowy. Podstawą tego pierwszego były Prusy i Rosja. Wybór władcy pogrążonej w anarchii Rzeczypospolitej co prawda już dawno przestał być tylko jej sprawą, lecz t elekcja obnażyła to całkowicie. Elektor był jeden – Katarzyna II. W instrukcji (6 XI 1763 r.) do Keyserlinga i Repnina napisała: „Po zgłębieniu wszystkich motywów i nie wdając się we wszystkie możliwości jest prawdopodobne i nieodzowne, że osadzimy na tronie polskim przychylnego nam Piasta, użytecznego dla naszych rzeczywistych interesów, jednym słowem człowieka, który tylko nam zawdzięczać będzie swoje wyniesienie. W osobie stolnika litewskiego hrabiego Poniatowskiego, znajdujemy wszystkie warunki niezbędne dla naszej przychylności i w konsekwencji postanowiliśmy wynieść go na tron polski”.

Nauczona doświadczeniem poprzedników uznała, że niekorzystne byłoby kontynuowanie unii polsko-saskiej, gdyż mający oparcie w Saksonii Wettinowie często prowadzili politykę sprzeczną z interesami Rosji – „Od czasu ostatnich lat panowania Augusta II dobrze wiadomo, do czego zdolny jest obcokrajowiec wybrany królem Polski, posiadający swoje państwo dziedziczne i dochody. To, że niedawno zmarły August III, niczego nie dokonał, wynikało z indolencji jego charakteru, z faktu, że jego minister był niestały, rozrzutny i pochłonięty niskimi intrygami. Jest także prawdą, że wydarzenia zawsze obracały się na jego szkodę. Z drugiej strony zabrakło mu czasu, by dojść do jakiegoś dobrego wyniku”. Zawdzięczający wszystko Katarzynie Poniatowski miał być inny. Miał… bo nie był.

Nim zagłębimy się w szczegóły polityki króla musimy podkreślić pewną kwestię – choć ogólnie zgadzamy się, iż Rzeczpospolita potrzebowała gruntownych reform, to jednak uważamy, iż należy uwzględnić, kiedy i jak je wprowadzano. Bowiem od polityka, od władcy zależnego kraju, z silną, pełną pogardy opozycją, bez własnego stronnictwa (tym miała być Familia, lecz Czartoryscy „obrazili się”, że królem nie został jeden z nich…) wymaga się nader wszystko realizmu, zmysłu cynika, właściwej oceny sytuacji, wreszcie – kroków małych, przemyślanych. To wszystko to, czego Poniatowski nie zrobił.

Bezpośrednio po wyborze przystąpił do gruntownej reformy państwa bez oglądania się na Rosję. Na sejmie 1766 r. usiłowano zlikwidować liberum veto w kwestiach ekonomicznych. Prusy i Rosja zagroziły wojną. We wspomnianej instrukcji Katarzyna II wyraźnie pisała: „Powinniśmy zwracać całą naszą uwagę, by teraźniejsza forma rządu polskiego pozostała w zupełności nienaruszona, by nie zmieniło się prawo jednomyślności na sejmach, by nigdy nie zwiększono liczebności sił zbrojnych,. Na tym zasadza się fundament naszej polityki imperialnej, za pomocą czego bezpośrednio oddziałujemy na politykę europejską”.

Tych zasad zawsze trzymała się bezwzględnie, dlatego uznając, że Poniatowski jednak nie gwarantuje braku zmian, wraz z Fryderykiem II poczęła forsować sprawę dysydentów. Chciała tym utrudnić królowi działania. Miało to olbrzymie konsekwencje, bowiem przez konfederacje: toruńską, słucką, a później radomską, sejm 1768 r., prawa kardynalne i porwanie senatorów doprowadzi to do konfederacji barskiej. Król znalazł się w bardzo ciężkiej sytuacji. Po „szaleństwie reform” w pierwszych chwilach panowania nadszarpnięte zostało zaufanie protektorki i głównego oparcia dla jego rządów. Z drugiej strony miał przeciwko sobie masy szlacheckie, które przystąpiły do walki z „uzurpatorem” i „tyranem”. Propozycje kolejnych rosyjskich dyplomatów (zawiązanie własnej konfederacji , zwołanie sejmu pacyfikacyjnego) król odrzucił, mimo że jasno go informowano, iż jeśli tego nie zrobi, to „budiet płocho”. Wobec zajęcia przez Austriaków Spisza i forsowania przez Prusaków rozbioru Polski konsekwencje wydawały się oczywiste. To pochopne, bezmyślne decyzje króla z pierwszych lat panowania uruchomiły lawinę niefortunnych zdarzeń. W chwili próby król zawiódł – jedyną szansą była uległość wobec Rosji. Król jednak tego nie zrobił. Katarzyna II doszła zatem do wniosku, że tylko nad okrojoną terytorialnie Rzeczpospolitą będzie mogła nadal samodzielnie sprawować protektorat.

Szok wywołany I rozbiorem przekonał króla do zmiany polityki. Stał się tym kimś z instrukcji, współpracował ściśle z „prokonsulem” von Stackelbergiem. Ustanowienie Rady Nieustającej znacznie usprawniło rządy w Polsce, Rzeczpospolita wkroczyła w okres kilkunastoletniego, harmonijnego rozwoju. W założonej w 1765 r. Szkole Rycerskiej kształciło się młode, patriotyczne pokolenie. Powołana w 1773 r. Komisja Edukacji Narodowej pchnęła szkolnictwo na nowe tory. Komisję uzupełniało Towarzystwo dla Ksiąg Elementarnych, które przygotowywało podręczniki. Król wspierał także rozwój kultury – kto nie słyszał o obiadach czwartkowych, o Bogusławskim i Teatrze Narodowym, o Łazienkach, Bacciarellim czy Norblinie? Czas spokoju zaowocował rozwojem gospodarczym – powstawały nowe manufaktury (w tym słynne na Litwie przez Tyzenhausa), banki (z Tepperem na czele). Oprócz przemysłu solidny bodziec dostał handel, gdzie koronnym przykładem jest Kompania Czarnomorska prowadzona przez Prota Potockiego.

Jak widać – mimo rozbioru – Polska w ostatnim ćwierćwieczu XVIII w. rozwijała się całkiem dynamicznie. Dlatego tym bardziej żal, że wszystko to zaprzepaszczono na Sejmie Wielkim.

Sejm Wielki, który uchwalił Konstytucję 3 Maja, był punktem kulminacyjnym panowania Stanisława Augusta. Wielu polskim politykom wydawało się, że w końcu zaistniała korzystna dla przeprowadzenia reform sytuacja międzynarodowa – Rosja zaangażowana w wojnę z Turcją (później także ze Szwecją), Prusy niechętnie patrzące na rozrastające się imperium Katarzyny II… Wobec niechęci do Petersburga najwięcej posłów oparcia dla zreformowanej Rzeczypospolitej szukało w Prusach, które miały chronić nas przed zemstą Rosji…

Na początku sejmu król sprzeciwił się zrywaniu zależności z Rosją. Mówił, że z Petersburgiem handlujemy; że nie mamy z nim sprzecznych interesów; że tylko Rosja ma tyle siły, by – oczywiście w razie uległości Polski – uniknąć kolejnych rozbiorów. Całkowicie się z królem zgadzamy. Z trzech zaborców tylko dla Rosji rozbiory były niekorzystne, bo zmniejszały teren zależnego od niej państwa, a nowe nabytki wzmacniały Prusy. Nie znajdują potwierdzenia w faktach tezy Jerzego Łojka, że Prusacy byli do Polski życzliwie ustosunkowani, tylko ich zawiedliśmy. Jego zdaniem właśnie niezdecydowanie Polaków, a także uchwalenie nierozdzielności terytorium Rzeczypospolitej było przyczyną tego, iż rozpadł się plan związany z Potrójną Koalicją. Przeciwnie – z listów króla pruskiego wynika, iż Prusakom silna Polska absolutnie nie była na rękę, bo obawiali się, że wzmocniona Rzeczpospolita upomni się o Pomorze. Na kontaktach i sojuszu z Polską Prusy jednak skorzystały – po podburzeniu Polaków i nieskutecznej pacyfikacji wojskami Katarzyny II wzięły udział w kolejnym rozbiorze. Tyle zostało z „najdoskonalszej przyjaźni i wzajemnego szacunku” obiecanych w tekście sojuszu polsko-pruskiego…

Król spotkał się z ogromną krytyką posłów. Zarzuty kierowało właśnie to młode, patriotyczne pokolenie wykształcone w Szkole Rycerskiej i innych nowych placówkach. I… król ugiął się, a tym samym popełnił największy błąd życia. Decyzja ta naszym zdaniem przesądziła później o upadku Polski. Czym powodowana była zmiana stanowiska króla? Wydawało się, że po pomyłkach z pierwszych lat panowania uświadomił sobie, iż tylko w sojuszu z Rosją można zachować obecne granice. A jednak wyrzekł się tej polityki i przystąpił do stronnictwa pruskiego, zwanego powszechnie patriotycznym. Może… może zamarzyła mu się sława Sobieskiego? Na początku tekstu przytaczaliśmy wierszyk o Janie III i Stanisławie Auguście. Sobieski cały czas cieszył się sławą króla-zwycięzcy, Poniatowski zaś od początku był postrzegany jako uzurpator i pachołek Katarzyny II. W razie przystąpienia do obozu reform król mógł zyskać upragnioną popularność – i tak było. Pojawiły się hasła: „Król z Narodem, Naród z Królem!”, „Vivat król!” etc. etc.

Wraz z aprobatą Poniatowskiego przystąpiono do wielkiej reformy Rzeczypospolitej – wcześniej już obalono (Zd)Radę Nieustającą (jak mawiali na nią jej przeciwnicy), uchwalono zwiększenie liczebności wojska do 100 tysięcy żołnierzy… Podpisano sojusz z podstępnymi Prusami. Był to straszny błąd. Król, który słusznie ostrzegał przed Prusakami, teraz zgodził się na alians z nimi. Wreszcie uchwalono Konstytucję 3 Maja, która wprowadzała dziedziczność tronu i znosiła liberum veto. Po śmierci Stanisława Augusta królem miał zostać władca Saksonii Fryderyk August III. Patrząc z perspektywy roku 1791 nie wiadomo było, kto miał po elektorze panować w Polsce. Fryderyk August III ówcześnie nie miał synów, a jego córka była panną. Tak widziano dziedziczność tronu w ciężkich czasach…

Wprowadzając te dwie zasady łamano podstawowe cele polityki Katarzyny II. W kraju wybuchła euforia, okrzyki: „Vivat król, vivat konstytucja!” – nie dostrzegano, że z każdą chwilą jest coraz mniej powodów do radości. Rosja zwycięsko wychodziła z wojny na dwa fronty, do Petersburga skierowali swoje kroki Branicki, Potocki i Rzewuski, Prusy szykowały się do zdrady, powiększanie polskiej armii szło nieskładnie, a koncentrowało się na kłótni o kolor guzików w mundurach…

Tymczasem Rosja zakończyła wojnę i – wspierana przez wspomnianą trójkę z Targowicy – wysłała swe wojska przeciwko Polsce pod pretekstem przywrócenia „ustroju republikańskiego”. Rozpoczęła się wojna. Nie wystawiono bitnej, stutysięcznej armii. Nie było wyszkolonych żołnierzy – takim zapleczem mogły być wojska magnackie, które – bardzo liczne i dobrze wyposażone – znalazłyby swoje miejsce w armii narodowej. Znalazłyby, gdyby realnie istniały… Jak podaje Emanuel Rostworowski król we wszystkich projektach konstytucyjnych sprzeciwiał się istnieniu wojsk prywatnych… Według różnych danych z opracowań Wolańskiego, Ratajczyka czy Derdeja wystawiono tylko 56-65 tysięcy średniej jakości wojska, którego kawaleria – prócz pułków przedniej straży – niestety zazwyczaj czmychała przed zaprawionymi w bojach Moskalami. Mimo wygranych pod Zieleńcami i Dubienką armia koronna cały czas się cofała, na Litwie w wyniku zdrady było jeszcze gorzej. Katarzyna II nie myślała o żadnych negocjacjach, żadnych umowach ze Stanisławem Augustem. Nakazywała mu przystąpienie do Targowicy, wyrzeczenie się osiągnięć Sejmu Wielkiego, porzucenie sławy i poparcia poddanych, a raczej – obywateli. Podczas rozmów na Zamku Królewskim, w którym uczestniczyli m.in. Małachowski i Kołłątaj, większość (w tym sam Kołłątaj – „Dziś jeszcze Miłościwy Panie, trzeba do zrobić, nie jutro; każdy moment jest drogi, bo go krew Polaków oblewa!”) poparła przystąpienie do Targowicy. Wiele osób tej w tej decyzji dostrzega zdradę Stanisława Augusta, my – to, że król powrócił do swojej poprzedniej polityki. Wynikało to z jego doświadczenia. Podczas konfederacji barskiej odmawiał posłuszeństwa Rosji i nastąpił rozbiór – teraz liczył, że uległość uratuje nas przed najgorszymi. Przeliczył się jednak. Mająca chęć na nowe ziemie klika Zubowa parła do kolejnego podziały do spółki z Prusami – naszym sojusznikiem z 1790 roku…

Król nie zdradził. Jego doświadczenie podpowiadało mu, że tylko uległość może zapobiec rozbiorowi. Nie jest winą Poniatowskiego, że po porażce Prusaków pod Valmy rozbiór był już pewien – każdy chciał powetować swoje straty. Kardynalny błąd król popełnił dużo wcześniej – podczas Sejmu Wielkiego, gdy przystąpił do obozu reform skrajnie sprzecznych z interesami Rosji. Już wtedy było pewne, że Rosja – po uporaniu się z własnymi problemami – „zajmie się” także naszymi. Tego jednak nie dostrzegano, za co przyszło nam słono zapłacić. Przez całe panowanie Stanisława Augusta byliśmy jak ten skazaniec z anegdoty – „Jeśli stoisz przed plutonem egzekucyjnym, w ramach ostatniego życzenia poproś o papierosa – a może coś się wydarzy, zanim ci go przyniosą? – staliśmy przed plutonem i to w dużej mierze od nas zależało, czy przeżyjemy. Polscy politycy, w tym król, problemy wojenne Rosji potraktowali tak, jakby plutonowi egzekucyjnemu skończyła się amunicja. Tymczasem zaborcy tylko przeładowywali broń. Po przeładowaniu zaś papieros już nam nie przysługiwał.

II rozbiór, kryzys gospodarczy, niezadowolenie społeczne, chęć walki o niepodległość pchnęły Polaków do walki w 1794 r. Czy mieliśmy szansę na pokonanie Prus i Rosji? Porównanie potencjałów państw daje raczej (mówimy raczej, gdyż planujemy w przyszłości powrócić do tej kwestii) jednoznaczną odpowiedź. Co zatem należało robić? Choć ciężko to sobie wyobrazić, należało czekać na rzeczywistą zmianę sytuacji międzynarodowej, która w 1794 r. była dla nas wybitnie niekorzystna. Przeciwko powstaniu opowiedział się Stanisław August: „Obecne przedsięwzięcie Kościuszki uczyniło wiele złego dla kraju przez zniszczenia z obu stron, ponieważ oddziały wojskowe maszerują w pośpiechu bez zaopatrzenia i bez furgonów, a utrzymują się tylko kosztem mieszkańców, nie płacąc w czasie przemarszów i zabierając zwierzęta, a nawet samych chłopów. Przerywa się prace w polu, tak, że po wielkiej biedzie w poprzednim roku, bieżący może doprowadzić do prawdziwego głodu. Jestem zmuszony działać w powiązaniu z Rosją przeciw Kościuszce jako przeciw rebeliantowi, ponieważ nie uznaje on ani autorytetu mego, ani powagi obecnego rządu. Jestem też związany traktatem przymierza podpisanym w Grodnie, a trzymanie się tego przymierza jest jedynym sposobem zachowania pomocy Rosji wobec zachłanności Prus. Użyją one bowiem wystąpienia Kościuszki jako pretekstu, by powiedzieć imperatorowej: należy niespokojnych Polaków zgnieść, trzeba podzielić między nas resztę ich kraju aż do zniesienia imienia polskiego. Jest moim obowiązkiem trzymać się Rosji, gdyż ona gwarantuje wolę położenia tamy wszystkim uzurpacjom tamtej strony wobec naszych ziem, pod warunkiem, że pozostaniemy wierni naszemu traktatowi przymierza z nią” (list do ks. Józefa, 9 IV 1794 r.).

Czyż nie słuszne były jego słowa? Szkoda tylko, że dopiero wtedy zrozumiał, jaka jest jedyna droga do pełnej suwerenności – w 1794 r. było już za późno. Maciejowice i rzeź Pragi przesądziły o upadku Rzeczypospolitej. Król, szantażowany długami, abdykował. Imię Polski miało być na zawsze zapomniane. Na ironię losu zakrawa fakt, że to, na co tyle czekaliśmy – zmiana sytuacji międzynarodowej na korzystną – miało miejsce w rok po III rozbiorze. Zmarła Katarzyna II, a tron objął Paweł I, który jasno stwierdzał, że gdyby wtedy rządził, nie byłoby rozbiorów.

Monitor, Korpus Kadetów, Teatr Narodowy, obiady czwartkowe, Komisja Edukacji Narodowej, Konstytucja 3 Maja – niewątpliwie są to wybitne osiągnięcia. Ogromna w tym zasługa króla. W ciągu jego panowania zmieniało się niemal wszystko – znikała zastępowana czynszem pańszczyzna (w tej materii polecamy także artykuł doktora Radosława Sikory o chłopach w I RP, bo to fascynujące zagadnienie!), znikała ciemnota, znikała anarchia… Największą jednak zmianą – w dużej mierze przez błędy króla – było to, że znikała i – ostatecznie! – zniknęła także Rzeczpospolita.

Ze szczytnego hasła: „Król z Narodem, Naród z Królem!”, został tylko Naród, bo Króla już nie było.

 Jakub Witczak

 Tekst opublikowany pierwotnie na łamach Kwartalnika Sarmackiego

Bibliografia

Derdej Piotr, Zieleńce-Mir-Dubienka 1792, Warszawa 2008

Góralski Zbigniew, Stanisław August w insurekcji kościuszkowskiej, Warszawa 1988

Łojek Jerzy, Geneza i obalenie Konstytucji 3 Maja, Lublin 1986

Ratajczyk Leonard, Wojsko i obronność Rzeczypospolitej 1788-1792, Warszawa 1975

Rostworowski Emanuel, Legendy i fakty XVIII w., Warszawa 1963

Salmonowicz Stanisław, Fryderyk II, Wrocław 1981

Serczyk Władysław, Katarzyna II, Wrocław 2004

Wolański Adam, Wojna polsko-rosyjska 1792, Warszawa 1996

Zahorski Andrzej, Spór o Stanisława Augusta, Warszawa 1988

Zienkowska Krystyna, Stanisław August Poniatowski, Wrocław 1998

http://pl.wikisHYPERLINK „http://pl.wikisource.org/wiki/Tajne_instrukcje_Katarzyny_II_dla_dyplomat%C3%B3w_rosyjskich_w_Warszawie_(1763)”oHYPERLINK „http://pl.wikisource.org/wiki/Tajne_instrukcje_Katarzyny_II_dla_dyplomat%C3%B3w_rosyjskich_w_Warszawie_(1763)”urce.org/wiki/Tajne_instrukcje_Katarzyny_II_dla_dyplomat%C3%B3w_rosyjskich_w_Warszawie_(1763)

http://pl.wikisource.org/wiki/Traktat_przyja%C5%BAni_i_przymierza_pomi%C4%99dzy_PruHYPERLINK „http://pl.wikisource.org/wiki/Traktat_przyja%C5%BAni_i_przymierza_pomi%C4%99dzy_Prusami_i_Rzecz%C4%85pospolit%C4%85_(1790)”sHYPERLINK „http://pl.wikisource.org/wiki/Traktat_przyja%C5%BAni_i_przymierza_pomi%C4%99dzy_Prusami_i_Rzecz%C4%85pospolit%C4%85_(1790)”ami_i_Rzecz%C4%85pHYPERLINK „http://pl.wikisource.org/wiki/Traktat_przyja%C5%BAni_i_przymierza_pomi%C4%99dzy_Prusami_i_Rzecz%C4%85pospolit%C4%85_(1790)”ospolit%C4%85_(1790)

Słowa kluczowe: Stanisław August Poniatowski, rozbiory

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*