Przez stulecia Wikingowie swobodnie żeglowali po północnym Atlantyku za nic mając przeszkody pogodowe w stylu nieustających gęstych mgieł czy ciężkich, niskich chmur. Bez żadnych przeszkód przemieszczali się między Skandynawią a Islandią i Grenlandią a może nawet Ameryką Północną i to na wodach, gdzie nawet w XXI wieku żegluga jest trudna. Pytanie „jak?”, wydaje się całkiem zasadne. Najnowsze badania historyków i fizyków zwracają uwagę na legendarne „kamienie słoneczne”.

Naukowców bardzo wielu specjalizacji od lat dręczyło pytanie, w jaki sposób Wikingom w średniowieczu udawało się to, z czym problemy mają nawet dziś niektóre okręty wojenne i statki cywilne. Oni bez problemu, bowiem nawigowali i żeglowali po północnym Atlantyku w skrajnie niegościnnych warunkach atmosferycznych.  Odpowiedzią na tak postawione pytanie miały być tajemnicze i na poły legendarne kamienie słoneczne wspominane w wikińskich sagach.

Według legend skandynawskich kamienie słoneczne wskazywały położenie słońca, nawet jeśli było ono zasłonięte przez chmury. Takich artefaktów, jednak archeolodzy nigdy nie odnaleźli. Nawet w zarejestrowanych wrakach okrętów wikińskich. Niedawno jednak fizycy i biochemicy, którzy zajęli się badaniem tego tajemniczego zagadnienia, zaryzykowali teorią, iż kamienie nawigacyjne mogły istnieć naprawdę i być najzwyklejszym minerałem, choć występującym w niezwykle czystej postaci. W grę wchodzić mogą kryształy kalcytu, kordierytu lub turmalinu, które są w stanie rozszczepić wiązkę światła słonecznego, tworząc dwa obrazy, przy czym światło spolaryzowane, odbite od innych obiektów) przyjmuje nieco inną ścieżkę niż wiązka główna, padająca bezpośrednio. Obserwacja nieba przez taki kryształ pozwalała nawigatorom określić położenie słońca poprzez odpowiednie obracanie minerału, aż do uzyskania odpowiednio jasnego obrazu.  Identyfikacja położenia słońca dałaby marynarzom pewien punkt odniesienia podczas długich podróży morskich.

Naukowcy sprawdzili też swoje spekulacje, wykonując kilka rejsów po północnym Atlantyku, za pomocą domniemanej metody Wikingów. I ich skuteczność oraz dokładność kursu była całkiem wysoka, wynosząc nawet powyżej 60 % w porównaniu z nawigacją opartą na systemach GPS. Całkiem wysoka jak na średniowieczny system nawigacyjny!

Źródło: sciencemag.org
Fot. Kalcyt zwany szpatem islandzkim – Wikimedia Commons

Dawid Siuta