Kraje dobrobytu i wiecznego szczęścia, krainy mlekiem i miodem płynące. Przodownicy w walce o pokój i postęp. Tu w przeciwieństwie do zgniłego, imperialistycznego Zachodu jednostka jest szczęśliwa. Można rzec: prawdziwy raj na ziemi. Pomimo tego znaleźli się szaleńcy, którzy postanowili porzucić socjalistyczną utopię. Kim byli? Jak uciekali i jakie były tego konsekwencje?

Po II wojnie światowej świat podzielony został między amerykańską i radziecką strefę wpływów. Ci, którzy mieli pecha i znaleźli się w krajach socjalistycznych, doświadczali indoktrynacji, propagandy czy  represji. W czasach stalinizmu można było zaobserwować ogromną nienawiść do wszystkiego co „zachodnie”, od ustroju po modę. Dodatkowo we wszystkich krajach satelickich można było obserwować silną izolację od państw poza radziecką strefą wpływów. Taka sytuacja zachęcała ludzi do tego, aby podjąć chociaż próbę ucieczki do tych demokratycznych.

Legalny wyjazd

Wyjechać i nie wrócić. To takie proste, z jednym tylko zastrzeżeniem, tak jest dziś. Wyjazd z Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej był jednak możliwy tylko na papierze. W praktyce władza robiła wszystko co tylko mogła, aby obywatel takiego paszportu nie dostał, a jeśli już otrzymał ten przywilej, to aby nie wyjechał za daleko. W tym celu powołano specjalne Biuro Paszportów Zagranicznych Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. Jego celem było wydawanie, a w praktyce odmawianie, ludziom paszportów. Nie miało ono za wiele pracy do lat 50. ponieważ wyjazdów było bardzo mało. Po śmierci Stalina i Bieruta nastąpiła jednak pewna odwilż. Pozwolono większej ilości osób na wyjazd za granicę. Lawinowo wzrosła ilość ludzi, którzy starali się o paszport. Pomagały w tym informacje uzyskiwane od zaufanych ludzi lub Radia Wolna Europa, gdyż władza nie chciała chwalić się takimi zmianami. Niemniej z latach 50. ogólna liczba wyjeżdżających osiągała do 300 tys. osób rocznie.

Proces odwilży został zahamowany kiedy to z możliwości ucieczki skorzystał Józef Światło – oficer w Departamencie X MBP. Wykorzystał on pobyt w Berlinie i zgłosił się do amerykanów w ich strefie okupacyjnej. Został natychmiast ewakuowany do Waszyngtonu. Tam opowiedział amerykańskiemu rządowi oraz Radiu Wolna Europa o komunistycznym reżimie. Jego ucieczka wywołała chaos na najwyższych szczeblach partii. Do dziś w archiwach IPN znajdują się materiały o operacji „Kogut”, która miała minimalizować konsekwencje tego wydarzenia. Wydarzenie o takim znaczeniu na nowo zwiększyło kontrolę na wyjeżdżającymi, aby nie dopuścić do takiego powtórnego zajścia.

Mimo to liczba wyjazdów rosła. Okazją do ucieczki z Polski były wycieczki zagraniczne. Bardzo rzadko można było wyjechać na nie samemu, najczęściej były one organizowane. Od takiej wycieczki można było najzwyczajniej w świecie odłączyć, mimo tego część Polaków wracała przywożąc rzeczy niedostępne, często na handel. W miarę upływu lat coraz więcej osób miało możliwość, aby wyjechać i tym samym uciec, ale coraz lepsze warunki w Polsce sprawiały, że liczba uciekających rosła tak szybko jak liczba wyjeżdżających.

Przy legalnym wyjeździe ważną rolę odgrywał także PASZPORT. Był obiektem westchnień tysięcy obywateli, którzy pragnęli go zdobyć. Absurdalna ilość czynności jaka była potrzebna do jego uzyskania miała w teorii zniechęcić wyjeżdżających. Sądząca po statystykach: raczej bezskutecznie. Aby uzyskać paszport należało złożyć o niego podanie. Tam należało podać wszystkie informacje ze swojego życia. Urzędników interesowały nie tylko przynależność, wykształcenie czy cel wyjazdu, ale także imię ojca współmałżonka. Następnie należało udać się na rozmowę, podczas której Służba Bezpieczeństwa decydowała czy można otrzymać paszport. Z takim dokumentem można wreszcie było wyjechać za granicę, ale trzy dni po powrocie paszport musiał znów znaleźć się w organie, który go wydał.

Ucieczki z „demoludów”

Po omówieniu drogi legalnej należy pochylić się nad opcją łamiącą prawo. Nie każdy mógł skorzystać z legalnego wyjazdu, z różnych powodów. Opcje legalne inaczej rozważali głównie ludzie młodzi we wszystkich krajach socjalistycznych. Łatwiej jednak było gdy taki kraj bezpośrednio sąsiadował z państwem zachodnim. Doskonałym przykładem jest tutaj granica czesko-austriacka, gdzie górzysty teren sprzyjał ukrywaniu się. Niemniej takie granice były szczególnie patrolowane i według różnych statystyk pochłonęły one kilkaset ofiar. Dokładne liczby nie są znane ponieważ władza nie podawała takich incydentów np.: gdy ktoś wpadł na ukryte zasieki pod napięciem na „zielonej granicy”. Jeszcze większe utrudnienia stosowano na granicy między RFN, a NRD. Od początku zimnej wojny była to bardzo dobrze ufortyfikowana granica gdzie szczególnie widać było strefy wpływów USA i ZSRR.

Mur berliński Fot. Wikimedia Commons

Jak w soczewce wszystko to skupił Berlin. Aby oddzielić zachodnią prosperującą część miasta od pogrążonych w kryzysie Niemiec wschodnich wybudowano mur. Stał się on dla NRD najważniejszy, by zatrzymać ludzi, którzy myślą o ucieczce. Do 1961, kiedy rozpoczęto budowę muru, przekroczenie granicy było bardzo proste, wielu berlińczyków codziennie przemieszczało się między strefami./

Kiedy zaczęto budować mur, ucieczki były jeszcze możliwe. Zrobił tak m.in. żołnierz NRD – Konrad Schuman, który pilnował granicy wewnątrz miasta. Namawiany przez mieszkańców zachodniej strefy po prostu przeskoczył przez zasieki. Stał się on symbolem. Równie dobrą okazję mieli mieszkańcy bloków biegnących przez teren planowanego muru, oni również mieli szansę na życie po zachodniej stronie. Kiedy mur został postawiony, ucieczka bardzo się skomplikowała. Stała się trudna, ale nie niemożliwa. Utrudnienie stanowił wysoki na ponad 3 – 4 m mur (zależnie od roku, mur był rozbudowywany), zasieki z drutu kolczatego, wieżyczki strażnicze, czujniki i patrole. Przejście naziemne stało się niemożliwe. Uciekinierzy postanowili wykorzystać do tego celu rzekę. Rzucali się do wody i próbowali przepłynąć kilkadziesiąt metrów zanim nie pojawiłyby się łodzie patrolowe. Było to szalenie ryzykowne i często kończyło się niepowodzeniem. Wraz z udoskonalaniem granicy, uciekinierzy musieli być bardziej kreatywni. Od prób podkopu pod murem, gdzie tunelem uciekło rekordowe 57 osób, po lot balonem do strefy zachodniej. Niestety zakończył się on tragicznie w skutek rozbicia się balonu w zachodnim Berlinie. Zaskakujące jest to, że także strażnicy ponieśli ofiarę broniąc muru. Mowa tu Rudolfie Mullerze, który zastrzelił strażnika kiedy próbował uciec wraz z rodziną. Mur berliński jest bez wątpienia jednym z symboli nie tylko zimnej wojny, ale i pragnienia ucieczki z krajów komunistycznych.

Ucieczki z Polski

Nasz naród również był bardzo kreatywny w materii ucieczek. Ponieważ graniczyliśmy tylko z krajami socjalistycznymi, ucieczka przez granicę była bezsensowna. Dlatego Polacy coraz częściej spoglądali na morze. Myśli ludzi, którzy chcieli opuścić socjalistyczną ojczyznę, kierowały się na wyspę Bornholm. Ta malutka wysepka należąca do Danii leży około 100km od polskiego wybrzeża. Taka relatywnie mała odległość zachęcała do prób ucieczek. Próbowano różnych sposobów: od niewykrywalnych przez radar kajaków po uprowadzenie kutra. Wyspa i jej mieszkańcy byli świadkami 31 ucieczek. O innych nie wiadomo, gdyż uciekinierzy mogli nie dotrzeć do brzegu wyspy z różnych powodów. Inną kategorię stanowili żołnierze marynarki, którzy pływając po morzach i zawijając do różnych krajów mogli wykorzystać okazję i uciec. Dlatego na okręty starano się przydzielać ludzi nie mających kontaktu z morzem, często pochodzących z dalekich regionów Polski. Miało to dwojaką rolę: ludzie nie obeznani z morzem nie wiedzieli jak dopłynąć do Danii czy Szwecji, drugim powodem była natomiast tęsknota za rodziną, co również nie zachęcało do ucieczek.

Wspomniany wcześniej Bornholm kusił też lotników, którzy uprowadzali na tamtejsze lotnisko samoloty. Od myśliwców typu MIG 15 po pasażerskie DC-3. Jednak celem Stanisława Perki było lotnisko Tempelhof, w Berlinie zachodnim. Sterroryzował on załogę i zmusił do lądowania na wskazanym przez siebie lotnisku. Było to już w latach 80. kiedy widmo upadku socjalizmu było co raz bliżej. Uciekali nie tylko pasażerowie, ale także piloci, w tym piloci wojskowi.  Prawdopodobnie pierwszą lotniczą ucieczką była próba Arkadiusza Korobczyńskiego, który w 1949 wraz z mechanikiem uciekł na Gotlandię.

Lotnisko Tempelhof w 1984 r. Fot. Wikimedia Commnos

Przypadki innych ucieczek z różnych krajów można mnożyć. Daje to tylko obraz determinacji człowieka, który nie chce być zniewolony. Za każdym z tych przypadków stoją ludzkie dramaty i konieczność dokonania wielu wyborów. Pamięć o tym jest ważna w kontekście tego, że każdy z nas ma dziś paszport w domu, a nie na komendzie Milicji Obywatelskiej.

Mateusz Onyszczuk

Bibliografia:

Sprawa operacyjna kryptonim „Kogut” dot. Józef Światło. Materiały dotyczące ucieczki ppłk. Józefa Światło na Zachód oraz przedsięwzięć podejmowanych w celu przeciwdziałania jej konsekwencjom dla aparatu bezpieczeństwa publicznego i instytucji państwowych oraz ustalenia stosunków, które panowały w Biurze Specjalnym, a następnie Departamencie X MBP.

Ministerstwo Spraw Wewnętrznych w Warszawie 1956-1990,  1954

  • DEKRET z dnia 14 sierpnia 1954 r. o paszportach zagranicznych (Dz.U.54.39.170)
  • Trzcielińska-Polus, A. (2018). Mur berliński jako granica i linia frontu w czasach
  • zimnej wojny. Pogranicze. Polish Borderlands Studies, t. 6, nr 1, s. 11-30.
  • https://pl.wikipedia.org/wiki/Ofiary_%C5%9Bmiertelne_przy_Murze_Berli%C5%84skim
  • Dariusz Stola. MIĘDZYNARODOWA MOBILNOŚĆ ZAROBKOWA W PRL Ludzie na huśtawce. Migracje między peryferiami Polski i Zachodu, pod red. Jaźwińska-Motylska E. Okólski M., Warszawa (Scholar) 2001, s. 62‐100
  • https://dziennikbaltycki.pl/ucieczki-polakow-w-okresie-prl-bornholm-wyspa-wolnosci-archiwalne-zdjecia/ar/748653
  • Pilarski S. Uciekinierzy z PRL : „casus” Andrzeja Perki, Przegląd Archiwalny Instytutu Pamięci Narodowej 3, 329-339, 2010.
  • Opracował Karol Placha Hetman, Ucieczki lotnicze z PRL. Dezercja do wolności., Kraków 2015

Fotografia główna: Ucieczka Conrada Schumanna. Autor: Peter Leibing.