15 lipca 1410 roku. Przed majestatem Władysława II korzy się całe państwo krzyżackie pobite kilka godzin wcześniej. U jego boku stoi Witold, kuzyn króla i zarazem drugi ojciec tej wspaniałej wiktorii. Kto by pomyślał, że jeszcze niespełna 30 lat wcześniej pogańskie zastępy Litwinów pod wodzą Kiejstuta pustoszyły wschodnie połacie Korony? Nieznane zrządzenia Losu tak pokierowały biegiem historii, że wytyczyły nowe szlaki w tworzeniu suwerenności dwóch bardzo odmiennych państw . Czy możliwe było przymierze między nimi? Jakie były przyczyny nowo obranego kierunku? Jak bardzo miał się odmienić byt Polski i Wielkiego Księstwa, teraz zespolonych w jeden państwowy organizm?

Rok 1316. Po latach zamętu niewielkie państwo wschodniosłowiańskie zaczyna przyłączać okoliczne ziemie ruskie. Obejmuje wówczas rządy Książę Giedymin – syn Pukewera, założyciela nowej dynastii – prekursor ekspansywnej polityki Litwy. Rządzi długo , bo aż 25 lat. Po  jego śmierci pokaźny obszar kraju zostaje podzielony między synów. Jawnuta, Olgierd i Kiejstut obejmują ster głównie na zachodzie. Pozostała czwórka (niezapisana szczególnie w historii) włada czystą Rusią. Pomimo różnych waśni, Litwy nie spotkało to co Polski dwa stulecia wcześniej po statucie Krzywoustego. Względnie zachowała jedność.

Ekspansja Litwy Fot. Wikimedia Commons

Początek XIV wieku zastał Polskę podzieloną, wyniszczoną przez wojny domowe, oglądającą na scenie politycznej grę Przemyślidów z Czech o tron krakowski. Pamiętającą  krew na rękach spiskowców z Brandenburgii w Rogoźnie, kiedy to zgładzono świeżo koronowanego Przemysła II w 1296 roku. Polskę słabą na scenie międzynarodowej, poniewieraną przez wpływowe, obce dynastie. Po burzy jednak zawsze przychodzi słońce. I tym razem było podobnie. Ostatni przedstawiciele Piastowskiej rodziny usunęli nieprzychylnych możnych i wyprowadzili kraj z niżu gospodarczo-politycznego. Władysław Łokietek i Kazimierz zwany Wielkim, bo o nich mowa, położyli podwaliny do dalszych sukcesów kraju nad Wisłą. Nastąpił szybki rozwój miast, uporządkowanie prawa, i ,co bardzo ważne, uspokojenie sytuacji na północ od Krzyżaków i na południu, od Luksemburgów. W połowie stulecia Polska odzyskała dawny status i nabrała powagi jako trzon w państwach środkowej Europy.

Mniej więcej w latach 70. XIV sytuacja zaczęła nabierać znacznego tempa. Książę Olgierd rozszerzył granice Litwy do niebywałych rozmiarów. Utworzył metropolię kijowską w porozumieniu z  Kiprianem – ojcem duchowym Bułgarii. Zostawił jednak aż dwunastu synów, z czego wymienimy Jagiełłę, Skirgiełłę i Świedrygiełłę. Po śmierci Olgierda, który uważany jest za najwybitniejszego władcę Litwy, utrzymał się system tzw. „diarchii”. Umiłowany przez ojca Jagiełło, dzielił ziemie z wujem Kiejstutem.

 Początkowe decyzje późniejszego króla Polski kładą cień na jego orientacje polityczną.

Układ z Krzyżakami w Dawidyszkach, pozwalający nękać wyłącznie ziemie Kiejstuta, czy bitwa z Moskwą na Kulikowym Polu w 1380 roku, wskutek której pozycja Litwy drastycznie, spadła to tylko niektóre, o zgrozo, wydarzenia. Za Wisłą nie działo się dobrze. Wielkie Księstwo o obszarze, swego czasu największym w Europie, było po prostu źle zagospodarowane. Bardzo popularne wyprawy łupieżcze na Polskę miały zapewnić poddanych do pracy na ogromnych połaciach uprawnych. Te „wycieczki” dochodziły nawet w okolice Tarnowa. Daje to tylko obraz, jak wielkie zapotrzebowanie mieli Litwini na łupy i ludność.

Po dziesięcioleciach ekspansji nastąpił kryzys oraz coś, co nazwalibyśmy dzisiaj mianem zamachu stanu. W 1382 Jagiełło połączył  siły krzyżackie i stanął przeciwko Kiejstutowi, uwięził go w Krewie, a następnie pozbył się wuja(najpewniej przez uduszenie).  W taki oto sposób połączył Litwę pod swoim władaniem. Nie na długo. Uwięziony kiejstutowy syn –Witold- zbiegł do Malborka i zaczął spiskować przeciwko kuzynowi.

Władysław Jagiełło, Baciarelli Fot. Wikimedia Commons

W tych czasach również Polska stała przed swoistym rozdrożem. Po wygaśnięciu linii Piastów na tronie zasiadł Ludwik Węgierski – Andegaweńczyk. Podczas jego rządów największe znaczenie miał przywilej spisany w Koszycach na Słowacji w 1374 roku.

„Ponieważ zaś rzeczona szlachta nasza (…) przyjęła (…) potomstwo nasze żeńskie (…) sobie za księcia i pana – przeto (…) zwalniamy i wyjmujemy od składania wszelkich danin, podatków i opłat (…). Zapewniwszy sukcesję swoim córkom, Ludwik zmarł w czasie przetasowania politycznego na arenie wschodniej– w 1382 roku. Stajemy teraz na trzy lata przed aktem unii. Wydarzenia, które miały miejsce, odmieniły losy Polski, Litwy, Moskwy, Złotej Ordy, I Rzeszy, Węgier, Czech, Rusi oraz Hospodarstwa Mołdawskiego – czyli praktycznie całej Europy.

O, jakże odmienny obraz przedstawiał się w Koronie i w Wielkim Księstwie. Choć oba państwa były w trakcie podejmowania ważkich wyborów, sytuacja wewnętrzna działała na korzyść polski. Czym? Przede wszystkim większą powagą i szacunkiem u państw zachodnich, szczególnie zaś w Rzymie. Ponad czterysta lat mijało od chrztu Mieszka I. Polska od dawna wyszła z kręgu kultury zabobonów i wierzeń ludowych. Przestąpiła próg kultury łacińskiej. W Krakowie otworzono na kilka lat uniwersytet (który przywrócono do łask za czasów rządów Jagiełły), nastąpiło wybicie się stanu średniego, nazywanego słowem trwało zapamiętanym przez historię– szlachta, a król posiadał władzę ogromną w porównaniu do późniejszych Jagiellonów. Litwa natomiast dużo straciła. Szarpana ze wszystkich stron i wojująca na wielu frontach, sama blokowała sobie drogę do suwerenności, a za pomocą iście diabelskich układów z wrogami zapewniała częściowy spokój państwu. Potęga olgierdowej spuścizny została zaprzepaszczona. Niechęć potęgowało jeszcze pogaństwo, które przekreślało jej perspektywy na jakiekolwiek zaznaczenie swojego istnienia, i dolewało oliwy do pieca w Malborku.  Kryzys sięgał zenitu. Polska na rozdrożu potrzebował monarchy. Litwa na skraju przepaści potrzebowała silnego protektora.

Właśnie wtedy zaczęto poważnie myśleć o przymierzu, sojuszu, unii. Czymś, co wzmocniło by oba państwa i zabezpieczało przed wspólnymi wrogami. Sama idea unii przypuszczalnie narodziła się w obydwu państwach w XIV wieku. Sugeruje to fakt, iż już za czasów Giedymina i Łokietka zanosiło się na przymierze. Oba organizmy państwowe czuły, że sprawa wstąpienia w taki związek jest im po prostu potrzebna.  W Polsce panowało bezkrólewie. Litwą rządził Jagiełło. Zastanawiające są wzmianki o tym, jakoby sam Skirgiełło wybrał się w podróż w 1379 roku  do Polski w celu, jak się zwykło mówić, zbadania terenu dla brata. Niewykluczone, że ta podróż rzuciła baczne spojrzenia panów małopolskich w stronę Wilna. Komesowie z Krakowa mieli jednak przed sobą jeszcze jedną, ważną sprawę do rozwiązania. Nieodrodny Piast – Siemowit IV, książę Mazowsza – stał się realnym zagrożeniem dla spełnienia decyzji podjętej przed laty w Koszycach. Zyskawszy poparcie Wielkopolan, w tym cenionego rodu Nałęczów, na zjeździe w Sieradzu został symbolicznie ogłoszony królem. Wszystko to dzięki zabiegom duchowieństwa, dla którego dynastia Piastów nigdy nie szczędziła ulg i przywilejów. Arcybiskup gnieźnieński Bodzanta popierał kandydaturę Siemowita. Sytuacja w Sieradzu była na tyle napięta, że dopiero przypomnienie Jaśka z Tęczyna Herbu Topór o słowie danym nieboszczykowi Ludwikowi przywołało Wielkopolan do porządku. Ale nie uspokoiło ambicji króla-elekta. Zapragnął porwać Jadwigę Andegaweńską, która miała niebawem zawitać do stolicy.

Siemowit IV

Podstęp nie udał się, a panowie małopolscy wezwali pomoc węgierską od Elżbiety Bośniaczki. Zmuszono Siemowita, aby ten zrzekł się praw do korony polskiej. Kto wie, jak potoczyłaby się historia, gdyby podtrzymano tron krakowski boczną odroślą od dziedziców Mieszka.

Byłby to na wskroś francuski sposób, gdyż właśnie dzięki temu zabiegowi Filip VI Walezjusz został królem jako boczny „odszczepieniec” od Kapetyngów kilkadziesiąt lat wcześniej. Jednak co się stało z Siemowitem? Osiadł w rodzinnym Mazowszu, a w późniejszych latach utrzymywał wzorcowe stosunki z większością sąsiadów. Odznaczył się jako dobry polityk, ale skazany był na niepowodzenie w sprawie pretensji do tronu.

Przybycie Jadwigi do Polski datuje się między 25 maja a 11 października 1384 roku.  W trakcie przyjazdu miała zaledwie lat jedenaście. Co się stało, że nastoletnie dziecko miało opuścić rodzinny dom? Jadwiga urodziła się w roku nadania przywileju koszyckiego jako trzecia, i zarazem najmłodsza córka króla Ludwika.

Królowa Jadwiga, Baciarelli Fot. Wikimedia Commons

Jej starsza siostra Maria została zaręczona z Zygmuntem Luksemburskim- margrabią Branderburgii.  Jadwidze przeznaczono o pięć lat starszego Wilhelma Habsburga. Zgodnie z panującym prawem dziewczynka w wieku 12 lat miała go poślubić. Marzenia austriackiego rodu przekreślili jednak polscy posłowie z Małopolski. Po długich rozmowach z jej matką Elżbietą zdecydowano, że Jadwiga przyjedzie do Polski i wyjdzie za mąż za litewskiego księcia, zwanego po rusku „Jagoiło”. Jak widać, już wtedy podejmowano stosowne kroki w celu zawarcia unii personalnej ( jedynie wspólny władca łączył tak zespolone państwa) ze wschodnimi sąsiadami. Bądź co bądź wiele dobrego dla Unii przyniosła śmierć ojca naszej bohaterki. Andegaweńczyk bowiem zdecydowanie skłaniał się do polityki przyjaźni z Zakonem. Kiedy nastąpił zgon, przed Litwą otworzyła się zupełnie nowa perspektywa. Zamysły, które kiełkowały jeszcze za czasów Łokietka i Olgierda stawały się coraz bardziej prawdopodobne do zrealizowania. Trzeba było jednak działać zdecydowanie. I tutaj pałeczka pierwszeństwa należy się na pewno „wielkiemu kniaziowi litewskiemu”.

Od czasu zamachu stanu i śmierci Kiejstuta, pozycja przyszłego króla wzniosła niepomiernie. Witold, który jeszcze niedawno pragnął pozbyć się konkurenta, teraz ( a dokładnie od wiosny 1384 roku) zaczął z nim pertraktować. Niedawni wrogowie połączyli siły, aby wyciągnąć państwo zbudowane ojcowską potęgą z politycznego dołka. Poselstwa szły od Wilna do stolicy Korony. W tym okresie sprawy przybrały na powadze, gdyż jak wiemy Jadwiga zmierzała z Budy (stolicy Węgier) do Krakowa, a po pokonaniu opozycji Siemowita, nic nie wskazywało na to, że coś jej stanie na przeszkodzie. Sam Jagiełło nie brał jednak tylko pod uwagę węgierskiej królewny. Kierowany dość osobistymi przeczuciami, bądź namawiany przez możnych litewskich, wysłał swaty do Dymitra Dońskiego-władcy Moskwy. Tak, tego samego, który 4 lata wcześniej zwyciężył na Kulikowskich Polach i skompromitował Litwę. Poselstwo przyjęto. Na Kremlu jednak dawano o wiele mniejsze perspektywy kniaziowi Jagielle. Oferowano bowiem tylko i wyłącznie rękę córki. O koronie nie mogło być mowy.

Sama koncepcja stawia go jednak w dobrym świetle. Świadczy o przezorności i wyczuciu politycznym, które w późniejszych latach dało jeszcze nie raz o sobie znać. Na nieszczęście – tylko dla Litwy, dla Polski – niekoniecznie. Nie martwmy się jednak na zapas.

Niekorzystne warunki w Moskwie przyciągnęły Jagiełłę jeszcze bliżej do Korony. 18 stycznia do Krakowa przyjechało oficjalne poselstwo litewskie z prośbą o rękę Jadwigi pod przewodnictwem Skirgiełły. Było ono tylko formalnością, gdyż wszystkie warunki uzgodniono wcześniej. Odjeżdżający posłowie dostali zapewnienie, że małżeństwo dojdzie do skutku. Zrządzeniem losu, w tym samym czasie, kiedy Jagiełło wystawiał dokumenty podsumowujące zawartą umowę, do Polski zawitał nie kto inny, jak książę Wilhelm Habsburg. Przybył on w towarzystwie Władysława Opolczyka i ukrył się w klasztorze franciszkanów w Krakowie. Nie wykluczone, że pojawił się u królowej w odwiedziny. Musiał jednak szybko opuścić Jadwigę. Jak pisze Stanisław Smolka : „W wilię św. Bartłomieja, po dopełnieniu małżeńskich ślubów Królowej Pani, na zlecenie i prośbę tejże Królowej wypuszczeni zostali wszyscy skazańcy, którzy podówczas zamknięci byli w miejskich więzieniach”. Nietuzinkowe „odwiedziny” mogły sporo pogmatwać w sprawie ślubu z Jagiełłą. Jednak raz jeszcze panowie małopolscy pod przewodnictwem Dobiesława z Kurozwęk zareagowali energicznie. Niepokorna księżniczka węgierska po ucieczce niedoszłego kochanka zaczęła według legendy rąbać bramę toporem, ale powstrzymana przez Dymitra z Goraja herbu Korczak – podskarbiego koronnego – przezwyciężyła lęk i wątpliwości co do jej przyszłego męża. Nie powinniśmy się dziwić młodziutkiej Jadwidze. Książę litewski był od niej 3 razy starszy! W dodatku w całym Krakowie chodziły pogłoski, jakoby był to jeszcze na wpół barbarzyńca o dzikich obyczajach, niezaznajomiony z zachodnią cywilizacją. Nadworny kronikarz Kazimierza Jagiellończyka, Jan Długosz – wyraźnie nie przepadający za Władysławem II – pomawiał go o różne, iście diabelskie zabobony. Stąd też czarna opinia części krakowskiego społeczeństwa.

Kiedy Jagiełło wyruszał w drogę do stolicy, Jadwiga wysłała rycerza Zawisze z Oleśnicy, aby ten dokładnie przypatrzył się urodzie i obyczajom przyszłego męża. Nie zdziwi czytelników zapewne fakt, że przyszły władca przyjął wysłannika życzliwie i z honorami. Gwoli ścisłości –  obaj panowie spędzili dużą część czasu w łaźni.

Unia personalna została zawarta w Krewie 14 sierpnia 1385 roku. Tam spisano zobowiązania litewskie. Tak piszą podręczniki od historii. I jest to prawda. Nikt jednak nie wspomina już o tym, że jeszcze 11 stycznia 1386 roku w Wołkowysku posłowie z Korony podpisali akt poświadczający, że Jagiełło obrany został „królem i panem”, a jego małżonką zostanie Jadwiga – córka Ludwika Andegaweńskiego. Mało tego, 2 lutego 1386 roku zjazd w Lublinie (!) dokonał rzeczywistego aktu Unii między Polską a Litwą. Zwykło się jednak mówić o Unii w Krewie, a nie o pierwszej unii lubelskiej. Krewo leży na Litwie i być może kronikarze zaznaczają w ten sposób, jakby to w Wielkim Księstwie podjęto i spisano główne postanowienia. Jest jednak wiadome, że to Korona Królestwa Polskiego była politycznie i gospodarczo dominującą stroną zarówno na papierze, jak i w rzeczywistości. Warunki podpisanego aktu były następujące. Strona polska miała zapewnić Jagielle ślub z Andegawenką oraz koronę. W kronikach mówi się o „królu” Jadwidze, ponieważ też na mocy układu w Koszycach teoretyczną władzę sprawowała „królowa” Jadwiga. Praktycznie jednak to Litwin objął ster rządów dwóch państw. Wiele więcej oczekiwań wysunięto wobec strony litewskiej. Po pierwsze, chrzest Jagiełły, a co za tym idzie Litwy. Po drugie, odzyskanie ziem polskich będących poza granicami królestwa ( Śląsk i Pomorze). Po trzecie, przyłączenie ziem rusko-litewskich do Korony. Po czwarte, zapłacenie 200 tys. Florenów jako rekompensatę Habsburgom za zerwanie zaręczyn z Wilhelma z Jadwigą.

 W dokumencie z 1385 roku przyszły władca użył słowa „aplicare”. Nieustanny spór o znaczenie łacińskiego wyrażenia do dzisiaj zastanawia badaczy. Przypuszczalnie chodzi o „przyłączenie”. Król chciał „przyłączyć” Litwę do Polski. Wykorzystał to słowo, gdyż jest bardzo ogólnikowe i można je interpretować stosownie do zaistniałych okoliczności.

„Demum etiam Jagalo dux saepedictus promittit terras suas Litvaniae et Rusiae coronae regni Poloniae perpetuo applicare” ( tłum. „Nareszcie tenże wielki książę litewski Jagiełło obiecuje ziemie swoje litewskie i ruskie na wieczne czasy do korony Królestwa Polskiego przyłączyć’’). Unia stała się historią.

12 lutego Jagiełło wjechał do Krakowa, 14 lub 15 lutego przyjął katolicyzm, 18 lutego wziął ślub z Jadwigą, a 4 marca odbyła się koronacja. Należy koniecznie wspomnieć o roli ojca chrzestnego.

 Było decyzją dobrą, powiedziałbym wyśmienitą, poproszenie Konrada Zoellnera von Rottensteina, wielkiego mistrza Zakonu. Aktem grubiaństwa była odmowa przełożonego Krzyżaków. Niemiec nie mógł przeboleć, że oto odbiera mu się główną ofiarę – Wielkie Księstwo Litewskie. Większość możnych postanowiła więc wybrać Władysława Opolczyka , nieprzychylnego reformom kraju, który swego czasu rządził Rusią Czerwoną (1372-78). Stronnik von Rottensteina nie odmówił. Postawiono wrogów unii przed faktem dokonanym.

Oryginał aktu Unii w Krewie Fot. Wikimedia Commons

Należałoby teraz zadać pytanie, odnośnie korzyści płynących dla obu państw? Pamiętajmy, że rozpatrujemy to wszystko z perspektywy czasu, po wyciągnięciu wniosków z dobrych i złych decyzji i co najważniejsze – po głębokiej i spokojnej analizie przebiegu historycznego wszystkich ważnych wydarzeń. Jesteśmy bez dwóch zdań na lepszej pozycji, niż potomstwo Władysława Jagiełły czy też nawet królowie elekcyjni. Widzimy  już wszystko, co się stało. Dostrzegamy zalety i korygujemy błędy. Ówcześni kronikarze takiej wygody nie mieli.  

Kto odniósł większe korzyści z aktu podpisania unii? Litwa. Biorąc pod uwagę całokształt biegu dziejów to właśnie Litwa była w większej sytuacji zagrożenia przed unią. Wątpliwości budziła przyszłość państwa. Po porozumieniach w Krewie i w Lublinie państwo litewskie otrzymało silnego wspólnika. Bardzo silnego. Niektórzy nie zdają sobie sprawy, jak wielki szacunek budziła Polska naszych przodków w Europie. Korona była dobrze zagospodarowana i nawet chwilowe bezkrólewie nie przekreśliło dziedzictwa ostatnich Piastów. Duch Kazimierza Wielkiego pozostał jeszcze przez dłuższy czas.

Litwa była krajem zacofanym. Terytorialnie przewyższała większość państw na kontynencie, ale same niedostępne połacie lasów nie są źródłem rozwoju państwa. Większość znawców historii przyznaje jednomyślnie, że granice Litwy były nieproporcjonalne do jej rzeczywistych możliwości. Ekspansja, która nastąpiła za Giedymina, a później za Olgierda, osiągnęła niebotyczne rozmiary. Bitwa na Kulikowym Polu przygasiła zapał bojarów litewskich i ostudziła imperialne zapędy władców. Zrozumieli oni, że Litwa posiada wrogów od każdej strony. Zabójcza obręcz zaciskała się mocno, aczkolwiek bardzo powoli. Czas ten wystarczył na podjęcie decyzji o połączeniu sił z niedawnymi jeszcze wrogami – Koroną i Moskwą. Z tą drugą koniec końców nie doszło do porozumienia, choć niektórzy książęta litewscy schronili się swego czasu na Kremlu (m.in. Andrzej Garbaty, brat Jagiełły z pierwszej żony Olgierda).  Wybrano Polskę. Stabilny kraj oparty na silnym prawie, z rozwiniętą infrastrukturą i dziedzictwem kulturowym idealnie się to tego nadawał. Nazwałbym to oknem na Zachód dla Litwy. Przeniknięcie obyczajów i częściowe spolszczenie się mieszkańców Wielkiego Księstwa to właśnie efekt unii. Rozwój, zabezpieczenie, przyjęcie chrztu, ucywilizowanie, wzajemna pomoc od silniejszego wspólnika. To wszystko zyskała Litwa. Na dodatek całym tym nowo powstałym tworem rządził litewski książę. Niesłusznie pobratymcy króla uważali go za zdrajcę. Przecież po wojnie z lat 1409-1411 to właśnie Litwa odzyskała Żmudź. To tam swój początek biorą słynne rody magnackie, które za niespełna 300 lat trząść będą całą Rzeczpospolitą: Chodkiewiczowie, Radziwiłłowie, Sapiehowie. Litwa z rozległej krainy pełnej pogańskich plemion urosła za sprawą unii do państwa niemającego w przyszłych stuleciach równych sobie.

Rzeczpospolita Obojga Narodów Fot. Wikimedia Commons

Jaką cenę zapłaciła za to Korona? Nie skłamię, jeśli powiem, że najwyższą. Unia jak nigdy wcześniej czy później stworzyła znakomite warunki do rozprawienia się z Zakonem Krzyżackim, do zdobycia osławionego Marienburga – Malborka. Kto by jednak przypuszczał, że kilka fatalnych decyzji osłabi Polskę na rzecz Litwy, spowoduje wzrost potęgi Prus i zmusi Koronę do walczenia nie tylko na frontach rodzimych, ale również tych litewskich?  Rosnąca w potęgę Moskwa upuszczała co chwila krwi to Smoleńskowi, to Inflantom. Gdyby nie sojusz z Litwą, Polska nigdy nie stanęłaby orężnie przeciwko Rosji. Nie byłaby tak wyczerpana jak miało to miejsce podczas okrytego złą sławą roku 1648. Istnieje też jednak sporo pozytywów. Ogromne przestrzenie na wschodzie pozwoliły rozwinąć gospodarkę rolną. Podole i ukraińskie stepy stały się z czasem wielkim spichlerzem, z którego korzystała cała Europa. Gdy odzyskano dostęp do Bałtyku w 1466 roku, handel kwitł.

A więc to unia z Litwą i połączenie wspólnej polityki zagranicznej stało się zalążkiem Złotego Wieku. Akt krewski to bezpośrednia przyczyna późniejszej potęgi obu tych krajów. Bez unii nie powstałoby państwo, które w szczytowym momencie w 1611 roku sięgało przeszło 1 mln km2. Tych wszystkich rzeczy nie mogli przewidzieć możni małopolscy i Władysław Jagiełło.

Stawianie się teraz w roli sędziów i rozważanie różnych scenariuszy nie jest dobrym wyborem. Wydarzenie z XIV wieku na zawsze odmieniło losy obu państw. Plan ten czekał na wykonanie od dłuższego czasu był potrzebny utykającej Litwie, jak i Koronie pozbawionej władcy. Nie wszystkie przyrzeczenia dane w Krewie spełnił Jagiełło. Pomimo tego jednak powinniśmy szanować go, że w tych trudnych czasach wziął na swoje barki odpowiedzialność za przyszłość dwóch narodów. „Do ut des” – „daje, abyś dał”. Tak brzmiała zasada, której reprezentanci wytworzyli niepowtarzalne w żadnym innym kraju połączenie państw różnych etnicznie, kulturowo, gospodarczo i politycznie. Upływający czas pokazał, jak wielki potencjał drzemie uśpiony w tych państwach. Jak wiele przed nimi wyzwań i momentów, w których wspólnie zmienią bieg historii.

Leonard Gołąb

Bibliografia:

Czwojdrak B., Morawiec J., Sperka J., Poczet Królów Polskich. Chorzów 2007

Chwalba A, Harpula W., Zwrotnice dziejów. Kraków 2019