Wilczyce z Dzikich Pól | Recenzja

J. Puchalska, Wilczyce z Dzikich Pól. Kresowe Polki z temperamentem

Kino i literatura lubi silne postacie kobiece. I nader często kreuje je nieco na siłę, zastępując męskich bohaterów przedstawicielkami płci pięknej. A przecież historia była pełna prawdziwych postaci naprawdę silnych kobiet. I to takich z krwi i kości. A już epoka staropolska w takie przypadki obfitowała. I to stara się nam wykazać książka Joanny Puchalskiej. Szkoda tylko, że nie lepiej!

„Wilczyce z Dzikich Pól” to jedna z nowszych pozycji wydawnictwa Zona Zero i jak przystało na tę oficynę w książce napotkamy niemal każdą mocną stronę typową dla wydawanych przez nią tytułów. Przede wszystkim wspomnieć należy samo wydanie – bardzo ładne i solidne, jak w każdej pozycji Zony. Koniecznie wspomnieć należy też o chwytliwym i przykuwającym uwagę tytule. To tez aspekt chyba typowy dla całej rodziny wydawniczej, jednak w tym wypadku mocno przekombinowany i bardzo umowny. Tytułowe „Dzikie Pola” są nawet w tłumaczeniu autorki terminem wyłącznie umownym i nawiązującym do naszego wyobrażenia o czasach staropolskich. Dla mnie osobiście jest to zabieg totalnie niezrozumiały. Rozumiem, że jest to chwyt marketingowy i nawet potrafię docenić jego jakość, jednak naprawdę dało się go przeprowadzić lepiej i bliżej prawdy. Ot i choćby „Wilczyce z Rzeczpospolitej Obojga Narodów” lub „Wilczyce staropolskie”. Dziękuję! Nie musicie dziękować za pomysł.

A teraz słówko o samej treści książki. Składa się na nią 9 biografii kobiet żyjących w nowożytnej Rzeczpospolitej. Tych, których przeżycia są zdecydowanie najciekawsze i chyba według takiego klucza były dobierane. Dodatkowo każda z historii jest sfabularyzowana i napisana w powieściowym stylu. Koniecznie przy okazji trzeba zaznaczyć, iż całkiem poprawnie, jednak bez fajerwerków. Po prostu dostatecznie poprawnie. Stylizowane na beletrystykę a przy okazji na czasy nowożytne są też dialogi i umiarkowanie często umieszczone w pozycji ilustracje. To na pewno jest już wielki plus w ocenie książki.  

Na wzmiankę zasługuje też literatura fachowa na podstawie, której stworzono książkę. Ta jest dość obszerna i dlatego też bibliografia pozycji jest bogata i – nie bójmy się tego powiedzieć – porządna. W mojej ocenie jest jednym z najmocniejszych elementów książki.

Reasumując: Poprawna i tylko tyle pozycja, której treść nie zachwyca. Jest jednak świetnym przerywnikiem dla lektur bardziej fachowych.

Wydawnictwo: ZONA ZERO

Ocena recenzenta: 4/6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*