Wizja cesarza Konstantyna Wielkiego przed bitwą nad Mostem Mulwijskim

Kiedy wydawało się, że  wyznawcy pogańskich  bogów pokonali chrześcijaństwo  a august Dioklecjan starał się wyrugować tę religię z życia publicznego Imperium Rzymskiego, wówczas w samym sercu Bałkanów narodził się  przyszły cesarz o imieniu Konstantyn. To on stał się pierwszym w historii imperatorem Rzymu, który przyjął chrzest i odmówił złożenia ofiary na Kapitolu pogańskim bogom, tuż po pokonaniu swojego rywala, Maksencjusza. On także został późniejszym „ojcem” miasta nad Bosforem – które przeszło do historii jako Konstantynopol. Dzięki swojej wizji tuż przed bitwą na rogatkach Rzymu postanowił postawić swój los a także  swoich legionów na jedną kartę, na wiarę w Chrystusa.


Obraz przedstawiający bitwę nad Mostem Mulwijskim autorstwa Giulio Romano. Fot. wikimedia.org

Wnikliwie obserwując dzieje Cesarstwa Rzymskiego od początku jego powstania w 27 roku p.n.e. aż do upadku w 476 roku n.e. możemy zauważyć iż  imperium  to było zamieszkane przez wiele ludów i nacji różnego pochodzenia. Państwo Rzymskie było tworem politycznym obejmującym  basen Morza Śródziemnego. W całym kraju istniała jedna państwowa religia, tradycyjny kult Rzymian. Był to system  oparty w dużej mierze na greckim panteonie bóstw, który zawierał w sobie elementy wierzeń etruskich. Jednak religia państwowa nie była wyznawana przez pewną część mieszkańców Imperium. Około 33 roku n.e. na Bliskim Wschodzie w prowincji Judea został ukrzyżowany żydowski cieśla, Jezus z Nazaretu. Człowiek który został uznany za syna Boga, Mesjasza odkupiciela całej ludzkości. Od Jezusa z Nazaretu wywodziła się żydowska sekta uznająca go samego za przepowiadanego w księgach Starego Testamentu Mesjaszem, który  miał poprowadzić naród wybrany do zwycięstwa nad okupantem. Było to   Imperium Rzymskie. Galilejczyk, bo tak zwali go Rzymianie, nie został uznany w kręgach Faryzeuszy i innych konserwatywnych żydowskich grupach religijnych za oczekiwanego Mesjasza.  Po  zmartwychwstaniu  Jezusa apostołowie  wyruszyli w różne części Cesarstwa w celu krzewienia idei o zbawieniu i wiary w Jezusa jako syna Bożego-Chrystusa. Początkowo niewielka sekta o korzeniach żydowskich, z roku na rok stawała się coraz większa i pod koniec III wieku n.e. możemy mówić o ruchu religijnym obejmującym najważniejsze prowincje całego kraju. Najbardziej prześladowany był za czasów Nerona oraz Dioklecjana. W 313 roku nastąpiła diametralna zmian w wyniku  wprowadzenia Edyktu Mediolańskiego, który uznawał chrześcijaństwo za dominującą religię całego Imperium. Religia ta  była  wyznawana nie tylko przez szeregowych obywateli Cesarstwa, ale także przez elity senatorskie i wojskowe oraz co najważniejsze przez dwór cesarski i samego imperatora. Ale to śmierć Dioklecjana 3 grudnia 311 roku n.e. dopiero otworzyła drogę chrześcijaństwu  w świecie rzymskim. W 306 roku n.e. w północnej części prowincji Brytania w obozie wojskowym niedaleko dzisiejszego angielskiego miasta York a antycznego Eboracum, cesarzem ogłoszony zostaje Konstantyn syn augusta władcy  zachodniej części Cesarstwa Rzymskiego Konstancjusza Chlorusa. Młody następca bez większego oporu przyjął purpurę i diadem od legionów stacjonujących w Brytanii, które od wielu lat były lojalne tylko jego ojcu Konstancjuszowi.


Statua przedstawiająca cesarza Konstantyna tuż po koronacji w Eboracum, dzisiejszy York. Fot. wikimedia.org

Młody august miał bardzo duże ambicje polityczne, nie wystarczyła mu tylko kontrola nad Brytanią i Galią. Konstantyn miał na celu obalenie cesarza władającego stolicą Cesarstwa – Rzymem a także całą Italią aż po Alpy. Początkowo chciał skonsolidować całą zachodnią część Cesarstwa wraz z Rzymem pod swoimi rządami. Jego naturalnym wrogiem stał się Maksencjusz, syn Maksymiliana dawnego cesarza, który wcześniej abdykował i dobrowolnie złożył purpurę. Oficjalna propaganda Konstantyna, a za nią późniejsza literatura chrześcijańska, przedstawiały Maksencjusza jako krwawego tyrana i zwyrodniałego rozpustnika[1]. Jednak owa opinia na temat samozwańczego władcy Rzymu nie miała wiele wspólnego  z prawdą. Na tak negatywny obraz Maksencjusza wpływają dwa główne czynniki. Pierwszy z nich to wyraźny wpływ doradców Konstantyna, wśród których byli chrześcijanie w większości pochodzenia galijskiego. Dwór nowego władcy uważał władzę Maksencjusza za nielegalną uzurpację, bowiem Maksencjusz nie był uznawany przez Galeriusza najstarszego z tetrarchów. Jednak widzimy w tym przypadku sprzeczność interesów, ponieważ samozwańczy władca Italii odparł Galeriusza prawie spod murów Rzymu. Galeriusz jawnie prześladował chrześcijan w swojej części imperium. Natomiast Maksencjusz był cesarzem tolerancyjnym wobec gmin chrześcijańskich w całej Italii. Nakazał nawet zwrócenie wszystkim gminom w Rzymie ich majątków zabranych podczas wcześniejszych prześladowań. Tym sposobem Galeriusz stał się wspólnym wrogiem zarówno Maksencjusza jak i wyznawców Chrystusa w zarządzanej przez niego części Cesarstwa. Nie miał on talentów wojskowych, ponieważ jako młody Rzymianin nie przeszedł służby w legionach. Natomiast prawie zawsze przebywał na dworze swojego ojca Maksymiliana. W późnym cesarstwie  jako jedyny na stałe rezydował w starej stolicy Cesarstwa, która już od dziesięcioleci nie gościła tak długo żadnego władcy, bowiem  nawet Maksymilian wolał przebywać w Akwilei lub Mediolanie[2].  Od  IV wieku wielu cesarzy nawet nie widziało Rzymu na własne oczy. Mimo, że był postrzegany jako uzurpator nie był bardziej surowy i despotyczny niż jego poprzednicy na przestrzeni wieków. Jako cezar dbał o drogi na całym Półwyspie Apenińskim, niedaleko Forum Romanum wzniósł Bazylikę nazwaną jego imieniem. Budowla ta miała charakter wyłącznie reprezentacyjny i  była ikoną potęgi Maksencjusza. Jednak jej pozytywna rola polegała na tym, iż dała pracę i zarobki tysiącom Rzymian oczekujących opieki ze strony państwa. Więc wyobrażenie Konstantyna i jego doradców o Maksencjuszu było błędne. Drugi powód takiej opinii jest bardzo prozaiczny, to zawsze zwycięski wódz piszę dalsze karty historii. Pokonany zostaje natomiast  zapomniany. Jednak Konstantyn był przekonany o słuszności swoich działań, nic nie mogło powstrzymać młodego augusta od zamiaru podbicia Italii. Poza tym Maksencjusz naraził się Konstantynowi, że nie uznał władzy jego jako nowego Augusta oraz rozkazał zniszczyć w Rzymie wszystkie podobizny Konstantyna. A galijski cesarz w 312 roku n.e. nie przebywał już w Brytanii od pewnego czasu rezydował w Trewirze, który stał się jedną z rezydencji cesarskich na zachodzie. Miasto to na początku IV wieku było największym ośrodkiem miejskim na północ od Alp. Jednak z czasem jego znaczenie osłabło kosztem większego i położonego na Nizinie Padańskiej.

Rok 312 był rokiem niepokojów na szczytach władzy, po śmierci Galeriusza cesarstwo było rozchwytywane, a żołnierze rzymscy walczyli nie przeciw wrogom Imperium lecz przeciw samym sobie. Na wschodzie o dominację rywalizowali Licyniusz i Maksymilian Daia, natomiast na zachodzie Konstantyn rozpoczynał swoją italską kampanię przeciw Maksencjuszowi. Opisana sytuacja miała wpływ na warunki życia gmin chrześcijańskich we wszystkich częściach państwa. Władcy zachodu byli bardzo tolerancyjni wobec nowej religii. Chrześcijanie w Galii oraz Italii i Hiszpanii mogli swobodnie wyznawać swoją wiarę. Jednak gminy były skromne i małe pod względem ludnościowym. Nie licząc gęsto zaludnionego obszaru nad dolnym Tybrem, czyli Rzym z okalającymi go miejscowościami gdzie apostołowie i biskupi przebywali od końca I wieku n.e. Jednak większość zachodniej części kraju stanowili poganie wierni tradycyjnym kultom. We wschodnich częściach Cesarstwa gdzie liczba chrześcijan wzrastała z roku na rok, a największe skupiska istniały w Grecji kontynentalnej, Syropalestynie, Egipcie czy Anatolii. Maksymilian  władca Bliskiego Wschodu nie był w stanie zaakceptować nowej wiary. Wychowany i wyniesiony na tron przez Galeriusza wierny był starorzymskim obrzędom i nie wyobrażał żeby kraj funkcjonował bez składania ofiar starym bogom. Bardzo nieprzychylnie patrzył na chrześcijan. A przecież właśnie w jego części państwa mieszkało najwięcej wyznawców Chrystusa. Maksymiliana  Dai nie dało się przebłagać, a prześladowania trwały dalej. Odpowiedzialni za to byli rzymscy urzędnicy z jego administracji. Władze podległe Dai nakazały wielu chrześcijanom składać ofiary starym bogom, co było niezgodne z ich wyznaniem wiary. W razie odmowy byli karani. A Euzebiusz z Cezarei, teolog, historyk i biskup z Palestyny  opisał cierpienia i śmierć setek chrześcijan w Egipcie i Palestynie[3]. Nieprzejednany charakter Daia, brak litości wobec chrześcijan oraz agresja skierowana w kierunku Licyniusza spowodowała stopniowy upadek tego władcy. Tak samo jak Maksencjusz w Rzymie tak Maksymilian w starciu z Licyniuszem skazany był na porażkę. Znany polski badacz dziejów antycznych A. Krawczuk wysuwa podejrzenie iż dotkliwa klęska jaką Maksymilian Daia poniósł podczas swojej ostatniej bitwy z Licyniuszem na początku 313 roku n.e. pod Adrianopolem w Tracji była spowodowana tym, iż jakaś nieokreślona część jego własnego wojska przeszła na stronę Licyniusza tylko z tego powodu, że byli praktykującymi chrześcijanami, wcielonymi do armii Daia pod przymusem. Po przegranej bitwie Daia musiał wycofać się z resztkami swoich wojsk do odległej Cylicji na południu Azji Mniejszej, gdzie zmarł w sierpniu 313 roku n.e., a członków jego rodziny wymordowano. Tym sposobem sojusznik i przyszły szwagier Konstantyna, Licyniusz stał się jedynym władcą wschodniej części Imperium.

Wracając do początków 312 roku Konstantyn przygotowywał się do italskiej kampanii przeciw Maksencjuszowi. We władcy dojrzała już opisana wcześniej decyzja o konsolidacji władzy w całej zachodniej części państwa. Konstantyn zebrał armię i z Trewiru na pograniczu Galii i Germanii wyruszył na południe w kierunku dzisiejszego Lyonu. Krótko po tym jak cesarz przegrupował swoją armię wyruszył w kierunku południowo-wschodniej Galii w okolicach Vienny skręcił na wschód ku Alpom kierując się w stronę Italii.  Przed opuszczeniem Trewiru przez Konstantyna, władca Italii zabezpieczył północno-wschodnią granicę swojego terytorium, obsadzając garnizony w Weronie i Akwilei wiernymi sobie legionami. Uważał, że pierwsze uderzenie może nadejść ze strony Licyniusza, którego legiony stacjonowały na terenie dzisiejszej Słowenii tuż za łukiem Alp. Natomiast Konstantyn zaatakował północną Italię od zachodu. Maksencjusz popełnił błąd, ponieważ zaniedbał obronę zachodnich granic swojego terytorium. Większy garnizon znajdował się w Turynie, natomiast w samych Alpach wejścia do Italii północnej pilnowała mała twierdza Suza, która ochraniała alpejską przełęcz stanowiącą galijską granicę. Maksencjusz miał plan, który jednak go zawiódł. Swoją armię, rozmieścił w następujący sposób. Znaczną część żołnierzy umiejscowił w ufortyfikowanych miastach północnej Italii – na zachodzie w Suzie i Turynie, by strzegły ich przed Konstantynem i na wschodzie w Weronie i Akwilei, by obserwowały Licyniusza[4]. Niestety nic nie pomogło Maksencjuszowi, ponieważ Konstantyn od początku przebywał z wojskowymi i uczył się wojennego kunsztu. W przeciwieństwie do Maksencjusza, który preferował dworskie życie, nawet wyjście do parku było dla niego wyprawą. Mimo to gwardia pretoriańska była wierna Maksencjuszowi. On sam akceptował konserwatywne i przestarzałe formy zarządzania armią. Konstantyn postawił jednak nie na kawalerię lecz na piechotę, co miało swój pozytywny skutek podczas późniejszych walk o Turyn. Konstantyn podążał w głąb północnej Italii. Po spacyfikowaniu Suzy wyruszył przez alpejskie przełęcze, żeby po kilku dniach marszu znaleźć się na Nizinie Padańskiej, która była charakterystyczna dla Italii Cisalpińskiej. Wtedy okazało się, że niedaleko miasta Turynu czeka zorganizowany garnizon kawalerii wroga. Obie armie czekała konfrontacja. Po wyczerpującej bitwie wojska Konstantyna pokonały siły Maksencjusza. Zwycięska armia zepchnęła niedobitków aż pod mury samego Turynu i nie oszczędziła im  życia,  natomiast mieszkańcy miasta wiwatowali na część zwycięscy. Konstantyn bowiem nie był postrzegany przez ludność Italii jako tyran czy uzurpator, dlatego że wydał rozbudowany dekret zakazujący swoim żołnierzom krzywdzenia i grabienia miejscowej ludności. Maksencjusz od dłuższego czasu podnosił podatki oraz wygnał dwóch chrześcijańskich biskupów, przez co narobił sobie wrogów zarówno wśród wyznawców Chrystusa jak i pogańskiej ludności całego Półwyspu Apenińskiego. Nowy władca widziany był przez część ludności jak wybawiciel spod władzy tyrana. Inne miasta północnej Italii dowiedziały się o sukcesach Konstantyna w Piemoncie, dlatego tuż po jego zwycięstwie pod Turynem, inny ważny ośrodek Doliny Padańskiej Mediolan wysłał swoich emisariuszy w celu pokojowego poddania miasta. Wojska Konstantyna podążały wzdłuż rzeki Pad. Niedaleko miasta Brescia armia napotkała oddział kawalerii blokujący drogę. W wyniku tego spotkania doszło do niewielkiego starcia jednak część żołnierzy wiernych Maksencjuszowi uciekała w stronę rzeki Adygi przy której leżała najbardziej trudna do zdobycia twierdza północno-wschodniej Italii Werona.

Miasto warowne z trzech stron otoczone wodami rzeki Adygi było trudne do zdobycia, jednak był to konieczny cel dla wojsk Konstantyna, ponieważ stanowiło najbardziej potężną twierdzę w tej części kraju. Zdobycie jego było konieczne dla uzyskania kontroli na północnym-wschodzie kraju. Tuż za wschodnią  linią Alp rozciągały się tereny Illiricum i Panonii, gdzie władzę sprawował sojusznik Konstantyna cesarz Licyniusz. Cesarz Konstantyn rozpoczął oblężenie miasta połączone z otwartymi walkami nad brzegiem Adygi. Po trudnych walkach Werona poddała się Konstantynowi. Załoga Werony skapitulowała[5]. Władze Akwilei dowiedziawszy się o triumfie Konstantyna pod Weroną podobnie jak wcześniej Mediolan wysłały swoich posłów w celu ustalenia warunków pokoju. Północna Italia nie stawiała już oporu nowemu władcy. Miasta położone w Wenecji Julijskiej, Umbrii oraz Etrurii nie tylko nie stawiały oporu ale także pomagały armii nowego cesarza w drodze na południe. Mieszkańcy wspomnianych regionów zaopatrywali armię w żywność, konie a nawet oddawali cenne przedmioty. Armia Konstantyna ruszyła na południe drogą Via Flaminia, by jak najszybciej znaleźć się na przedpolach Rzymu. Decydująca bitwa miała dopiero nadejść, Maksencjusz posiadał bowiem w Lacjum większość swojej armii. Poza tym stosował wiele metod walki z zewnętrznym wrogiem, bo za takiego uważał Konstantyna. Jedną z metod były pospolite łapówki mające na celu przekupić dowódców ale i zwykłych żołnierzy oraz namówić ich do ślepego posłuszeństwa wobec swojej osoby. Póki co Maksencjusz czuł się bezpieczny za murami Aureliana. Maksencjusz człowiek zabobonny ale religijny prosił kapłanów Jowisza i Marsa o serię rytuałów magicznych, np. o wróżby z wnętrzności zwierząt, obserwację ptaków na niebie, aż wreszcie nakazał sięgnąć po księgi sybillińskie. Według zasad religijnych starożytnych Rzymian, sięgano po nie tylko wtedy kiedy zagrożone było bezpieczeństwo stolicy imperium. Według kapłanów starych bogów wróżby mówiły, że niedługo zostanie pokonany wróg Rzymu, a prawdziwy wódź odniesie zwycięstwo. Maksencjusz był przekonany że chodzi o niego, a wrogiem Rzymu jest Konstantyn. Początkowo Maksencjusz nie chciał wypowiadać otwartej bitwy ponieważ czuł się bezpiecznie za murami miasta i uważał że to niepotrzebne ryzyko. W tym czasie Konstantyn i jego armia rozłożyli swój obóz wojskowy na północny-wschód od miasta Rzymu na nadrzecznej równinie nad Tybrem nieopodal Mostu Mulwijskiego. tzn. (Pons Mulvius) w klasycznej łacinie lub (Ponte Mulvio) we współczesnym włoskim[6]. Właśnie w tym miejscu tuż przed bitwą z Maksencjuszem, Konstantyn miał doświadczyć niezwykłego zdarzenia, które wpłynęło nie tylko na niego ale także na przyszłość całego chrześcijaństwa.

Dzień przed bitwą, która zadecydowała o przyszłości nie tylko Imperium Romanum, ale także o dalszych losach religii chrześcijańskiej, cesarz Konstantyn doświadczył niezwykłego wydarzenia. Do dzisiaj nie wiemy czy był to sen władcy czy może wizja, której on i jego żołnierze byli świadkami. Jedynymi źródłami są tutaj Laktancjusz i Euzebiusz z Cezarei. Wiemy że cesarz Konstantyn jeszcze jako dziecko wychowywany na wschodzie miał styczność z licznymi wyznawcami Chrystusa, których jednak jego rzekomy „opiekun” Galeriusz zwalczał i uznawał za ludzi zagrażających jedności Państwa Rzymskiego. Jeszcze na długo przez swoją wizją cesarz nie tylko tolerował chrześcijan ale także się nimi otaczał. Jak wcześniej wspominałem już w Galii cesarz dopuszczał do  współdecydowania z nim chrześcijańskich doradców. Mimo, że Konstantyn chciał być widziany jako obrońca chrześcijaństwa nie mógł użyć tego argumentu wobec Maksencjusza. Trzeba zwrócić uwagę, że konwersja cesarza nie odbyła się w sposób spontaniczny. Konstantyn już od dzieciństwa był osobą wierzącą w tzw. Najwyższego Boga łac. Deus Summus. Nie ma dowodów jakoby już wtedy miało chodzić o chrześcijańskiego Boga z tradycji judaistycznej. Wiemy natomiast że niektóre rzymskie arystokratki skłonne były sprzyjać tradycyjnej religii żydowskiej.  W opracowaniu A. Krawczuka, jest mowa o tym jakoby już Konstancjusz Chlorus był jego wyznawcą[7]. Konstancjusz Chlorus mógł być pierwszym przedstawicielem dynastii Konstantyńskiej, który skłaniał się ku monoteizmowi. Trzeba pamiętać, że tradycyjna religia Rzymian nie była już tak jednolita jak za czasów panowania dynastii Julijsko – Klaudyjskiej. Wpływ obcych kultów miał czynny wpływ na religijne preferencje ludności na terenie całego Cesarstwa. Na przestrzeni wieków widzimy czynny wpływ kultów starożytnego Egiptu a także lokalne kulty z terenów dzisiejszej Syrii. Przecież już za czasów panowania dynastii Sewerów mamy do czynienia z odchodzeniem od tradycyjnych kultów znanych tych z późnej republiki czy wczesnego cesarstwa. Heliogabal ostatni przedstawiciel dynastii Sewerów bardziej czuł się syryjskim arcykapłanem niż cesarzem emocjonalnie związanym z Jowiszem czy Marsem. Rzymska arystokracja jedynie w Italii i najbliższych przyległych prowincjach wyznawała czysty rytualnie kult starych bogów. Rodzina Konstantyna nie była jedyną rzymską rodziną arystokratyczną nie wyznającą starych kultów. Być może krewni Konstantyna widzieli w starej religii coś w rodzaju mitologii, a nie prawdy objawionej. Wychowani na wschodzie byli pod wpływem trzech kultów młodego jeszcze chrześcijaństwa, tradycyjnego dla ludności żydowskiej judaizmu i innych kultów egipskich czy tych wywodzących się z Mezopotamii. Ojciec Konstantyna nigdy nie obnosił się ze swoimi preferencjami religijnymi. Jednak jeszcze Dioklecjan i Galeriusz uważali że oddalenie się od starych bogów spowoduje serię nieszczęść, które doprowadzą do upadku całe imperium.  Można stwierdzić, że Konstantyn i jego rodzina była zaangażowana w kult Sol Invictus czyli Słońca Niezwyciężonego. Dzisiaj niemal pewne jest, że  wiara  Konstantyna ewaluowała. Kulty solarne były wtedy nowatorskim systemem wierzeń pochodzącym ze starożytnego Egiptu. Szczególnie upatrzonym przez niektóre kręgi ówczesnych rzymskich elit. Nie można jednak wykluczyć pewnych związków cesarza z tradycyjnym rzymskim panteonem bóstw. Wiemy o tym, że na początku swojego panowania władca nie raz porównywał siebie do Apollona i uważał go za swojego patrona.  Jak on sam twierdził objawił mu się on sam w 310 roku n.e. Jednak biorąc pod uwagę relację Laktancjusza możemy powiedzieć iż w nocy z 27 na 28 października 312 roku, cesarz miał sen. Laktancjusz nie opisuje treści tego snu. Wiemy natomiast, że zaraz po tej sennej wizji cesarz nakazał na tarczach swoich wojsk wymalowanie greckiego monogramu imienia „Chrystus”. Składał się on z liter (X) czyli według alfabetu greckiego to nasze CH oraz (I), które było zagięte na górze i nieco przypominało (P) to inaczej litera R. Użycie tego symbolu było powszechne w tamtym czasie znajdowano je na nagrobkach wczesnochrześcijańskich na terenie całego imperium. Informacje Laktancjusza są jednak nazbyt ogólnikowe i nie łączą jednoznacznie tych wydarzeń z nawróceniem władcy. Autor źródła nie wyrokuje jednoznacznej konwersji władcy. Opowiada jedynie o sennej wizji, która miała sprawić że cesarz wydał rozkaz wprowadzający wspomniany monogram.  Być może cesarz odebrał fakt ten jako przestrogę mającą na celu zapobiec porażce w walce z wrogiem. Możliwe, że władca potraktował symbol jako rodzaj talizmanu mający na celu chronić go w czasie walki. Cesarz wiedział na przykładzie Galeriusza, że odwoływanie się do starych bogów jest bezcelowe. Konstantyn już wtedy był monoteistą. Galeriusz mimo gorących modlitw do rzymskiego panteonu poniósł klęskę. Zresztą rodzina Konstantyna od dawna jawnie sprzyjała chrześcijaństwu. Ani Konstantyn, ani jego ojciec Konstancjusz nigdy nie realizowali w całej pełni edyktów nakazujących prześladowania chrześcijan, a co najważniejsze nie dopuścili z tego powodu do przelewu krwi, co wyznawcy Chrystusa zachowywali w swej wdzięcznej pamięci[8]. W praktyce dekrety Dioklecjana były częściowo nie przestrzegane w części cesarstwa gdzie władał Konstancjusz Chlorus. Patrząc na formalną kwestię nawrócenia cesarza możemy stwierdzić, że władca formalnie chrześcijaninem został dopiero na łożu śmierci. Ochrzcił się kilka dni przed  zgonem. W świecie późnego antyku nie było to nic nadzwyczajnego. Nie istniał wtedy zwyczaj mówiący o tym, że ochrzczone musi zostać niemowlę. Chrzest zarezerwowany był dla ludzi dojrzałych, którzy zdążyli już poznać podstawowe zasady wiary chrześcijańskiej i byli gotowi wstąpić do wspólnoty. Natomiast w przypadku cesarza Konstantyna, ważna była jeszcze jedna kwestia, bowiem późny chrzest był wyznacznikiem nowego życia. Poprzednie czyny, a w szczególności te złe ulegały zapomnieniu. Więc grzechy których dopuścił się władca ulegały zamazaniu. Umierający cesarz przyjmując chrzest na łożu śmierci w 337 roku n.e. w Nikomedii. oczyścił swoją duszę i sumienie z grzesznych uczynków których również za życia się dopuścił. Ponadto rozgrzeszenie uzyskane przez taki późny chrzest było zupełnie zgodne z zasadami religii chrześcijańskiej w V wieku n.e.

Odnośnie samej wizji władcy przed bitwą z Maksencjuszem przedstawia Euzebiusz z Cezarei, która jest   inną wersję niż Laktancjusza. Sam Euzebiusz był intelektualistą wywodzącym się z Cezarei Palestyńskiej. Odebrał tam staranne wykształcenie klasyczne i biblijne. Jego mistrzem był Pamfilos z Berytos. Osobiście tworzył już za panowania augusta Dioklecjana. Jako młody uczony związany był z ruchem orygenistów. Uczony ten podczas wielkich prześladowań za Dioklecjana udał się na wygnanie do Egiptu, po pokonaniu Licyniusz w 324 roku n.e. Kiedy jedynym władcą Imperium Rzymskiego stał się Konstantyn objął stanowisko biskupa w swojej rodzinnej Cezarei. Podczas pierwszych problemów, które narodziły się w łonie chrześcijaństwa Euzebiusz poparł kontrowersję ariańską i bronił racji głoszonych przez kontrowersyjnego biskupa Ariusza. Przytaczając sprawę cesarskiego chrztu trzeba stwierdzić, że najprawdopodobniej sam Konstantyn przyjął chrzest z rąk ariańskiego biskupa Nikomedii. Euzebiusz podczas swojej służby cesarzowi był najbardziej zaufanym i wiernym doradcą władcy. Uważał Konstantyna za część „boskiego planu”, który sam Bóg przygotował dla ludzkości. Był pewny, że cesarz jest namaszczony przez Boga na człowieka, który odmieni cały ówczesny świat torując drogę Chrystusowi i jego wyznawcą ku chwale Mesjasza i samego cesarza. Konstantyn zaś przez zakończenie prześladowań i uznanie chrześcijaństwa rozpoczął czasy „królestwa Bożego” na ziemi[9].


Ikona w stylu bizantyjskim przedstawiająca cesarza Konstantyna i jego matkę cesarzową Helenę. Fot. wikimedia.org

Relacja Euzebiusza mówi o tym, że władca przed bitwą modlił się. Cesarz stwierdził, że bóstwa którym oddają cześć inni rzymscy władcy wcale bogami nie są, ponieważ nie mają mocy wsparcia. A oni sami błądzą.  Poprosił wtedy Boga Najwyższego w którego wierzył jego ojciec Konstancjusz o wsparcie w walce o Rzym. Zawierzył jedynemu prawdziwemu Bogu. Kilka godzin po modlitwie cesarz i część jego armii ujrzała na niebie znak powyżej tarczy Słońca. Znak według Euzebiusza był symbolem oznaczającym krzyż. Kształtem był to taki sam krzyż na jakim umarł Chrystus na Golgocie w Jerozolimie. Według przekazów wtedy cesarz zobaczył na niebie słowa „Pod nim zwyciężaj” . Cesarz zastanawiał się co oznacza ten znak na niebie i jakie ma znaczenia dla jego i jego armii. Wtedy władca przypomniał sobie o śnie, który miał wcześniej. I podczas gdy o tym rozmyślał i wiele zastanawiał się nad jego wagą, nagle zapadła noc; wtedy ukazał mu się we śnie Chrystus z tym samym znakiem, który wcześniej widział na niebie, nakazał mu wykonać podobiznę znaku, który ujrzał na niebie, i używać go jako obrony we wszystkich walkach ze swymi nieprzyjaciółmi[10]. Według innej relacji miał najpierw ujrzeć świetlisty krzyż z napisem: In hoc signo vinces – pod tym znakiem zwyciężysz[11]. Cesarz następnie wezwał złotników i kowali dokładnie wyjaśnił im widziany symbol i polecił ze szlachetnego metalu i kruszców wykonać sztandar jego armii w kształcie krzyża Chrystusa, którym był opatrzony znakiem chryzmy. Był to rodzaj specjalnego rzymskiego sztandaru noszonego za zwycięskim wodzem – imperatorem już za czasów Republiki Rzymskiej. Jego nazwa właściwa to – „labarum”. O tej pory sztandar ten towarzyszył augustowi podczas jego późniejszych kampanii.

Mimo dość znaczących różnić w obu przekazach późnoantycznych kronikarzy, możemy stwierdzić iż wizja, sen czy modlitwa władcy odegrały jedną z kluczowych roli dla dalszego rozwoju i ekspansji religii chrześcijańskiej. Te kilkanaście godzin przed bitwą przy Moście Mulwijskim, miało wpływ na początek złożonego procesu, którym nie tylko była stopniowa, ale pewna i nieodwracalna konwersja Konstantyna.  Był on częścią większego procesu, który dotyczył całego imperium. Gdyby nie te wydarzenia z wieczora 27 października 312 roku n.e. chrześcijaństwo być może musiałoby poczekać na swój ostateczny triumf. Duchowość Konstantyna skierowana była w kierunku monoteizmu a w istocie na chrześcijańskiego Boga, jego kosmopolityczne i „światowe” jak na owe czasy wychowanie. Osobisty talent wojskowy oraz trafnie dobrani doradcy byli gwarantem jego sukcesu nad „domatorem” Maksencjuszem, który mimo dobrych chęci skierowanych na odnowienie świetności stolic bardziej przypominał jednego z historycznych królów Rzymu, którym horyzonty nigdy nie sięgały poza Italię, a wręcz skupione były tylko na sprawach najbliższej okolicy Lacjum. Takie same horyzonty polityczne miał Maksencjusz. Zbytnia centralizacja władzy w jednym ośrodku, stopniowe niezadowolenie ludności stały się powodem upadku jego  „Italskiego królestwa”. Pozytywny wynik bitwy, która rozegrała się 28 października 312 roku n.e. przy pomocy i wsparciu w ocenie Konstantyna chrześcijańskiego Boga był początkiem świetności nie tylko  jego panowania  ale i  całej religii. Wyrazem tego było zachowanie cesarza, który po wkroczeniu do Rzymu miał odbyć triumf  zakończony  na wzgórzu Kapitol w świątyni Jowisza. Po jego zakończeniu   władca udał się prosto do świątyni Jowisza, gdzie według starych rzymskich zwyczajów religijnych miał odbyć się specjalny obrzęd, polegający na złożeniu ofiary z zwierząt przeznaczonych na ten wybrany rytuał. Cesarz udał się na Kapitol jednak przy kapłanach i licznych świadkach odmówił złożenia ofiary, stwierdzając, że rytuał ten nie ma faktycznego wpływu na jego życie i że jest zbędnym reliktem, nie posiadającym żadnej mocy duchowej. Po odmowie złożenia ofiar, miał zwrócić się do kapłanów ze stwierdzeniem, że ich bogowie nie posiadają żadnej władzy ani nad nim ani nad ludem Rzymu. Dał tym samym wyraz, że poważnie traktuje jego nowe doświadczenie duchowe. W samym Rzymie nowy władca zaczął realizować swój plan,  w wyniku którego gminy chrześcijańskie mogły swobodnie lokować swoje kościoły w obrębie murów miejskich. Cesarz dał również zezwolenie na budowę nowych. Był to początek decyzji Konstantyna, który chciał zamienić pogańską stolicę Cesarstwa Rzymskiego w nowy Apostolski Rzym. Dwór cesarski zaczął się zmieniać, od tej pory w jego pałacu przebywało dużo więcej chrześcijan niż za czasów „galijskich”. Najbliższe otoczenie cesarza nie było ani jednolicie pogańskie ani w pełni chrześcijańskie, dokładnie taki sam obraz mapy religijnej byłby adekwatny do opisania warunków panujących w całym państwie. Nowe religijne nastawienie Konstantyna i znaczna obecność chrześcijan na dworze oznaczały, że tradycyjne pogańskie sformułowania były już nie do przyjęcia w panegirycznych przemowach dla tego władcy[12]. Retor zauważył, że wiązanie Konstantyna z pogańskimi bóstwami rozzłości cesarza i zdenerwuje chrześcijan w jego orszaku[13]. Jednakże władca mając poddanych z obydwu grup religijnych umiał rozwiązać problem tamtejszej dworskiej etykiety. Nakazał swoim retorom i doradcą pisać takie przemówienia i dekrety które wskazywały by na to iż opiekunem cesarza jest  „Najwyższy Bóg”, bez wskazania na żadnego konkretnego Boga ani Jowisza ani Boga chrześcijan. Było to dobre rozwiązanie mające na celu uniknięcia wewnętrznych konfliktów na jego dworze między dwoma odmiennymi grupami religijnymi.


Mapa Cesarstwa Rzymskiego w czasach tetrarchii z podziałem politycznym przedstawiającym zakres władzy poszczególnych augustów i cezarów. Fot. en.wikipedia.org

W lutym 313 roku Konstantyn przybył do Mediolanu[14]. Była tam obecny także władca wschodu Licyniusz. Powodem spotkania były zaślubiny Licyniusza z Konstancją, jego narzeczoną prawie od trzech lat[15]. Była to okazja obu cesarzy nie tylko do dopełnienia umowy odnośnie małżeństwa cesarskiej siostry, ale także czas na przegląd spraw państwowych. Oczywiście były poruszane tam sprawy dotyczące formalnej sytuacji chrześcijan, chodziło o ich status wobec państwa, a także o sprawę zwrotu gminom chrześcijańskim kościołów i domów modlitw na terenie całego Cesarstwa. Konstantyn był przekonany o słuszności swojego wyboru odnośnie stosunku do nowej religii i tego samego oczekiwał od Licyniusza. Z tej okazji władca wybił serię okolicznościowych monet i medali, szczególnie znany jest ten wybity w hiszpańskiej Tarrakonie. Był to masywny medal przedstawiający motywy solarne, a mianowicie wyobrażenie boga słońca, który jednak ma twarz, przypominającą twarz Konstantyna. Świadczy to o tym, że motywy solarne były jeszcze jakiś czas obecne w symbolice cesarskiej. Wynika to być może z tego, iż cesarz był przyzwyczajony do kultu swojego ojca, Konstancjusza. I nie łatwo było mu zrezygnować ze wszystkich elementów kultu  „Sol Invictus” . Do którego tak przywykł za młodu. Krótko po tych wydarzeniach cesarz Konstantyn udał się przez Galię do Trewiru, skąd datowany jest bardzo ważny akt prawny. Licyniusz z kolei pośpiesznie wrócił do Tracji, ponieważ doszły go informacje, wróg jest już w Europie, Maksymin Daia oblega Bizancjum. Samo spotkanie Licyniusza i Konstantyna nie było wydarzeniem przełomowym jeśli chodzi o sytuację chrześcijan pod względem prawnym. Jednak ustalenia obydwu władców miały wpływ na faktyczny dekret cesarski, który został wydany tego samego roku przez obydwu cesarzy, kiedy Konstantyn przebywał w Trewirze, a Licyniusz w Nikomedii w prowincji Bitynia. Obydwoje ustalili, że w Cesarstwie Rzymskim będzie obowiązywała wolność wyznania. Wszyscy mieszkańcy państwa będą mogli bez przeszkód wyznawać wybraną przez siebie religię w tym chrześcijaństwo. Ponadto poszkodowane gminy chrześcijańskie mają prawo otrzymać odszkodowania za wszelkie formy represji i konfiskatę dóbr. Dekret podpisany przez obydwu cesarzy miał obowiązywać na terenie całego państwa. Pisemne kopie dekretu zostały wysłane do wszystkich prowincji cesarstwa, gdzie miały być opublikowane w widocznym miejscu we wszystkich miastach prowincji. Zarówno august zachodu Konstantyn jak i august wschodu Licyniusz pośpiesznie zaczęli realizować postanowienia dekretu. Niesubordynację wobec ustaleń mediolańskich wykazywał cezar Maksymin Daia. Cezar Maksymin, musiał zostać upomniany specjalnym dodatkowym dekretem augustów w celu przypomnienia mu obowiązku publikowania cesarskich dekretów w swojej części imperium. Ustalenia zwane mediolańskimi były najbardziej trwałe jeśli chodzi o przestrzeganie ich zasad. Jednak nie były pierwszą rzymską ustawą dotyczącą wolności wyznania z Państwie Rzymskim. Konstantyn i Licyniusz podczas ustalania zasad przyszłego edyktu, powoływali się na utrzymanie dekretu Galeriusza z 311 roku n.e. Kiedy on jako august wydał dekret o wolności wyznawania chrześcijaństwa,  Galeriusz uczynił to prawdopodobnie z powodów politycznych. Mianowicie w tym czasie był już poważnie chory i groziła mu powolna śmierć. W celu zabezpieczenia interesów państwa, Galeriusz chciał doprowadzić do uspokojenia się konfliktów na tle religijnym, które destabilizowały sytuację w niektórych większych miastach prowincji wschodnich. Laktancjusz wspomina, iż Galeriusz wydał dekret także z powodu swoich wyrzutów sumienia, dotyczących jego wcześniejszego stosunku do chrześcijan. Galeriusz widział w nich groźną sektę, która zagrażała integralności cesarstwa. Podobno tuż przed śmiercią żałował swoich czynów, obawiając się że straszna choroba, która go dotknęła mogła być karą za jego grzechy i despotyczne rządy. W rzeczywistości choroba, która dotknęła Galeriusza nie była karą Boga za jego grzechy, a najprawdopodobniej jakimś, rodzajem złośliwego nowotworu. Poza tym przestrzeganie dekretu Galeriusza było wątpliwe.


Wyobrażenie kultu Sol Invictus według kapłana Jowisza. Fot. en.wikipedia.org

Podsumowując omawiany temat, nie można, nie zgodzić się ze stwierdzeniem, że cesarz Konstantyn Wielki i jego wczesne lata rządów nie były początkiem ekspansji chrześcijaństwa, w takiej przybliżonej formie jaką znamy do dnia dzisiejszego. Gdyby nie decyzje oraz pewne doświadczenia  cesarza Konstantyna, religia chrześcijańska nie stała by się dominującą religią Cesarstwa Rzymskiego pod koniec IV i na początku V wieku. n.e.  Nie tylko on sam ale także, matka cesarza, cesarzowa Helena miała wielki wpływ na nawrócenie się zarówno samego Konstantyna jak i całego imperium. Helena bowiem udając się na pielgrzymkę do Ziemi Świętej, założyła tam dwie najważniejsze świątynie religii chrześcijańskiej. Mianowicie były to Bazylika Narodzenia Pańskiego w Betlejem oraz Bazylika Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Widzimy tutaj ważny element życia dynastii panującej. Dynastia konstantyńska po 312 roku n.e. stawała się mecenasem chrześcijaństwa na całym ówcześnie znanym świecie. Nawrócenie cesarza nie nastąpiłoby w tak krótkim czasie, gdyby on sam nie był naocznym świadkiem i zarazem głównym bohaterem tzw. Wizji przed bitwą przy Moście Mulwijskim. W swojej pracy podkreślam znaczenie owej wizji, ponieważ wpływ tego wydarzenia był bardzo znaczący na decyzję o swojej stopniowej konwersji na chrześcijaństwo, co było początkiem chrystianizacji całego Imperium Rzymskiego. Wydarzenia przy Moście Mulwijskim stały się początkiem wielkich sukcesów Konstantyna. Zarówno to co wydarzyło się  przed bitwą jak i sama bitwa miały znaczący wpływ na dalszy pozytywny dla chrześcijaństwa bieg wydarzeń. Od tej pory możemy mówić, że każde zwycięstwo cesarza było zwycięstwem Chrystusa tak jak przedstawiał to Euzebiusz z Cezarei. Należy także wspomnieć, że na przełomie V i VI wieku król Franków Salickich Chlodwig, był pewien podziwu dla Konstantyna Wielkiego i częściowo wzorował się na nim[16]. Wizja władcy Imperium Rzymskiego stała się impulsem jego nawrócenia na wiarę w Chrystusa. Cesarz ten zapamiętany został jako trzynasty apostoł, człowiek gorliwie religijny i oddany swoim przekonaniom. Władca pogańskiego imperium uczynił je chrześcijańskim. Do dnia dzisiejszego w wielu krajach gdzie religią dominującą jest prawosławie istnieją i wznoszone są nowe cerkwie, które noszą jego imię i których on jest patronem. Cesarz ten stał się symbolem zwycięstwa chrześcijaństwa nad pogaństwem i został ikoną nowych chrześcijańskich czasów.

lic. Mikołaj Jabłonowski-Kocur

Bibliografia:

Źródła:

Wnętrzak T., Euzebiusz z Cezarei – Życie Konstantyna, Kraków 2007.

Opracowania:

Bralewski S., Konstantyn Wielki, Kraków 2001.
Krawczuk A., Konstantyn Wielki, Warszawa 1985.
Odahl M. Ch., Konstantyn i Chrześcijańskie Cesarstwo, Oświęcim 2015.
Wood I., Merovingian Kingdoms 450-751, New York 1994.

Przypisy:

[1]           A. Krawczuk, Konstantyn Wielki, Warszawa 1985, s. 123.
[2]           Ibidem.
[3]          Ch. M.  Odahl, Konstantyn i chrześcijańskie cesarstwo, Oświęcim 2015, s. 139.
[4]          Ibidem, s. 148.
[5]           A. Krawczuk, op. cit. , s. 128.
[6]             Ch. M. Odahl, op. cit. , s. 160.
[7]            A. Krawczuk, op. cit. , s. 54. 
[8]           S. Bralewski, Konstanty Wielki, Kraków 2001, s. 13.
[9]          T. Wnętrzak, Euzebiusz z Cezarei – Życie Konstantyna, Kraków 2007, s. 52.
[10]           Ibidem, s. 117.
[11]          S. Bralewski, op. cit., s. 11.
[12]          Ch. M. Odahl, op. cit., s. 179.
[13]         Ibidem.
[14]         A. Krawczuk, op. cit., s. 147.
[15]            Ibidem.
[16]         I. Wood, Merovingian Kingdoms 451-751, New York 1994.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*