Wojna krymska i jej konsekwencje – Część I

Działania wojenne w rejonie Morza Czarnego
(Zdj. Wikimedia Commons)

Za wyborem tego miejsca przemawiało kilka czynników. Po pierwsze znajdował się tam Sewastopol, największa baza morska rosyjskiej Floty Czarnomorskiej oraz największy garnizon wojskowy. Zdobycie tej bazy ułatwiłoby też Turcji przeprowadzenie działań ofensywnych na Kaukazie.[6] Przeprowadzenie tej operacji wymagało dobrej logistyki i planu, gdyż trzeba było przerzucić na Krym drogą morską ogromną liczbę ludzi, sprzętu, żywności oraz uzbrojenia. Należało również dobrze rozplanować etapy marszu i miejsca zakładania obozów. Wyznaczenie miejsca lądowania oddziałów, wobec różnicy zdań, która zaistniała w toku układania planów operacyjnych, powierzono lordowi Raglanowi oraz wspólnej komisji, która wskazała plażę między rzeką Almą a portem Eupatoria. Rosjanie już wcześniej byli uprzedzani o możliwości ataku na Sewastopol, jednak nie brali tych zagrożeń poważnie z powodu pory jesiennej i krótkiego okresu możliwości działań wojennych. Pomimo tego zaczęto prace fortyfikacyjne, którymi kierował ppłk. Edward Todtleben oraz wiceadm. Korniłow. Pierwszym etapem marszu na Sewastopol było zdobycie Eupatorii, w której znajdował się magazyn żywności, a która poddała się bez walki. Umożliwiło to spokojny przerzut wojsk sprzymierzonych. Całą sytuację bacznie obserwował gen. Mienszykow, który podjął decyzję o wydaniu bitwy sojusznikom pomimo ich przewagi. Na miejsce bitwy wybrał tereny rzeki Almy, gdzie naprzeciwko siebie stanęło 35 tys. Rosjan i 55 tys. koalicjantów. Pomimo podejmowania kontrataków przez stronę rosyjską bitwa była przegrana, a gen. Mienszykow nakazał odwrót do Sewastopola. Bitwa ta ujawniła braki rosyjskiego szkolenia wojskowego. W bitwie poległo 5, 5 tys. żołnierzy rosyjskich i ok. 4,3 tys. żołnierzy koalicji. Wyjątkowość tej bitwy polega na tym, że żadna inna nie wywołała takiego przygnębienia wśród Rosjan. Błędy po przegranej przypisywano źle prowadzonej polityce dyplomatycznej i błędom dowódców. Upadł optymizm, że tę wojnę będzie można szybko i łatwo wygrać, niektórzy zaczęli już wypatrywać klęski Sewastopola. Nie zdawano sobie, bowiem sprawy, że Alma to dopiero początek krwawych walk, jakie przyjdzie im jeszcze stoczyć[7]. Mimo zwycięstwa armia sojusznicza poniosła również dużą stratę, gdyż w wyniku choroby zmarł marszałek Saint – Arnaud – wybitny dowódca, a jego miejsce zajął gen. Canrobert.

Armand-Jacques Leroy de Saint-Arnaud

Choć odniesiono zwycięstwo, nie zostało ono wykorzystane. Zamiast przypuścić szturm na Sewastopol od strony północnej, armia sojusznicza obeszło go dookoła i zaczęła budować magazyny i obozy. Dało to czas Rosjanom na wybudowanie nowych wzmocnień i uzupełnienie zapasów. Równocześnie podejmowano działania na Bałtyku, których celem było nie tyle zadanie strat Rosjanom, co skłonienie Szwecji do przystąpienia do wojny. W tym celu postanowiono zdobyć Wyspy Alandzkie, które były ważne dla Rosjan Znajdowało się tam dużo fortów, z których najważniejszym był Aland, ponieważ stał na straży wejścia do cieśniny Bomersund. Flotą sojuszniczą dowodził gen. Napier, który miał do dyspozycji około 10 tys. żołnierzy wobec ok. 2,5 tyś obrońców rosyjskich. Po sześciu dniach ostrzału załoga poddała się wobec przewagi liczebnej armii przeciwnika. Jednak uzyskane zwycięstwo okazało się bezcelowe, ponieważ Szwecja odmówiła przyjęcia zdobytych Wysp Alandzkich a tym samym udziału w wojnie. Wobec tego nie widząc sensu przebywania w tym rejonie po wysadzeniu fortyfikacji Bomersund wojska wycofały się, a na ich miejsce powrócili Rosjanie. Kolejną chybioną akcją wojsk sojuszniczych okazała się walka na Pacyfiku w celu zdobycia miasta Pietropawłowsk, które stało na straży posiadłości rosyjskich na Alasce. Celem miało być danie do zrozumienia Mikołajowi I, że jego przeciwnicy bez przeszkód mogą zaatakować dowolne tereny rosyjskie.[8] Choć nie były to zbyt ważne tereny dla Rosjan, podjęto ich obrony pod dowództwem gen. Zawojko. Armią sojuszniczą dowodził adm. Price z ok. 2,6 tys. marynarzy i żołnierzy. Walki były zacięte i pomimo lepszego wyszkolenia armii przeciwnika Rosjanie dzielnie stawiali opór, aż w końcu flota brytyjska zrezygnowała i odpłynęła. Było to totalna klęska floty brytyjskiej i jej dowódcy, który nie potrafił wykorzystać swojej przewagi militarnej. Tymczasem prace fortyfikowania Sewastopola postępowały dalej. W tym celu zatopiono kilka okrętów Floty Czarnomorskiej, które miały bronić wejścia do portu[9]. Ściągano też jednostki z Ukrainy i innych pobliskich garnizonów. Dzięki zaniechaniu szybkiego ataku Todtleben miał czas na budowę sprawnej sieci obronnej składającej się z wałów, redut i bastionów. Za główny cel obrony uznano Kurhan Małachowski, którego szczególnie umacniano z powodu tego, iż gdyby się dostał Anglikom, to byłoby to równoważne z upadkiem Sewastopola. Z tego powodu prac nad umocnieniami pilnował sam wiceadm. Korniłow. 17 października rozpoczęto ostrzeliwanie Sewastopola, ale nie przyniosło ono żadnych korzyści ponieważ Rosjanie na bieżąco naprawiali zniszczenia. Jedynym sukcesem ostrzału był dla nich fakt, że na Kurhanie Małachowskim od pocisku zginął jeden z czołowych dowódców rosyjskich Korniłow. Wobec tak skutecznej obrony rosła presja cara na podjecie ataku przez gen. Mienszykowa. Z tego powodu pod koniec tegoż miesiąca mając pod swoim dowództwem ok. 65 tys. żołnierzy postanowił wydać bitwę wrogowi pod Bałakławą i choć wojska angielsko – francuskie miały 75 tys. Żołnierzy, nie przeraziło to Mienszykowa, ponieważ w jego kierunku zmierzały posiłki w sile ok. 25 tys., które dawały mu przewagę. Cel nie był przypadkowy a to z tego powodu, że znajdowały się tam magazyny Brytyjczyków z żywnością i sprzętem, więc pozbawienie ich tego portu uniemożliwiło by im dalsze przebywanie na tych terenach.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*