Wołyń. Bez komentarza | Recenzja

Wołyń. Bez komentarza

Wołyń. 1943 rok. Rzeź ludności. Im dłużej czytałam – niemal czterysta stron – relacji tych którzy ocaleli… wywiadów, które z nimi przeprowadzono, dokumentów dotyczących opisywanych zdarzeń – tym bardziej kołatała mi się w głowie myśl o tym, jak bardzo prawdziwe było stwierdzenie Zofii Nałkowskiej: ,,Ludzie ludziom zgotowali ten los’’.

Zdjęcia – czarno–białe, tak archiwalne, jak i współczesne – pogłębiają tylko kołatanie, o którym piszę powyżej. Z jednej strony – zdjęcia Liceum Krzemienieckiego, zdjęcia cerkwi, plantacji chmielu, chóru ludowego – wywołują wyobrażenie o tym, jak pięknie i bogato – pod względem kulturowym – musiało być na Wołyniu przed wojną. Z drugiej – współczesne zdjęcia (prace archeologów podczas ekshumacji, kości) – brutalnie uświadamiają ogrom ludzkiej tragedii.

Wspomnienia zawarte w książce powstałej pod redakcją Adama Namięty i wydanej w 2016 roku nakładem wydawnictwa Zona Zero – porażają. Jedna z kobiet przywołuje obraz morderstwa popełnionego w czasie rzezi wołyńskiej na jej starszym rodzeństwie. Jej brata zastrzelono, siostra straciła pół głowy. Inny rozmówca wspomina o mordowaniu siekierami, widłami. Publikacja – jak zaznaczono wyżej – zawiera również dokumenty z powojennych przesłuchań.

Istotnym wątkiem wielu wspomnień jest również docieranie do śladów zbrodni. „A jak pojechałem po raz pierwszy na Parośle po tylu latach wszystko poznałem – gdzie miedza, gdzie pola, łąki”. We wspomnieniach zauważyć można, że konsekwencje zbrodni są wciąż obecne w psychice świadków tamtych wydarzeń. W wielu wspomnieniach widoczny jest strach przed współczesnymi Ukraińcami zamieszkującymi wsie w miejscach zbrodni: „To był syn Szyrka, sąsiada naszego, który był w tej bandzie. Był w bandzie i Przybysze wydali Niemcom tego Szyrkę i Niemcy go głodzili. A syn został i nadal żyje. Ja go widziałem i chciałem się do niego odezwać, ale bałem się”.

Prawdę powiedziawszy – jeśli usnę tej nocy, to będzie to mój osobisty sukces. Obrazy, które pod wpływem książki (którą oceniam na 6) zaczęły mi się pojawiać przed oczami – są upiorne. Czytałam już książki poświęcone wydarzeniom z 1943 roku, ale – rzecz oczywista – czym innym są ,,suche’’ opracowania naukowe, a czym innym – relacje naocznych świadków. Podziwiam osoby, które widziały to, co zostało w książce opisane – i wyraziły zgodę na podzielenie się swoimi wspomnieniami z ludźmi postronnymi. Miałam wielką ochotę pójść do kina i obejrzeć film ,,Wołyń’’ wyreżyserowany przez Wojciecha Smarzowskiego. Nie wiem, czy to zrobię po przeczytaniu tego wszystkiego, co zostało opisane w recenzowanej pozycji. ,,Wołyń. Bez komentarza’’ – to książka dla ludzi o żelaznych nerwach. Nie, już nie mocnych. Żelaznych.

Ocena recenzenta: 6/6

Wydawnictwo: Fronda

Helena Sarna

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*