„Wstań unieś głowę, wsłuchaj się w słowa pieśni o Małym Rycerzu” – rzecz o Jerzym Wołodyjowskim

Henryk Sienkiewicz w swojej Trylogii na zawsze unieśmiertelnił postać Michała Jerzego Wołodyjowskiego. Mały pułkownik na stałe wpisał się w kanon polskiej popkultury i stał się jedną z najbardziej znanych postaci literackich w naszym kraju. Sienkiewicz miał w zwyczaju czynić z mało znaczących postaci historycznych głównych bohaterów Trylogii. Również i Mały Rycerz miał swój odpowiednik w rzeczywistości.

Wołodyjowski u Sienkiewicza

Pan Michał u Sienkiewicza po raz pierwszy pojawia się w Ogniem i Mieczem. Poznajemy go jako sympatycznego choć nieopierzonego młodego oficera dragonów księcia Jeremiego w Łubniach. Wołodyjowski jest małego wzrostu, ale daje się poznać jako wyśmienity żołnierz oraz zagończyk. Wraz ze Skrzetuskim, Zagłobą i Podbipiętą przeżywa wiele przygód. W pierwszej części Mały Rycerz wsławia się pokonaniem w pojedynku Bohuna, wraz z panem Zagłobą i Rzędzianem odbija Helenę Kurcewiczową z rąk Horpyny, a na samym końcu bierze udział w obronie Zbaraża gdzie wraz z towarzyszami dzieli niewygody oblężenia. Wołodyjowski w Ogniem i Mieczem troszkę przypomina dumasowskiego d’Artagnana. Potrafi dobrze się bić, ale nie za bardzo obchodzi go kogo i za co bije. Mimo to pan Michał jest ważną postacią w powieści.

W Potopie Wołodyjowski jest już doświadczonym oficerem i służy w wojskach hetmana litewskiego Janusza Radziwiłła. Na początku powieści Mały Rycerz kuruje się się w majątku Gasztwotów. Na Laudzie poznaje Andrzeja Kmicica, którego wyzywa na pojedynek z powodu porwania Oleńki Billewiczówny. I tym razem pan Michał pokonuje swojego przeciwnika, jednak Oleńka odrzuca jego zaloty. W Potopie też Sienkiewicz wyjaśnia dlaczego Wołodyjowski ma na imię Michał „Wszak waszmości Michał na imię? – Właściwie, to ja jestem Jerzy Michał, ale że święty Jerzy smoka tylko roztratował, a całemu komunikowi niebieskiemu przewodzi i tyle już nad piekielnymi chorągwiami odniósł wiktoryj, przeto jego wolę mieć za patrona”.

Następnie Wołodyjowski bierze udział w wojnie ze Szwedami gdzie zdobywa jeszcze większą sławę. Mały Rycerz walczy pod Warką, Warszawą, Prostkami, a na koniec doprowadza do rehabilitacji Andrzeja Kmicica.

Jerzy Wołodyjowski wg Piotra Stachiewicza
Fot. Wikimedia Commons

W ostatniej części Trylogii Wołodyjowski jest jej tytułowym bohaterem. W tej części pan Michał jest już „znaną marką” w całej Rzeczpospolitej. Niestety przewagi wojenne Wołodyjowskiego nie szły w parze z jego podbojami miłosnymi. Podczas gdy Kmicic i Skrzetuski mieli już ustatkowane życie oraz założone rodziny, pan Michał cały czas pozostawał w stanie kawalerskim. Okazja do ożenku pojawiła się kiedy Anusia Borzobochata (w której Wołodyjowski kochał się od pierwszej części) zgodziła się zostać jego żoną. Niestety pech sprawił, że ukochana Wołodyjowskiego zmarła przed ślubem, a on sam wstąpił do klasztoru. Fortelem zza bram klasztornych wyciągnął go Zagłoba. Po burzliwych perypetiach w dworku Ketlinga pan Michał znalazł szczęście u boku Basi Jeziorkowskiej „Hajduczka”. Pan Michał otrzymał od hetmana Sobieskiego rozkaz objęcia komendy w Chreptiowie dokąd udał się wraz z żoną i sędziwym Zagłobą. Tam też para przeżywała najszczęśliwsze chwile życia. Po niemal roku Wołodyjowski otrzymał hetmański ordynans zamknięcia się w Kamieńcu Podolskim i odpieraniu ataku Turków. W trakcie obrony Wołodyjowski i Ketling przysięgli, że zginą, a nie wpuszczą wroga do twierdzy. Kiedy Kamieniec został poddany obaj rycerze wysadzają się w powietrze spełniając przysięgę. Literacki opis pogrzebu Wołodyjowskiego do dziś chwyta za serca rzesze Polaków.

Tak wyglądała wersja zaserwowana przez Sienkiewicza. A jak było naprawdę?

Co o nim wiemy?

Mimo, że większość życiorysu Jerzego Wołodyjowskiego spowija mgła tajemnicy, to nie został on całkowicie zapomniany. Oczywiście nie wiemy czy był niskiego wzrostu, tik ruszania wąsikami, to raczej na 100% wymysł Sienkiewicza, wiemy natomiast, że nazwisko Wołodyjowskiego pojawia się a wielu dokumentach wojskowych oraz w korespondencji Jana Sobieskiego. Wołodyjowski pojawia się również w relacji oblężenia Kamieńca pióra jego szwagra – Stanisława  Makowieckiego.  Życiors Wołodyjowskiego badał również Anotni Rolle – lekarz oraz historyk-amator związany z Podlem, który w XIX w wydał pracę pt. Zdrada kamieniecka. Karierę Wołodyjowskiego próbowalli odtworzyć badacze Trylogii tacy jak Marceli Kosman oraz Władysław Zawistowski i Władysław Czapliński. Najwięcej nowych faktów na temat Wołodyjowskiego zebrał jednak wybitny historyk wojskowości Marek Wagner i głownie na jego ustaleniach oparty jest niniejszy artykuł. Kiedy Sienkiewicz pisał Ogniem i Mieczem w źródłach natrafił na nazwisko jakiegoś Wołodyjowskiego, którego nie znano z imienia, dlatego też ochrzcił go imieniem Michała. W trakcie pisania Potopu, Sienkiewicz odnalazł Jerzego Wołodyjowskiego, stąd też scena kiedy Mały Rycerz tłumaczy dlaczego woli imię Michała, a nie Jerzego.  Przejdźmy zatem do próby odtworzenia życiorysu historycznego Wołodyjowskiego.

Baśka Wołodyjowska wg Piotra Stachiewicza
Fot. Wikimedia Commons

Pierwsza szabla ziemi podolskiej

O Wołodyjowskim tak pisał jego szwagier

Zacny, a mnie sercem miły, pułkownik chorągwi wołowskiej, JM pan Jerzy Wołodyjowski, stolnik przemyski. Ten miał w Kamieńcu rodzinę swoją: matkę, stryja i siostrę rodzoną i był od nich, jak i od wszystkich wielce miłowany. Boć też zawsze usłużny i ludzki do żadnej nie lenił się fatygi, wszędy tam, gdzie był trud i niebezpieczeństwo pierwszy stawając (…). Ten ci każdemu dogodzić umiał, w każdym terminie siebie dla drugich poświęcić i zdrowie swoje dla ich obrony nadstawić. Zawsze szczery, czy wobec przeciwnika, czy którego ze swoich, na sejmikach zawsze brnął środkiem drogi, gdy mu wotować przyszło, na nic krom prawdy nie zważał.

Życie Jerzego Wołodyjowskiego nierozerwalnie związane było z Podolem. Wołodyjowscy byli drobną szlachtą, szaraczkami jak pogardliwie nazywali ich bogatsi herbowi. Wołodyjowscy osiedleni byli na Podolu już od czasów Kazimierza Jagiellońyczka i pieczętowali się herbem Korczak. Ich rodzinnym gniazdem była wieś Wołodyjowiec jednak Hektor Kamieniecki przyszedł na świat w Makowie. Jerzy urodził się około roku 1620 jako syn Pawła Wołodyjowskiego i Zuzanny Komorowskiej. Jego rodzice prócz paru wiosek, posiadali również 3 kamienice w Kamieńcu Podolskim. Wołodyjowski miał również rodzeństwo – siostrę Annę, która wyszła potem za Stanisława Makowieckiego oraz brata Jakuba, który potem towarzyszył mu podczas wypraw wojennych. Edukację pobierał i swego sytrja Szymona – franciszkania z Kamieńca, a następnie wstąpił do wojska.

Nie wiadomo co robił podczas powstania Chmielnickiego oraz Potopu. Pierwsze wzmianki o przebiegu służby Jerzego pochodzą z roku 1663 roku. Co ciekawe w latach 1652-1663 w kompucie wojsk koronnych służyło aż 11 Wołodyjowskich. Wagner wysnuł hipotezę, że Jerzy i Jakub w latach 1655-1661 mogli służyć w chorągwi wołoskiej, którą dowodził Franciszek Dziewanowski. W latach 1663-1666 Wołodyjowski awansował i służył już w chorągwi kozackiej Sebastiana Machowskiego. Potem (zapewne wskutek redukcji armii po zakończeniu wojny z Moskwą) chorągiew ta przestała istnieć.

Towarzysz jazdy kozackiej
Fot. Wikimedia Commons

Kiedy w 1666 roku na Ukrainę uderzyli Tatarzy i Kozacy Piotra Doroszenki, Makowiecki notował w swym pamiętniku, że Wołodyjowski bił się z nimi w chorągwi Karola Stanisława Łużeckiego. Ten sam Łużecki 6 lat później wspomagał Michała Chaneńkę również przeciw Tatarom i Kozakom. Wołodyjowski miał znosić oddziały kozackich watażków Drozda (Wasyla Drozdenki) i Korpana. Pokrywa się to z tym, co pisał Sienkiewicz, bowiem w książce Mały Rycerz miał znieść oddział Drozda, jednak 6 lat później, w stosunku do prawdziwych wydarzeń.  Wołodyjowski służył w kawalerii do 1667 roku i znosił kupy swawolnych Kozaków i Tatarów. Te fakty przeczą tezom Marcelego Kosmana, który twierdził, że Wołodyjowski zorganizowała swoją prywatną chorągiew złożoną ze szlachty podolskiej, a pułkownikiem mieli nazywać go znajomi. Niewiadomo co Wołodyjowski robił w latach 1648-1655, ale można zakładać, że od początku był żołnierzem zawodowym.

Państwo Wołodyjowscy

Prawdziwy Wołodyjowski również miał żonę, a była nią Krystyna Jezorkowska (Sienkiewicz na jej podstawie stworzył dwie postaci – Krzysię Drohojowską i Basię Jeziorkowską). Krystyna była równolatką Jerzego i córką Walentego Jeziorkowskiego. Jeziorkowscy pieczętowali się herbem Rawicz.

W 1660 roku Wołodyjowscy podzielili swój majątek. Jerzemu przypadły Paniowce Zielenieckie, które dzielił właśnie z Jeziorkowskim. Pan Walenty, który uważał Wołodyjowskiego za chudopachołka, sprzeciwiał się ślubowi z jego córką. Toteż dopiero gdy umarł w 1662 roku, Krystyna i Jerzy wzięli ślub. Trudno określić czy było to małżeństwo z miłości i czy Jerzy oraz Krystyna kochali się tak jak Mały Rycerz i Hajduczek. Sienkiewicz jednak zgodnie z prawdą historyczną opisywał perypetie małżeńskie Basi Jeziorkowskiej i to w 100%. Krystyna Jeziorkowska tak jak Basia również wcześniej miała trzech mężów: Zaćwilichowskiego (czy Ćwilichowskiego), Świrskiego oraz Kondrackiego.

Pomijając już aspekt uczuć, trzeba uczciwie stwierdzić, że Wołodyjowski mocno skorzystał na tym małżeństwie. Jeziorkowska nie dość, że była bogata z domu, to jeszcze była kobietą obrotną. W artykułach o Wołodyjowskim można natknąć się się na informacje, że dzięki pieniądzom żony, kupił sobie on urząd stolnika przemyskiego oraz tytuł rotmistrza w Kamieńcu Podolskim. Nie do końca jest to prawda. Wołodyjowski tytuł stolnika przejął po generale arylerii Marcinie Kątskim w 1668 roku, natomiast kwestią nominacji na rotmistrza zajmiemy się za chwilę.

Prócz pieniędzy Jeziorkowskiej, Wołodyjowski majątek zbił na wojennych łupach, co w podolskim światku czyniło go osobą naprawdę zamożną. Ponadto Wołodyjowski zajął się polityką. W 1666 roku sejmik ziemi podolskiej wyznaczył go, aby posłował do Warszawy i zadł relację o stanie fortyfikacji kamienieckich. Stolnik przemyski wykładał środki ze swej prywatnej kiesy na ich odbudowę.

Pod rozkazami Sobieskiego

W 1667 roku Rzeczpospolita podpisała z Moskwą rozejm w Andruszowie. Sejm uchwalił decyzję o redukcji armii. Redukcja ta dotknęła garnizony wielu ukraińskich twierdz, w tym Kamieńca, 2 kwietnia 1667 roku Wołodyjowski przejął chorągiew piechoty polsko-węgierskiej po Stefanie Złoczewskim (vel Złoczowskim). Chorągiew ta na podstawie dyslokacji wojska koronnego tradycyjnie stacjonowała w Kamieńcu Podolskim. Prócz wspomnianej chorągwi, w Kamieńcu stacjonowały regimenty Jana Myśliszewskiego oraz Wojciecha Miaskowskiego. Mieszkańcy Kamieńca podobno z radością zareagowali na wiadomość, że Wołodyjowski objął pod Złoczewskim oddział piechoty.

Jan Sobieski
Fot. Wikimedia Commons

W 1671 roku Sobieski ruszył na Ukrainę, aby przepędzić Kozaków i Tatarów. Hetman wielki odniósł szereg zwycięstw i pobił worgów pod Bracławiem oraz Kalnikiem. Dzięki wyprawie Sobieskiego odzyskano kontrolę nad większością Naddniestrza. Niestety niespokojna sytuacja wewnętrzna nakazywała odwołać część wojsk z Ukrainy. Z rozkazu Sobieskiego, Wołodyjowski objął komendę nad stanicą w Chreptiowie, gdzie miał bacznie obserwować i reagować na ruchy Kozaków oraz Tatarów, ponadto Wołodyjowski miał znosić mniejsze kupy grasantów. Prócz placówki w Chreptiowie, Sobieski obsadził również punkty w Mohylowie, Jampolu, Humaniu oraz Raszkowie, gdzie dowódcami byli najwybitniejsi zagończycy tacy jak Damian Ruszczyc czy Jan Piwo. W świetle badań dokonanych przez Wagnera, okazuje się, że Wołodyjowski nie ograniczał się tylko do bycia stróżem. Oddziały stolnika przemyskiego często przenikały w głąb hospodarstwa Mołdawskiego. Czy można powiedzieć, że Wołodyjowski był oficerem wywiadu? Ciężko stwierdzić, istnieją natomiast poszlaki, że maczał w palce w antytureckim przewrocie w Mołdawii, inspirowanym przez Sobieskiego. Prócz piechoty Wołodyjowskiego, garnizon Chreptiowa stanowiły 4 chorągwie dragońskie Jana Linkhauza oraz pułk jazdy kozackiej Jana Motowidły. Tak więc widać, że Sienkiewicz wiernie przedstawił skład załogi chreptiowskiej w powieści. Wołodyjowski epizod chreptiowski odbył nie z żoną, a ze swym bratem – Jakubem.

Hektor kamieniecki

W czerwcu 1672 roku, kiedy Turcy byli już w Mołdawii, Sobieski wydał Wołodyjowskiemu rozkaz, aby wraz ze swoją piechotą porzucił pozycje w Chreptiowie i udał się do Kamieńca. Jakże inaczej postąpiła pani Wołodyjowska niż powieściowa Baśka. Pani stolnikowa zawczasu opuściła Kamieniec i udała się na Litwę, Wiadomo jednak, że w mieście została Anna Wołodyjowska oraz matka Jerzego.

Kamieniec Podolski
Fot. Wikimedia Commons

Wołodyjowski spełnił rozkaz i wziął udział w obronie twierdzy. Nominalnym dowódcą był generał ziemi podolskiej Mikołaj Potocki, jednak Wołodyjowski wraz z Wojciechem Humieckim, Janem Myśliszewskim oraz Hieronimem Lanckorońskim wszedł w skład rady wojennej. Wołodyjowski był żołnierzem dzielnym, ale na obronie zamków się nie znał. W tym przypadku potrzeba było kogoś takiego jak generał artylerii Marcin Kątski. Osoby, która zna się na fortyfikacjach. Wołodyjowski wraz ze wszystkimi oficerami przysiągł „Szmaty białej nie zatknąć” jednak daleko było mu do fanatyka, którym stał się pod koniec powieści. Sienkiewiczowski Wołodyjowski jak słusznie zauważył Piotr Derdej w Kamieńcu zachowywał się jak szaleniec, który był gotów bronić twierdzy bez względu na życie cywili i żołnierzy. Prawdziwy Wołodyjowski dawał jednak przykłady odwagi o czym wspomina Makowiecki w Relacyi. Podczas szturmu Turków stolnik przemyski sam wraz z paroma żołnierzami powstrzymywał nacierających celnie strzelając z muszkietu. Pocieszał również Makowieckiego tymi słowami „Nie frasuj się o bramę. Piętnaście dział ja wyrychtował. O Zamek takoż nie miejcie troski i sami się w mieście pilnujecie […]”. 25 sierpnia w przedostatni dzień oblężenia Wołodyjowski wraz z towarzyszami podjął decyzję o wycofaniu się do Starego Zamku. Wołodyjowski przedstawił również na radzie wojennej projekt aby usypać na dziedzińcu zamkowym wał i bronić się zza niego, także widzimy, że nie myślał o poddaniu twierdzy. Pamiętnego 26 sierpnia nagle ucichły tureckie działa „Nie darmo to – rzekł – jest tu coś nowego: albo nam odsiecz przybywa i dlatego uchodzą, albo miny już do reszty dogorywują. Jest w tem tajemnica, której nie rozumiem.” W istocie Turcy zaminowali większą część zamku i byli gotowi pogrzebać obrońców w gruzach twierdzy. Zapadła decyzja o poddaniu. Wołodyjowski udał się na dziedziniec zamkowy aby przygotować wojsko do opuszczenia twierdzy. W momencie kiedy stolnik siedział na koniu i nadzorował wymarsz żołnierzy w prochowni nastąpił wybuch. W mieście myślano, że Turcy odpalili miny i postanowili wyrżnąć obrońców. W rzeczywistości wybuch spowodował albo major artylerii Hayking, który w rozpaczy wysadził basztę lub zrobili to pijani żołnierze. Wołodyjowski chciał uciec z dziedzińca za wał jednak ugodził go lecący kartacz. Jakże mało romantyczna była śmierć pana Wołodyjowskiego w porównaniu z opisem Sienkiewicza. Tak opisał ostatnie chwile pułkownika Makowiecki „Gdy zazrzał ogień ten Wołodyjowski/Chciał się na koniu na wał umknąć troszki/A wtem kartacze, będąc zapalone/Precz mu wyrwali głowy tylną stronę/Kość wszystka z mózgiem nie wiem gdzie się działa/tylko twarz jedna z okiem się została”.

Legenda Wołodyjowskiego

Śmierć Wołodyjowskiego odbiła się w kraju szerokim echem. Pamięć o stolniku była na Podolu żywa, a tacy ludzie jak Antoni Rolle przyczynili się do tego, że imię i nazwisko pułkownika nie zostało wymazane z kart historii. Jednak dopiero za sprawą Trylogii Wołodyjowski stał się postacią legendarną. Henryk Sienkiewicz stworzył bohatera, który do dzisiaj jest postacią kochaną przez kolejne rzesze miłośników Trylogii.

Odtwórcą roli Wołodyjowskiego w Potopie i Panu Wołodyjowskim był niezrównany Tadeusz Łomnicki, który do końca życia był kojarzony z rolą pana Michała. W Ogniem i Mieczem Wołodyjowskiego zagrał Zbigniew Zamachowski. Pułkownik doczekał się wielu ulic jego imienia, a w Warszawie od 1955 roku rozgrywany jest turniej O Szablę Wołodyjowskiego. Tak też za sprawą Sienkiewicza lokalny bohater ziemi podolskiej stał się jedną z bardziej znanych polskich postaci literackich.

Jakub Jędrzejski

Bibliografia:

Monografie

Derdej P, Kamieniec Podolski 1672, Warszawa 2009

Wagner M, Wojna polsko-turecka, Zabrze 2009

Wagner M, Jerzy Wołodyjowski – stolnik przemyski i rotmistrz piechoty, [w]: W hetmańskim trudzie. Księga pamiątkowa ku czci profesora Jana Wimmera, Oświęcim 2017

Dzieła popularnonaukowe

Kosman M, Na tropach bohaterów trylogii, Warszawa 1966

Zawistowski W, Kto jest kim w Trylogii Sienkiewicza?, Warszawa 2006

Czasopisma

Hundert Z, Garnizon wojskowy Kamieńca Podolskiego w latach 1667-1672. Zarys problematyki. „Saeculum Christianum“, 2014

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*