Zabić króla | Recenzja

A. Zieliński, Zabić króla

Królobójstwo – zbrodnia przez stulecia uznawana za najgorsze przestępstwo, za czyn niegodny chrześcijanina, czyn niewybaczalny, bo przecież oznaczający podniesienie ręki na bożego pomazańca. Tak też postrzegano go w kraju nad Wisłą. Ale mimo tego i w Polsce na królów bardzo często podnoszono rękę. Krótki katalog tych najgorszych zbrodni prezentuje Andrzej Zieliński

Dzieje królobójstwa czy nawet samych tylko  zamachów na życie koronowanych głów są równie długie, jak sama cywilizacja ludzka. Wszak już od czasów głębokiej starożytności znajdowali się ludzie, którzy nie zawahali się podnieść ręki na monarchę, czy to króla, cesarza czy księcia. Ich motywy zawsze były różne, ale zawsze sam czyn oceniano w kategoriach najobrzydliwszego występku. I choć tak samo postrzegano go w państwie polskim to tradycja polskich zamachów królobójczych sięga początków państwa. I taki katalog „zbrodni najohydniejszych” w swej króciutkiej książeczce zaprezentował Andrzej Zieliński, (którego chyba nikomu przedstawiać nie trzeba).  W niespełna 150 stronnicowej pozycji przedstawia on nie tylko udane ale i nieudane bądź tylko planowane próby morderstw na polskich książętach czy królach – od pierwszego koronowanego aż do abdykacji ostatniego. W książce spotka, więc czytelnik krótkie, bo krótkie opisy zamachów z użyciem niebezpiecznych narzędzi, mordów królobójczych  i nieskutecznych planów zbrodni, często nieudolnych w stopniu niemal absolutnym.

I choć przypadki mordów księcio- i królobójczych kojarzą się niemal wszystkim wyłącznie z mordem w Gąsawie, Rogoźnie i zamachem Piekarskiego to było ich o wiele, wiele więcej. I je właśnie prezentuje Zieliński. Niestety choć narracja – jak na autora przystało – jest stosunkowo wartka i nadająca się do szybkiej lektury, to forma jest już po prostu kiepska. I można to już ocenić od pierwszego kontaktu z książką. Bo „krecią robotę” robi tu już fatalnie zaprojektowana okładka. Po prostu fatalnie. Nie zamierzam się nad nią dłużej pastwić. Sami zerknijcie i oceńcie. Tragedia!

W środku jest trochę, ale tylko trochę lepiej. Każdy z króciutkich rozdziałów jest ozdobiony portretem władcy, który w trakcie narracji ginie lub ratuje się z zamachu Osobiście mam jednak wrażenie, iż każda z kwestii omawiana jest strasznie skrótowo, „po łebkach”. Może być to przyczynek do czegoś większego, szerszych rozważań, ale jako osobna, samodzielna lektura bardzo słabe.

„Zabić króla” ma jednak kilka plusów, a zaryzykowałbym nawet stwierdzenie solidnych zalet. Przede wszystkim w moje gusta  trafiła końcówka książki, przede wszystkim suplement i aneksy. Bardzo doba rzecz. Uzupełnia zalety jeszcze bardzo dobra, choć trochę uboga bibliografia.

Reasumując: „Zabić króla” jest pozycją poprawną, acz przeciętną, jeszcze nie dobrą, ale przecież wcale nie tak złą. Jako lekka lektura, być może do poduszki, bardzo dobra. Ale tylko do tego może posłużyć.

Wydawnictwo: Rytm

Ocena recenzenta: 3,5 / 6

Dawid Siuta

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*