Zabrać ludziom pasję, czyli dziwne zwyczaje w TVP Info

Co sobotę przed ekranami telewizorów zasiadają tysiące pasjonatów historii, śledząc zmagania ekipy programu „Było… nie minęło” w odkrywaniu tajemnic i przywracaniu pamięci o zapomnianych bohaterach. Komu zależy na zepchnięciu programu w niepamięć i dlaczego nie szanuje się ogromnej grupy widzów, którzy nie tylko oglądają relacje, ale także tworzą całą społeczność pasjonatów?

Na antenie TVP Info można ostatnio coraz rzadziej oglądać program Adama Sikorskiego „Było… nie minęło. Kronika zwiadowców historii”. Zastępuje się go relacjami z zaśnieżonych dróg, protestami związków zawodowych i innymi „popularnymi” tematami. Pasjonaci, którzy czekają często cały tydzień, żeby wspólnie z ekipą programu odkryć nowe tajemnice, mogą obejść się jedynie wcześniejszymi zapowiedziami i zdjęciami na profilu facebookowym.

Ostatnie dwa weekendy nie były wyjątkiem. Najnowsza relacja została wyemitowana 30 listopada br., a jednym z jej bohaterem był syn legendarnego lotnika ppor. Mirosława Fericia, który przybył na poszukiwania aż z Wielkiej Brytanii. Emocje towarzyszące wyprawie nie są możliwe do opisania, znają je tyko Ci, którzy byli na miejscu lub mogli obejrzeć ostatnie dwie relacje. Tak właśnie wyglądają programy – „żywa historia” i ogromna grupa wspaniałych ludzi.

To nie jedyny sposób marginalizacji tego, na co inni czekają z niecierpliwością. Jeden z wcześniejszych programów nie został wyemitowany o godz. 15.00, ponieważ były ważniejsze sprawy. Emisja zamiast zostać powtórzona o godz. 3.00, miała w tym czasie „swoją premierę”! Polityka informacyjna? Może ktoś ignoruje widzów i próbuje pokazać, że tematami z przeszłości nikt już się nie interesuje? Przy rosnącej liczbie tytułów czasopism historycznych i powstających portali o tematyce historycznej – to trochę dziwne? A może celowe?

Warto w tym miejscu zacytować słynne już słowa Marszałka Józefa Piłsudskiego: „Kto nie szanuje i nie ceni swojej przeszłości, ten nie jest godzien szacunku, teraźniejszości ani prawa do przyszłości”. Myślę, że ta aktualna do dziś maksyma spowoduje wystarczającą refleksję, żeby ktoś zdążył zmienić swoje niezrozumiałe postępowanie.

Może ktoś zarzuci mi, że działam jednostkowo i nie reprezentuję żadnej grupy. Ma do tego prawo. Proponuję tylko wcześniej zajrzeć na profile facebookowe i poczytać komentarze. Nie będę ich tutaj cytował, ale wiele z nich pełnych jest rozżalenia i złości, czemu trudno się dziwić.

Osobiście nie zgadam się na „cenzurę” wartościowych przekazów w telewizji! Nie daję przyzwolenia na komercję, ponieważ mam prawo wybierać to, co chcę oglądać. Może ktoś uznać, że moje słowa są pełne emocji. Tak rzeczywiście jest, ponieważ także jestem rozżalony i odczuwam niemoc.

Proszę jednocześnie wszystkich ludzi dobrej woli, którym nie jest obojętna wolność wyboru oraz tworzącym wspaniałe społeczności pasjonatów – pomóżcie! Powiedzmy NIE i wpłyńmy na tych, którzy podejmują decyzje!

Marcin Sochoń 

 

 

 

46 komentarzy

  1. Pingback: PIES IM MORDĘ LIZAŁ | Modelstory

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*