Zagrożone dziedzictwo| Recenzja

L. Adamczewski, Zagrożone dziedzictwo. Zaskakujące losy zabytków na krętych ścieżkach XX wieku

Pomyślisz pewnie – tak sam zresztą jak pomyślałem ja, kiedy po raz pierwszy zetknąłem się z książką– ot kolejna pozycja a temat bursztynowej komnaty „Portretu młodzieńca” i wielu innych dzieł sztuki oraz dóbr kultury zaginionych podczas oby wojen światowych i nie tylko. I w sumie niewielka będzie Twoja pomyłka. Bo to właśnie taka książka. Jednak jest w niej coś co sprawia, że czyta się ją lepiej niż inne tego typu.

„Zagrożone dziedzictwo” to opowieść o losach zaginionych, bądź zniszczonych skarbów kultury, których dotknął dramat I, II i zimnej wojny. Adamczewski to bez wątpienia ten polski autor, który do napisania takiej pozycji nadawał się najlepiej. Dzięki jego lekkiemu stylowi i momentami nieco żartobliwej formie czytelnik ma szansę poznać losy tych zaginionych dzieł sztuki, nie nudząc się przy tym, niczym przy lekturze książki kucharskiej czy telefonicznej.  Idąc tym tropem autor zrezygnował w swej pracy z przytaczania suchych faktów, nazwisk czy innych danych, ale wplótł je w opowieść, czym niewątpliwie bardzo poprawił płynność publikacji.

A co powiedzieć o samej treści? Autor w swej książce opowiada o losach najbardziej znanych dóbr kultury materialnej, które nieprzetrwany zawirowań politycznych i wojennych w XX wieku lub do dziś dnia pozostają zaginione (acz znajdą się i takie mniej znane). Znajdzie, więc czytelnik w pozycji opowieść o losach, wspomnianych już, „Portretu młodzieńca” czy bursztynowej komnaty, o której Adamczewski wprost pisze, iż została zniszczona i nie ma co jej poszukiwać.  Inną nieco drażliwą kwestią poruszoną kolejnych rozdziałach jest omówienie faktu posiadania przez prywatnych kolekcjonerów dzieł sztuki uznawanych za zaginione w innych państwach.  

Niewątpliwie mocną stroną „Zagrożonego dziedzictwa” jest też strona ilustracyjna książki. Tam gdzie jest taka możliwość rozważania Adamczewskiego są zilustrowane zdjęciami i rycinami. Zacnie prezentuje się także bibliografia, która choć może nie tak bardzo bogata, jest treściwa. Niestety mnie osobiście brakuje trochę przypisów. A typowa dla książek właśnie w tej konwencji nuda, wdziera się miejscami i w ciekawe zazwyczaj opowieści Adamczewskiego.

I na koniec słówko o wydaniu. Jak przystało na Replikę pozycję wydano solidnie w twardej i naprawdę ładnie zdobionej oprawie.

Wydawnictwo: Replika

Ocena recenzenta: 4,5/6

Dawid Siuta  

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*