Zdzisław Lubomirski – Józef Piłsudski, czyli jak ziemianin i terrorysta odbudowali Polskę

Odbudowanie niepodległości Polski było długotrwałym i trudnym procesem. Na ostateczny sukces złożyło się dzieło wspólne wielu jednostek, które potrafiły zjednoczyć swoje siły wobec nadarzającej się szansy, jaką był upadek potęg zaborczych. W tym procesie powszechnie znana jest rola Józefa Piłsudskiego, Romana Dmowskiego, Wincentego Witosa czy Ignacego Paderewskiego. Natomiast książę regent Zdzisław Lubomirski często jest pomijany w popularnych opracowaniach, jego dokonania znają tylko zawodowi historycy. W niniejszym artykule chciałbym zwrócić szczególną uwagę na jego współpracę z Józefem Piłsudskim oraz rolę w pokojowym przekazaniu władzy na najwyższych szczeblach, która dokonała się w dniach 10 – 14 listopada 1918 roku. Porozumienie tych dwóch tak różnych osób, było ważnym czynnikiem, jaki zaprocentował odbudową kraju po 123 latach niewoli.

Książę Zdzisław Lubomirski od młodości angażował się w działalność charytatywną i społeczną. Między innymi wspierał Warszawskie Towarzystwo Dobroczynności czy Zjednoczenie Rodowe Książąt Lubomirskich, którego celem był remont zamku w

Książę regent Zdzisław Lubomirski, portret autorstwa Bolesława Czedekowskiego, 1936 r.
Książę regent Zdzisław Lubomirski, portret autorstwa Bolesława Czedekowskiego, 1936 r.

Wiśniczu. W swoim majątku w Małej Wsi pod Grójcem zakładał szkoły i czytelnie[1]. W czasie I wojny światowej był prezesem Komitetu Obywatelskiego i prezydentem Warszawy, który nie żałował sił i środków na pomoc biednej ludności. Organizował prace interwencyjne, aby bronić mieszkańców przed wywózką do Niemiec, tworzył kasy pożyczkowe, dbał o szpitalnictwo i warunki mieszkaniowe warszawiaków. Stworzył również podstawy samorządu terytorialnego miasta.

Wreszcie w dniu 27 października 1917 roku został członkiem Rady Regencyjnej, złożonej z trzech osób, w skład której weszli również arcybiskup Aleksander Kakowski i ziemianin Józef Ostrowski. Rada, powołana na mocy Aktu z 5 listopada, pełniła rolę króla Polski. Była pierwszym organem władzy odradzającego się państwa polskiego uznawanym przez dwa państwa zaborcze – Niemcy i Austro-Węgry. Z czasem zyskiwała uznanie innych państwo, miała więc legitymację międzynarodową.

Sam akt intronizacji (powołania na tron) Rady regencyjnej był wielkim symbolicznym wydarzeniem, wręcz świętem polskiej niepodległości. Wydarzenie, szeroko opisywane w ówczesnej prasie, miało miejsce na Zamku Królewskim w Warszawie. W Sali Kolumnowej zostały odczytane orędzia monarchów Niemiec i Austro-Węgier. Następnie w katedrze św. Jana Dostojni Regenci złożyli przysięgę. Był to najuroczystszy i do głębi przejmujący moment, po którym odśpiewano Te Deum. Kolejno odbyła się seria oficjalnych powitań i przemówień. Ostatni wreszcie wzniósł okrzyk na cześć Legionów i przyszłego wojska polskiego Zdzisław ks. Lubomirski. Następnie odbył się krótki koktajl, który zakończył oficjalną uroczystość. Wieczorem na zamku wydano bankiet[2].

Pierwsza strona „Nowości Ilustrowanych”, z dnia 10 listopada 1917 roku, - artykuł na temat intronizacji Rady Regencyjnej zajmował aż 5 stron.
Pierwsza strona „Nowości Ilustrowanych”, z dnia 10 listopada 1917 roku, – artykuł na temat intronizacji Rady Regencyjnej zajmował aż 5 stron.

Rada Regencyjna, chociaż działała bardzo krótko, niewiele dłużej niż rok, stworzyła podwaliny polskiej administracji na terenie ziem polskich. Powołała polski rząd, a powstające ministerstwa obsadzała kompetentnymi ludźmi. Wielu z nich pracowało nadal w latach 20. XX wieku. Opracowała również tekst polskiej roty przysięgi wojskowej, deklarację niepodległości i zbudowała sieć polskich placówek dyplomatycznych na całym świecie.

Józef Piłsudski w młodości związany był z organizacjami lewicowymi, na przykład był członkiem Polskiej Partii Socjalistycznej. Uważał, że odzyskanie niepodległości Polski możliwe będzie tylko za pomocą silnej armii, więc sam współtworzył organizacje paramilitarne, np. związki strzeleckie Sokół. Brał czynny udział w rewolucji 1905 roku. Wśród ziemiaństwa krążyły o nim raczej nieprzychylne opinie, nawet żona księcia Zdzisława Lubomirskiego, Maria z Branickich, była mu niechętna. Piłsudski jest niepewny, niebezpieczny, w środkach nie przebiera, ostrzegają Zdzisia przed nim nawet sami legioniści. Piłsudski obecnie kokietuje prawicę i Zdzisia kaptuje[3]– pisała w swoim pamiętniku z czasów wojny.

Zdzisław Lubomirski i Józef Piłsudski, wydawałoby się tak różni, przypadli sobie do gustu już na pierwszym spotkaniu, które odbyło się w dniu 13 grudnia 1916 roku. Chociaż wówczas nie weszli w żadne wspólne układy polityczne, to nawiązali trwałą znajomość, a może nawet przyjaźń. Maria Lubomirska relacjonowała w swoim pamiętniku: Piłsudski odwiedził dzisiaj prezydenta w Ratuszu. Zdziś odniósł raczej dodatnie wrażenie; wszystko co mówił Piłsudski, byłby sam podpisał[4]. Okazało się więc, że ich poglądy nie są tak od siebie odległe. Książę regent zaś po latach wspominał te wydarzenia z nieco większą rezerwą: Piłsudski, który zwykł był zawsze prosto stawiać zagadnienia, powiedział w pewnej chwili: „Proszę księcia, my możemy we dwóch wziąć teraz Polskę za łeb”. Ja mu na to odpowiedziałem: „Panie Komendancie, można wszystko razem zrobić, ale na współpracę trzeba mieć do siebie bezwzględne zaufanie. Pan do mnie może ma zaufanie, ale przekonanie moje, że pan uchodzi za socjalistę, mnie powstrzymuje”[5].

One Comment

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*