Ziemia dyktatorów | Recenzja

P. Kenyon, Ziemia dyktatorów. O ludziach, którzy okradli Afrykę

Dzieje Afryki w europejskiej historiografii traktowane są nieco po macoszemu. Jedynie wśród naukowców byłych imperiów kolonialnych poważniej zajmuje się tym tematem. Tymczasem na polskim rynku wydawniczym ciężko znaleźć dobre pozycje na temat dziejów tego wielkiego i dumnego kontynentu. Teraz może się to zmienić. Przynajmniej w odniesieniu do powojennej historii Afryki. A to wszystko dzięki książce Paula Kenyona.

„Ziemia dyktatorów”, bo tak brytyjski dziennikarz zatytułował swą książkę, wypełnia pewną ważną lukę na polskim rynku wydawniczym. Co prawda nie jest ona pozycją naukową w ścisłym znaczeniu tego słowa, ale i tak przynosi czytelnikowi wieli zasób informacji, które raczej nie są powszechnie dostępne. Dodatkowo porusza tematykę niezwykle ciekawą. Afryka po rozpadzie imperiów kolonialnych i w epoce mniej lub bardziej krwawych rządów dyktatorskich nie jest obiektem szczególnego zainteresowania polskich historyków. A dzięki „Ziemi dyktatorów” można na temat nie tak odległej historii Czarnego Lądu sporo się dowiedzieć.

Autor poświęcił swą książkę omówieniu dziejów siedmiu krajów, których losy stały się papierkiem lakmusowym losów całego kontynentu skapanemu we krwi i obrabowanemu przez bezwzględnych polityków i wojskowych, którzy często nielegalnie dochodzili do władzy w krajach pogrążonych w kryzysach różnego typu. Co ciekawe w większości wypadków zarysował czytelnikowi kontekst opisywanych wydarzeń, często wskazując na dzieje państwa w przeszłości czy nawiązując do historii regionu. Wszystko to podane w niezwykle ciekawej formie, bardzo łatwym w czytaniu reporterskim stylu i o niezwykle wysokiej moim zdaniem merytorycznej jakości.

Całość okraszono nielicznymi ilustracjami i mapami, których w mojej opinii jest troszeczkę za mało. To nie wszystkie edytorskie błędy, jakie dostrzec można w publikacji. W narracji zdarzają się drobne błędy, które jednak nie utrudniają lektury. Największą bolączką jest  za to inny aspekt redaktorski, a mianowicie przypisy końcowe, które niesamowicie utrudniają lekturę. Jednak sam fakt ich obecności ma raczej wyraz dość pozytywny. Tak samo zresztą jak bibliografa, umieszczona na końcu książki.

W skrócie o książce można powiedzieć, iż to naprawdę świetna treść podana niestety w nieco słabszej, ale ciągle poprawnej formie. Dodatkowo graficzna strona książki też dla mnie osobiście jest wielkim + – całość wydawnictwo wydało na makulaturowym papierze i w miękkiej, lakierowanej okładce.  

A komu mogę ją polecić? Wszystkim! Bo takie książki jak ta warto znać!

Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego

Ocena recenzenta: 5/6

Dawid Siuta