Zwyciężyć albo zginąć nam potrzeba każe – bitwa chocimska roku 1621

Zwyciężyć albo zginąć nam potrzeba każe[1]bitwa chocimska roku 1621

Od czasu bitwy grunwaldzkiej aż do zwycięskiej odsieczy, przyniesionej Wiedniowi przez króla Jana, nie było w dziejach Polski wypadku wojennego, który tyle blasku zlał na oręż polski, ile tak zwana wojna chocimska 1621 roku.”[2] Tymi słowami swą książkę, poświęconą owym pamiętnym wydarzeniom, rozpoczyna żyjący na przełomie XIX i XX wieku znawca tematu – Józef Tretiak. Wydawać by się mogło, że to słowa wypowiedziane nad wyrost, jednakże nie sposób odnieść wrażenia, że badacz miał pewne ku temu podstawy. Trudno wskazać taki epizod militarny, który w podobnym stopniu jak bitwa chocimska zawładnąłby sercami XVII Polaków.

Przyczyny wojny z Turcją w latach 1620-21 i rywalizacja dyplomatyczna

Na genezę bitwy chocimskiej składa się wiele różnego rodzaju czynników. W spojrzeniu długofalowym, wydarzenia z lat 1620-21 są konsekwencją polsko-tureckiej rywalizacji o wpływy w Mołdawii. Nie można jednak patrzeć na tę kwestię jednostkowo, ale w perspektywie europejskiej rywalizacji Habsburgów z Wielką Portą. Turcy nie sprzeciwiali się polskiej dominacji w Mołdawii, dopóki nie była ona równoznaczna ze sprzyjaniem Cesarstwu[3]. Wykluczyć jednakże możemy jako przyczynę wybuchu konfliktu namowy Gabora Bethlena – księcia Siedmiogrodzkiego. Znany był on sułtanowi z dwulicowości, co i w samej kampanii dobitnie udowodnił[4].Warto zwrócić uwagę także na kwestie dość powszechnie pomijaną. W pewnym stopniu wyprawa polska była dla sułtana okazją do odwrócenia uwagi od problemów wewnętrznych.

Hetman wielki litewski Jan Karol Chodkiewicz

Wojnę poprzedziła rywalizacja dyplomatyczna. Turcja mogła liczyć naturalnie na swoich lenników. Szczególną rolę przypisano Tatarom. Mobilizującą z kolei dla Bethlena kwestią była obietnica uzyskania polskiej korony. Turcja dokładała starań, aby przeciągnąć na swoją stronę Rosję, częściowo udało się to w przypadku Szwecji. Całkowitym fiaskiem zakończyła się agitacja wśród Polaków, podobnie oparli się jej dowódcy kozaccy.

Rzeczpospolita nie szczędziła dyplomatycznych wysiłków na pozyskanie sojuszników. Bezużyteczny w perspektywie wojny w Czechach okazał się alians z Habsburgami. Ten sam powód zatrzymał wszelką pomoc ze strony innych państw Rzeszy. Z Flandrii król Anglii wysłał do Gdańska 5000 żołnierzy – dotarli oni jednak po bitwie. Pomoc finansowa papiestwa także okazała się opóźniona. Błędem było wysłanie miernych dyplomatów do Francji, a przede wszystkim zrezygnowanie z poselstwa do Hiszpanii – jej akcja morska mogła w największym stopniu pokrzyżować plany sułtana.

Siły walczących stron

Wojska sułtana składały się przede wszystkim ze słabo uzbrojonej, ale za to niezwykle zdeterminowanej formacji janczarów. Uzupełniały ją szeregi spahisów oraz wojska lenników. Większego znaczenia nie miało raczej pospolite ruszenie, którego zdolność bojowa przypominała siłą swojego polskiego odpowiednika – być może z wyjątkiem wojsk z prowincji przygranicznych. Spór o liczbę żołnierzy tureckich trwa od dawna i nic nie zapowiada, aby miał się kiedyś skończyć. Współcześnie mówi się o liczbie od 100 000 do 150 000[5], na którą składać miałyby się 30 000 oddział spahisów, 20 000 janczarów, 60 000 Tatarów, 100 000 wojsk pomocniczych i czeladzi, która jednak nie odgrywała większej roli[6] Wyszkolenie armii odbiegało znacznie od obiegowych legend. Szwankowała przede wszystkim artyleria. Kadra dowódcza pozostawiała wiele do życzenia – sam sułtan miał zadatki na wielkiego wodza jednak jego młodzieńczy wiek nie przysparzał mu autorytetu. Wezyr Husein pasza poczynał sobie do tej pory dość mizernie, z kolei chan Dżanibek Gerej był skłócony ze swoim seniorem, a jest to zaledwie jeden przykład z wielu konfliktów personalnych trawiących obóz turecki[7].

Chocimska twierdza – Wikimedia Commons

Klęska cecorska napawała serca posłów obawą o los Rzeczpospolitej. Sejm z listopada  1620 roku nie szczędził pieniędzy na wyprawienie silnej armii. Nałożone wysokie podatki – nie tylko na szlachtę, ale także chłopów, mieszczan, Żydów czy nawet wędrownych grajków czy treserów niedźwiedzi[8]. Zabroniono wywozu drogocennych kamieni, saletry i koni. Duchowieństwo obiecało złożyć subsidiumcharitativum – podatek dobrowolny. Wszystko to działo się w obliczu zamachu Piekarskiego, klęski urodzaju i pomoru w Prusach i województwach ruskich[9].

Władzę nad wojskiem przejął wielki hetman litewski Jan Karol Chodkiewicz, który na zastępcę dobrał sobie Stanisława Lubomirskiego. Wybór hetmana litewskiego był precedensowy – po Cecorze wojska koronne zostały bowiem bez dowództwa. Organem ograniczającym naczelnego wodza była Rada Wojenna złożona z senatorów. Szwankowała aprowizacja – brakowało prowiantu, paszy i dobrego prochu. Liczebność armii znamy dość dobrze z dokumentów – wynosiła ona 33 000 – 33 200 żołnierzy: 8500 husarii, 8400 Kozaków i lekkiej jazdy polskiej, 2000 rajtarów, 6 500 piechoty niemieckiej, 8 000 piechoty polskiej. Należy wziąć jednak pod uwagę, że w samej bitwie brało udział 28 000 – 29 000 żołnierzy[10]. Artyleria liczyła 28 dział, co było liczbą stosunkowo niewielką.

Chodkiewicz skłonił się do obrony w twierdzy chocimskiej. Wybór ten był nie przypadkowy – w jej ziemnych nasypach widział okazję do szybkiego kontrataku, a poprzez płynący za plecami żołnierzy Dniestr gwarancję walki do końca, bez szans na dezercję. Według miedziorytu stworzonego przez Jakuba Lauro w rok po bitwie, widać wyraźnie dogodność obrony od wschodu, gdzie w atakach przeszkadzały strome skały oraz stary, ale wzmocniony przez Polaków zamek. Na środku, który miał być „teatrem Bellony”, szybko usypano solidne szańce. Udogodnieniem dla Obrońców była kamienna cerkiew. Największe zagrożenie płynęło z południowego-zachodu – tutaj teren był dość płaski i pozbawiony drzew, co pozwalało na wielkie szturmy. W tak skonstruowanej twierdzy znajdował się tylko jeden budynek mieszkalny, drewniano-glinina lepianka, którą po przybyciu zajął królewicz Władysław[11].

Obóz rozbito 1 sierpnia. W międzyczasie starano się jednocześnie zabezpieczyć od najazdów tatarskich ogołocone z armii Kresy, co udało się częściowo dzięki oddelegowaniu do walk z czambułami skromnego oddziału liczącego sobie 2 000 żołnierzy. Po raz kolejny dała na szczęście dać o sobie dzielna postawa chłopstwa[12]. Chodkiewicz świadomy braków w uzbrojeniu i prowiancie starał się zadziałać jak najlepiej na innym polu – korzystając z grupy wołoskich i ormiańskich kupców, zorganizował dość silna siatkę wywiadowczą, która skutecznie dementowała optymistyczne plotki na temat armii tureckiej.

Problem kozacki

Czynnikiem decydującym o samej możliwości podjęcia jakiejkolwiek walki z Turkami było przekonanie do współpracy Kozaków. Mimo że byli to poddani polskiego króla, zdawano sobie sprawę, że Ukraina jest w pewnym sensie państwem w państwie – w końcu to jej „polityka zagraniczna” doprowadziła do wojny. Sytuację dodatkowo zaogniał wciąż świeży podział w cerkwi prawosławnej, wzmagały się tendencje dyzunickie[13]. Jak wiemy agitacja turecka nie odniosła wśród Kozaków sukcesu, niemniej nie było oczywiste czy przybędą oni na pomoc oddziałom polskim.

Piotr Konaszewicz-Sahajdaczny

Po czasie niepewności, potężna armia Konaszewicza-Sahajdacznego w liczbie dochodzącej nawet do 50 000 ludzi przekroczyła Dniestr. Splądrowanie przez nią Mołdawii w znacznym stopniu osłabiło janczarów, dla których sytuacja aprowizacyjna stawała się rozpaczliwa. Swoją decyzję w kampanii mieli uzależnić Kozacy od przeniesienia działań na teren wroga [14].

Potężnym ciosem dla planów tureckich była odmowa w wyprawie Gabora Bethlena, który był zaabsorbowany sytuacją na zachodzie. Dobrze działała polska dezinformacja, mówiąca o podjęciu działań przez flotę hiszpańską, ataku Persów czy zdradzie wśród Siedmiogrodzian – plotki te znacznie osłabiły morale części wojska[15]. 19 sierpnia armia sułtana dotarła w pobliże miejsca bitwy, staczając po drodze kilka irytujących dla władcy potyczek z małymi oddziałami kozackimi. Jeszcze w połowie sierpnia rozważano w obozie sułtańskim możliwość zaatakowania Kamieńca Podolskiego, ale górę wzięła chęć bezpośredniej walki[16]. 29 sierpnia Turcy dokonali pierwszego wypadu na polskie pozycje, jednak jego ofiarą padła jedynie obozowa czeladź wypasająca konie. Chodkiewicz reagował natychmiastowo – wystawił w pole większość swojego wojska, przygotował pułapki. Podobny scenariusz stosował jeszcze wielokrotnie w czasie kampanii.

Przebieg walk pod Chocimiem

Awangarda turecka zjawiła się pod Chocimiem 2 września i natychmiast przeraziła obrońców nie tylko swoją liczebnością, ale i niesamowitym dźwiękiem tysięcy piszczałek, na które odpowiedziano gromką Bogurodzicą[17]. Sułtan w celu wymuszenia obronnej taktyki polskiej uderzył na Kozaków. Janczarzy wdarli się już tego dnia na tabory, ale szczęśliwie dla Ukraińców, dzięki liczącym sobie 4 000 piechoty posiłkom zostali wyparci. Krwawe starcie zapowiadało kolejne.

Osman II stanowczo sprzeciwiał się walnej bitwie okopując swoją armię, a tym samym niwecząc plany Chodkiewicza. W nocy z 2 na 3 września zostały one dodatkowo zablokowane przez komisarzy. Sytuacja w obozie, mimo powszechnego ducha walki, nie prezentowała się dobrze – zapasy amunicji i jedzenia nie mogły wystarczyć na długo. Wydawało się, że to sułtan dyktuje warunki.

3 września, pod osłoną nocy, Turcy zbliżyli się znacząco pod obóz kozacki, co zakończyło się wyczerpującą bitwą pozycyjną. Możemy ten atak uznać za udane związanie sił polskich, które osłaniało przybycie 4 września trzonu armii tureckiej.

Przewagę żołnierzom sułtana dawał silny ostrzał z dział, które znajdowały się na solidnie usypanych wałach. Turkom pod taką ochroną udało się wedrzeć nawet do obozu, ale desperacka obrona Kozaków oraz ochotników litewskich skutecznie odparła wroga. Obrońcy ruszyli do kontrataku skutecznie likwidując kilka armat. Podczas tego starcia poległo aż 3 000 Turków.

Deszcz przerwał operację na kolejne dni – wykorzystano je na umacnianie obozów. Wiemy także, że pojawił się kryzys zaopatrzeniowy u jednych, jak i u drugich. W obozie polskim wbrew ostrym karom, doszło do rzezi kupców mołdawskich. Szlachty nie usprawiedliwia fakt, że dyktowane przez nich ceny żywności były horrendalnie wysokie[18].

7 września był chyba dniem decydującym dla przebiegu kampanii. Turcy z całym impetem ruszyli na obóz kozacki, zasypując go wcześniej gradem kul. Sam szturm ponawiano aż czterokrotnie.

Sułtan Osman II

Turcy znaleźli słaby punkt w łańcuchu obleganych między Litwinami a wojskiem królewicza Władysława. Na nieszczęście stacjonujący tam oddział składał się z wyjątkowo niekompetentnych szlachciców, którzy zasnęli nie wystawiając nawet warty. Większość ze 150 obrońców odcinka zginęło w czasie snu, a głowy znaczniejszych potoczyły się pod nogi sułtana. Turkom w odniesieniu wiktorii przeszkodziły bogactwa obozu – zamiast iść za ciosem, janczarzy zajęli się rabunkiem. Czas ten wykorzystał Chodkiewicz, który rzucił do ataku husarię. Potężny grom uderzył w wyborowe szeregi tureckie, rozcinając je na pół. Zginęło blisko 500 poddanych sułtana. Siłą musiano powstrzymać idącą do frontalnego ataku na obóz turecki husarię – zapał walczących przerósł ich rozsądek, co nie przeszkodziło przejść im do narodowej legendy. Pojedynczy husarze w ferworze walki wdarli się w głąb obozu tureckiego tak jak kasztelan połocki Zenowicz, znaleziony później z 23 ranami[19].

Wobec zagłady obozowej konnicy, którą stopniowo zjadano, Rada Wojenna nie wahała się już na plan wydania walnej bitwy – tylko ona mogła uchronić obrońców od problemu głodu. Przez trzy dni panował względny spokój, zaplanowano jednak w porozumieniu z Sahajdacznym wypad nocny na pozycje wroga, który nie doszedł do skutku z powodu rzęsistego deszczu. 12-go września Turcy znowu natarli na obóz kozacki.

Wśród żołnierzy sułtana znalazł się w końcu ktoś z wielką charyzmą jak berbelej Budy – Karakasz pasza – chyba jako jedyny dowódca turecki okrył się podczas tej wojny sławą. Przysiągł on sułtanowi, że zmiecie obrońców jednym szturmem. 15 września jego oddziały ruszyły na centrum fortyfikacji polskich, o których słabości wiedziano od pozyskanych języków. Z łatwością siły osmańskie zepchnęły rotę piechoty broniącą odcinka, by po chwili zacząć wspinaczkę po umocnieniach. Część żołnierzy dotarła nawet do wnętrza obozu, co wywołało ogromny popłoch. Sytuacja była krytyczna, posłano więc do boju wszelkie możliwe jednostki – od gwardii królewicza po spontanicznie uzbrojoną czeladź. Było jednak coś jeszcze, co nie pozwoliło Turkom odnieść decydującego zwycięstwa. Karakasz pasza miał wroga w dowodzącym resztą oddziałów Husejnie Paszy – ten zamiast przeważyć los bitwy, zaatakował fortyfikacje w innym miejscu. Karakasz zginął w boju, co zmusiło jego armię do odwrotu.

Turcy bardzo dotkliwie przeżyli porażkę, wzmogła się dezercja – utworzono specjalną jednostkę do wyłapywania uciekinierów. Do niewoli dostali się znaczni wojownicy, a sułtan długo opłakiwał śmierć Karakasza paszy. Zmianie uległa taktyka – Chocim miano wziąć głodem. Był to jednak bardzo zły pomysł, bo głód panował także w obozie tureckim – jazda turecka z braku paszy przestała istnieć.

Gorzej jednak musieli czuć się członkowie załogi zamku. W przeciwieństwie do Turków byli oni niemal całkowicie odcięci od dostaw. Żołnierze cierpieli głód, chorowali, gnębiły ich biegunki. Jedzono nawet liście drzew. Pod koniec września armia czekała na wyrok – nie było żadnych szans na podjęcie działań zaczepnych.

Rozpoczęły się rozmowy pokojowe. Pierwsi listy przysłali Turcy, ale i cała Rada polska była za rokowaniami. Problem nastręczały nie tylko warunki, ale samo tłumaczenie rozmów dyplomatów – z polskiego na rumuński i dopiero na turecki. Chodkiewicz ostro jednak sprzeciwiał się każdej propozycji, która byłaby dla Rzeczpospolitej uwłaczającą. Kilka dni później hetman wygłosi płomienną mowę, która wzmogła w obrońcach nowe pokłady nadziei.

Śmierć hetmana

21 września wojska polskie wyprawiły się na nieszczęsne oddziały Huseina paszy – ten salwował się ucieczką w bardzo ciekawy sposób, a mianowicie rzucił między nacierających na jego osobę Kozaków złote monety, co wywołało niemałe zamieszanie i pozwoliło mu zbiec[20]. Tego też dnia zwołano ponownie Radę Wojenną. Tym razem zrobił to królewicz Władysław. Dotychczasowy wódz leżał na łożu śmierci… Zdecydowano o wysłaniu pilnego poselstwa do króla o zwołanie pospolitego ruszenia. 23-go września komisarze zebrali się ponownie, tym razem przy Chodkiewiczu. Stary hetman, męczony przez obozowe choroby, nie był w stanie nic powiedzieć. Przekazał jedynie swoją buławę Lubomirskiemu, pobłogosławił go i zaczął się modlić. Wtedy miały też paść ostatnie słowa wielkiego dowódcy – In manes tuas Domine…Konającego wodza przewieziono na zamek, aby nie przygnębić żołnierzy. Chodkiewicz zmarł następnego dnia. Wieść o jego śmierci dostała się jednak szybko do wiadomości walczących, a także Turków.

Śmierć hetmana wielkiego litewskiego Jana Karola Chodkiewicza pod Chocimiem, Franciszek Smuglewicz – Wikimedia Commons

23 września zmniejszono obszar obronny rozkopując stare wały i przenosząc się w głąb obozu. Polacy przejęli inicjatywę, o ile można o niej mówić, i dokonali kilku nocnych wypadów na wroga, zwłaszcza za pomocą sił kozackich i lisowczyków. Był to praktycznie jedyny sposób zdobywania żywności.

Lubomirski miał problemy ze sprawnym dowodzeniem – nie dysponował takim doświadczeniem, ani autorytetem jak poprzednicy. Nie chciały podporządkować mu się chorągwie litewskie, szemrano o natychmiastowym poddaniu się. Na szczęście twardo za hetmanem stanął królewicz Władysław[21].

Turcy szybko zwietrzyli okazję i przystąpili do szturmu 25 września, licząc, że bez sprytu Chodkiewicza i z obniżonymi morale – Polacy dadzą się pokonać. Pod silnym ostrzałem znalazły się najbardziej mobilne jednostki polskie z lisowczykami na czele. Po raz kolejny Turcy zepchnęli obrońców w głąb obozu. W szaleńczym pędzie nie zauważyli jednak oni zamaskowanego blokhauzu, co okazało się dla nich śmiertelną pułapką[22].

28-go września sułtan po raz ostatni rzucił cała armię na obóz polski. Sam zajął miejsce na wzgórzu jak swego czasu Kserkses. Nie przewidział jednak, że będzie jak i on świadkiem klęski swojej armii. Podjęto aż jedenaście ataków. Odparto wszystkie. Zginęło ok. 1 000 Turków.

Polacy przypłacili jednak zwycięstwo utratą zapasów prochu[23]. Według opowiadań miała w obozie zostać tylko jedna beczka. Podobno zdarzały się już przypadki, że strzelano ze śrutu i szkła. Nic więc dziwnego, że jeszcze 28-go królewicz Władysław na zebranej radzie podjął decyzję o rokowaniach.

Obrona polskiego sztandaru pod Chocimiem, Juliusz Kossak

Ciężkie negocjacje po ciężkiej walce… ciężka ocena…

Na spotkaniu z wezyrem 1 października polscy delegaci spotkali się z trudnym partnerem do rozmów. Między stronami panował nieformalny rozejm, ostatnie walki miały miejsce 8 października.

W międzyczasie sejm postanowił pójść obrońcom z odsieczą. Nie było szans jednak, aby dotarła ona na pole bitwy na czas. Dla przykładu szlachta wielkopolska zebrała się dopiero 4 października[24]. Sytuację ratowało jednak przybycie do Lwowa – miejsca koncentracji 25 000 pospolitego ruszenia, przeważnie z nawykłych do wojaczki województw ruskiego i wołyńskiego[25]. 14 października do tego zgromadzenia dotarła wieść o pokoju, szlachta odetchnęła z ulgą i powróciła do swoich majątków.

Negocjacje pokojowe były utrudnione przez wspomniany problem tłumaczeń. Sprawiło to, że każda ze stron dysponowała w zasadzie innym tekstem, który to stał się powodem wielu późniejszych nieporozumień. Polacy zobowiązali się powstrzymać najazdy kozackie za analogiczne postępowanie Turków wobec Tatarów. Rzeczypospolita nie miała się mieszać w sprawy Mołdawii, Wołoszczyzny i Siedmiogrodu; sam Chocim miał wrócić do hospodara. 10-go września wraz z odejściem Turków rozległo się po mołdawskiej równinie donośne Te Deum

Ocena bitwy nie może być jednoznaczna, nie była taką już w 1621 roku, gdy „kapitulację w obliczu odsieczy” skrytykował król Zygmunt. Poważne były także zniszczenia, jakich dopuściły się czambuły tatarskie – województwie ruskim straty sięgały nawet 60% ludności – 5 000 ludzi poprowadzono w jasyr[26]. Z pewnością musi budzić dumę fakt wytrwałej obrony obozu – rzecz praktycznie bez precedensu w dotychczasowej historii Rzeczypospolitej. Ofiara żołnierzy Chodkiewicza stała się wśród szlachty budulcem cnót obywatelskich, jakże niezbędnych w stuleciu ognia i miecza. Rok 1621 pokazał też jak skomplikowaną jest kwestia kozacka – było to świadectwo udanej współpracy mimo różnicy interesów. W pewnym sensie postanowienia pokojowe były dla Ukraińców niekorzystne, z drugiej jednak stworzyły one podstawę dla zajmowania się w ogóle ich kwestią.

Kampania chocimska wskazała mimo zwycięstwa problemy trawiące polskie wojsko. Bitwa w końcu wzbudziła tendencje antytureckie w Europie. Na nowo rozgorzały plany wyzwolenia ludów chrześcijańskich spod jarzma, królewiczowi Władysławowi marzyła się krucjata. Zaczął kształtować się wizerunek Rzeczypospolitej jako przedmurza chrześcijaństwa. Pod wrażeniem zwycięstwa (a także propagandy polskiej) papież Urban VIII ustanowił dzień 10 października świętem. Królewicz Władysław otrzymał tytuł obrońcy chrześcijaństwa i okrył się sławą, przynajmniej póki co, niewspółmierną do jego osiągnięć[27].

Dominik Robakowski

Bibliografia:

An Armano-Kipczak Chronicle on the Polish-Turkish Wars in 1620-21, oprac. E. Schutz, Budapeszt 1968.

Horn M., Skutki ekonomiczne najazdów tatarskich z lat 1605-1633 na Ruś Czerwoną, Kraków 1964.

Hoszowski S., Klęski elementarne w Polsce w latach 1587-1648, [w:] Prace z dziejów Polski feudalnej, Warszawa 1960.

Konopczyński Wł., Dzieje Polski nowożytnej, Warszawa 2003.

Pajewski J., Buńczuk i koncerz. Z dziejów wojen polsko-tureckich, Warszawa 1978.

Podhorodecki L., Chocim 1621, Warszawa 1988.

Podhorodecki L., Raszba N., Wojna chocimska 1621 roku, Kraków 1979.

Sobieski J., Pamiętnik wojny chocimskiej, oprac. Wł. Syrokomla, Petersburg 1854

Tretiak J., Historja wojny chocimskiej, Warszawa 1921.

Więckowska-Mitznerowa W., Karol Chodkiewicz, Warszawa 1959

Żygulski Z. jr , Broń w dawnej Polsce na tle uzbrojenia Europy i Bliskiego Wschodu, Warszawa 1975.

Przypisy:

[1] Słowa przypisywane Chodkiewiczowi przez J. Sobieskiego.

2 Tretiak J., Historja wojny chocimskiej, Kraków 1921, s. 1.

3 Podhorodecki L., Chocim 1621, Warszawa 1988, s. 22.

4 Konopczyński Wł., Dzieje Polski nowożytnej, Warszawa 2003, s. 256.

5 An Armeno-Kipchak Chronicle on the Polish-Turkish Wars In 1620-21,oprac. E. Schutz, Budapeszt 1968, s.81.

6 Podhorodecki L., Raszba N., Wojna chocimska 1621 roku, Kraków 1979, s. 170.

7 Ibidem, s. 154.

8 Więckowska-Mitznerowa W., Karol Chodkiewicz, Warszawa 1959, s. 253.

9 Hoszowski S., Klęski elementarne w Polsce w latach 1587-1648 [w:] Prace z dziejów Polski feudalnej, Warszawa 1960, s. 460-463.

10 Tretiak J., op.cit., s. 107.

11 Więckowska-Mitznerowa W., op. cit., s. 279.

12 Pajewski J., Buńczuk i koncerz. Z dziejów wojen polsko-tureckich, Warszawa 1978, s.113-115.

13 Konopczyński Wł., op. cit., s. 254.

14 Pajewski J., op. cit., s. 91.

15 Podhorodecki L., Raszba N., op. cit., s. 126-127.

16 Pajewski J., op. cit., s. 93.

17 Sobieski, J., Pamiętnik wojny chocimskiej, oprac. Wł. Syrokomla, Petersburg 1854, s. 24-25.

18 Sobieski J., op. cit., s. 34.

19 Więckowska-Mitznerowa W., op. cit. , s. 286.

20 Podhorodecki L., op. cit., s. 128-129.

21 Podhorodecki L., Raszba N., op. cit., s. 229.

22 An Armeno-Kipchak Chronicle…, s. 79.

23 Słynne zdanie Jakuba Sobieskiego o jednej beczce prochu dementuje już Tretiak mówiąc, że Kozacy strzelali po rozejmie na wiwat; Tretiak, op. cit., . 186

24 Podhorodecki L, op. cit., s. 152.

25 Zadziwiać może jednak znaczny udział szlachty mazowieckiej – ok. 5500. Był to jednak wyjątek potwierdzający regułę, że szlachta dawnej Korony nie nadawała się do walki.

26 Horn M., Skutki ekonomiczne najazdów tatarskich z lat 1605-1633 na Ruś Czerwoną, Kraków 1964, s.31.

27 Konopczyński Wł., op. cit., s. 260. Tak Konopczyński podsumował udział królewicza w bitwie: „Pośpieszył do obozu także królewicz Władysław, ale skutkiem choroby (febry) nie mógł okazać talentów i męstwa”

2 komentarze

  1. jak można pisać o Ukraińcach w XVII wieku? czy może już tak trzeba?….

    • Dominik Robakowski

      od autora: Przyznaję, zagalopowałem się z tymi Ukraińcami. Wynika to jedynie z tego, że chciałem uniknąć powtórzeń w tekście. Mój błąd. Pozdrawiam serdecznie i dziękuję za uwagę.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*